Viktor Orbán zapowiedział, że Węgry nigdy nie zatwierdzą umowy handlowej z Mercosurem, dopóki jego rząd pozostanie u władzy. W nagraniu na Facebooku premier oskarżył Ursulę von der Leyen o oszukiwanie rolników i omijanie parlamentów narodowych. Jednocześnie w Strasburgu tysiące rolników z całej Europy protestowało przed Parlamentem Europejskim, który ostatecznie zdecydował o skierowaniu umowy do Trybunału Sprawiedliwości UE – przeważyło zaledwie 10 głosów.
Orbán stawia ultimatum: umowa Mercosur jest martwa, dopóki Fidesz rządzi Węgrami
We wtorkowym nagraniu opublikowanym na Facebooku Viktor Orbán przekazał rolnikom kategoryczną wiadomość. Węgry będą blokować ratyfikację umowy z Mercosurem tak długo, jak długo jego rząd pozostanie u władzy. Deklaracja węgierskiego premiera nie pozostawia miejsca na interpretacje – Budapeszt nie ustąpi, nawet gdyby presja ze strony Brukseli jeszcze bardziej wzrosła.
Portal Hungarian Conservative podał, że Orbán powiedział rolnikom wprost: zostali potraktowani jak głupcy i celowo wprowadzeni w błąd. Premier argumentował, że decydenci w Brukseli próbują ominąć interesy rolników, jednocześnie tworząc wrażenie, że proces przebiega demokratycznie. Przypomniał, że zgodnie z obowiązującymi przepisami międzynarodowe umowy handlowe muszą być ratyfikowane przez parlamenty krajowe, co daje poszczególnym państwom realną władzę nad ostatecznym kształtem porozumienia.
Jeszcze przed wystąpieniem Orbána krytyczne stanowisko wobec paktu zajął minister rolnictwa Węgier István Nagy. W nagraniu na YouTube wzywał inne państwa członkowskie UE do sprzeciwienia się umowie, ostrzegając, że produkty rolne z krajów Ameryki Południowej zalałyby rynek europejski. Nagy przypomniał, że kwoty na uprawy sprowadzane z Ukrainy zostały już zwiększone, a dodatkowe dostawy tanich produktów spożywczych o niezweryfikowanej jakości jeszcze bardziej zaszkodzą europejskim rolnikom i konsumentom.
Minister podkreślił szczególne zagrożenie dla Węgier związane z produktami GMO. Brazylia i Argentyna to odpowiednio pierwszy i drugi największy producent produktów rolnych modyfikowanych genetycznie na świecie. Urugwaj i Paragwaj również należą do dziesiątki największych producentów GMO. Nagy skrytykował także władze Brukseli za obcięcie finansowania europejskich rolników w proponowanym siedmioletnim budżecie. Zgodnie z planami rolnikom mogą grozić cięcia dotacji nawet o 20 procent.
„Traktowali was jak głupców” – Bruksela oskarżona o celowe manipulowanie rolnikami
Orbán nie poprzestał na samej deklaracji sprzeciwu. Premier Węgier oskarżył przewodniczącą Komisji Europejskiej Ursulę von der Leyen i całą Komisję o stworzenie mechanizmu prawnego, który ma umożliwić tymczasowe stosowanie umowy po jej podpisaniu, jeszcze przed pełną ratyfikacją. To posunięcie miałoby pozwolić Brukseli ominąć parlamenty narodowe i narzucić warunki porozumienia bez zgody wybranych przedstawicieli obywateli.
To mechanizm zwany „interim agreement” – tymczasowa umowa handlowa, która może wejść w życie szybciej niż pełna umowa partnerska wymagająca ratyfikacji przez wszystkie parlamenty krajowe. Komisja Europejska przedstawiła Radzie UE propozycje podpisania zarówno kompleksowego układu partnerskiego, jak i odrębnej tymczasowej umowy handlowej. Ta ostatnia obejmuje elementy należące do wyłącznych kompetencji UE i mogłaby zacząć obowiązywać bez zgody parlamentów narodowych.
Orbán argumentował, że to posunięcie wyjaśnia, dlaczego rolnicy protestują w całej Europie. Według węgierskiego premiera kwestia wykracza poza handel czy przyszłość rolnictwa – dotyczy demokratycznego podejmowania decyzji. Rolnicy czują się oszukani i wykluczeni z procesu, który bezpośrednio wpłynie na ich przyszłość gospodarczą. Von der Leyen w Strasburgu wzywają do rezygnacji, bo – jak stwierdził Orbán – ich żądania są w pełni uzasadnione.
25 lat negocjacji, miesiące chaosu: historia paktu, który podzielił Europę
Historia umowy z Mercosurem to maraton dyplomatyczny ciągnący się przez ćwierć wieku. Formalne rozmowy rozpoczęły się w 1999 roku, ale przez lata grzęzły w martwym punkcie, rozbijając się o mur sprzecznych interesów gospodarczych obu bloków. Kluczowe ożywienie nastąpiło dopiero w maju 2016 roku, kiedy strony wznowiły intensywne negocjacje.
Pierwszy przełom nastąpił 28 czerwca 2019 roku podczas szczytu G20 w japońskiej Osace, gdzie po dwóch dekadach rozmów ogłoszono wstępne porozumienie polityczne. Proces jednak szybko utknął, głównie z powodu rosnącej krytyki dotyczącej pożarów i wylesiania Amazonii. Brazylia i inne kraje Mercosuru nie chciały przyjąć zobowiązań klimatycznych, które Europa uważała za niezbędne.
Ostateczne porozumienie polityczne udało się osiągnąć dopiero 6 grudnia 2024 roku, gdy Ursula von der Leyen spotkała się z liderami Brazylii, Argentyny, Paragwaju i Urugwaju. Krytycy przez lata zarzucali, że negocjacje prowadzono w tajemnicy, a fragmenty porozumienia z 2019 roku udostępniano publicznie sukcesywnie przez kilka lat, dopiero pod naciskiem organizacji pozarządowych.
Grudzień 2024 przyniósł masowe protesty w Brukseli – 7 tysięcy uczestników, starcia z policją, transparenty „Stop Mercosur”. Rolnicy z całej Europy zjechali do stolicy Unii, by wyrazić swój gniew. Nie pomogło. W dniu 17 stycznia 2026 roku w Asunción w Paragwaju odbyła się oficjalna ceremonia podpisania. Zaledwie cztery dni później, 21 stycznia, rolnicy znów szturmowali Strasburg, a Parlament Europejski głosował nad przyszłością umowy.
Europa podzielona: pięć krajów przeciw, ale zabrakło głosów do zablokowania paktu
Dziewiątego stycznia 2026 roku przedstawiciele państw członkowskich UE głosowali w Radzie nad udzieleniem mandatu do podpisania umowy. Przeciwko zagłosowały Polska, Francja, Austria, Irlandia i Węgry. Belgia wstrzymała się od głosu. Pozostałe kraje członkowskie poparły porozumienie, co dało wynik 21 do 5.
Do zbudowania mniejszości blokującej potrzeba było sprzeciwu co najmniej czterech państw członkowskich stanowiących minimum 35 procent ludności UE. Pięć krajów sprzeciwiało się umowie, ale zabrakło im masy ludnościowej. O losach paktu przesądziło stanowisko Włoch. Rzym, który wcześniej sygnalizował wątpliwości, ostatecznie poparł umowę. Decyzja ta była o tyle zaskakująca, że włoscy rolnicy także protestowali przeciwko porozumieniu.
Według analityków w grę wchodziły inne interesy. Korzyści będzie liczył europejski przemysł, szczególnie ten samochodowy. Branża liczy na trzykrotny wzrost eksportu swoich modeli do krajów strefy Mercosur. Mogłoby to zrekompensować straty europejskich firm na chińskim rynku, gdzie przegrywają konkurencję z krajowymi producentami. Korzyści dla sektora motoryzacyjnego mogły zaważyć na decyzji Włochów – branża stanowi około 9 procent PKB tego kraju.
Co więcej, Włochy w ostatniej fazie negocjacji sprytnie włączyły się do gry i uzyskały wcześniejsze wykorzystanie 45 miliardów euro dla rolników oraz przesunięcie 10 procent środków z innych pozycji budżetowych. Rzym mógł ogłosić sukces, że „załatwił” coś dla swoich rolników, nawet jeżeli były to tylko przesunięcia budżetowe, a nie nowe pieniądze.
Polska na uboczu negocjacji: jak Warszawa straciła wpływ na kształt umowy
Polski rząd nie przedstawiał inicjatyw w sprawie Mercosuru. Warszawa nie negocjowała, skupiając się wyłącznie na swoim kategorycznym „nie”. Dlatego też niczego nie ugrała. Brukselska korespondentka RMF FM Katarzyna Szymańska-Borginon komentowała, że toporna strategia polskich władz zepchnęła Polskę na margines negocjacji.
Pod koniec doszło nawet do tego, że Francuzi przepychali samotnie swoje postulaty, nie oglądając się na Polskę, uważając, że w ten sposób lepiej zabezpieczą swoje interesy. Taką wyłącznie francuską, ugraną w ostatniej chwili przez Paryż, była kwestia zniesienia cła na niektóre nawozy i zawieszenia podatku węglowego od importowanych nawozów – niekoniecznie korzystna dla Polski ze względu na krajowe zakłady azotowe, które mogą na tym dodatkowo stracić.
Były minister rolnictwa Czesław Siekierski mówił, że można było wytargować więcej, jeżeli chodzi o hamulce bezpieczeństwa, ograniczenie importu i zadośćuczynienie w razie naruszenia stabilności unijnego rynku. Z relacji rozmówców wynika, że po wyborach prezydenckich w 2025 roku pojawiła się realna przestrzeń do zmiany podejścia. W otoczeniu premiera były osoby, które uważały, że zamiast bezwarunkowego sprzeciwu należało rozpocząć rozmowy o warunkach akceptacji porozumienia.
Na stole mogły się znaleźć wzmocnione klauzule bezpieczeństwa, dedykowany fundusz kompensacyjny dla rolników czy większe środki z drugiego filaru Wspólnej Polityki Rolnej. Według rozmówców część tych postulatów była realna do wynegocjowania. Koncentracja rządu na sprawach wewnętrznych – przegranych wyborach prezydenckich, rekonstrukcji gabinetu, zmianach personalnych – sprawiła, że Polska przegapiła moment, w którym mogła realnie wpłynąć na treść umowy.
„Europejskie rolnictwo rodzinne na linii strzału” – ostrzeżenia ministra Nagy’a
István Nagy, minister rolnictwa Węgier, przestrzegał przed konsekwencjami umowy dla europejskich gospodarstw rodzinnych. W jego ocenie Komisja Europejska tworząc jeden fundusz skutecznie wyeliminowałaby niezależną wspólną politykę rolną. To według węgierskiego serwisu informacyjnego o biznesie Világgazdaság coś bezprecedensowego w ponad 60-letniej historii UE.
Nagy argumentował, że zgodnie z umową produkty rolne z krajów Ameryki Południowej zalałyby rynek europejski. Dodał, że kwoty na uprawy sprowadzane z Ukrainy zostały już zwiększone, więc dodatkowe dostawy tanich produktów spożywczych o niezweryfikowanej jakości jeszcze bardziej zaszkodziłyby europejskim rolnikom. Minister podkreślał, że jest to szczególnie niebezpieczne dla Węgier, ponieważ kraje Mercosuru są jednymi z największych producentów produktów rolnych modyfikowanych genetycznie na świecie.
Brazylia jest największym producentem GMO na świecie, Argentyna zajmuje drugie miejsce. Urugwaj i Paragwaj również należą do dziesiątki największych producentów. Europa od lat prowadzi restrykcyjną politykę wobec organizmów genetycznie modyfikowanych, a produkty zawierające GMO muszą być wyraźnie oznakowane. Tymczasem w krajach Mercosuru GMO stanowi podstawę produkcji rolnej, szczególnie w przypadku soi, kukurydzy i bawełny.
Według Nagya europejskie gospodarstwa rodzinne nie będą w stanie konkurować cenowo z wielkoskalową produkcją z Ameryki Południowej prowadzoną z wykorzystaniem GMO, masowych nawozów sztucznych i pestycydów zakazanych w Unii Europejskiej. Planowane 20-procentowe cięcia dotacji tylko pogorszą sytuację rolników, którzy już teraz zmagają się z rosnącymi kosztami produkcji i spadającymi cenami skupu.
Siedem tysięcy rolników szturmuje Strasburg: „Von der Leyen zagłodzi Europę”
Dwudziestego pierwszego stycznia 2026 roku siedem tysięcy rolników z całej Europy zjechało do Strasburga, gdzie Parlament Europejski miał głosować nad przyszłością umowy Mercosur. Przed budynkiem PE ustawionych zostało kilkaset traktorów, które przybyły na protest. Organizatorem demonstracji był francuski związek FNSEA.
W proteście wzięli udział rolnicy z Polski, Francji, Belgii, Bułgarii, Czech, Niemiec, Grecji i Portugalii. Krzysztof Olejnik z Oddolnego Ogólnopolskiego Protestu Rolników relacjonował, że atmosfera była gęsta od gniewu i determinacji. Transparenty nie pozostawiały wątpliwości co do nastrojów: „Stop Mercosur”, „Umowa Mercosur to dla rolnika sznur”, „Plan von der Leyen zagłodzi Europę”.
Rolnicy wznosili hasła wzywające do rezygnacji przewodniczącej Komisji Europejskiej. Tłum skandował, że zostali oszukani i wykluczeni z decyzji, które bezpośrednio wpłyną na ich przyszłość. Protestujący argumentowali, że nie chodzi tylko o pieniądze, ale o przetrwanie europejskiego modelu rolnictwa – gospodarstw rodzinnych, które od pokoleń karmią kontynent.
Policja utworzyła kordony wokół budynku Parlamentu Europejskiego. Gdy protestujący próbowali przerwać blokadę, użyto gazu łzawiącego. Doszło do starć, ale rolnicy nie wycofali się. Pozostali pod budynkiem PE do momentu zakończenia głosowania, czekając na werdykt europosłów. Protest w Strasburgu był kolejnym w serii manifestacji przeciwko umowie Mercosur. Grudniowa demonstracja w Brukseli również zgromadziła siedem tysięcy uczestników i zakończyła się starciami z policją.
Parlament Europejski decyduje: umowa trafia do TSUE, zaledwie 10 głosów przewagi
Po wielogodzinnych debatach Parlament Europejski przystąpił do głosowania. Wynik okazał się wyjątkowo wyrównany: 334 europosłów zagłosowało za skierowaniem umowy do Trybunału Sprawiedliwości UE, 324 było przeciw, 11 wstrzymało się od głosu. Przewaga wyniosła zaledwie 10 głosów.
Decyzja oznacza wstrzymanie procesu ratyfikacji przynajmniej do momentu zajęcia stanowiska przez TSUE. Trybunał ma zbadać, czy umowa jest zgodna z unijnymi traktatami. Proces może potrwać od kilku miesięcy do półtora roku, a nawet dłużej. W tym czasie Parlament nie może przystąpić do głosowania nad ratyfikacją paktu.
Dariusz Joński, europoseł Koalicji Obywatelskiej, skomentował wynik głosowania jako sukces tych, którzy walczą o interesy europejskich rolników. Podkreślił, że wysłanie sprawy do Trybunału to nie koniec walki, ale kupienie czasu na dalsze działania prawne i polityczne. Minister rolnictwa Stefan Krajewski także uznał decyzję PE za pozytywną, zaznaczając, że Polska będzie kontynuować działania zmierzające do zablokowania umowy.
Jednak nie wszyscy podzielają ten entuzjazm. Zwolennicy umowy związani z przemysłem motorozyacyjnym argumentują, że decyzja Parlamentu opóźni wejście w życie porozumienia przynoszącego ogromne korzyści dla europejskiego przemysłu i konsumentów. Wskazują, że TSUE może ostatecznie orzec zgodność umowy z traktatami, co sprawi, że cały proces zostanie tylko niepotrzebnie wydłużony.
Zagrożenie dla europejskich gospodarstw rolnych ale szansa dla przemysłu?
Umowa z Mercosurem przewiduje stopniowe zniesienie ceł na ponad 90 procent handlu dwustronnego. Dla wielu branż w UE porozumienie jest korzystne. Mowa o instrumentach optycznych, medyczno-chirurgicznych, pomiarowych i fotograficznych, chemikaliach i farmaceutykach, gumie i tworzywach sztucznych. Polski eksport w sektorze maszyn oraz urządzeń elektrycznych do Mercosur oszacowano na 449 milionów euro, gdzie obecne cła wynoszą 14-20 procent i mają zostać zredukowane do zera.
Jednak rolnicy widzą w umowie śmiertelne zagrożenie. Ich główne obawy koncentrują się wokół czterech kwestii: GMO, niższych standardów produkcji, cięć dotacji i klauzul ochronnych.
Brazylia i Argentyna to pierwsi i drudzy producenci produktów GMO na świecie. Produkty wytwarzane są bez restrykcyjnych wymogów UE dotyczących pestycydów, nawozów i paszy. W Ameryce Południowej dozwolone są substancje zakazane w Europie od lat. Rolnicy argumentują, że nie mogą konkurować z producentami, którzy nie muszą przestrzegać europejskich norm ochrony środowiska i dobrostanu zwierząt.
Planowane 20-procentowe cięcia w budżecie dla rolników pogorszą sytuację. Komisja Europejska proponuje, by tworząc jeden fundusz skutecznie wyeliminować niezależną wspólną politykę rolną. To bezprecedensowe w ponad 60-letniej historii UE.
Klauzula ochronna to mechanizm, który ma chronić europejskich producentów przed zalewem taniej żywności. Początkowo próg uruchomienia zabezpieczeń wynosił 10 procent spadku cen. Pod presją protestów rolników obniżono go do 5 procent. Gdy ceny produktów rolnych w Unii Europejskiej spadną o 5 procent, mechanizm ochronny ma zostać automatycznie uruchomiony.
Produkty wrażliwe to wołowina, drób, nabiał, cukier i etanol. Umowa określa wielkość kontyngentów bezcłowych dla całej Unii Europejskiej. Wołowina: 99 tysięcy ton rocznie z 6-letnim okresem przejściowym i końcowym cłem 7,5 procent. Roczna produkcja w UE wynosi 6 milionów ton, w Polsce 500 tysięcy ton. Drób: 180 tysięcy ton po 5 latach, bez cła. Roczna produkcja mięsa drobiowego w UE to 13 milionów ton, w Polsce 3 miliony ton. Ser: 30 tysięcy ton, cło zdejmowane stopniowo przez 10 lat. Roczna produkcja w UE to 10 milionów ton, w Polsce niemal milion ton.
Organizacja COPA-COGECA reprezentująca 23 miliony rolników w UE ostrzegła, że umowa może zostać zapamiętana jako bardzo ciemny moment w historii. Irlandzkie Stowarzyszenie Rolników określiło porozumienie jako haniebną i słabą kapitulację. Rolnicy argumentują, że kwoty importowe to tylko początek, a presja ze strony krajów Mercosur sprawi, że z czasem zostaną zwiększone.
Milei kontra von der Leyen: Argentyna już zapowiada walkę z „unijnymi bezpiecznikami”
Podczas ceremonii podpisania umowy 17 stycznia 2026 roku w Asunción prezydent Argentyny Javier Milei nie gryzł się w język. Wyraźnie zaznaczył, że wszelkie mechanizmy ograniczające dostęp produktów z Ameryki Południowej do rynku UE – w tym kwoty, bariery administracyjne i cła wyrównawcze – są dla niego nieakceptowalne.
Milei określił klauzule ochronne jako „ukryty protekcjonizm”, który ma chronić nieefektywnych europejskich producentów kosztem konkurencji i wolnego rynku. Prezydent Argentyny zapowiedział, że będzie wywierać presję dyplomatyczną, by unijna ochrona rynku była jak najsłabsza. W swoim wystąpieniu podkreślił, że Argentyna nie poprzestanie na umowie z UE i będzie dążyć do zawarcia porozumień z USA, Japonią, Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi i innymi krajami.
Milei skrytykował swoich europejskich kolegów za próby „denaturalizacji” umowy poprzez wprowadzanie zabezpieczeń i mechanizmów kompensacyjnych. Jednocześnie pochwalił rolę premier Włoch Giorgii Meloni, której interwencja jego zdaniem była determinująca dla finalizacji porozumienia. Argentyński prezydent poinformował, że wyśle projekt ustawy ratyfikującej umowę do Kongresu podczas sesji nadzwyczajnych w lutym, prosząc o jak najszybsze procedowanie.
Z kolei prezydent Brazylii Luiz Inácio Lula da Silva, który nie pojawił się na ceremonii w Asunción, spotkał się wcześniej z von der Leyen w Rio de Janeiro. Lula ocenił, że porozumienie bloku Mercosur z Unią Europejską jest bardzo dobre, szczególnie dla świata demokratycznego i multilateralizmu. Dodał, że partnerstwo ze Wspólnotą wykracza poza strefę gospodarki i ma wymiar geopolityczny.
Prezydent Brazylii od miesięcy przekonywał, że bez woli politycznej i odwagi liderów nie będzie możliwe zakończenie negocjacji ciągnących się 26 lat. Jednak jego nieobecność w Paraguaju była wymowna – napięcia między Lulą a Mileiem są powszechnie znane. Prezydent Paragwaju Santiago Peña wielokrotnie wspominał rolę Luli w finalizacji umowy, ale Milei ani razu nie oklaskiwał tych słów, demonstrując publicznie swój dystans wobec brazylijskiego przywódcy.
Co dalej? Trzy scenariusze rozwoju sytuacji z paktem Mercosur
Decyzja Parlamentu Europejskiego o skierowaniu umowy do Trybunału Sprawiedliwości UE otwiera trzy możliwe ścieżki dalszego rozwoju wydarzeń.
Scenariusz pierwszy zakłada, że TSUE orzeka zgodność umowy z unijnymi traktatami. W tym przypadku Parlament Europejski przystąpi do głosowania nad ratyfikacją, a następnie sprawa trafi do parlamentów narodowych. Jeśli wszystkie 27 państw członkowskich ratyfikuje pakt, umowa wejdzie w życie prawdopodobnie w 2027 lub 2028 roku. Proces może jednak potrwać dłużej, jeśli któreś z państw będzie przeciągać procedury parlamentarne.
Scenariusz drugi przewiduje, że TSUE wskaże niezgodności umowy z traktatami unijnymi. To wymusiłoby renegocjację problematycznych zapisów. Komisja Europejska musiałaby wrócić do stołu negocjacyjnego z krajami Mercosur i wynegocjować zmiany. Taki rozwój sytuacji oznaczałby kolejne miesiące lub lata rozmów. Kraje Mercosur mogą nie wyrazić zgody na zmiany, co w praktyce zablokowałoby umowę.
Scenariusz trzeci, najbardziej kontrowersyjny, zakłada, że Komisja Europejska uruchomi tymczasowe stosowanie umowy mimo trwającego procesu w TSUE. Mechanizm „interim agreement” pozwala na wprowadzenie w życie elementów należących do wyłącznych kompetencji UE bez zgody parlamentów narodowych. Von der Leyen może zdecydować się na taki krok, argumentując, że opóźnienia szkodzą europejskiemu przemysłowi i geopolitycznym interesom Unii.
Tymczasowe stosowanie umowy wywołałoby kolejną falę protestów rolniczych w całej Europie i prawdopodobnie skargi krajowe do sądów konstytucyjnych. Polska, Francja i Austria już zapowiedziały, że wykorzystają wszystkie dostępne środki prawne, by zablokować pakt. Minister rolnictwa Stefan Krajewski podkreślił, że to nie koniec walki i Warszawa będzie działać na wszystkich możliwych płaszczyznach.
Węgry Viktora Orbána pozostają niewzruszone w swoim stanowisku. Węgierski parlament nie ratyfikuje umowy, dopóki Fidesz kontroluje władzę. To oznacza, że nawet jeśli TSUE orzeknie zgodność paktu z traktatami, a Parlament Europejski go zatwierdzi, umowa nadal nie wejdzie w życie w pełnym wymiarze bez zgody Budapesztu. Orbán dał rolnikom jasny sygnał: możecie na nas liczyć. Jak w takiej sytuacji zachowa się polski Sejm?
