GUS opublikował dane, które potwierdzają to, czego rynek pracy doświadcza od miesięcy: stopa bezrobocia rejestrowanego wzrosła w Polsce do 6,0 proc. — poziomu niewidzianego od maja 2021 roku, gdy gospodarka wychodziła z restrykcji pandemicznych. Za tym wskaźnikiem stoi 934,1 tys. Polaków zarejestrowanych w urzędach pracy, o 96,5 tys. więcej niż rok wcześniej. Wzrost napędzają trzy nakładające się na siebie czynniki: sezonowość, zmiany przepisów i strukturalne schłodzenie popytu na pracę, które ekonomiści obserwują od ponad roku. Opozycja z kolei mówi: ostrzegaliśmy, że tak będzie.
934 tysiące bezrobotnych. Styczeń 2026 gorszy niż cały poprzedni rok
W porównaniu z grudniem 2025 roku liczba bezrobotnych wzrosła o 46,2 tys. osób, co odpowiada typowemu wzorcowi wzrostu między grudniem a styczniem z ostatnich lat — wyjątkiem był jedynie rok 2022, gdy wzrost wyniósł tylko około 32 tys. w szczycie popandemicznego ożywienia. W ujęciu rocznym obraz jest wyraźnie gorszy: liczba bezrobotnych wzrosła o 11,5 proc. wobec stycznia 2025 roku, kiedy stopa wynosiła 5,4 proc. W tym samym czasie przeciętne zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw skurczyło się do nieco ponad 6,4 mln etatów — wynik o 0,8 proc. gorszy niż rok wcześniej. W górnictwie i wydobywaniu zatrudnienie spadło o 3,4 proc., a w produkcji pojazdów samochodowych, przyczep i naczep — o 3,6 proc., co okazało się największym sektorowym cofnięciem spośród głównych działów gospodarki.
Poniższa tabela zestawia stopę bezrobocia rejestrowanego w Polsce w każdym ze styczniów od 2010 roku wraz z urzędującym premierem.
| Rok | Stopa bezrobocia (styczeń) | Premier |
|---|---|---|
| 2010 | 13,0% | Donald Tusk (I rząd) |
| 2011 | 13,2% | Donald Tusk (I rząd) |
| 2012 | 13,4% | Donald Tusk (I rząd) |
| 2013 | 14,2% | Donald Tusk (I rząd) |
| 2014 | 14,0% | Donald Tusk (I rząd) |
| 2015 | 11,9% | Ewa Kopacz |
| 2016 | 10,3% | Beata Szydło |
| 2017 | 8,6% | Beata Szydło |
| 2018 | 6,9% | Mateusz Morawiecki |
| 2019 | 6,1% | Mateusz Morawiecki |
| 2020 | 5,5% | Mateusz Morawiecki |
| 2021 | 6,5% | Mateusz Morawiecki |
| 2022 | 5,9% | Mateusz Morawiecki |
| 2023 | 5,5% | Mateusz Morawiecki |
| 2024 | 5,4% | Donald Tusk (II rząd) |
| 2025 | 5,4% | Donald Tusk (II rząd) |
| 2026 | 6,0% | Donald Tusk (II rząd) |
Źródło: GUS, dane rejestrowane na koniec każdego stycznia.
Za pierwszego rządu Donalda Tuska bezrobocie nie tylko nie spadało, ale systematycznie rosło — z 13,0 proc. w 2010 roku do szokującego poziomu 14,2 proc. w 2013 roku, najwyższego od przełomu XX i XXI wieku. Radykalna poprawa zaczęła się dopiero po objęciu władzy przez Beatę Szydło w 2015 roku, a trend ten kontynuował i pogłębiał rząd Mateusza Morawieckiego — sprowadzając stopę bezrobocia do historycznego minimum 4,9 proc. we wrześniu 2024 roku, nienotowanego od co najmniej trzech dekad. Ten wieloletni trend spadkowy odwrócił się wraz z powrotem Donalda Tuska do władzy: z poziomu 5,4 proc. w styczniu 2024 roku bezrobocie wzrosło do 6,0 proc. w styczniu 2026 roku, a prognozy ekonomistów KIG wskazują, że w kolejnych miesiącach wskaźnik może rosnąć dalej.
ież poszedł w górę, co sugeruje, że za samymi zmianami przepisów nie można ukryć całości zjawiska.
„Ministra” Dziemianowicz-Bąk: „Monitorujemy sytuację„.
Na antenie Polsat News minister pracy Agnieszka Dziemianowicz-Bąk powiedziała, że rząd „nie bagatelizuje wszystkich przyczyn rosnącego bezrobocia” i wskazała ochronę zatrudnienia młodych jako priorytet. Za słowami o monitorowaniu sytuacji nie padły jednak konkretne zapowiedzi instrumentów, które miałyby hamować ten wzrost. Standardowy arsenał w takich sytuacjach obejmuje roboty publiczne i prace interwencyjne finansowane z Funduszu Pracy, staże i szkolenia zawodowe dla osób poniżej 30. roku życia oraz dofinansowanie do tworzenia nowych miejsc pracy. Problem w tym, że właśnie te programy były w grudniu 2025 roku ograniczone z powodu przestojów budżetowych. Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej wskazało w komunikacie, że wzrost liczby zarejestrowanych trwa już ósmy miesiąc z rzędu i jest wynikiem nakładania się czynników sezonowych, legislacyjnych oraz zmniejszonej aktywności rekrutacyjnej firm.
Mapa bezrobocia — przepaść między Warmią a Wielkopolską
Pogorszenie sytuacji objęło cały kraj: stopa bezrobocia wzrosła we wszystkich szesnastu województwach, zarówno w ujęciu miesięcznym, jak i rocznym. Po raz kolejny najwyższy wskaźnik odnotowano w województwie warmińsko-mazurskim, gdzie bezrobocie zbliżyło się do granicy dwucyfrowej i osiągnęło 9,9 proc. Na przeciwległym biegunie pozostaje Wielkopolska z wynikiem 3,8 proc.
Najszybciej w skali roku pogorszyło się województwo lubuskie, gdzie stopa wzrosła o 1,2 pkt proc. Wyraźne wzrosty odnotowano też w województwach uprzemysłowionych — śląskim i łódzkim — co koreluje z danymi o zwolnieniach w branży motoryzacyjnej i górniczej. Na poziomie powiatowym skrajności są jeszcze wyraźniejsze: najniższe bezrobocie odnotowano w powiecie poznańskim (1,3 proc.), Poznaniu (1,4 proc.) i Warszawie (1,5 proc.), podczas gdy w kilku powiatach warmińsko-mazurskich wskaźnik oscyluje w pobliżu 20 proc.
Nie bezrobocie, lecz nowe oferty pracy biją na alarm. Najgorszy wynik od 15 lat
Sam wzrost liczby bezrobotnych dałoby się jeszcze tłumaczyć sezonowością i zmianami przepisów. Trudniej zbagatelizować to, co dzieje się po stronie popytu na pracę. W styczniu 2026 roku pracodawcy zgłosili do urzędów pracy zaledwie 26,3 tys. wolnych miejsc zatrudnienia. Rok wcześniej — w styczniu 2025 roku — było ich 88,5 tys.
Zwolnienia grupowe to kolejny sygnał, który trudno zignorować: na koniec stycznia 164 zakłady pracy poinformowały urzędy pracy o planowanych redukcjach obejmujących łącznie 22,8 tys. osób. Ekonomiści KIG prognozują, że stopa bezrobocia w lutym 2026 roku może sięgnąć 6,1 proc., a na koniec roku może wynieść tyle samo przy liczbie bezrobotnych rzędu 945 tys. Pewnym sygnałem w drugą stronę są prognozy wzrostu PKB na 2026 rok — pozostają pozytywne, a cykl inwestycyjny zarówno publiczny, jak i prywatny ruszył pod koniec 2025 roku. Rynek pracy reaguje na poprawę koniunktury z kilkumiesięcznym opóźnieniem, co oznacza, że ewentualne odbicie może pojawić się nie wcześniej niż w drugiej połowie roku.
