Coś niedobrego dzieje się ostatnio z Tuskiem – wygląda jakby utracił kontakt z Ziemią. Najpierw w pełnym garniturze wybrał się na zbieranie grzybów do lasu – można by to jeszcze zrozumieć jako jego niemiecki ekscentryzm – potem jednak na wizytę międzynarodową do Afryki pojechał w butach roboczych, takich na oko prosto z budowy i już bez garnituru. Czy on ma tylko jeden i ufajdał go w lesie? A może nie chciał kuć w oczy Afrykańczyków polskim bogactwem? Kuriozalnym odlotem premiera w ostatnim czasie były jednak rozmowy dwustronne w Berlinie.
Poruszono tam m.in. temat odszkodowań za zbrodnie popełnione przez Niemców podczas II Wojny Światowej. To tam padło z ust Donalda Tuska najgrubsze ultimatum wobec Niemców w nowożytnej historii. Zagroził on mianowicie, że jeśli Niemcy nie wypłacą niezwłocznie reparacji Polsce to on wypłaci je nam z polskiego budżetu. Kanclerz Merz był przerażony.
Tusk dobił go następnie stwierdzeniem, że wypłata będzie dotyczyć tylko żyjących ofiar niemieckiego ludobójstwa. Oczywiście parafrazuję jego wypowiedź, bowiem Tusk nigdy by nie połączył w jednej wypowiedzi słów „zbrodnia” i „Niemcy”. Powiedział tak:
„Jeżeli nie uzyskamy szybkiej i jednoznacznej deklaracji Niemiec w sprawie wypłat zadośćuczynień dla żyjących polskich ofiar II wojny światowej, to rozważę decyzję o wypełnieniu tej potrzeby przez Polskę. Pospieszcie się, jeśli chcecie naprawdę wykonać ten gest – powiedział premier w Berlinie.”
Po tak bezczelnym ultimatum Berlin chyba zerwie z nami stosunki dyplomatyczne. Na szczęście Kanclerz Merz nie dopytywał kim była ta IIWŚ i czemu to akurat Niemcy mają za nią coś płacić? Przecież jak zawiniła to niech ona płaci…Dzięki Bogu to przemilczał i jest szansa na uratowanie naszej 1000 letniej przyjaźni z Germanami.
Czy to ultimatum to jest realna groźba? A może raczej polityczny kabaret w najczystszej postaci? Premier Rzeczypospolitej grozi krajowi, który popełnił ludobójstwo na naszym narodzie, że… sam wypłaci odszkodowania ofiarom. Ze swoich pieniędzy? Może w euro, bo ma w końcu największy majątek z polskich polityków właśnie dzięki Niemcom i lukratywnym stanowiskom w Unii Europejskiej? Nie, oczywiście że nie – z polskiego budżetu, czyli z naszych podatków. Ofiary zbrodni miałyby zrzucić się na odszkodowanie dla ofiar, aby nie obciążać budżetu kata. Sprytne, takie czysto niemieckie myślenie.
Ja tylko dalej nie rozumiem jak można będzie wypłacić reparacje za zbrodnie ludobójstwa popełnione na polskim narodzie – tylko żyjącym ofiarom? Na tym zresztą polega perfidia ludobójstwa – jest jak zabójstwo tylko masowe, dotyczy całego narodu, czy pan to rozumie panie Tusk? Ofiary zostały zamordowane. Zagazowane. Rozstrzelane. Spalone. Zamęczone. Ofiary nie żyją, żeby można było mówić o ludobójstwie…
Nasi zamordowani dziadkowie nie żyją… więc ich pan nie wezwiesz i nie zapytasz czy na pewno i nieodwołalnie chcą odszkodowanie? Czy może by się jednak rozmyślili dla dobra twoich układów z Niemcami? Czy musza być tacy małostkowi i pamiętliwi? To przecież było już tak dawno? Może by zrozumieli, że Berlin ma teraz inne priorytety?
A co z zagrabionym i zniszczonym majątkiem?
