Jacek Sutryk podpisał zarządzenie, które może zdecydować o losach Wrocławia. Jakub Mazur, dotychczasowy wiceprezydent, awansował na stanowisko pierwszego zastępcy prezydenta. Zmiana nastąpiła tego samego dnia, gdy Sutryk odwołał ze stanowiska Renatę Granowską, która do tej pory zajmowała tę pozycję. Decyzja ma swój kontekst prawny. Prezydent stoi przed procesem karnym w sprawie Collegium Humanum, a właśnie pierwszy zastępca staje się p.o. prezydenta, gdy szef ratusza traci urząd wskutek wyroku skazującego.
Zmiany kadrowe we władzach Wrocławia to bezpośredni efekt porozumienia Sutryka z Koalicją Obywatelską. Pod koniec kwietnia br. prezydent otrzymał absolutorium za poprzedni rok budżetowy, dzięki głosom klubu KO w Radzie Miasta, który jest najsilniejszą frakcją w wrocławskiej radzie. Ceną za to poparcie była wymiana wiceprezydentów. Sutryk odwołał Granowską i Michała Młyńczaka, a na ich miejsca weszli politycy wskazani przez partię Donalda Tuska.
Przetasowania we władzach. Sutryk wykonał obietnicę daną Koalicji Obywatelskiej
Absolutorium kosztowało Sutryka dwoje zastępców. Prezydent Wrocławia zawarł porozumienie z liderem KO na Dolnym Śląsku Michałem Jarosem i Grzegorzem Schetyną. W zamian za udzielenie absolutorium i wotum zaufania Sutryk zgodził się na wymianę tych wiceprezydentów, którzy wywodzili się z rekomendacji Koalicji Obywatelskiej.
Sutryk odwołał Granowską i Młyńczaka na podstawie uchwały Zarządu Miasta Wrocławia i Powiatu Wrocławskiego Koalicji Obywatelskiej, która cofnęła im partyjne rekomendacje. „Z dniem dzisiejszym odwołałem Panią Renatę Granowską oraz Pana Michała Młyńczaka z pełnionych funkcji”, napisał Sutryk w oświadczeniu, dziękując obojgu za dotychczasową pracę i wieloletnią służbę samorządową. Na ich miejsce weszli Mateusz Żak i Grzegorz Roman. Żak przejął nadzór nad kulturą, sportem, sprawami społecznymi i rewitalizacją. Roman objął pozostały zakres obowiązków po Młyńczaku.
Żak nie zostanie jednak pierwszym zastępcą, mimo że przejmuje gabinet Granowskiej. Ten tytuł, po odwołanej polityczce, przypadł Jakubowi Mazurowi, który awansował z pozycji dotychczasowego wiceprezydenta.
Kim jest Jakub Mazur i dlaczego jego awans ma prawne konsekwencje
Jakub Mazur to wrocławianin z urodzenia i z przekonania. Ukończył zarządzanie na Uniwersytecie Ekonomicznym we Wrocławiu i prawo na Uniwersytecie Wrocławskim. Sutryk powołał go na pierwszego zastępcę po raz pierwszy w grudniu 2018 roku, na początku swojej pierwszej kadencji. Po wygraniu wyborów w 2024 roku układ polityczny się zmienił. Porozumienie z Koalicją Obywatelską oznaczało, że pozycję pierwszego zastępcy objęła Renata Granowska z rekomendacji KO. Mazur pozostał wiceprezydentem, ale niżej w hierarchii. Teraz, po odwołaniu Granowskiej, wraca na tę samą pozycję, którą zajmował przez całą poprzednią kadencję.
Jego rola ma wymiar nie tylko organizacyjny. Przepisy ustawy o samorządzie gminnym przewidują, że pierwszy zastępca staje się pełniącym obowiązki prezydenta w dwóch sytuacjach: gdy prezydent jest nieobecny z powodu urlopu lub choroby oraz, co ważniejsze, gdy traci on urząd na skutek prawomocnego wyroku skazującego za przestępstwo umyślne. W tym drugim przypadku p.o. prezydenta rządzi miastem do czasu rozstrzygnięcia wyborów przedterminowych.
Przepisy, które mogą zdecydować o losach Wrocławia
Artykuł 28e ustawy o samorządzie gminnym jest w tej sprawie jednoznaczny. Jeżeli mandat prezydenta wygasa wskutek prawomocnego wyroku sądu, pierwszym działaniem jest powierzenie funkcji zastępcy do czasu objęcia obowiązków przez nowego prezydenta wyłonionego w przedterminowych wyborach. Wybory zarządza premier w terminie określonym przepisami Kodeksu wyborczego.
Dla Wrocławia oznacza to, że w przypadku skazania Sutryka to właśnie Mazur stanąłby na czele administracji milionowego miasta, zarządzając budżetem przekraczającym 8 mld zł rocznie, do czasu wyłonienia nowego prezydenta przez mieszkańców. Jak długo trwałby ten okres, zależy od sprawności sądów wyborczych i terminów kampanii. W praktyce taki stan tymczasowości może trwać kilka miesięcy.
Afera Collegium Humanum, czyli dlaczego Sutryk stoi przed sądem
Sprawa, która ciąży nad Jackiem Sutrykiem, wywodzi się z afery związanej z wyższą uczelnią Collegium Humanum, działającą do czasu zatrzymania jej rektora Pawła Cz. przez Centralne Biuro Antykorupcyjne. Uczelnia oferowała krótkie, bo dwu- lub trzymiesięczne ścieżki zdobywania dyplomów MBA, które były formalnie niezbędne do zasiadania w radach nadzorczych spółek Skarbu Państwa. Zasiadanie w takiej radzie dawało dodatkowe, legalne wynagrodzenie, często kilka tysięcy złotych miesięcznie, co przyciągało do uczelni polityków i urzędników z całej Polski. Śledczy ustalili, że rektor stał na czele zorganizowanej grupy przestępczej i usłyszał blisko 100 zarzutów, dotyczących handlu fałszywymi dyplomami, poświadczania nieprawdy i prania pieniędzy.
Prokurator objął śledztwem 29 osób i skierował do sądu akt oskarżenia obejmujący 67 przestępstw. Na liście oskarżonych znaleźli się politycy, samorządowcy, europoseł i były europoseł, rektorzy oraz wykładowcy. Akt oskarżenia trafił do Sądu Okręgowego w Katowicach, skąd sprawę dotyczącą Sutryka przekazano do Sądu Okręgowego w Warszawie.
Cztery zarzuty dla Sutryka i co grozi prezydentowi Wrocławia
Prokuratura Krajowa postawiła Jackowi Sutrykowi cztery zarzuty. Pierwszy dotyczy przestępstwa korupcyjnego, czyli wręczenia korzyści majątkowej byłemu rektorowi Collegium Humanum Pawłowi Cz. w zamian za dyplom ukończenia studiów podyplomowych Executive MBA, mimo że zdaniem prokuratury Sutryk nie odbył tych studiów. Według aktu oskarżenia, prezydent Wrocławia nie ma zaliczonego ani jednego z szesnastu wymaganych przedmiotów i nie zdał egzaminu kończącego studia, a dyplom mimo to miał otrzymać.
Trzy pozostałe zarzuty dotyczą oszustwa. Korzystając z uzyskanego w ten sposób dokumentu, Sutryk zasiadał w radach nadzorczych trzech spółek samorządowych, Regionalnego Centrum Gospodarki Wodno-Ściekowej w Tychach, Śląskiego Centrum Logistyki w Gliwicach i Kolei Dolnośląskich, i pobierał z tego tytułu wynagrodzenia. Prokuratura wyliczyła, że w ten sposób miał wyłudzić 230 tys. zł. Za najpoważniejszy z zarzutów, korupcję, grozi do 8 lat pozbawienia wolności.
Sutryk zaprzecza wszystkim zarzutom i zapowiedział, że będzie walczył przed sądem o swoje dobre imię. Po 17-godzinnym przesłuchaniu w Prokuraturze Krajowej w Katowicach prezydent powiedział dziennikarzom, że uważa część zarzutów za absurdalne i że złożył obszerne wyjaśnienia. Jednocześnie zadeklarował, że nie zrezygnuje ze stanowiska. „Dlaczego ma być rezygnacja? Mamy rekordowy budżet na ten rok, mamy mnóstwo projektów i to robimy”, powiedział po wyjściu z prokuratury. Terminu pierwszej rozprawy w Sądzie Okręgowym w Warszawie jeszcze nie wyznaczono.
Absolutorium za zastępców, czyli jak KO przejęła część wpływów w ratuszu
Porozumienie zawarte z Koalicją Obywatelską odsłoniło mechanizm polityczny, który od miesięcy kształtuje na nowo wrocławski ratusz. Sutryk, pozbawiony politycznego zaplecza partyjnego, bo od lat rządzi jako kandydat niezależny, potrzebował głosów KO do uzyskania absolutorium. Bez niego jego pozycja polityczna byłaby znacznie słabsza, szczególnie w obliczu toczącej się sprawy karnej.
KO, jako największy klub w Radzie Miasta Wrocławia, mogła postawić twarde warunki. Porozumienie z Michałem Jarosem, szefem dolnośląskich struktur partii i Grzegorzem Schetyną oznaczało, że partia obsadzi dwoje z czworga wiceprezydentów. Mateusz Żak to radny miejski bezpośrednio związany z klubem KO. Grzegorz Roman to kolejna nominacja partyjna. Sutryk zachował natomiast wpływ na kluczową pozycję, czyli pierwszego zastępcę. Mazur awansował w hierarchii i to on stanie na czele ratusza, gdyby Sutryk utracił urząd przed zakończeniem kadencji.
