We wtorek 23 lipca wrocławska policja zatrzymała mężczyznę podejrzanego o planowanie wysadzenia kamienicy przy pl. Nankiera. Okazało się, że to 47-letni obywatel Ukrainy, który już wcześniej był znany organom ścigania i miał zatargi z prawem. Jak to możliwe, że przebywał nadal na terytorium Polski?
Niepokojące znalezisko i szybka reakcja służb
We wtorek po godzinie 15.00 mieszkańcy jednej z kamienic przy ulicy Nankiera zaalarmowali służby o podejrzanym zapachu i dymie wydobywającym się z mieszkania 47-latka. Na miejsce natychmiast przybyły patrole policji i straży pożarnej. Po siłowym wejściu do lokalu funkcjonariusze odkryli, że mężczyzna próbował podpalić butlę gazową i przygotował ładunki, które mogły doprowadzić do wybuchu.
Dzięki sprawnej interwencji udało się zapobiec tragedii. Teren wokół budynku został zabezpieczony, a sam sprawca zatrzymany.
Sytuacja była wyjątkowo groźna i wymagała natychmiastowej interwencji. Na miejsce skierowano policjantów z Wydziału Kryminalnego Komisariatu Policji Wrocław-Stare Miasto, a także policyjnego negocjatora. Z uwagi na eskalację zagrożenia oraz fakt, że mężczyzna nie reagował na polecenia, konieczne było siłowe wejście i obezwładnienie go z wykorzystaniem środków przymusu bezpośredniego. Czynności poprzedzone zostały ze względów bezpieczeństwa ewakuacją mieszkańców.
W wyniku zdecydowanych i szybkich działań funkcjonariuszy, którzy narazili bezpośrednio swoje życie, nikt nie odniósł obrażeń, a sprawca został zatrzymany i doprowadzony do policyjnego aresztu. Okazał się nim 47-letni obywatel Ukrainy. Śledczy po wykonaniu oględzin mieszkania mężczyzny z udziałem biegłego z zakresu pożarnictwa nie mieli wątpliwości co do skali zagrożenia – podejrzany usłyszał zarzuty związane ze sprowadzeniem zdarzenia powszechnie niebezpiecznego. Stężenie substancji w zmontowanej samodzielnie „instalacji gazowej”, która miała za zadanie rozprzestrzenić gaz w mieszkaniu ale również poza nim, było znacznie przekroczone i groziło realnym sprowadzeniem katastrofy o dużych rozmiarach. – stwierdziła podkomisarz Aleksandra Freus z Komendy Miejskiej Policji we Wrocławiu
REKLAMA
Na wniosek śledczych, sąd zdecydował dziś o zastosowaniu wobec podejrzanego środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania. Mężczyźnie grozi wieloletnia kara pozbawienia wolności w tym wypadku może to być do lat 10.
Kim był zatrzymany?
Zatrzymany to 47-letni obywatel Ukrainy, który od dłuższego czasu mieszkał w Polsce. Jak ustaliły media, mężczyzna miał już na koncie liczne konflikty z prawem – m.in. groźby karalne oraz znieważenie policjantów. Pomimo to nigdy nie został objęty nakazem deportacji ani przymusowego opuszczenia terytorium RP.

Dlaczego nie został wcześniej wydalony?
To jedno z najważniejszych pytań, jakie rodzą się po tej sprawie. Jak to możliwe, że osoba znana policji z licznych interwencji nie została objęta procedurą deportacyjną? Czy zawiodły służby imigracyjne, prokuratura, czy też sąd, który z jakiegoś powodu nie uznał obcokrajowca za zagrożenie dla bezpieczeństwa publicznego? Również brak jakiejkolwiek reakcji ze strony Straży Granicznej budzi pytania o skuteczność systemu kontroli cudzoziemców przebywających w Polsce.
Czy Polska ma problem z nadzorem nad cudzoziemcami?
Sprawa zatrzymanego Ukraińca wpisuje się w coraz częstsze obawy dotyczące bezpieczeństwa i skuteczności działania polskich służb w kontekście napływu imigrantów, w tym również z Ukrainy. Według statystyk, liczba przestępstw popełnianych przez cudzoziemców rośnie, ale system wydaleń i deportacji wciąż kuleje.
Brakuje jednolitych procedur, często decyzje o deportacjach są opóźniane lub zawieszane, a osoby potencjalnie niebezpieczne pozostają bez nadzoru. Czy potrzebna jest reforma systemu bezpieczeństwa wewnętrznego i kontroli nad obcokrajowcami? Coraz więcej obywateli domaga się konkretnych odpowiedzi.