Na wrocławskim Rynku odbyła się demonstracja pod hasłem „Stop germanizacji”, podczas której kilkadziesiąt osób protestowało przeciwko działaniom, które ich zdaniem prowadzą do wymazywania polskiego charakteru miasta. Głównym hasłem protestu było „Tu jest Wrocław, a nie Breslau”.
Konkretne żądania demonstrantów
Uczestnicy protestu przedstawili szereg konkretnych postulatów skierowanych do władz miasta. Domagają się przede wszystkim zaprzestania używania niemieckiej nazwy „Breslau” w materiałach promocyjnych miasta oraz usunięcia dwujęzycznych tablic z nazwami ulic i placów.
„Chcemy, żeby w przestrzeni publicznej dominowała polska nazwa naszego miasta, a nie niemiecka” – mówił jeden z organizatorów demonstracji.
Szczególnie ostro protestujący zareagowali na sprawę usunięcia godła z Auli Leopoldina Uniwersytetu Wrocławskiego, w jego miejsce powieszono wizerunek króla Prus Fryderyka II. „To jest symbol tego, o co nam chodzi – wymazuje się polską symbolikę, a wprowadza niemiecką” – podkreślał jeden z uczestników.
Demonstranci sprzeciwiają się również przywracaniu niemieckich napisów dynastii, które były wrogie Polsce, jak w przypadku mostu Grunwaldzkiego. Domagają się od władz miasta oficjalnego stanowiska w sprawie nazewnictwa oraz rewizji polityki wielojęzycznych oznakowań.
Obecni na demonstracji zbierali też podpisy pod inicjatywą zmiany nazwy Hali Stulecia na Halę Tysiąclecia, aby podkreślić tysiącletnią historię polskiego Wrocławia, założonego przez pierwszego władcę Polski.
Przebieg demonstracji
Protest trwał około dwóch godzin i przebiegł spokojnie. Uczestnicy nieśli transparenty z hasłami „Stop germanizacji Wrocławia” i „Przywróćcie polskie godło na uniwersytecie”. Podczas manifestacji nie doszło do żadnych incydentów, a służby porządkowe ograniczyły się do obserwacji.
Organizatorzy zapowiedzieli, że będą kontynuować swoje działania, jeśli władze miasta nie ustosunkują się do ich postulatów. „To nie jest ksenofobia, to obrona polskiego charakteru naszego miasta” – podkreślali liderzy protestu.
„Obecne działania to nie jest przywracanie wielokulturowości miasta, a jednostronna germanizacja” – argumentował jeden z demonstrantów. Protestujący zarzucają władzom pomijanie innych kultur, które współtworzyły historię Wrocławia, szczególnie czeskiej tradycji miasta.
„Promuje się tylko jeden okres historyczny – niemiecki, a wymazuje wszystkie inne. Gdzie są czeskie tradycje? Gdzie jest przypomnienie o austriackim okresie?” – pytali retorycznie uczestnicy demonstracji.
Plany na przyszłość
Organizatorzy zapowiedzieli, że jeśli władze miasta nie ustosunkują się pozytywnie do ich postulatów, rozważają zorganizowanie kolejnych protestów. Domagają się przede wszystkim przywrócenia właściwej symboliki w budynkach publicznych oraz zaprzestania jednostronnego promowania tylko niemieckiego dziedzictwa.
