Kierowca Audi A4 spowodował w nocy wypadek w podwrocławskich Siechnicach, chociaż obowiązywał go sądowy zakaz prowadzenia pojazdów. Autem podróżowało siedem osób, wszystkie pod wpływem alkoholu. Jedna z pasażerek jechała w bagażniku i trafiła do szpitala ze złamanym kręgosłupem. Policja dopiero ustala, co skłoniło kierowcę do zjechania z drogi.
Przyczyna zjechania z drogi w Siechnicach wciąż nie jest znana
Do wypadku doszło w nocy z czwartku na piątek przy ulicy Kolejowej w podwrocławskich Siechnicach. Kierowca z nieustalonych dotąd przyczyn stracił panowanie nad Audi A4, zjechał z jezdni na pobocze i uderzył najpierw w znak drogowy, a chwilę później w rosnące przy drodze drzewo.
Na miejsce skierowano policjantów z Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Miejskiej Policji we Wrocławiu. Ustalili oni, że w aucie podróżowało siedem osób w wieku od 21 do 27 lat. Każda z nich była obcokrajowcem. Każda też była pod wpływem alkoholu.
Najpoważniej ucierpiała kobieta z bagażnika
Najpoważniej ucierpiała pasażerka. Kierowca przewoził ją w bagażniku samochodu. Trafiła do szpitala razem z trzema innymi kobietami z tego samego auta. Cztery ranne w jedną noc.
W wyniku wypadku cztery pasażerki zostały przetransportowane do szpitali. Jedna z kobiet doznała poważnych obrażeń ciała. Stan pozostałych poszkodowanych jest ustalany, mówi podkomisarz Aleksandra Freus, rzeczniczka wrocławskiej policji. Doznała złamania kręgosłupa i złamania żeber. W jakich dokładnie okolicznościach kobieta trafiła do bagażnika samochodu, żadne z dotychczasowych ustaleń policji nie wyjaśnia, a rzeczniczka nie odniosła się publicznie do tego wątku sprawy.
Policja nie ujawnia narodowości pasażerów Audi
Narodowości uczestników zdarzenia policja oficjalnie nie chce ujawnić. Nieoficjalnie ustalili ją za to dziennikarze „Gazety Wrocławskiej”. Wszyscy pasażerowie i kierowca pochodzą, jak twierdzi redakcja, z Ukrainy.
Formalne badanie wykazało u kierowcy stan po użyciu alkoholu, czyli kategorię prawną łagodniejszą niż stan nietrzeźwości, w którym zawartość alkoholu w organizmie przekracza pół promila i za którą grożą surowsze konsekwencje karne. Dokładnego wyniku badania na razie nie podano.
Za wypadek i złamany zakaz grozi mu nawet 12 lat więzienia
Kierowca prowadził Audi A4 mimo obowiązującego sądowego zakazu prowadzenia pojazdów mechanicznych. Za spowodowanie wypadku z ciężkimi obrażeniami i złamanie sądowego zakazu grozi mu nawet do 12 lat pozbawienia wolności oraz dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów. Dodatkowo obciąża go jazda po alkoholu.
O ostatecznej kwalifikacji prawnej czynu zdecyduje zgromadzony materiał dowodowy oraz prokurator prowadzący postępowanie, dodaje podkomisarz Freus. W grę wchodzi też decyzja o dalszym pobycie mężczyzny na terenie Polski. Czy usłyszał już zarzuty karne, tego oficjalnie nie podano. Areszt? Nieznany.
Na miejsce po kierowcę przyjechał pijany brat
Na miejsce wypadku przyjechał brat zatrzymanego kierowcy. Też był pod wpływem alkoholu.
Podczas prowadzonych działań na miejsce zdarzenia przyjechał brat kierującego, który również prowadził samochód, relacjonuje podkomisarz Freus. Brat był w stanie nietrzeźwości. Na miejsce po zatrzymanego kierowcę miał przyjechać właśnie on, ale zamiast zabrać go do domu, sam skończył noc w rękach tych samych policjantów, którzy chwilę wcześniej zatrzymali kierowcę rozbitego Audi. Jakie zarzuty usłyszy, nie podano.
Dolny Śląsk notuje blisko dwa tysiące wypadków rocznie
Wypadek w Siechnicach nie jest odosobniony. W zeszłym roku na dolnośląskich drogach doszło do 1958 wypadków drogowych. Zginęło w nich 120 osób, a rannych zostało ponad dwa tysiące kolejnych uczestników ruchu.
Nietrzeźwych kierowców policjanci wyeliminowali wtedy z ruchu 4757 razy, choć przez cały rok prowadzili na dolnośląskich drogach kilkadziesiąt skoordynowanych akcji kontrolno-prewencyjnych, których celem było ograniczenie najczęstszych zagrożeń. Trzeźwego kierowcy w aucie na Kolejowej tej nocy nie było ani jednego.
