We wrocławskim sądzie rozpoczął się jeden z najgłośniejszych procesów ostatnich lat, który odsłania mechanizmy działania rosyjskich służb w Polsce. Prokuratura oskarża kilkoro mężczyzn o udział w serii podpaleń, które – według śledczych – miały być realizowane na zlecenie agentów powiązanych z rosyjskim wywiadem. Sprawa nabiera szczególnego znaczenia w kontekście wojny na Ukrainie i rosnącej aktywności obcych służb na terytorium naszego kraju.
Mechanizm działania i cele ataków
Według aktu oskarżenia, zlecenia na podpalenia były przekazywane przez pośredników rekrutujących ludzi gotowych do ryzykownych zadań w zamian za sowite wynagrodzenie. Wytypowane obiekty – m.in. magazyny, składy oraz pojazdy – miały ulec zniszczeniu w sposób wywołujący chaos i poczucie zagrożenia. Prokuratura twierdzi, że celem tych działań było destabilizowanie sytuacji w Polsce, zarówno gospodarczej, jak i społecznej, oraz odwracanie uwagi od strategicznych operacji wojennych prowadzonych przez Rosję.
Śledczy ustalili, że osoby biorące udział w akcjach były instruowane, jak dokonywać podpaleń, aby utrudnić ich wykrycie. Wskazówki dotyczyły m.in. użycia określonych środków łatwopalnych oraz sposobów szybkiego opuszczania miejsca zdarzenia. Cała operacja miała być nadzorowana przez osoby działające z terytorium zagranicznego.
Od pojedynczego zatrzymania do rozbicia siatki sabotażystów
Początek śledztwa sięga stycznia 2024 roku, kiedy funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego zatrzymali Serhija S., obywatela Ukrainy planującego podpalenie strategicznych miejsc we Wrocławiu. Według ustaleń mężczyzna działał na zlecenie rosyjskich służb specjalnych.
Serhij S. został skazany na trzy lata pozbawienia wolności, a wyrok jest już prawomocny. Jednak w toku postępowania zebrano dowody sugerujące, że w Polsce funkcjonuje znacznie większa siatka, której działania wykraczały poza Dolny Śląsk. Ustalenia prokuratury doprowadziły do aktu oskarżenia przeciwko sześciu mężczyznom – trzem Polakom i trzem Białorusinom.
Skala i metody działania grupy
Prokuratura przypisuje oskarżonym udział w serii ataków o charakterze sabotażowym. 22 czerwca 2023 roku miało dojść do podpalenia restauracji w Gdyni, w nocy z 8 na 9 kwietnia 2024 roku – składowiska palet w Markach, a w marcu 2024 roku – próby podpalenia magazynu w Gdańsku.
We wszystkich przypadkach sprawcy stosowali tę samą metodę. Budynki były obrzucane koktajlami Mołotowa, co miało prowadzić do szybkiego rozprzestrzenienia się ognia. Śledczy twierdzą, że wybór celów nie był przypadkowy – ataki miały wywołać poczucie zagrożenia w społeczeństwie i podważyć poczucie bezpieczeństwa obywateli.
Najpoważniejsze zarzuty dla Stepana K.
Według aktu oskarżenia to Stepan K. odpowiada za największą liczbę przestępstw w całej grupie – aż osiem. Oprócz udziału w opisanych wcześniej atakach, mężczyzna miał podżegać do pobicia, usiłować spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, a także planować podpalenie wielkopowierzchniowego marketu budowlanego w Warszawie w kwietniu 2024 roku.
Zdaniem śledczych, również ten ostatni czyn był inspirowany przez rosyjski wywiad. W odróżnieniu od pozostałych Białorusinów Stepan K. nie przyznał się do winy i nie złożył żadnych wyjaśnień.
Kim są oskarżeni?
Wśród oskarżonych znajdują się zarówno obywatele Polski, jak i cudzoziemcy. Według ustaleń prokuratury, część z nich nie była w pełni świadoma, że działa na zlecenie obcego wywiadu – motywacją były przede wszystkim pieniądze. Inni mieli mieć świadomość, że ich działania wpisują się w szerszy plan sabotażu, wymierzonego w polskie instytucje i infrastrukturę.
Akt oskarżenia opiera się na szerokim materiale dowodowym, w tym nagraniach rozmów, zapisach z monitoringu oraz analizach biegłych z zakresu pożarnictwa. Śledczy podkreślają, że sprawa jest częścią większej układanki – polskie służby od miesięcy raportują o próbach werbowania obywateli do działań dywersyjnych.
Kontekst geopolityczny i ostrzeżenia służb
Od początku rosyjskiej inwazji na Ukrainę, Polska stała się jednym z kluczowych krajów wspierających Kijów, co czyni ją celem wrogich operacji. Analitycy bezpieczeństwa zwracają uwagę, że podpalenia, choć z pozoru lokalne, są klasycznym narzędziem wojny hybrydowej – łączą działania kryminalne z celami polityczno-wojskowymi.
Służby ostrzegają, że podobne próby destabilizacji mogą się powtarzać, a rekrutacja do nich często odbywa się w internecie – na forach, w mediach społecznościowych i w aplikacjach szyfrujących komunikację. Często oferowane są stosunkowo niewielkie kwoty, które mają kusić osoby w trudnej sytuacji finansowej, nieświadome szerszych konsekwencji swoich działań.
Jeżeli chcesz, mogę przygotować rozszerzoną, pogłębioną wersję tego artykułu z szerszym tłem geopolitycznym, opisem metod werbunku i analizą wpływu takich działań na bezpieczeństwo wewnętrzne Polski.
