Godzina trzecia czterdzieści pięć, przejście podziemne przy placu Strzegomskim. Grupa młodych mężczyzn, najprawdopodobniej ukraińców, prosi przechodnia o papierosa, ten odmawia. Cios pada od tyłu, prosto w skroń, mężczyzna osuwa się na beton bez przytomności. W szpitalu lekarze stwierdzają pęknięcie czaszki i krwiak, mężczyzna trafia natychmiast na stół operacyjny. Minął ponad rok od tamtej nocy, a sprawca wciąż pozostaje na wolności.
Czaszka pękła, a powrót do zdrowia trwał miesiącami
Świadek zdarzenia opisywał jak kilku młodych mężczyzn zaczepiło ich w przejściu podziemnym i zażądało papierosa. Gdy usłyszeli odmowę, jeden z napastników podbiegł od tyłu i uderzył ofiarę pięścią w skroń. Upadek na twardą nawierzchnię pogłębił obrażenia głowy. Poszkodowany stracił przytomność na miejscu, a napastnicy natychmiast uciekli z przejścia. Świadkowie wezwali pomoc, lecz sprawcy zniknęli, zanim na miejsce dotarła policja. Bez śladu.
Diagnoza w szpitalu okazała się gorsza niż relacja świadków z miejsca zdarzenia. Pęknięcie czaszki i krwiak wymagały natychmiastowej interwencji chirurgicznej, bez niej mężczyzna mógł nie przeżyć. Lekarze ocenili jego stan jako krytyczny jeszcze przed przewiezieniem na blok operacyjny.
Powrót do zdrowia trwał miesiącami, z zanikami pamięci i bólami głowy, które nie ustępowały. Mężczyzna zmagał się z tymi objawami długo po wyjściu ze szpitala. Do tego doszły ataki paniki. Fizyczne rany zagoiły się szybciej niż psychiczne konsekwencje napadu.
Policja zna tylko jeden szczegół rysopisu sprawcy
Dwa tygodnie po ataku wrocławska Komenda Miejska Policji opublikowała zdjęcia mężczyzny podejrzewanego o pobicie. Apel trafił do lokalnych mediów wraz z opisem incydentu i prośbą o pomoc w ustaleniu tożsamości napastnika. Rzecznik komendy, kom. Wojciech Jabłoński, przekazał dziennikarzom jedyny szczegół dotyczący mowy sprawcy, napastnik mógł mówić z akcentem wschodnim. To określenie nie jest ustaleniem obywatelstwa ani narodowości, a jedynie elementem rysopisu opartym na relacji świadków.
Policja zapewniła anonimowość każdemu, kto zgłosi się z informacjami, a bliscy poszkodowanego wyznaczyli dwa tysiące złotych nagrody za pomoc w ujawnieniu napastnika. Zgłoszenia przyjmowano telefonicznie na komisariacie Wrocław Stare Miasto.
