11 lipca to jedna z najbardziej tragicznych dat w historii Polski XX wieku. Tego dnia w 1943 roku miała miejsce tzw. „krwawa niedziela” – kulminacja ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów z OUN-UPA na ludności polskiej na Wołyniu. Dziesiątki wsi zostały spacyfikowane, całe rodziny wymordowane z brutalnością trudną dziś do opisania. Dziś, po dekadach starań środowisk kresowych, historyków i rodzin ofiar, ten dzień zyskał należne miejsce w polskim kalendarzu pamięci narodowej.
11 lipca – dzień pamięci uchwalony przez Sejm RP
W 2016 roku, dokładnie 22 lipca, Sejm Rzeczypospolitej Polskiej podjął jednomyślną uchwałę ustanawiającą 11 lipca Narodowym Dniem Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II Rzeczypospolitej Polskiej. To symboliczna data, która upamiętnia kulminację zbrodni na Wołyniu, ale także oddaje hołd wszystkim Polakom pomordowanym na Kresach Południowo-Wschodnich przez UPA w latach 1943–1945.
W uchwale podkreślono, że ofiarami tej zorganizowanej eksterminacji byli nie tylko mieszkańcy wsi i miasteczek, ale też duchowni, kobiety, dzieci i osoby starsze – mordowani wyłącznie z powodu swojej narodowości. Uchwała była długo oczekiwana przez rodziny ofiar i środowiska kresowe, które przez dekady domagały się oficjalnego uznania tej zbrodni za ludobójstwo.
Nowe święto państwowe
Ustawa ustanawiająca 11 lipca dniem pamięci została przyjęta przez Sejm 4 czerwca 2025 roku i opublikowana w Dzienniku Ustaw (Dz.U. z 2025 r., poz. 891). W treści ustawy jednoznacznie wskazano, że „męczeńska śmierć z powodu przynależności do narodu polskiego zasługuje na pamięć w formie dnia wyróżnianego corocznie przez państwo polskie, w którym ofiarom będzie oddawany hołd”. Podkreślono, że zbrodnie miały charakter ludobójstwa i zostały dokonane przez nacjonalistów ukraińskich z OUN, UPA oraz innych formacji na obszarze województw II RP: wołyńskiego, lwowskiego, stanisławowskiego, tarnopolskiego, poleskiego, a także na terenach dzisiejszych województw podkarpackiego i lubelskiego.
Symbol pamięci – Kwiat Lnu jako przypinka dla każdego Polaka
Z myślą o godnym i powszechnym upamiętnieniu ofiar, prezydent Chełma Jakub Banaszek zaproponował wyjątkową inicjatywę – przypinkę w kształcie Kwiatu Lnu. Ma ona stać się symbolem pamięci o ofiarach rzezi wołyńskiej, a jej delikatna forma nawiązuje do krajobrazu Kresów, gdzie len był powszechną rośliną – cichym świadkiem tragicznych wydarzeń.
– To symbol pamięci, szacunku i jedności ponad podziałami politycznymi – podkreślił prezydent Banaszek, zapowiadając, że przypinki trafią do wszystkich parlamentarzystów niezależnie od przynależności klubowej. – Chcemy, by każdy mógł ją założyć 11 lipca i w ten sposób wyrazić swoją pamięć – dodał.
Pomysł przypinki spotkał się z szerokim poparciem i ma szansę na trwałe wejść do tradycji obchodów tego dnia, podobnie jak kotyliony noszone z okazji Święta Niepodległości.
Apel o wspólne uczczenie 11 lipca w całej Polsce
Z inicjatywy klubu parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości wystosowano apel do wszystkich instytucji państwowych, samorządów, szkół, urzędów i organizacji społecznych, by 11 lipca godnie uczcić pamięć ofiar. Proponowane formy upamiętnienia to m.in.:
- Minuta ciszy w całym kraju o godz. 12:00,
- opuszczenie flag państwowych do połowy masztu z czarnym kirem,
- zapalanie zniczy pod pomnikami i tablicami pamięci,
- organizacja lokalnych uroczystości i nabożeństw w intencji pomordowanych.
Celem jest nie tylko hołd dla ofiar, ale też edukacja historyczna i przekazanie prawdy o rzezi wołyńskiej młodszym pokoleniom.
– To jest odpowiedzialność całego narodu, by tę pamięć pielęgnować i przekazywać dalej. Prawda o Wołyniu nie może zostać zakłamana ani przemilczana – powiedział poseł PiS Piotr Babinetz, przewodniczący sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu.
Apel Instytutu Pamięci Narodowej
Do godnego uczczenia ofiar Rzezi Wołyńskiej wezwał również Instytut Pamięci Narodowej, który zachęca Polaków do udziału w lokalnych uroczystościach, modlitwach, zapaleniu zniczy oraz szerzeniu wiedzy o tych tragicznych wydarzeniach. IPN przypomina, że 11 lipca 1943 roku, tylko tego jednego dnia, ukraińscy nacjonaliści zaatakowali i wymordowali mieszkańców blisko stu polskich wsi, głównie na Wołyniu. Akcja ta była częścią systematycznej eksterminacji ludności polskiej, której kulminacja przypadła właśnie na lipiec 1943 roku.
W specjalnym komunikacie IPN podkreśla, że prawda o ludobójstwie jest niezbędnym fundamentem pojednania, a milczenie lub zniekształcanie historii stanowi obrazę dla pamięci ofiar i przeszkodę w budowaniu relacji opartych na szacunku i uczciwości.
Skala zbrodni
Według ustaleń historyków Instytutu Pamięci Narodowej, ofiary ukraińskiego ludobójstwa to ponad 100 tysięcy Polaków – głównie kobiet, dzieci i starców. Zginęli oni tylko dlatego, że byli Polakami. Celem ukraińskich nacjonalistów było całkowite oczyszczenie etniczne tych terenów z ludności polskiej, aby utworzyć „czystą” państwowość ukraińską. Zbrodnie te były wyjątkowo brutalne, często popełniane przy użyciu narzędzi rolniczych i siekier, nierzadko w kościołach, podpalanych i barykadowanych w czasie mszy świętych.
Pamiętajmy razem
Rzeź wołyńska to jedna z największych traum w historii Polski. Pomimo upływu ponad 80 lat, wciąż czekamy na pełne uznanie tej zbrodni przez stronę ukraińską oraz na godne pochówki ofiar – w wielu przypadkach wciąż spoczywających w bezimiennych mogiłach.
11 lipca to dzień, w którym wspólnie – jako naród – możemy dać wyraz pamięci, szacunku i solidarności z ofiarami oraz ich potomkami. To również dzień, w którym możemy założyć przypinkę z Kwiatem Lnu, zapalić znicz, pomodlić się, uczestniczyć w uroczystościach, a przede wszystkim – nie zapomnieć.
