Ww wtorek 24 marca 2026 roku opiekunowie wrocławskiej małpiarni zastali Sama martwego pod gałęzią. Najmłodszy mieszkaniec wybiegu — samiec mangaby obrożnej, który przyszedł na świat zaledwie kilka tygodni wcześniej — stracił równowagę podczas wspinaczki i uderzył o element wyposażenia wybiegu. Jego brat Frod, starszy o siedem dni, oraz trzyletnia siostra zostali sami. Zanim zwiedzający wrócili do małpiarni, cała grupa mangab dostała czas, by pożegnać Sama — dotykać go, iskać, przytulać. ZOO Wrocław zamknęło budynek nie dla kaprysu, lecz na podstawie wiedzy o psychologii naczelnych.
Za tą historią kryje się więcej niż jeden wypadek: dramat gatunku, który w zachodniej Afryce zniknął z połowy swojego dawnego zasięgu, oraz fascynujące pytanie o to, gdzie kończy się instynkt, a zaczyna coś, co skłonni jesteśmy nazywać żalem.
Sam stracił równowagę. Jak doszło do wypadku w ZOO Wrocław
Śmierć nastąpiła w wyniku upadku z gałęzi, mały najprawdopodobniej stracił równowagę i uderzył o element wyposażenia wybiegu — poinformowało ZOO Wrocław w komunikacie opublikowanym 24 marca 2026 roku. Sam rozwijał się prawidłowo i był aktywnym towarzyszem zabaw. Nic nie wskazywało na chorobę ani osłabienie.
Ogród zoologiczny wyjaśnił, że tego rodzaju wypadki zdarzają się mimo opieki i nadzoru, ponieważ małe małpy uczą się bycia małpą ze wszystkimi tego konsekwencjami — eksplorują teren, skaczą, wspinają się, a niekiedy — choć jest to bardzo przykre — również spadają. Mangaby obrożne to zwierzęta wyjątkowo sprawne w koronach drzew, jednak ta sprawność nie jest wrodzona. Młode nabywają ją stopniowo przez kilka pierwszych miesięcy życia. Sam był w trakcie tego procesu.
Wypadki upadkowe u młodych naczelnych w ogrodach zoologicznych nie są zjawiskiem nieznanym. W 2021 roku wrocławskie zoo straciło w podobnych okolicznościach rocznego gibona. Ogrody nie są w stanie wyeliminować tego ryzyka bez ograniczania naturalnego zachowania zwierząt — co byłoby sprzeczne z zasadami dobrostanu i przygotowania do ewentualnego powrotu do środowiska naturalnego.
Stado mangab przytulało martwego Sama. Co to mówi o emocjach zwierząt
Budynek małpiarni pozostaje zamknięty dla zwiedzających od wtorku. ZOO Wrocław uzasadniło tę decyzję obserwacjami zachowania grupy po śmierci Sama, stwierdzając, że wiele gatunków naczelnych, w tym mangaby obrożne, przejawia zachowania, które porównać można z tym, co ludzie nazywają żałobą.
Relacja opiekunów była szczegółowa, bo cała grupa mangab przytulała martwe młode, wszyscy wąchali Sama, dotykali go, iskali, lizali. Samiec Zgredek wydawał z siebie wysokie dźwięki oznaczające zaniepokojenie. Stado wyraźnie posmutniało — napisało zoo.
Takie zachowania nie są wyjątkowe dla mangab. Badania prowadzone przez prymatologów z Instytutu Maxa Plancka udokumentowały u szympansów i goryli długotrwałe przebywanie przy ciałach martwych osobników z grupy, opiekowanie się nimi, a nawet — jak w przypadku opisanej w 2022 roku szympansicy z zoo w Japonii — noszenie martwego młodego przez kilka tygodni. Uczeni interpretują te zachowania jako przejaw więzi społecznych i prawdopodobnego rozumienia straty, choć dyskusja o tym, czy zwierzęta doświadczają czegoś subiektywnie analogicznego do ludzkiego żalu, pozostaje otwarta.
ZOO Wrocław uznało, że proces małpiej żałoby jest ważny dla samopoczucia osobników, i dało stadu tyle czasu, ile potrzebowało. Małpiarnia wróci do normalnego funkcjonowania po zakończeniu tego okresu.
Mangaba obrożna: gatunek z Czerwonej Listy, który hoduje się we Wrocławiu
Sam był przedstawicielem mangaby obrożnej (Cercocebus torquatus) — gatunku figurującego na Czerwonej Liście Gatunków Zagrożonych Międzynarodowej Unii Ochrony Przyrody (IUCN). Jego naturalne siedlisko to lasy tropikalne zachodniej Afryki: Nigeria, Kamerun, Gabon, Gwinea Równikowa oraz Kongo aż do rezerwatu Conkouati. Istnieją niepotwierdzone doniesienia o historycznym zasięgu sięgającym dalej na zachód, do Beninu.
W naturalnych warunkach mangaby obrożne żyją w grupach liczących od 14 do 25 osobników, choć sporadycznie tworzone są skupiska do 60 zwierząt. Gatunek jest elastyczny pokarmowo — obok owoców leśnych zjada m.in. plony z plantacji, co czyni go celem prześladowań ze strony lokalnych rolników. Polowania dla mięsa i niszczenie lasów deszczowych przez przemysł drzewny i rolniczy doprowadziły do kurczenia się populacji do tego stopnia, że gatunek zniknął z dużej części dawnego zasięgu.
Hodowla mangab obrożnych w ZOO Wrocław wpisuje się w koordynowany przez Europejskie Stowarzyszenie Ogrodów Zoologicznych i Akwariów (EAZA) program ochrony gatunkowej. Celem takich programów nie jest sama hodowla, lecz utrzymanie puli genetycznej zdolnej do ewentualnego zasilenia dzikich populacji, jeśli sytuacja w Afryce na to pozwoli.
Opiekun po stracie podopiecznego. Ludzka strona tragedii w zoo
Komunikat ZOO Wrocław był napisany spokojnym, rzeczowym językiem, ale dawał do zrozumienia, że śmierć Sama dotknęła nie tylko stado. Ogrody zoologiczne rzadko mówią wprost o emocjach pracowników, jednak codzienna opieka nad zwierzętami — karmienie, obserwacja, leczenie — buduje między opiekunami a podopiecznymi relację, której nie da się sprowadzić wyłącznie do obowiązków służbowych.
Badania psychologów zajmujących się dobrostanem pracowników instytucji opiekuńczych wskazują, że osoby pracujące z chorymi lub umierającymi podopiecznymi — niezależnie od tego, czy są nimi ludzie, czy zwierzęta — doświadczają żałoby zawodowej, ang. compassion fatigue lub caregiver grief. W przypadku zoo dochodzi dodatkowy wymiar, bo śmierć zwierzęcia z gatunku zagrożonego jest jednocześnie stratą osobniczą i stratą dla programu ochrony.
ZOO Wrocław zakończyło komunikat słowami: „Bardzo dziękujemy za zrozumienie naszej sytuacji” — w dniu, w którym małpiarnia była zamknięta dla zwiedzających.
Bushmeat i wylesianie: dlaczego mangaby giną w Afryce i co mogą zrobić zoo
Śmierć Sama we Wrocławiu to epizod, którego nie można oderwać od szerszego kontekstu. Mangaby obrożne trafiają do europejskich ogrodów zoologicznych, bo w Nigerii, Kamerunie i Gabonie ich populacje kurczą się z powodów, na które zoo nie mają bezpośredniego wpływu.
Buszmeat, czyli mięso dzikich zwierząt pozyskiwane przez lokalne społeczności, stanowi w Afryce Środkowej i Zachodniej ważne źródło białka dla milionów ludzi, dla których nie istnieje dostępna cenowo alternatywa. Mangaby, widoczne i stosunkowo łatwe do schwytania, regularnie pojawiają się na targowiskach w Kamerunie i Gabonie. Według danych opublikowanych przez Wildlife Conservation Society, rocznie z lasów Basenu Konga pozyskuje się szacunkowo nawet 5 milionów ton dzikiego mięsa, a naczelne stanowią znaczną część tego wolumenu.
Wylesianie pod uprawy kakao, palmy olejowej i drewno eksportowe redukuje i fragmentuje siedliska, przez co grupy mangab zostają odizolowane, a ich pula genetyczna ubożeje. W tej sytuacji hodowla w ogrodach zoologicznych, choć nie rozwiązuje problemów strukturalnych, pełni rolę ubezpieczeniową i pozwala zachować gatunek do czasu, gdy warunki do ochrony w środowisku naturalnym ulegną poprawie.
Czego uczy nas żałoba zwierząt o naturze emocji
Debata o tym, czy zwierzęta odczuwają emocje analogiczne do ludzkich, toczy się w nauce co najmniej od czasów Charlesa Darwina, który w książce O wyrazie uczuć u człowieka i zwierząt z 1872 roku opisywał smutek, radość i przywiązanie obserwowane u psów i małp. Współczesna etologia poszła dalej.
W 2012 roku grupa naukowców z Cambridge i Berlina podpisała tzw. Deklarację z Cambridge o Świadomości (Cambridge Declaration on Consciousness), stwierdzając, że ssaki, ptaki i wiele innych zwierząt posiada neurologiczne substraty odpowiedzialne za świadome stany emocjonalne. Naczelne, obok słoni i waleni, należą do gatunków, dla których dowody na przeżywanie czegoś przypominającego żal są najobfitsze.
Zachowania obserwowane u mangab po śmierci Sama — przytulanie, iskanie, przedłużony kontakt z martwym osobnikiem — wpisują się w schemat opisywany przez etologów jako zachowanie post-mortem wobec osobników z grupy (post-mortem social behaviour). Nie są ani automatycznym odruchem, ani jednoznacznym dowodem na subiektywny ból, lecz złożoną odpowiedzią społeczną, której funkcja ewolucyjna może polegać na przetworzeniu informacji o stracie i utrzymaniu spójności grupy. To, czy za tym zachowaniem stoi coś, co można nazwać cierpieniem, nauka na razie pozostawia otwarte.
