Czwartkowy poranek na Dolnym Śląsku zaskoczył nawet doświadczonych kierowców i pieszych. W ciągu zaledwie pięciu godzin na Szpitalny Oddział Ratunkowy przy ulicy Borowskiej we Wrocławiu trafiło 30 osób z urazami po upadkach na oblodzonych chodnikach. 10 z nich czeka operacja. Jednocześnie Straż Miejska sprawdza, czy zarządcy wywiązali się z obowiązków zabezpieczenia chodników, mimo wcześniejszych alertów meteorologicznych.
30 pacjentów w pięć godzin. Wrocławskie szpitale wypełniły się błyskawicznie
Uniwersytecki Szpital Kliniczny przy ulicy Borowskiej odnotował w czwartkowy poranek lawinowy napływ pacjentów. Między godziną 6:00 a 11:00 przyjęto 30 osób z urazami spowodowanymi upadkami na śliskiej nawierzchni. Najczęstsze obrażenia: złamania nadgarstka, stawu skokowego oraz stłuczenia głowy i kręgosłupa. Część pacjentów trafiła do szpitala z kilkugodzinnym opóźnieniem.
Upadki stanowią około 50 procent urazów kończyn dolnych i 30 procent kończyn górnych trafiających na oddziały ratunkowe. Zimą liczby te rosną. Najbardziej narażone są nadgarstki i kostki, ponieważ ludzie instynktownie próbują złapać równowagę wyprostowanymi rękami, co kończy się klasycznym złamaniem nadgarstka.
Straż Miejska kontroluje zarządców. Kary od 500 zł wzwyż
10 specjalnych patroli wrocławskiej Straży Miejskiej od czwartkowego rana sprawdzało, czy zarządcy terenów zabezpieczyli chodniki. Zgodnie z ustawą o utrzymaniu czystości i porządku w gminach właściciele nieruchomości mają obowiązek uprzątnięcia śniegu i lodu z chodników położonych bezpośrednio przy granicy ich działek. Za zaniedbanie grożą: upomnienie, mandat w wysokości 500 złotych lub grzywna sądowa do 1500 złotych. W skrajnych przypadkach kara może wynieść nawet 5000 złotych, a w razie wypadku na nieodśnieżonym chodniku zarządca ponosi również odpowiedzialność cywilną za obrażenia poszkodowanego.
Zarządcy powinni reagować natychmiast po otrzymaniu alertów meteorologicznych. Sąd Najwyższy w wyroku z 26 lipca 2017 roku wskazał, że właściciel nie jest zobowiązany do ciągłego, nieprzerwanego usuwania śniegu podczas intensywnych opadów, ale musi działać na bieżąco, gdy tylko warunki na to pozwalają.
Czarny lód na drogach. Niewidoczne zagrożenie na mostach
Na wielu odcinkach dróg w regionie występował czarny lód – cienka, niemal niewidoczna warstwa lodu powstająca przy ujemnych temperaturach. Szczególnie niebezpieczny jest na mostach, wiaduktach, w obniżeniach terenu oraz na zacienionych fragmentach jezdni. Tam nawierzchnia styga szybciej niż na otwartych, nasłonecznionych odcinkach.
Czarny lód znacząco ogranicza przyczepność kół do nawierzchni i stwarza zagrożenie dla bezpieczeństwa ruchu, nawet przy zachowaniu ostrożnej prędkości. Kierowcy często nie dostrzegają go do ostatniej chwili, co prowadzi do niekontrolowanych poślizgów. W środę i czwartek piaskarki pracowały na pełnych obrotach, ale natura okazała się szybsza.
Meteorolodzy wyjaśniają, że czarny lód tworzy się, gdy marznący deszcz lub mżawka zamarza natychmiast po kontakcie z zimną nawierzchnią. Powstaje gładka, przezroczysta warstwa, która nie odbija światła tak jak biały szron czy śnieg. Dlatego kierowcy i piesi często nie widzą zagrożenia, dopóki nie stracą przyczepności.
Jak unikać urazów na lodzie? Porady ortopedów
Metoda „na pingwina” to podstawa bezpiecznego poruszania się po oblodzonych chodnikach. Specjaliści podkreślają, że należy pochylać tułów do przodu tak, by środek ciężkości znajdował się na nodze z przodu. Kroki powinny być małe i krótkie. Standardowy, wyprostowany chód zwiększa ryzyko upadku, ponieważ masa ciała rozkłada się równo na obie nogi.
W przypadku upadku kluczowa jest technika amortyzacji. Nie należy asekurować się wyprostowanymi rękami, bo prowadzi to do złamań nadgarstka. Zamiast tego trzeba przyjąć upadek całym ciałem, chroniąc się przedramieniem, nie dłonią. Przy upadku do tyłu bezwzględnie chronimy głowę – zginamy się w pół, amortyzujemy najpierw pośladkami, dopiero potem grzbietem.
Ortopedzi ostrzegają też przed nawierzchnią z kostki kamiennej (tzw. kocie łby), która jest bardziej śliska niż standardowa. Jeśli to możliwe, warto ją omijać. Na przejściach dla pieszych nigdy nie wchodzimy gwałtownie, szczególnie podczas gołoledzi. Droga hamowania auta jest wtedy wielokrotnie dłuższa, a kierowca zmuszony do gwałtownego zatrzymania może wpaść w niekontrolowany poślizg.
Obowiązki zarządców nieruchomości. Co mówią przepisy?
Ustawa o utrzymaniu czystości i porządku w gminach jednoznacznie określa, kto odpowiada za odśnieżanie chodników. Właściciele nieruchomości są zobowiązani do uprzątnięcia śniegu, lodu i błota z chodników położonych bezpośrednio przy granicy ich działek. Chodnik to wydzielona część drogi publicznej służąca dla ruchu pieszego.
Wyjątki od tej reguły dotyczą kilku sytuacji. Właściciel nie musi odśnieżać chodnika, gdy między granicą działki a chodnikiem znajduje się pas zieleni, ogrodzenie lub inna przeszkoda. Obowiązek przechodzi wtedy na gminę lub zarządcę drogi. Podobnie gdy na chodniku dopuszczony jest płatny postój lub parkowanie pojazdów samochodowych – wtedy to gmina musi zadbać o jego stan.
