23-letni Tunezyjczyk sforsował ogrodzenie wrocławskiego lotniska i wszedł na pokład samolotu bez karty pokładowej. Obsługa zauważyła brak dokumentu tuż przed startem i wezwała Straż Graniczną. Sąd umieścił mężczyznę w ośrodku strzeżonym, a decyzji towarzyszy 10-letni zakaz wjazdu do strefy Schengen. Służby miały ustalić, jak do tego doszło.
Ogrodzenie wrocławskiego lotniska go nie zatrzymało
Rano samolot do Palermo miał odlecieć z Wrocławia jak zwykle. Kilkadziesiąt minut wcześniej 23-letni Tunezyjczyk przeszedł przez ogrodzenie lotniska i wmieszał się w grupę pasażerów czekających na odprawę. Nikt go nie zatrzymał. Wszedł razem z nimi na pokład i zajął miejsce.
Obsługa zorientowała się, że coś jest nie tak, dopiero przy ostatniej kontroli przed startem, gdy okazało się, że mężczyzna nie ma karty pokładowej i nie chce jej okazać ani opuścić samolotu na wezwanie personelu pokładowego. Na miejsce wezwano wtedy funkcjonariuszy Straży Granicznej. Analiza nagrań z lotniskowego monitoringu pozwoliła później odtworzyć całą trasę, którą pokonał od ogrodzenia do rękawa prowadzącego na pokład.
Dziesięć lat zakazu wjazdu do Schengen
Rzeczniczka Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji Karolina Gałecka przekazała ustalenia we wpisie na platformie X.
Ustawa o cudzoziemcach przewiduje taki wymiar zakazu wtedy, gdy dalszy pobyt cudzoziemca na terytorium Polski zagrażałby bezpieczeństwu państwa albo porządkowi publicznemu, czyli w sytuacjach objętych najsurowszym z ustawowych progów. W takich przypadkach organ może orzec zakaz wjazdu na okres od pięciu do dziesięciu lat. Dziesięć lat to górna granica tej skali.
Wydalenie Tunezyjczyka z Polski jest już przesądzone
Sąd umieścił mężczyznę w strzeżonym ośrodku dla cudzoziemców zaraz po zatrzymaniu. Ma tam czekać do momentu, w którym uda się wykonać decyzję o powrocie. Innej drogi nie przewidziano.
Legalny pobyt w Polsce i brak niebezpiecznych przedmiotów przy zatrzymaniu, które Straż Graniczna potwierdziła zaraz po incydencie, nie wstrzymały procedury powrotowej, bo o wydaleniu zdecydowało samo zagrożenie dla porządku publicznego.
Za wtargnięcie na teren wrocławskiego lotniska odpowie osobno
Straż Graniczna zapowiedziała też odrębne postępowanie za samo wejście na teren lotniska. „Cudzoziemiec poniesie konsekwencje za wtargnięcie do strefy zastrzeżonej wrocławskiego lotniska oraz za utrudnianie czynności służbowych”, podała w komunikacie.
Za utrudnianie czynności służbowych grozi kara aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny, którą przewiduje kodeks wykroczeń dla każdego, kto umyślnie nie stosuje się do poleceń funkcjonariusza Straży Granicznej. Wejście do strefy zastrzeżonej lotniska podlega z kolei przepisom porządkowym portu, których naruszenie prawo lotnicze również karze grzywną. Obie sprawy toczą się osobno.
Port lotniczy we Wrocławiu zapowiada kontrolę procedur
Władze Portu Lotniczego Wrocław zapowiedziały dokładną analizę całej sytuacji, żeby ustalić, jak pasażer bez karty pokładowej zdołał przejść przez ogrodzenie i wmieszać się w grupę osób czekających na start do Palermo.
Służby nie ujawniają, czy 23-latek złożył wyjaśnienia dotyczące swojego zachowania.
