Mieszkańcy Wrocławia płacą coraz więcej za wywóz śmieci, a mimo to po ulicach biegają szczury w ilościach niespotykanych wcześniej. Obecne opłaty wynoszące ponad 41 złotych od osoby mogą wzrosnąć nawet do 70 złotych miesięcznie. Stowarzyszenie SOS Wrocław zwróciło się do Najwyższej Izby Kontroli o zbadanie systemu gospodarowania odpadami, który pochłania już 440 milionów złotych rocznie. W centrum kontrowersji znalazła się spółka komunalna Ekosystem, która zamiast organizować przetargi, zawiera kosztowne umowy z wolnej ręki.
Wrocławski system odpadowy pochłania już 440 milionów złotych rocznie
Budżet Wrocławia na gospodarowanie odpadami osiągnął astronomiczną kwotę 440 milionów złotych rocznie. To suma, która budzi niepokój radnych miejskich, szczególnie w kontekście widocznych problemów z czystością miasta. W bieżącym roku radni zostali zmuszeni do zwiększenia tej kwoty o dodatkowe 35 milionów złotych, co pokazuje skalę niedoszacowania rzeczywistych kosztów systemu lub skalę marnotrawstwa publicznych pieniędzy.
Środki te miały zapewnić sprawne funkcjonowanie miejskiego systemu odpadowego, jednak rzeczywistość okazała się inna. Mimo gigantycznych nakładów finansowych, mieszkańcy skarżą się na nieregularne odbiory śmieci, przepełnione kosze na ulicach i bezprecedensową obecność gryzoni w przestrzeni publicznej. Sytuacja ta rodzi pytania o efektywność wydatkowania publicznych pieniędzy i kompetencje, lub też ich brak, w zarządzaniu całym systemem.
Zamówienia z wolnej ręki zastąpiły przetargi – mieszkańcy zapłacą rachunek
Radny Wrocławia Piotr Uhle ujawnił, że spółka Ekosystem, odpowiedzialna za organizację systemu odpadowego, systematycznie opóźnia procedury przetargowe. Konsekwencją tych zaniedbań jest konieczność zawierania umów z wykonawcami w trybie zamówienia z wolnej ręki, co eliminuje rynkową konkurencję i finalnie prowadzi do wyższych kosztów.
„Już kolejny miesiąc mija od terminu, w którym miały być rozstrzygnięte postępowania przetargowe. Spółka opóźniła przetarg o bardzo duży czas, skutkiem tego musi zawierać umowy z wykonawcami z tak zwanej 'wolnej ręki’ w trybie niekonkurencyjnym” – wyjaśnił radny Uhle podczas konferencji prasowej.
Mechanizm zamówień z wolnej ręki, choć czasem niezbędny w sytuacjach awaryjnych, nie powinien stanowić podstawy funkcjonowania całego systemu. Brak konkurencji między potencjalnymi wykonawcami oznacza, że miasto płaci zawyżone stawki, a te koszty automatycznie przenoszą się na mieszkańców w postaci wyższych opłat za gospodarowanie odpadami.
Opłaty za śmieci mogą skoczyć z 41 do 70 złotych od osoby
Obecnie mieszkańcy Wrocławia płacą 41,24 złotych miesięcznie od osoby za wywóz i zagospodarowanie odpadów. Jednak według prognoz przedstawionych przez aktywistów Stowarzyszenia SOS Wrocław, stawka ta może wzrosnąć nawet do 70 złotych miesięcznie. Dla przeciętnej rodziny składającej się z czterech osób oznaczałoby to miesięczny koszt wynoszący 280 złotych!
Taka podwyżka byłaby dramatyczna dla budżetów domowych mieszkańców. Rodzina, która obecnie płaci około 165 złotych miesięcznie, musiałaby się liczyć z kwotą przekraczającą 280 złotych. W skali roku różnica wyniosłaby ponad 1300 złotych na rodzinę, co stanowi znaczące obciążenie finansowe.
Problem polega również na tym, że wyższe opłaty nie przekładają się na lepszą jakość usług. Mieszkańcy nadal skarżą się na nieregularne odbiory śmieci, szczury snujące się po ulicach i ogólny spadek standardów czystości w mieście. Płacenie więcej za gorsze usługi to sytuacja, która musi rodzić uzasadnione oburzenie wrocławian.
Ekosystem broni się przed zarzutami i grozi sądem
Prezes spółki Ekosystem Paweł Karpiński zdecydowanie odrzuca zarzuty stawiane przez radnego Uhle. W oficjalnym stanowisku firma twierdzi, że wszystkie procedury związane z trwającymi przetargami są prowadzone prawidłowo i zgodnie z obowiązującym prawem.
„Jednocześnie informujemy, że trwająca obecnie umowa z wolnej ręki jest droższa o 14 procent od zakończonej w czerwcu umowy z 2023 roku, a więc poniżej skumulowanej inflacji, która w tym okresie wyniosła 21 procent” – argumentuje Karpiński. Prezes dodaje, że jakość usług dla mieszkańców została zachowana na dotychczasowym poziomie.
Spółka idzie jednak dalej w swojej defensywie. Karpiński stwierdził, że obawia się działań mających na celu destabilizację pracy Ekosystemu i rozważa podjęcie kroków prawnych przeciwko radnemu Uhle. Takie działania mogą być odbierane jako próba uciszenia krytyki i uniknięcia odpowiedzialności za problemy w systemie gospodarowania odpadami.
NIK ma wyjaśnić czy mieszkańcy przepłacają za niedziałający system
Członkowie Stowarzyszenia SOS Wrocław podjęli decyzję o złożeniu wniosku do delegatury Najwyższej Izby Kontroli o przeprowadzenie kontroli systemu gospodarowania odpadami w mieście. To krok, który może przynieść obiektywną ocenę funkcjonowania całego systemu i wykorzystania publicznych środków.
Kontrola NIK obejmie przede wszystkim aspekty gospodarności wydatkowania środków budżetowych przeznaczonych na gospodarkę odpadami. Izba zbada, czy procedury przetargowe były przeprowadzane prawidłowo, czy zamówienia z wolnej ręki były uzasadnione oraz czy mieszkańcy nie przepłacają za usługi związane z wywozem śmieci.
Według nieoficjalnych informacji, procedury przetargowe prowadzone przez spółkę Ekosystem są już objęte nadzorem odpowiednich służb. Oznacza to, że problem może być jeszcze poważniejszy niż początkowo zakładano. Jeśli kontrola NIK potwierdzi nieprawidłowości w gospodarowaniu publicznymi środkami, może to skutkować nie tylko zmianami w zarządzaniu systemem, ale także konsekwencjami prawnymi dla odpowiedzialnych osób.
