Wrocławska spółka Ekosystem od marca 2024 roku nie może rozstrzygnąć przetargu na odbiór i zagospodarowanie odpadów. Wartość kontraktu sięga setek milionów złotych, ale kolejne postępowania unieważniane są lub zapadają w nich niekorzystne dla miasta wyroki. Mieszkańcy płacą już ponad 40 milionów złotych więcej z powodu zakupów „z wolnej ręki”, a na horyzoncie rysuje się perspektywa rachunków za śmieci nawet na poziomie 70 złotych miesięcznie. Gdy kierowniczka Biura Zamówień Publicznych próbowała alarmować o nieprawidłowościach, straciła pracę. Teraz sprawą zajmuje się prokuratura.
Trzy unieważnione przetargi: Ekosystem nie może rozstrzygnąć zamówienia
Kontrowersje wokół gospodarki odpadami we Wrocławiu narastają od marca 2024 roku. Wówczas wrocławska spółka komunalna Ekosystem rozpoczęła trzecie podejście do przetargu na odbiór i zagospodarowanie śmieci. Dwa wcześniejsze postępowania unieważniono z powodu zbyt wysokich ofert składanych przez potencjalnych wykonawców. Trzecia próba również zakończyła się porażką, ale tym razem problem leżał gdzie indziej.
Kością niezgody stała się kwestia odpowiedzialności za recykling. Ekosystem chciał przerzucić pełną odpowiedzialność za osiągnięcie wymaganych prawem poziomów recyklingu na firmy odbierające odpady. Przedsiębiorstwa złożyły odwołania do Krajowej Izby Odwoławczej, która w czerwcu 2025 roku przychyliła się do ich racji. Wyroku KIO nie zaakceptowano – spółka zdecydowała się na dalszą batalię sądową. W październiku 2025 roku Sąd Okręgowy w Warszawie potwierdził stanowisko izby. Mimo ostrzeżeń prawników, że szanse na wygraną są minimalne, prezes Ekosystemu kontynuował spór.
Konsekwencje tej decyzji odczuwają wszyscy wrocławianie. Od czerwca 2023 roku odpady odbierane są w trybie negocjacji bezprzetargowych, co oznacza wyższe koszty i brak konkurencji cenowej. Każde kolejne opóźnienie to miliony złotych drenowane z kieszeni mieszkańców.
40 milionów złotych strat i perspektywa 70-złotowych rachunków dla rodzin?
Radny Piotr Uhle z ruchu SOS Wrocław podczas konferencji prasowej 12 listopada 2025 roku przedstawił konkretne liczby. Wrocław przesunął na zagospodarowanie odpadów z wolnej ręki ponad 40 milionów złotych. To koszty, które można było zaoszczędzić, gdyby przetarg przeprowadzono sprawnie i zgodnie z prawem.
Koszty odbioru odpadów w trybie negocjacyjnym wzrosły o 15 procent w stosunku do poprzednich stawek. Aby pokryć rosnący deficyt, rada nadzorcza Ekosystemu dwukrotnie zwiększała budżet spółki: w lipcu 2025 roku o 13,5 miliona złotych, we wrześniu o kolejne 5,4 miliona złotych. To pieniądze podatników, którzy i tak płacą coraz więcej za wywóz śmieci.
Uhle ostrzegł, że jeśli obecna sytuacja się utrzyma, stawki mogą wzrosnąć nawet do 70 złotych miesięcznie od osoby. Dla czteroosobowej rodziny oznacza to 1500 złotych rocznie więcej. Radny użył dosadnego porównania: „To jest dobry rower dla dziecka, którego po prostu nie kupicie przez błędy urzędników”. Mieszkańcy Wrocławia płacą za decyzje, które podejmowano w zarządzie spółki komunalnej wbrew rekomendacjom prawników i ekspertów.
Dyrektor Karpiński, kontrowersyjny audyt i kluczowa narada lipcowa
W marcu 2023 roku prezesurę Ekosystemu objęła Izabela Piekielnik. Planowała ogłosić nowy przetarg w styczniu 2025 roku, ale niespodziewanie zrezygnowała. Jej miejsce zajął Paweł Karpiński – były radny i bliski współpracownik prezydenta Wrocławia Jacka Sutryka. Zmiana na szczycie spółki zapowiadała przyspieszenie procedur, ale rzeczywistość okazała się odmienna.
Zamiast ogłosić przetarg, nowy prezes zarządził audyt, który – według osób zbliżonych do spółki – nie miał merytorycznego uzasadnienia. Decyzja opóźniła postępowanie o dodatkowe dwa miesiące. Karpiński argumentował, że wyrok sądu może zmienić reguły gry w całej Polsce, choć wewnętrzne analizy prawne wskazywały na nieuchronną porażkę w sporze z wykonawcami.
W lipcu 2025 roku, po przegranej przed Krajową Izbą Odwoławczą, w siedzibie Ekosystemu odbyło się spotkanie, które miało przełomowy charakter. Prawniczka spółki, kierowniczka Biura Zamówień Publicznych oraz ekspertka z Politechniki Wrocławskiej rekomendowały wycofanie się ze sporu sądowego i ogłoszenie nowego przetargu na zmienionych zasadach. Prezes Karpiński odrzucił tę propozycję. Kilka dni później prawniczka, która doradzała wycofanie się z postępowania, straciła pracę.
Sygnalistka zwolniona
Jolanta Pituła pełniła funkcję kierowniczki Biura Zamówień Publicznych w spółce Ekosystem. To właśnie ona uczestniczyła w lipcowej naradzie, na której rekomendowała przerwanie sporu sądowego. Gdy jej głos nie został wysłuchany, zdecydowała się na radykalny krok.
Pituła 17 i 20 lipca 2025 roku złożyła dwa oficjalne zgłoszenia w procedurze sygnalisty. Opisała działania prezesa Pawła Karpińskiego, które – jej zdaniem – celowo wydłużały procedurę przetargową i naraziły miasto na dodatkowe koszty. Reakcja zarządu była błyskawiczna. Odebrano jej pełnomocnictwo do działania w imieniu spółki, a 30 lipca zarząd wystąpił o zgodę do związków zawodowych na jej zwolnienie.
Związek zawodowy „Meritum” odmówił wyrażenia zgody, wskazując na ochronę przysługującą sygnalistom zgodnie z obowiązującym prawem. Spółka zarzuciła Pitule nielegalne kontakty z potencjalnymi wykonawcami przetargu, jednak nie skierowała sprawy do prokuratury ani nie zastosowała zwolnienia dyscyplinarnego, co budziło pytania o rzeczywistą wagę stawianych zarzutów.
Pracownica poskarżyła się na mobbing w miejscu pracy: pozbawienie premii kwartalnej, izolację od współpracowników, atmosferę strachu. Zgłosiła sprawę do Centralnego Biura Antykorupcyjnego i Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Rada Nadzorcza Ekosystemu przeprowadziła mediacje między zarządem a Pitułą, które nie przyniosły porozumienia.
15 października 2025 roku Jolanta Pituła otrzymała wypowiedzenie. Rzecznik Ekosystemu Maciej Fedorczuk zapewniał, że decyzja nie miała związku ze zgłoszeniami sygnalistki, a rada nadzorcza uznała jej zarzuty za nieuzasadnione. Marek Zalewski, były członek rady nadzorczej Ekosystemu odwołany w grudniu 2024 roku, wskazywał na szerszy kontekst: „Zwalniana jest sygnalistka, mimo negatywnej opinii związku zawodowego. Zarzuty wobec niej są absurdalne. Widzimy, że próby wyjaśnienia sprawy kończą się represjami wobec osób, które zadają pytania”.
Wyciekające dokumenty i kolejny unieważniony przetarg na finiszu
29 grudnia 2025 roku, tuż przed Sylwestrem, zarząd Ekosystemu podjął decyzję o unieważnieniu przetargu na odbiór odpadów z terenu gminy Wrocław. O skandalu w spółce poinformowali na specjalnej konferencji prasowej wiceprezydent Wrocławia Michał Młyńczak oraz prezes spółki Paweł Karpiński. Powodem unieważnienia był nieuprawniony wyciek informacji z postępowania przetargowego przez członkinię komisji przetargowej – sygnalistkę.
Setki maili z dokumentacją przetargową zostały przegrane na prywatną skrzynkę pracownicy. Młyńczak podkreślił, że po analizie opinii prawnych i decyzji Rady Nadzorczej spółka nie miała innego wyjścia. Kontynuowanie postępowania z taką wadą prawną byłoby zbyt ryzykowne dla gminy.
Prezes Karpiński przedstawił skalę prac włożonych w unieważnione postępowanie. W tym przetargu komisja przetargowa musiała odpowiedzieć na 277 zapytań wykonawców, rozpatrzyć prawie 40 odwołań do Krajowej Izby Odwoławczej i sądów powszechnych oraz uczestniczyć w 14 rozprawach. Karpiński zapewnił jednak, że praca włożona w poprzednie postępowanie nie pójdzie na marne: „Dorobek poprzedniego postępowania nie ginie. Wszystkie rozstrzygnięcia i doświadczenia będą fundamentem nowego przetargu”.
Prezes wyjaśnił także motywy decyzji o unieważnieniu. Gdyby spółka podpisała umowy, a dopiero później wyszłoby na jaw, że miały miejsce nieprawidłowości w postępowaniu, koszty dla gminy mogłyby być potężne, włącznie z wysokimi odszkodowaniami. Na obecnym etapie unieważnienie nie generuje dla gminy żadnych kosztów ani zobowiązań odszkodowawczych.
Nowy przetarg i ryzykowny wyścig z czasem przed końcem marca
Ekosystem zapowiada błyskawiczny start prac nad nowym postępowaniem. Prezes Karpiński zapewnił, że prace praktycznie już ruszyły: „Jak najszybciej rozpiszemy nowe postępowanie, pozbawione tej nienaprawialnej wady prawnej”. Nowy przetarg ma zostać ogłoszony na początku 2026 roku, po uprawomocnieniu się decyzji o unieważnieniu poprzedniego postępowania.
Kluczowe pytanie brzmi: czy urzędnicy zdążą rozstrzygnąć przetarg przed końcem marca 2026 roku? Wtedy przestanie obowiązywać umowa na odbiór odpadów zawarta w trybie negocjacji bezprzetargowych, czyli „z wolnej ręki”. Jeśli nowe postępowanie nie zostanie zakończone do tego terminu, miasto będzie musiało ponownie negocjować warunki z wykonawcami, co oznacza dalsze podwyżki kosztów.
Wiceprezydent Młyńczak podczas konferencji prasowej nie udzielił jednoznacznej odpowiedzi na pytanie o dotrzymanie marcowego terminu. Urzędnicy podkreślają, że zrobią wszystko, aby nowy przetarg przebiegł sprawnie i zgodnie z prawem. Mieszkańcy Wrocławia pozostają jednak w niepewności – po prawie dwóch latach prób rozstrzygnięcia tego samego postępowania, trudno więc o optymizm.
