We wrześniu 2025 roku podejrzani w aferze Collegium Humanum mieli zamknąć etap zapoznawania się z materiałem dowodowym. Prokuratura szykowała się do skierowania aktu oskarżenia do sądu. Wśród osób oczekujących na finał śledztwa znalazł się również prezydent Wrocławia Jacek Sutryk, któremu prokuratura zarzuca posługiwanie się fałszywym dyplomem w celu wyłudzenia pieniędzy za zasiadanie w radach nadzorczych. Nieoficjalne informacje z końca września zmieniły jednak ten harmonogram. Śledczy ponownie otworzyli postępowanie i uzupełnili dokumentację o nowy materiał dowodowy, co przesunęło wszystkie terminy.
Prokuratura cofa się o krok: Nowy materiał zmienia bieg śledztwa
Na początku września 2025 prokuratura wezwała podejrzanych do zapoznania się ze zgromadzonym materiałem dowodowym. Procedura ta poprzedza standardowo skierowanie aktu oskarżenia do sądu i oznacza finalizację etapu przygotowawczego. Strony postępowania otrzymały dostęp do akt, co sugerowało rychłe zakończenie śledztwa prowadzonego przez Centralne Biuro Antykorupcyjne.
Pod koniec września 2025 sytuacja uległa jednak zmianie. Prokuratura nieoficjalnie poinformowała o ponownym otwarciu śledztwa i uzupełnieniu materiału dowodowego. Decyzja ta oznacza, że podejrzani zostaną wezwani ponownie – tym razem w październiku 2025 – do zapoznania się z poszerzonym zestawem dokumentów i dowodów. Choć prokuratura nie ujawniła charakteru nowego materiału, jego pojawienie się na tym etapie postępowania wskazuje na istotne znaczenie dla sprawy.
Opóźnienie aktu oskarżenia to konsekwencja procedur kodeksu postępowania karnego. Każda strona postępowania musi mieć możliwość zapoznania się z całością materiału dowodowego przed skierowaniem sprawy do sądu. Nowy materiał uruchamia ten mechanizm od początku, wydłużając czas oczekiwania na proces.
30 zarzutów dla rektora: Handel dyplomami MBA jako biznesmodel
Centralne Biuro Antykorupcyjne określiło aferę Collegium Humanum jako sprzedaż dyplomów MBA na szeroką skalę. Rektor uczelni, Paweł Cz., usłyszał łącznie 30 zarzutów związanych z przyjmowaniem korzyści majątkowych w zamian za wystawianie dokumentów potwierdzających ukończenie studiów podyplomowych. Liczba zarzutów wskazuje na systematyczny charakter procederu rozciągniętego w czasie.
Śledztwo ujawniło mechanizm działania uczelni. Osoby zainteresowane otrzymaniem dyplomu MBA nie musiały uczestniczyć w zajęciach ani zdawać egzaminów. Wystarczyła wpłata odpowiedniej kwoty, a Collegium Humanum wystawiało dokument potwierdzający ukończenie studiów. Dyplomy te nie różniły się formalnie od tych otrzymywanych przez studentów rzeczywiście uczestniczących w programie edukacyjnym.
CBA zgromadziło dokumentację potwierdzającą skalę procederu. Paweł Cz. przyjmował korzyści majątkowe przez kilka lat, budując system pozwalający na szybką i dyskretną transakcję. Klienci uczelni otrzymywali dyplomy opatrzone pieczęciami i podpisami, które następnie wykorzystywali w karierze zawodowej.
Sutryk wśród podejrzanych: Od zatrzymania do zarzutów o fałszywy dyplom
Jacek Sutryk został zatrzymany w połowie listopada 2024 roku i przewieziony do katowickiej prokuratury. Prezydent Wrocławia usłyszał zarzuty posługiwania się fałszywym dyplomem Collegium Humanum. Według ustaleń śledczych, dokument ten miał mu umożliwić wyłudzenie pieniędzy za zasiadanie w radach nadzorczych spółek.
Sutryk nie przyznał się do stawianych mu zarzutów. Podczas przesłuchania w prokuraturze prezydent Wrocławia zaprzeczył, by świadomie posługiwał się nieautentycznym dokumentem. Stanowisko to oznacza, że sprawa zakończy się procesem sądowym, w którym strony będą prezentować sprzeczne wersje wydarzeń.
Zatrzymanie prezydenta dużego miasta w ramach śledztwa antykorupcyjnego to precedens w polskiej polityce samorządowej ostatnich lat. Sutryk pełni funkcję od 2018 roku, a dyplom z Collegium Humanum miał uzyskać przed objęciem stanowiska lub w trakcie pierwszej kadencji. Prokuratura bada, czy dokument ten stanowił podstawę do otrzymania nominacji do rad nadzorczych i jakie korzyści finansowe prezydent z tego tytułu osiągnął.
Politycy, urzędnicy, celebryci: Kto jeszcze figuruje w aktach sprawy
Lista podejrzanych w aferze Collegium Humanum wykracza daleko poza prezydenta Wrocławia. Wśród osób, które usłyszały zarzuty, znajduje się Ryszard Czarnecki, były europoseł Prawa i Sprawiedliwości. Czarnecki wielokrotnie zasiadał w radach nadzorczych spółek kontrolowanych przez Skarb Państwa, a dyplom MBA mógł stanowić formalną podstawę do tych nominacji.
Śledztwo CBA objęło także innych polityków, urzędników państwowych i osoby publiczne. Prokuratura nie ujawniła pełnej listy podejrzanych, ale nieoficjalne źródła wskazują na osoby związane z różnymi formacjami politycznymi. Afera ma charakter ponadpartyjny – dyplomy z Collegium Humanum kupowali przedstawiciele zarówno obozu rządzącego, jak i opozycji.
Celebryci to kolejna grupa klientów uczelni. Osoby znane z mediów, sportu czy biznesu wykorzystywały dyplomy MBA do budowania wizerunku ekspertów i zwiększania wiarygodności w przestrzeni publicznej. Część z nich zasiadała następnie w radach nadzorczych fundacji, stowarzyszeń lub spółek prywatnych, gdzie formalny dokument potwierdzający wykształcenie stanowił wymóg rekrutacyjny.
Rady nadzorcze jako cel: Dlaczego fałszywe dyplomy były tak pożądane
Dyplomy MBA z Collegium Humanum miały konkretne zastosowanie w polskim systemie prawnym. Ustawa o zasadach kształtowania wynagrodzeń osób kierujących niektórymi spółkami oraz o zmianie niektórych innych ustaw z 2016 roku określiła wymogi dla kandydatów do rad nadzorczych spółek z udziałem Skarbu Państwa. Jednym z warunków było posiadanie wykształcenia wyższego II stopnia lub tytułu MBA.
Członkowie rad nadzorczych w dużych spółkach otrzymują wynagrodzenie sięgające kilkudziesięciu tysięcy złotych rocznie. W największych firmach państwowych stawki przekraczają 100 tysięcy złotych za kadencję. Osoby zasiadające w kilku radach jednocześnie mogły kumulować dochody z różnych źródeł, co czyniło fałszywy dyplom inwestycją o szybkim zwrocie.
Mechanizm wyłudzenia opierał się na trzech etapach. Najpierw klient wpłacał uczelni kilka lub kilkanaście tysięcy złotych za dyplom MBA. Następnie posługiwał się tym dokumentem przy aplikowaniu do rady nadzorczej. Po otrzymaniu nominacji pobierał wynagrodzenie przez całą kadencję, która w spółkach państwowych trwa trzy lata. Bilans finansowy takiej operacji był wyraźnie korzystny dla nabywcy dyplomu.
Prokuratura bada obecnie, ile pieniędzy podejrzani wyłudzili dzięki fałszywym dokumentom. Suma ta obejmuje wszystkie wynagrodzenia otrzymane za zasiadanie w radach nadzorczych, do których podejrzani nie mieliby dostępu bez dyplomu Collegium Humanum. W przypadku osób zasiadających w kilku radach jednocześnie przez kilka lat, kwoty mogą sięgać setek tysięcy złotych.
