Grupa posłów wystosowała oficjalną interpelację do ministra obrony narodowej z pytaniem o polskie plany budowy kosmodromu w Ustce. To pierwszy polityczny sygnał, że Polska może poważnie wejść do gry o własną infrastrukturę startową. Rakiety już latają z Centralnego Poligonu Sił Powietrznych, firma SpaceForest ma kontrakt z Europejską Agencją Kosmiczną na regularne misje, a konkurencja w Skandynawii właśnie uruchamia swoje porty kosmiczne. Problem w tym, że każdy polski start wymaga wielogodzinnego transportu sprzętu z Gdyni, a procedury administracyjne mogą trwać trzy lata.
Posłowie pytają wprost: będzie kosmodrom czy nie?
Interpelacja dotyczy utworzenia stałego ośrodka startowego dla rakiet suborbitalnych w Polsce. Zgodnie z procedurą parlamentarną resort ma 21 dni na udzielenie odpowiedzi. Treść dokumentu nie pozostawia wątpliwości co do intencji autorów. Posłowie piszą wprost, że Polska stoi przed historyczną szansą dołączenia do grona państw posiadających własne wyrzutnie rakiet suborbitalnych. Dynamiczny rozwój krajowego sektora kosmicznego, zarówno cywilnego, jak i obronnego wymaga według nich stworzenia trwałej infrastruktury umożliwiającej dostęp do przestrzeni kosmicznej z terytorium Rzeczypospolitej.
Interpelacja zawiera trzy konkretne pytania. Pierwsze dotyczy tego, czy MON prowadziło już analizy dotyczące stałego kosmodromu w Ustce. Drugie sprawdza, czy ministerstwo rozważa objęcie tej inwestycji specjalną ustawą dotyczącą infrastruktury kluczowej dla obronności państwa. Trzecie dotyczy konsultacji z Polską Agencją Kosmiczną i innymi instytucjami. To pierwszy raz, gdy sprawa kosmodromu pojawia się w oficjalnym obiegu parlamentarnym.
Sygnatariusze dokumentu pochodzą z różnych ugrupowań politycznych, co sugeruje ponadpartyjny konsensus w sprawie. W polskim systemie prawnym brak odpowiedzi w terminie nie powoduje żadnych sankcji prawnych, ale może rodzić konsekwencje polityczne. Ministerstwo może również poprosić o przedłużenie terminu, jeśli sprawa wymaga głębszej analizy.
Ustka ma wszystko, czego potrzeba rakiecie
Centralny Poligon Sił Powietrznych w Ustce to jedyne miejsce w Polsce z nieograniczoną przestrzenią powietrzną. Brak górnego limitu wysokości oznacza, że rakiety mogą swobodnie przekraczać granicę atmosfery. Dostęp do bezpiecznego obszaru morskiego umożliwia wodowanie i ewakuację rakiety bez ryzyka dla ludności cywilnej.
Z tego miejsca 22 listopada 2024 roku wystartowała rakieta Perun firmy SpaceForest podczas swojej trzeciej próby testowej. Pojazd osiągnął wysokość 19 300 metrów przy ciągu silnika na poziomie 40 kiloniutonów. Był to pierwszy lot z wykorzystaniem nowego silnika oraz zmodyfikowanej struktury kadłuba. SpaceForest przeprowadziło tam również wcześniejsze testy swojego systemu rakietowego.
Poligon służy także do prób innej polskiej rakiety. W maju 2025 roku odbyła się tam ostatnia próba trójstopniowego systemu rakietowego opracowanego przez konsorcjum Wojskowych Zakładów Lotniczych nr 1, Wojskowego Instytutu Technicznego Uzbrojenia i Zakładu Produkcji Specjalnej GAMRAT. Projekt dofinansowany przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju ma stworzyć zalążek polskiego systemu nośnego oraz rakiet przeciwlotniczych i taktycznych.
Wojskowy charakter poligonu zapewnia dodatkową warstwę bezpieczeństwa. Strefy wyłączone z ruchu lotniczego i morskiego są tam standardem, nie wyjątkiem. Infrastruktura telemetryczna pozwala na monitorowanie lotu rakiety w czasie rzeczywistym. System łączności umożliwia natychmiastową reakcję w razie nieprzewidzianych sytuacji. To warunki, których nie da się szybko odtworzyć w żadnym innym miejscu kraju.
SpaceForest lata, ale wozi rakietę z Gdyni
Perun to polska rakieta suborbitalna o długości 11,5 metra, zdolna do wyniesienia 50 kilogramów ładunku naukowego na wysokość 150 kilometrów. System obejmuje nie tylko samą rakietę, ale również mobilną wyrzutnię, system paliwowy oraz naziemną infrastrukturę łączności. Dzięki sterowaniu trajektorią pojazd może imitować pociski balistyczne w scenariuszach podwójnego zastosowania, nawet na odległości poziome do 80 kilometrów.
Od 2027 roku regularne starty Peruna są zakontraktowane w ramach programu Europejskiej Agencji Kosmicznej Boost!. Program zakłada co najmniej cztery misje rocznie, z możliwością rozszerzenia do dziesięciu. SpaceForest podpisało umowę obejmującą lata 2027-2029 z opcją przedłużenia. To pierwszy polski kontrakt tego typu z ESA na regularne wynoszenie ładunków badawczych.
Problem polega na tym, że obecna infrastruktura w Ustce nie pozwala na stałe umieszczenie systemu rakietowego. Za każdym razem SpaceForest musi transportować elementy rakiety z Gdyni do Ustki. Transport wymaga specjalistycznych pojazdów, zamknięcia tras i koordynacji z lokalnymi służbami. Samo przygotowanie sprzętu do transportu zajmuje kilka dni. Dojazd, rozładunek i montaż kolejne. Całość przedłuża przygotowania do startu i generuje dodatkowe koszty operacyjne.
Każda misja oznacza wielokrotne przemieszczanie sprzętu wartego miliony złotych. Ryzyko uszkodzenia podczas transportu rośnie z każdym kilometrem. Mobilność systemu, pierwotnie planowana jako atut, w praktyce stała się ograniczeniem. Przy czterech startach rocznie mówimy o szesnastu operacjach transportowych tylko w jednym kierunku. Przy dziesięciu misjach liczba ta wzrasta do czterdziestu. To logistyczny koszmar w czasach, gdy konkurencja w Europie po prostu wjeżdża na wyznaczone stanowisko startowe.
Europejski wyścig, w którym Polska stoi na starcie
Esrange Spaceport w północnej Szwecji otrzymał oficjalną licencję na orbitalne starty rakiet w styczniu 2023 roku. Rząd szwedzki zainwestował w rozbudowę obiektu 90 milionów koron, co daje równowartość 8,6 miliona euro. Od tego czasu obiekt przeprowadził serię testów z rakietami różnych producentów. Pierwszy orbitalny start planowany jest na 2026 rok.
Andøya Spaceport w Norwegii działa od 1962 roku i przeprowadził ponad 1200 startów rakiet badawczych. W 2020 roku rząd norweski przyznał obiektowi 365 milionów koron norweskich, czyli około 35 milionów euro na modernizację. Łączna wartość inwestycji w rozwój ośrodka od 2018 roku wyniosła 1,3 miliarda koron. Obiekt otrzymał licencję na komercyjne starty orbitalne i planuje pierwsze takie misje już w 2026 roku.
Portugalia w 2025 roku wydała pierwszą licencję dla kosmodromu Santa Maria na Azorach. Ośrodek ma przeprowadzić pierwsze starty komercyjne w 2026 roku. Szkocja rozwija SaxaVord Spaceport na Wyspach Szetlandzkich z planowaną datą pierwszego startu w 2024 roku, choć projekt doświadcza opóźnień. Wielka Brytania planuje uruchomienie Cornwall Spaceport i Spaceport Sutherland.
Polska w tym wyścigu ma zero złotych wydanych na infrastrukturę kosmiczną, zero podjętych decyzji politycznych i zero konkretnych dat. Ma za to dwie działające rakiety, kontrakt z ESA i miejsce spełniające wszystkie wymogi techniczne. Różnica między Polską a konkurencją nie leży w technologii, możliwościach czy nawet lokalizacji. Leży w decyzjach politycznych i administracyjnych. Norwegia potrzebowała pięciu lat od decyzji do pierwszej licencji komercyjnej. Szwecja trzech. Polska wciąż czeka na decyzję.
Każdy rok zwłoki oznacza utratę pozycji konkurencyjnej w europejskim sektorze kosmicznym. Firmy takie jak SpaceForest muszą wybierać między rozwojem w kraju a przenoszeniem operacji tam, gdzie infrastruktura już istnieje. Programa ESA Boost! zakłada 50 misji badawczych rocznie z europejskich kosmodromów do 2030 roku. Pytanie brzmi, ile z nich wystartuje z Polski.
Trzy lata procedur kontra skandynawska ekspresówka
Podstawowa infrastruktura kosmodromu nie wymaga gigantycznych nakładów finansowych. Posłowie w swojej interpelacji wyliczają minimalne potrzeby: utwardzona platforma startowa, droga dojazdowa, przyłącze energetyczne, hala serwisowa o powierzchni około 300 metrów kwadratowych i podstawowe zaplecze. To inwestycja, którą można przeprowadzić w ciągu roku, jeśli procedury pozwolą.
Największą barierą pozostają procedury administracyjne. W standardowym trybie budowa takiego obiektu może trwać do trzech lat. Studium wykonalności, ocena oddziaływania na środowisko, uzgodnienia z lokalnymi samorządami, konsultacje społeczne, pozwolenie na budowę. Każdy etap to miesiące czekania na kolejne pieczątki. To właśnie dlatego posłowie pytają o specjalną ustawę dotyczącą infrastruktury kluczowej dla obronności państwa.
Norwegia zastosowała fast track przy rozbudowie Andøyi. Rząd norweski uznał projekt za strategiczny dla bezpieczeństwa narodowego i rozwoju gospodarczego. Dzięki temu procedury administracyjne zostały skrócone o połowę. Szwedzi przy Esrange wykorzystali istniejącą infrastrukturę wojskową, co ułatwiło uzyskanie zgód. Portugalia na Azorach zastosowała specjalne przepisy dla terenów o niskim zaludnieniu.
Polska ma wojskowy poligon, więc część procedur można uprościć. MON jako właściciel terenu może przyspieszyć decyzje dotyczące zagospodarowania przestrzennego. Wojskowy charakter obiektu ułatwia uzasadnienie dla specjalnych regulacji prawnych. Problem w tym, że bez jasnej decyzji politycznej na najwyższym szczeblu, żadna ustawa nie powstanie. A bez ustawy, każdy urzędnik będzie trzymał się standardowych procedur, bo to bezpieczniejsze dla jego kariery.
SpaceForest potrzebuje odpowiedzi teraz, nie za trzy lata. Firma ma kontrakt z ESA, który zaczyna się w 2027 roku. To pozostawia mniej niż rok na budowę infrastruktury, jeśli decyzja zapadnie dzisiaj. Każdy miesiąc zwłoki przesuwa ten termin i zmusza firmę do szukania alternatyw. Portugalia już zaproponowała SpaceForest możliwość startów z Santa Maria. Norwegia i Szwecja również są otwarte na współpracę. Pytanie brzmi, czy polska rakieta będzie startować z Polski, czy będziemy patrzeć, jak nasz kapitał technologiczny wzbija się w kosmos z obcych wyrzutni.
Dlaczego Polska to nie najlepsze miejsce dla rakiet, ale i tak może wygrać
Fizyka startów rakiet faworyzuje miejsca bliskie równikowi. Ziemia obraca się wokół własnej osi z prędkością około 1670 kilometrów na godzinę na równiku. Im bliżej równika, tym większy impuls rakieta dostaje „za darmo” od ruchu obrotowego planety. Dlatego główne kosmodromy świata – Kourou we Francuskiej Gujanie, Cape Canaveral w USA, Bajkonur w Kazachstanie – znajdują się daleko na południu swoich krajów.
Polska leży na 54 stopniu szerokości geograficznej północnej. Ustka dokładnie na 54,58 stopnia. To daleko od równika. Norwegia i Szwecja są jeszcze dalej na północ – Andøya leży na 69 stopniu, Esrange na 68. Dlaczego więc Skandynawia buduje kosmodromy? Bo specjalizuje się w orbitach polarnych, które wymagają startu dokładnie na północ. Dla takich misji szerokość geograficzna jest atutem, nie wadą.
