Plastikowa puszka z aluminiowym deklem trafiła do polskich kawiarni i sklepów bez grosza kaucji doliczonej do ceny. Ustawa o systemie kaucyjnym obejmuje wyłącznie opakowania z jednego materiału, więc hybryda plastiku i metalu zostaje poza nią całkowicie. Sam mechanizm, który miał uprościć zbiórkę odpadów, dziś obciąża domowe budżety i podnosi koszty wywozu śmieci o blisko 30 procent. Największym dostawcą takich oryginalnych puszek w Polsce jest południowokoreański koncern.
Producent nie złamał żadnego przepisu, a mimo to ominął kaucję
Plastikowa puszka z aluminiowym deklem trafia dziś do coraz większej liczby kawiarni i punktów z napojami w Polsce. Za jej obecność na rynku odpowiada przede wszystkim OKF Corporation, południowokoreański producent napojów, który podobne opakowania od kilku lat sprzedaje w Azji i Europie Zachodniej. Sprzedawcy przedstawiają je jako zamiennik jednorazowego kubka w gastronomii.
Patryk Pięknik, prezes Green Summit, ocenia zjawisko jako chwilową modę. Wskazuje na barierę kosztową po stronie lokali, bo otwarcie punktu sprzedaży pod tego typu opakowania wymaga zakupu specjalnego urządzenia do zamykania puszek za kilka tysięcy złotych. Popularność plastikowych puszek w Polsce na razie pozostaje niewielka. To samo jednak mówiono zresztą o wodzie w butelkach o pojemności 3,001 litra, zanim producenci zorientowali się, że jeden mililitr dzieli produkt objęty kaucją od produktu zwolnionego z niej całkowicie.
System kaucyjny rośnie szybko, a razem z nim rośnie społeczny sprzeciw
Od pełnego uruchomienia systemu w październiku 2025 roku Polacy oddali w punktach zwrotu ponad 2,3 miliarda opakowań. W całym kraju działa dziś około 64 tysięcy punktów zbiórki. Skala robi wrażenie, ale razem z nią rośnie pokusa szukania wyjątków od reguły, a plastikowa puszka to kolejny wariant tej samej strategii co butelka minimalnie przekraczająca ustawowy limit trzech litrów.
Konsumenci też szukają własnych sposobów na obejście systemu. W pierwszym półroczu 2026 roku sprzedaż syropów do domowych saturatorów wzrosła o 277 procent rok do roku. Dane pochodzą z Centrum Monitorowania Rynku i to dziś najszybciej rosnąca kategoria na rynku napojów. Z wyliczeń aplikacji PanParagon wynika też, że statystyczny klient traci na nieodebranej kaucji około 160 złotych rocznie.
Prawo o kaucji rozpoznaje tylko czysty plastik, czyste aluminium i szkło
Ustawa o gospodarce opakowaniami i odpadami opakowaniowymi, która wprowadziła w Polsce system kaucyjny, obejmuje wyłącznie opakowania jednorodne. Do kaucji kwalifikują się plastikowe butelki PET do trzech litrów oraz metalowe puszki aluminiowe i stalowe do jednego litra. System obejmuje też szklane butelki zwrotne do półtora litra. Puszka PET nie mieści się w żadnej z tych kategorii, bo łączy tworzywo sztuczne z aluminiowym zamknięciem. Dla ustawodawcy to nie puszka i nie butelka, tylko opakowanie, którego przepisy formalnie nie przewidziały.
Dlaczego aluminium i plastik nie chcą się rozdzielić
Rozdzielenie tych dwóch materiałów wymaga instalacji, które oddzielają warstwy mechanicznie albo chemicznie, najczęściej przy użyciu wysokiej temperatury. Sam proces bywa kosztowny i nieopłacalny. Część takich opakowań ostatecznie trafia do spalarni albo na składowisko zamiast wracać na linię produkcyjną jako surowiec wtórny. Dla porównania czysta puszka aluminiowa albo czysta butelka PET wracają do obiegu niemal w całości, bo nie wymagają rozdzielania niczego.
Sam system miał pomóc środowisku, dziś głównie obciąża domowe budżety
Zwolennicy kaucji podkreślają rosnące wskaźniki zbiórki, ale dla przeciętnego gospodarstwa domowego oznacza ona przede wszystkim nowy obowiązek. Konsument musi umyć opakowanie i osobno zawieźć je do sklepu, zamiast wrzucić je razem z resztą odpadów do jednego pojemnika tak jak robił to od lat. Wcześniejszy model segregacji odpadów opakowaniowych działał właśnie na tej zasadzie i przez lata pozwalał odzyskiwać surowce bez angażowania klienta w dodatkową logistykę.
Nowy system niedość ze niewygodny to jeszcze skutkuje podwyżką w rachunkach za wywóz odpadów, które ustalają gminy. Do tego dochodzi koszt czasu, którego żadna analiza rządowa nie wycenia, bo klient sam myje, suszy i przechowuje opakowania, które wcześniej znikały z jego życia w chwili wrzucenia do kosza.
ROP miał załatać dziury w systemie, ale utknął w rządowych sporach
Ministerstwo Klimatu i Środowiska od miesięcy zapowiada, że lukę dla wielomateriałowych opakowań zamknie nowy system rozszerzonej odpowiedzialności producenta. Projekt ustawy przechodzi kolejne tury konsultacji od sierpnia 2025 roku i wciąż nie ma ostatecznego kształtu. W Rządowym Centrum Legislacji figuruje pod numerem UC100. Do połowy lipca 2026 roku zgłoszono do niego około 1,7 tysiąca uwag. Rządowe Centrum Legislacji oceniło, że projekt „będzie wymagał gruntownego dopracowania”.
