Szef MSWiA Marcin Kierwiński zapowiedział nową aplikację do ostrzegania Polaków przed zagrożeniami. Ma ruszyć jeszcze w tym roku i skorzystać z bazy blisko 14 mln użytkowników mObywatela. Ekspert do spraw bezpieczeństwa wskazuje na sprawdzoną w boju aplikację ukraińską jako wzór, a część internautów obawia się o bezpieczeństwo swoich danych. Pomysł na system, który ma uzupełnić same syreny i alerty RCB, wrócił po incydencie z rosyjską rakietą nad Lubelszczyzną.
Ile czasu zajmie uruchomienie nowej aplikacji?
Marcin Kierwiński powiedział w TVN24, że nowe narzędzie ruszy w ciągu kilkunastu tygodni. „Pracujemy nad nimi od wielu tygodni i tego typu funkcjonalności pewnie szybko zostaną uruchomione”, zapewnił minister. Dopytywany o dokładny termin, odpowiedział, że chciałby zdążyć w ciągu najbliższych kilku miesięcy. Plany zakładają start jeszcze w tym roku.
Forma rozwiązania wciąż się waży. „Nie wiem, czy będzie to w mObywatelu, cały czas się nad tym zastanawiamy”, przyznał Kierwiński. Zaznaczył jednak, że aplikacja ma około 14 mln użytkowników i resort na pewno skorzysta z tej bazy. Nowe narzędzie ma uzupełnić obecny system oparty na syrenach i alertach RCB.
Sam incydent, który przyspieszył decyzję, unaocznił luki w obecnym systemie. Syreny na Lubelszczyźnie włączono w ciągu kilkunastu minut od zgłoszenia do RCB, gdy rosyjska rakieta naruszyła polską przestrzeń powietrzną w nocy. Mieszkańcy nie dostali jednak alertu RCB z wyjaśnieniem sytuacji, a na profilu centrum w mediach społecznościowych zabrakło informacji o zdarzeniu. Do RCB trafiła w związku z tym kontrola poselska. Kierwiński przyznał jednak, że reakcja państwa była „skuteczna, ale nie optymalna”.
Ilu Polaków korzysta już z aplikacji mObywatel?
Baza, na której MSWiA chce oprzeć nowy system, należy w Polsce do największych. Kierwiński mówił w TVN24 o blisko 14 mln użytkowników aplikacji, którą wielu Polaków ma już zainstalowaną w telefonie.
Ta skala przeważa w resortowej kalkulacji, mimo że o formie ostatecznej nikt jeszcze nie zdecydował. Zbudowanie odrębnej aplikacji od podstaw oznaczałoby start od zera i przekonywanie ludzi do pobrania kolejnej ikony na ekranie. Integracja z mObywatelem tego problemu nie ma.
Dlaczego ukraiński system ostrzegania jest punktem odniesienia?
Sposób, w jaki Polska skorzysta z ukraińskich doświadczeń, jest sprawą drugorzędną, ocenia Tomasz Safjański, zastępca dyrektora Centrum Badań nad Bezpieczeństwem Transgranicznym Akademii WSB i były oficer Centralnego Biura Śledczego Komendy Głównej Policji. W rozmowie z PAP podkreślił, że liczy się przede wszystkim sam kierunek zmiany.
Podobnie widzi to sam Kierwiński. Chętnie korzysta z wzorców międzynarodowych, ale w tej sprawie to Ukraina jest najlepszym punktem odniesienia, przyznał w TVN24. Zapytany, czy Polska powinna sięgać po rozwiązania kraju objętego wojną, odpowiedział, że musimy w stu procentach wyjść z systemu pokojowego powiadamiania. Zastrzegł jednak, że Polska nie osiągnie wojennych standardów, bo nie dałoby to więcej bezpieczeństwa.
Safjański zwraca uwagę na jeszcze jeden szczegół. W ukraińskim narzędziu przemyślana jest możliwość wyboru rejonu, w którym akurat przebywamy lub do którego się udajemy. Zagrożenia bywają globalne albo lokalne. Dlatego ludzki mózg uodparnia się na przebodźcowanie.
Co ma zastąpić same syreny i istniejące aplikacje?
Polska nie zaczyna od zera. Od grudnia 2024 roku obowiązuje ustawa o ochronie ludności i obronie cywilnej. Wydane na jej podstawie rozporządzenie MSWiA weszło w życie w maju 2025 roku i reguluje sposób ogłaszania alarmów. Przepisy przewidują już komunikaty Regionalnego Systemu Ostrzegania, czyli aplikacji mobilnej dla organów ochrony ludności.
Rzecz w tym, że RSO i aplikacja Alarm112 nie zdobyły w Polsce takiej popularności jak ich ukraiński odpowiednik. Wiceszef MSWiA Czesław Mroczek mówił jeszcze przed czwartkowym incydentem, że resort dokładnie analizuje doświadczenia ukraińskie skutecznego informowania. Teraz te zapowiedzi nabierają tempa.
Zdaniem Safjańskiego to oficer dyżurny powinien mieć możliwość powiadomienia mieszkańców danego rejonu za naciśnięciem przycisku. Nie polityk. Nawet trzy fałszywe alarmy są lepsze niż obecny stan rzeczy, ocenił, porównując taką rolę do dyspozytora numeru 112.
Edukacja ma być równie ważna jak samo narzędzie. Posługiwanie się aplikacją i reagowanie na jej komunikaty powinno wejść do programu już od najmłodszych klas. W Japonii nawet małe dziecko wie, co zrobić po powiadomieniu o trzęsieniu ziemi lub tsunami.
Czy system ostrzegania nadąża za wojną hybrydową?
W kwestii bezpieczeństwa mamy sporo do nadrobienia, ocenia Safjański w rozmowie z PAP. Wciąż operujemy pojęciami czasu pokoju i czasu wojny, mimo że od kilku lat trwa wojna hybrydowa.
Ataki są wielowektorowe i nieoczywiste. Realizuje się je środkami militarnymi i niemilitarnymi, a skuteczny sposób informowania wciąż nie istnieje. Dotyczy to zagrożeń, które mogą się zmaterializować nie tylko wtedy, gdy w polską przestrzeń wpadnie rakieta lub dron.
Nasz wróg jest doświadczony i nie wolno go lekceważyć, przekonuje Safjański. Prognozuje, że Polska będzie nękana podobnymi działaniami przez kolejną dekadę. Nawet po zamrożeniu konfliktu na Ukrainie.
Sama ukraińska aplikacja ma pod tym względem skromny apetyt na dane. Korzystanie z niej nie wymaga rejestracji. Program nie gromadzi ani danych osobowych, ani lokalizacji użytkownika.
Jak działa ukraińska aplikacja ostrzegawcza?
Aplikację Повітряна тривога uruchomiono na Ukrainie 1 marca 2022 roku, kilka dni po pełnoskalowej rosyjskiej inwazji. Stworzyło ją ukraińskie Ministerstwo Transformacji Cyfrowej we współpracy z Ajax Systems i Stfalconem.
Program pełni wyłącznie funkcję kanału dystrybucji oficjalnych alarmów obrony cywilnej. Sam nie wykrywa obiektów powietrznych ani nie analizuje zagrożeń, podaje strona ukrainealarm.com. Powiadomienia docierają nawet wtedy, gdy telefon jest wyciszony lub zablokowany. Informacje pochodzą od administracji poszczególnych obwodów.
Tydzień po starcie aplikacja objęła już wszystkie 24 obwody i 1470 miast oraz gromad. Użytkownik zyskał wtedy możliwość sprawdzenia statusu alarmu wprost w telefonie. Po tej aktualizacji liczba pobrań sięgnęła 2 mln.
Skala od tamtej pory wyraźnie urosła. Ajax Systems podsumowała rok 2025 w styczniu. Aplikacja miała już 6,6 mln aktywnych użytkowników przy 46 mln pobrań od startu. Rok wcześniej liczby były niższe, 26 mln pobrań i 6 mln aktywnych użytkowników.
Współpraca cyfrowa z Ukrainą już istnieje
Rozmowy o wykorzystaniu ukraińskich doświadczeń nie zaczynają się od zera. Polskie i ukraińskie ministerstwa cyfryzacji podpisały wcześniej memorandum o współpracy cyfrowej, które objęło między innymi rozwój aplikacji mObywatel i Diia.
Wicepremier i minister cyfryzacji Ukrainy Mychajło Fedorow zapewniał przy tej okazji, że obie strony zrobią wszystko, aby wzmocnić wsparcie cyfrowe dla Polski. Ten sam kanał współpracy stoi teraz otworem dla systemu ostrzegania, o którym mówił Kierwiński.
