Ciężki Bojowy Wóz Piechoty będzie się nazywał Niedźwiedź. Nazwę ogłoszono w piątek, ostatniego dnia MSPO 2026. Zastąpiła ona robocze określenie Ratel. Mimo premiery pojazd wciąż nie ma podpisanej umowy wykonawczej na produkcję seryjną. Sam pełnowymiarowy demonstrator zadebiutował kilka dni wcześniej, podczas tych samych targów w Kielcach.
Niedźwiedź zamiast Ratela
To pierwsza taka prezentacja tego pojazdu. W zeszłym roku, na tych samych targach, Polska Grupa Zbrojeniowa pokazała makietę w skali jeden do czterech. Nazywano ją wówczas roboczo Ratel, od gatunku afrykańskiego drapieżnika z rodziny łasicowatych. Docelowa nazwa miała być inna, i rzeczywiście jest. Nowe imię, Niedźwiedź, odwołuje się do niedźwiedzia brunatnego, gatunku żyjącego współcześnie w polskich górach, między innymi w Bieszczadach i Tatrach.
Adam Leszkiewicz, prezes zarządu PGZ, ocenił, że „premiera Ciężkiego Bojowego Wozu Piechoty to ważny moment dla całego krajowego przemysłu obronnego”.
Według niego demonstrator potwierdza zdolność polskich spółek do samodzielnego projektowania zaawansowanych platform bojowych odpowiadających na wymagania współczesnego pola walki, a cały projekt powstał dzięki połączeniu doświadczenia zakładów PGZ oraz krajowych zdolności produkcyjnych.
Podobnie oceniła to Barbara Cena, prezes zarządu HSW. Według niej „Ciężki Bojowy Wóz Piechoty jest rezultatem wiedzy, doświadczenia i zaangażowania konstruktorów Huty Stalowa Wola”, którzy od lat rozwijają platformy dla Sił Zbrojnych RP. Korzystają przy tym z doświadczeń zdobytych przy programie Borsuk.
REKLAMA
Siła ognia Niedźwiedzia w klasie ciężkich BWP NATO
Załoga Niedźwiedzia liczy trzech żołnierzy, a pojazd może zabrać na pokład od sześciu do ośmiu żołnierzy desantu w pełnym oporządzeniu. Masa przekracza 40 ton. Główne uzbrojenie stanowi zdalnie sterowana wieża ZSSW-30, znana już z BWP Borsuk. Podobny system zastosowano też w KTO Rosomak. Uzbrojono ją w armatę kalibru 30 mm oraz wyrzutnię przeciwpancernych pocisków kierowanych Spike. Zastosowanie nowoczesnej amunicji programowalnej typu ABM pozwala zwalczać zarówno cele powietrzne, jak i grupy piechoty przeciwnika.
Uzupełnieniem uzbrojenia są przyrządy celowniczo-obserwacyjne działające w trybie dziennym i nocnym, co ma gwarantować precyzyjny ogień niezależnie od pory doby. Zdalny system wieżowy dodatkowo podnosi świadomość sytuacyjną załogi i bezpieczeństwo operatora, który nie musi wystawiać się poza pancerz, by obserwować pole walki.
CBWP a zagraniczna konkurencja
Ministerstwo Aktywów Państwowych, odpowiadając na poselską interpelację, potwierdziło, że nie planuje ubiegania się o licencję na niemiecki wóz Lynx, stawiając na rozwój własnych platform, Borsuka i Niedźwiedzia. Decyzja zamyka na razie dyskusję o imporcie zagranicznej konstrukcji jako gotowej alternatywy dla polskiego programu.
Jak wynika z doniesień prasowych, w Ministerstwie Obrony Narodowej i wojsku rozważana jest jednak ewentualna potrzeba platformy zagranicznej, gdyby krajowa konstrukcja nie osiągnęła pełnej gotowości na czas.
Ochrona załogi na miarę współczesnego pola walki
Bezpieczeństwo załogi i drużyny desantu oparto na standardach STANAG dotyczących ochrony balistycznej i przeciwminowej. Ma uzyskać minimum stopień 5 według normy STANAG 4569, z docelowym poziomem wyższym niż maksymalna obecnie opisana klasa 6 tej normy z przodu pojazdu. Pojazd wyposażono w moduły wykrywania opromieniowania laserowego OBRA-3, zintegrowane z wyrzutniami granatów dymnych. Dodatkowo zastosowano system ochrony przed bronią masowego rażenia wraz z instalacją filtrowentylacyjną oraz specjalistyczne siedziska przeciwminowe, które mają redukować skutki wybuchu pod podwoziem.
W przeciwieństwie do pływającego Borsuka konstruktorzy nie musieli uwzględniać wymogu pokonywania przeszkód wodnych. Uwolniło to miejsce na grubszy pancerz. Wnętrze zaprojektowano też z myślą o komforcie żołnierzy. Klimatyzacja i ogrzewanie działają niezależnie od silnika głównego dzięki agregatowi prądotwórczemu APU, który zasila również systemy elektroniczne i ochrony, eliminując potrzebę instalacji hydraulicznych i otwierając drogę do montażu przyszłych systemów laserowych.
Wspólne korzenie Niedźwiedzia i Borsuka
Niedźwiedź od początku zaprojektowano jako platformę rozwojową. Oprócz obecnej konfiguracji z wieżą ZSSW-30 konstruktorzy przewidują w przyszłości warianty z innymi systemami wieżowymi oraz wersje specjalistyczne wspierające wojska lądowe. Aby ograniczyć koszty i skrócić czas wdrożenia, HSW wykorzystała już sprawdzone komponenty z Borsuka, takie jak agregat APU, układ filtrowentylacyjny, ogrzewanie, peryskopy i elementy oświetlenia.
Cała konstrukcja ma charakter modułowy. Ma to ułatwić przyszłe modernizacje. Dostosowanie do zmieniających się wymagań pola walki nie będzie więc wymagało budowy pojazdu od nowa, tylko wymiany poszczególnych podzespołów w miarę pojawiania się nowych zagrożeń i technologii.
Droga do produkcji seryjnej
Zaprezentowany egzemplarz to zaawansowany demonstrator technologii. Nie prototyp. Projekt wchodzi teraz w fazę analiz i obliczeń, które mają przełożyć koncepcję na gotowy do testów prototyp. Ostateczna konfiguracja pojazdu, a więc też liczba żołnierzy desantu, sześciu albo ośmiu, zostanie dopracowana wspólnie z przyszłym użytkownikiem, czyli Siłami Zbrojnymi RP.
Kolejnym krokiem ma być budowa prototypów przeznaczonych do badań kwalifikacyjnych, zaplanowana na 2027 rok. Priorytetem będzie pełna integracja zespołu napędowego oraz seria testów w warunkach zbliżonych do rzeczywistego pola walki, ze szczególnym naciskiem na odporność pancerza i systemów przeciwminowych. Jeśli harmonogram się utrzyma, gotowość do produkcji seryjnej ma zostać osiągnięta w 2029 roku.
Lekcja z opóźnień Borsuka
Deklarowany harmonogram Niedźwiedzia warto zestawić z historią Borsuka, lżejszego i pływającego poprzednika obecnego demonstratora. Pierwotnie produkcja seryjna Borsuka miała ruszyć jeszcze przed 2020 rokiem. Termin przesuwano później na koniec 2022 roku, a ostatecznie na 2024 rok. MON podpisał z konsorcjum PGZ i HSW umowę ramową na dostawę Borsuków. Stało się to w lutym 2023 roku. Miało to być blisko 1400 wozów, z produkcją seryjną od końca 2024 roku. Ten termin też nie został dotrzymany.
Nie oznacza to, że Niedźwiedź podzieli dokładnie ten sam los, choć skala obu programów pozostaje porównywalna, a zapowiadane terminy produkcji seryjnej, tak jak wcześniej w przypadku Borsuka, zależą od tempa formalnych negocjacji i dostępnego finansowania modernizacji technicznej Sił Zbrojnych RP.
Formalny status programu
Ciężki Bojowy Wóz Piechoty nie jest wyłącznie inicjatywą samej Huty Stalowej Woli. Agencja Uzbrojenia zawarła z konsorcjum PGZ i HSW umowę ramową na dostawę około 700 takich pojazdów. Umowa wpisuje się w szersze wymaganie operacyjne o kryptonimie Serwal. To ona stanowi podstawę całego programu.
Pełna umowa wykonawcza, która ustali ostateczny harmonogram i wolumen zamówienia, wciąż nie została podpisana. Negocjacje trwają nadal. Z odpowiedzi Ministerstwa Aktywów Państwowych na poselską interpelację wynika, że w ramach konsorcjum nie prowadzi się rozmów o przeniesieniu produkcji poza Hutę Stalową Wolę. Analizowana jest natomiast równoległa produkcja podzespołów w innych spółkach grupy, co ma zwiększyć zdolności wytwórcze całej grupy PGZ.
