YouTube od 16 lipca tego roku egzekwuje doprecyzowane zasady monetyzacji wobec treści zwanej AI Slop. Nowe wytyczne dzielą niedozwolone materiały na trzy kategorie i obejmują każdego twórcę w Programie Partnerskim. Kanały, które masowo powielają treści albo wystawiają AI-generowanych ekspertów od zdrowia i finansów, tracą dostęp do zarobku, choć platforma zapewnia, że nie rezygnuje z AI jako narzędzia pracy twórców. Oto, co dokładnie odróżnia dziś dozwolone wykorzystanie sztucznej inteligencji od tego, które kasuje monetyzację.
Trzy kategorie treści AI tracą dostęp do zarobku
Doprecyzowane wytyczne Programu Partnerskiego weszły w życie 16 lipca tego roku i objęły każdego twórcę zarabiającego na YouTube, od kanałów z kilkoma tysiącami subskrybentów po te z milionową widownią, niezależnie od tego, jak długo działają na platformie. Trzy kategorie dzielą dziś materiały niekwalifikujące się do zarobku. Pierwsza to filmy generyczne i powtarzalne, budowane według szablonu z minimalnymi różnicami między kolejnymi odcinkami. Druga obejmuje treści niesatysfakcjonujące lub odpychające, które opierają się na emocjonalnie manipulacyjnych schematach albo mają szokować widza wyłącznie dla wyświetleń. Trzecia dotyczy person AI udających ludzkich ekspertów w tematach wrażliwych. Nic z tego nie jest nowe. Wiceprezes YouTube do spraw zaufania i bezpieczeństwa Matt Halprin przekazał w nagraniu skierowanym do twórców, że kanał z nadmiarem któregokolwiek z tych trzech typów treści traci możliwość zarobku.
Rok wcześniej, latem 2025 roku, YouTube zmienił nazwę tej polityki z treści powtarzalnych na treści nieautentyczne. Doprecyzował wtedy, że obejmuje ona materiały masowo produkowane, choć zasada obowiązywała już od dawna. Szefowa globalnej komunikacji YouTube Nicole Bell nazwała lipcową aktualizację „niewielką aktualizacją”. Zmieniła się czytelność reguł. Nie ich zakres.
Liczby pokazują skalę pierwszych czystek wobec AI slop
Skala egzekwowania nowych zasad wyszła na jaw w styczniu 2026 roku. YouTube usunął wtedy jedenaście kanałów i wyczyścił z treści kolejnych pięć. Szesnaście dotkniętych kanałów miało 35 milionów subskrybentów, a ich roczne przychody z reklam szacowano na 10 milionów dolarów. Największy z nich, CuentosFacinantes, publikował generowane przez AI animacje w stylistyce Dragon Ball i zgromadził niemal 6 milionów subskrybentów. Zniknął momentalnie, bez ostrzeżenia. Drugi, Imperio de Jesus, budował widownię wokół religijnych quizów i miał 5,8 miliona subskrybentów.
Badanie firmy Kapwing objęło 15 tysięcy najpopularniej ocenianych kanałów, przeprowadzone jeszcze przed styczniową falą usunięć. Zidentyfikowało wśród nich 278, które produkowały wyłącznie treści klasyfikowane jako AI slop. Kanały te zgromadziły 63 miliardy wyświetleń i 221 milionów subskrybentów. Dane pochodzą z badania opublikowanego w październiku 2025 roku, a szacowane roczne przychody reklamowe tych kanałów sięgały 117 milionów dolarów. Dyrektor generalny YouTube Neal Mohan nazwał w swoim styczniowym liście do twórców ograniczenie AI slop priorytetem na 2026 rok. Kilka dni później ruszyła pierwsza duża fala usunięć.
AI eksperci od zdrowia, finansów i prawa trafiają pod szczególną obserwację
Trzecia kategoria niedozwolonych treści dotyczy person AI, które przedstawiają się jako ludzcy eksperci w tematach zdrowia, prawa, finansów lub polityki. Oficjalna polityka YouTube wymienia wprost przykłady materiałów objętych zakazem. Znajdują się wśród nich AI „lekarze” stawiający diagnozy albo zalecający sposoby leczenia, syntetyczni prowadzący podcastów finansowych doradzający w inwestycjach, a także persony AI udzielające porad prawnych.
Platforma uzasadnia to ryzykiem wprowadzenia widza w błąd, zwłaszcza gdy trudno odróżnić taką postać od prawdziwego specjalisty. Granica biegnie nie przez sam fakt użycia syntetycznego głosu, lecz przez to, czy widz może pomylić taką postać z człowiekiem udzielającym mu fachowej porady w sprawach zdrowia, finansów czy prawa. Granica jest wyraźna. Twórca może w dalszym ciągu korzystać z AI do wizualizacji własnej, autorskiej narracji, jeśli jasno pozostaje ona jego twórczą wizją i nie podszywa się pod eksperta.
Zawieszenie konta i miesiące bez wypłat czekają opornych twórców
Konsekwencje dla kanału, który przekracza próg tolerancji dla treści nieautentycznych, są rozłożone w czasie i mogą się kumulować. YouTube może wstrzymać albo cofnąć zarobki związane z naruszeniem, a rozpatrzenie sprawy potrafi wydłużyć wypłatę o 90 dni. Kolejnym krokiem bywa zawieszenie udziału w Programie Partnerskim, tymczasowe albo trwałe. Kanał, który stracił dostęp do programu, nie ma już prawa do żadnych przyszłych zarobków, a jeśli w tym samym czasie trwa spór o prawa osób trzecich do materiału, YouTube może wstrzymać wypłatę jeszcze dłużej niż standardowe 90 dni.
Restrykcje nie kończą się na jednym kanale. Twórca, który straci monetyzację, nie może obejść zakazu, zakładając nowy profil, bo YouTube łączy w takiej sytuacji wszystkie powiązane konta, włącznie z tymi utworzonymi po zawieszeniu.
Twórcy są podzieleni
Twórca Khrystyian Danylenko, którego kanał zamknięto wcześniej w ramach fali egzekwowania zasad wobec treści powtarzalnych, ocenił nową aktualizację jako wyraźniejsze rozgraniczenie materiałów dotąd ledwo kwalifikujących się do zarobku od tych, które już się nie kwalifikują. Jego zdaniem automatyzacja nie zniknie z platformy całkowicie. Zmieni się natomiast to, gdzie przebiega granica opłacalności, zwłaszcza przy filmach rankingowych i formatach bliźniaczo podobnych do siebie z odcinka na odcinek.
Sama platforma trzyma się wersji o niewielkiej korekcie języka.
LinkedIn i Spotify prowadzą tę samą walkę z AI slop
YouTube nie jest jedyną platformą reagującą na zalew treści generowanych automatycznie. Pod koniec lipca 2026 roku LinkedIn wprowadził opcję pozwalającą oznaczać posty sprawiające wrażenie wygenerowanych przez AI. Funkcja nosi nazwę „Wygląda na AI slop” i pojawia się w menu dostępnym po kliknięciu trzech kropek przy publikacji. Po jej wybraniu wpis znika z aktualności zgłaszającego, a LinkedIn wyświetla podziękowanie za przekazaną opinię.
Spotify poszło tą drogą wcześniej, ogłaszając we wrześniu 2025 roku pakiet nowych zasad mających ograniczyć nadużycia związane z generatywną sztuczną inteligencją na platformie, nie samo jej wykorzystanie w procesie tworzenia muzyki. Serwis zapowiedział wtedy filtr wykrywający muzyczny spam, obejmujący duplikaty i utwory publikowane wyłącznie po to, by manipulować systemem wypłat tantiem. W ciągu poprzedniego roku Spotify usunęło ponad 75 milionów takich utworów. Firma zaostrzyła też zasady wobec nieautoryzowanych klonów głosu wykonawców i zapowiedziała oznaczenia informujące o wykorzystaniu AI przy tworzeniu muzyki.
Widzowie stają się dodatkowym detektorem AI slop na YouTube
Od marca 2026 roku część użytkowników aplikacji mobilnej YouTube napotyka podczas oceniania filmu dodatkowe pytanie, które wcześniej nie pojawiało się w interfejsie serwisu i które dotyczy wyłącznie wrażenia, jakie materiał wywołuje u samego widza. Aplikacja pyta wprost, czy dany materiał sprawia wrażenie AI slop, i pozwala wybrać odpowiedź w skali od „wcale” do „bardzo”. Funkcja dokłada trzecią warstwę wykrywania obok systemów automatycznych i ludzkich recenzentów opisanych wcześniej.
YouTube nie ujawnił, jak dokładnie oceny widzów będą wykorzystywane. Waga głosów pozostaje nieznana. Firma nie potwierdziła też, czy określony próg negatywnych ocen sam w sobie uruchamia obniżenie zasięgów albo demonetyzację, czy stanowi wyłącznie jeden z sygnałów trafiających do systemów automatycznych.
