Przez sześć miesięcy Polska montowała sojusz z krajami bałtyckimi i Czechami, by stworzyć Baltic AI Gigafactory – konsorcjum państw walczące o infrastrukturę wartą 3 mld euro. Teraz, tuż przed finałem w I kwartale 2026 roku, Bruksela przejmuje kontrolę nad procesem i zmienia reguły. Komisja Europejska odchodzi od państwowych konsorcjów na rzecz przetargów prowadzonych przez firmy, co w praktyce oznacza, że projekty poprowadzą Deutsche Telekom, francuska Scaleway czy włoskie koncerny telekomunikacyjne. Polska traci szansę na bycie hubem AI Europy Środkowej. To nie pierwszy raz, gdy Bruksela zmienia zasady w pół gry, by faworyzować Zachód – ale tym razem stawka jest historyczna.
Bruksela przejmuje kontrolę – państwa odsunięte na bok, korporacje wchodzą do gry
Dariusz Standerski, wiceminister cyfryzacji, alarmuje po rozmowach z przedstawicielami Komisji Europejskiej: nowe propozycje przepisów zmierzają ku przetargom, w których liderami mają być firmy, a nie państwa. To zasadnicza zmiana konceptu wobec dotychczasowych ustaleń. W czerwcu 2024 roku KE otrzymała 76 wniosków obejmujących 60 lokalizacji w 16 państwach członkowskich, gdy państwa mogły prowadzić konsorcja. Teraz przepisy są przepisywane na nowo.
Standerski nie ukrywa niepokoju: państwo ma być jedynie pasywnym gwarantem kapitału, który nie ma wpływu na to, gdzie i jak buduje infrastrukturę. Polski sojusz zrzeszający ponad 200 podmiotów – kluczowy atut w dotychczasowej grze – przestaje mieć znaczenie, gdy liczy się przede wszystkim siła finansowa pojedynczych korporacji. Ostateczne decyzje zapadną w połowie stycznia 2025 roku, a rozstrzygnięcie konkursu nastąpi w I kwartale 2026 roku.
Model państwowych konsorcjów sprzyjał współpracy regionalnej i strategicznej koordynacji inwestycji. Nowy model faworyzuje kraje posiadające wielkie telekomunikacyjne koncerny o wartości dziesiątek miliardów euro. Deutsche Telekom z amerykańskim funduszem Brookfield złożył już gotowy wniosek konsorcjalny na gigafabrykę w Niemczech. Francuska Scaleway, należąca do grupy Iliad, prowadzi konsorcjum AION. Polska nie dysponuje odpowiednikami tych podmiotów.
Łączna wartość wszystkich zgłoszonych propozycji sięga 230 mld euro, co pokazuje gigantyczną skalę zainteresowania. Problem polega na tym, że finansowanie wymaga 65 proc. środków z sektora prywatnego – próg, który dla polskich firm stanowi znacznie większą barierę niż dla zachodnich gigantów telekomunikacyjnych z bilansami większymi niż PKB niektórych krajów UE.
Baltic AI Gigafactory zbudowana – a teraz staje się bezużyteczna
Polska od początku stawiała na budowę silnej współpracy regionalnej wokół idei gigantycznej infrastruktury AI. Koncept poparły Litwa, Łotwa i Estonia, ale kluczowe było dołączenie Czech, które miały własny pomysł na gigafabrykę. Udało się stworzyć wspólne przedsięwzięcie Baltic AI Gigafactory, składające się z dwóch ośrodków połączonych światłowodami – jednego w Pradze, a drugiego na terenie Polski.
Standerski podkreśla, że mimo zmiany rządu w Czechach zaangażowanie w projekt pozostaje niezmienne. To projekt strategiczny i ponadpartyjny. Konsorcjum obejmuje ponad 200 podmiotów z pięciu krajów. Rozważanych jest pięć lokalizacji w Polsce: Kraków, Wrocław, Poznań, Skawina i Warszawa. Każda z tych lokalizacji pracuje nad rozwiązaniami środowiskowymi, włączając odzyskiwanie ciepła z centrów danych i przekazywanie go do miejskich sieci ciepłowniczych.
Budżet całego przedsięwzięcia wynosi 3 mld euro, z czego 65 proc. ma pochodzić z sektora prywatnego, a 35 proc. z publicznego. Połowę środków publicznych miała zapewnić Komisja Europejska. Rafał Brzoska zadeklarował gotowość inwestycji sięgającej 100 mln euro, ale ta kwota stanowi zaledwie 5 proc. wymaganego finansowania prywatnego wynoszącego 1,95 mld euro.
Nowe przepisy Brukseli wprowadzają dodatkowy wymóg większościowego udziału firm europejskich w konsorcjach. Na pierwszy rzut oka brzmi to rozsądnie – chroni przed dominacją amerykańskich czy chińskich gigantów technologicznych. W praktyce staje się narzędziem wykluczenia krajów niemających własnych telekomunikacyjnych korporacji o globalnym zasięgu. Polska firma może być „europejska”, ale nie dysponuje kapitałem Deutsche Telekom czy Telefónicy.
Deutsche Telekom kontra polska ambicja – miliardy przegrywają ze starym kapitałem
Deutsche Telekom z amerykańskim funduszem Brookfield przygotował gotowe konsorcjum na gigafabrykę w Niemczech, koncentrując się na modernizacji centrum w Jülich, które już teraz dysponuje 24 tys. procesorów AI. Francja forsuje budowę obiektu pod Paryżem obsługującego europejskie start-upy AI, jak Mistral AI, a projekt prowadzi Scaleway w ramach konsorcjum AION. Hiszpania wykorzystuje sukces superkomputera MareNostrum 5 w Barcelonie jako argument za swoją gigafabryką.
Włochy stawiają na rozbudowę It4lia AI Factory w Bolonii, która otrzymała już 430 mln euro finansowania. Każdy z tych projektów ma za sobą koncerny telekomunikacyjne lub technologiczne o ugruntowanej pozycji rynkowej i wielomiliardowych budżetach. Polska ma dwie zwykłe fabryki AI w Poznaniu i Krakowie, ale nie ma korporacyjnego giganta zdolnego do samodzielnego prowadzenia projektu za 3 mld euro.
Gigafabryka ma liczyć 100 tys. zaawansowanych chipów GPU, a jej całkowite zapotrzebowanie na energię może sięgać 500 MW. To parametry, które wymagają nie tylko kapitału, ale też skomplikowanej logistyki, dostępu do mocy energetycznych i zaawansowanych systemów chłodzenia. Eksperci wskazują, że chłodzenie cieczą będzie lepszym i tańszym rozwiązaniem niż chłodzenie powietrzem, co wymaga dostępu do wody i infrastruktury odprowadzania ciepła.
Przed fuzją polsko-czeskiego projektu Czesi złożyli osobny wniosek pod nazwą AI Gigafactory CZ, promowany przez firmę České Radiokomunikace, która rozpoczęła budowę centrum danych Prague Gateway na obrzeżach Pragi z planowanym uruchomieniem w 2027 roku. Udało się połączyć siły, ale teraz nowe przepisy mogą sprawić, że ta fuzja traci na wartości, gdy liczy się kapitał pojedynczej firmy, a nie siła międzynarodowego sojuszu państw.
Spółki Skarbu Państwa – ostatnia deska ratunku dla polskiej ambicji
Zmiana reguł przez Komisję Europejską zmusza Polskę do przebudowy strategii. Nowa formuła wymaga 65 proc. finansowania prywatnego, co oznacza konieczność zebrania 1,95 mld euro od firm. Ministerstwo Cyfryzacji prowadzi rozmowy ze spółkami Skarbu Państwa, by zwiększyć ich zaangażowanie w projekt. Z nieoficjalnych informacji wynika, że zainteresowane wzięciem udziału są rodzime prywatne spółki infrastrukturalne.
W konsorcjum Baltic AI Gigafactory znajdą się podmioty spoza regionu, między innymi z Holandii, Szwecji czy Luksemburga. Lokalne firmy z branży data center, chmurowej i oprogramowania mają stanowić trzon polskiej części konsorcjum. Problem w tym, że żadna z tych firm nie dysponuje budżetem porównywalnym do zachodnich telekomunikacyjnych gigantów.
Wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski podkreśla, że resort rozmawia ze wszystkimi, którzy chcą inwestować, bo taka fabryka sztucznej inteligencji byłaby dla Polski olbrzymim skokiem rozwojowym. Najważniejsze dziś to spiąć finansowanie i doprowadzić projekt do finału. Przy pozytywnej decyzji KE gigafabryka powstałaby w ciągu 3-4 lat.
Pozostaje pytanie, czy Polska zdoła zmobilizować wystarczający kapitał prywatny w ciągu kilku tygodni, skoro decyzje zapadają w połowie stycznia. Deutsche Telekom czy Scaleway miały lata na budowę konsorcjów i przygotowanie ofert. Polska musi stworzyć równoważną strukturę na poczekaniu, dostosowując się do reguł zmienionych tuż przed finałem. Środki publiczne wynoszące 1,05 mld euro (w tym 525 mln euro z KE) są zabezpieczone, ale sektor prywatny musi dostarczyć niemal dwukrotnie więcej.
Dlaczego Europa Zachodnia znów wygrywa – stary kapitał bije młodą ambicję
Bruksela tłumaczy zmianę przepisów potrzebą wprowadzenia rynkowych zasad konkurencji. W praktyce model „przetarg prowadzony przez firmy” faworyzuje kraje posiadające telekomunikacyjne giganty o wartości dziesiątek miliardów euro. Polska nie ma odpowiednika Deutsche Telekom, którego kapitalizacja rynkowa przekracza 130 mld euro, ani Telefónicy wartej ponad 20 mld euro.
Dotychczasowa dystrybucja zwykłych fabryk AI pokazuje wyraźny wzorzec. Z 15 już wybranych fabryk AI 13 trafiło do krajów starej Unii: Finlandia, Niemcy, Grecja, Włochy, Luksemburg, Hiszpania, Szwecja, Austria, Francja otrzymały po jednej lub więcej lokalizacji. Tylko 2 fabryki trafiły do nowych członków: Bułgaria i Słowenia. Polska dostała dwie zwykłe fabryki AI w Poznaniu i Krakowie, ale gigafabryka – obiekt innej kategorii wagowej – wymyka się z rąk.
Ten wzorzec powtarza się w kolejnych rundach unijnych programów technologicznych. Kraje Europy Zachodniej dysponują nie tylko większym kapitałem prywatnym, ale też lepszym dostępem do decydentów w Brukseli, silniejszym lobbyingiem i ugruntowanymi relacjami z korporacjami technologicznymi. Polska może budować najlepsze konsorcja państw, ale gdy Bruksela zmienia zasady na „przetarg korporacyjny”, wraca do punktu wyjścia.
Komisja Europejska zatwierdzyła budżet 14 mld euro w ramach programu Horyzont Europa, z którego znaczna część ma trafić na rozwój modeli bazowych LLM trenowanych właśnie w nowych gigafabrykach. Fundusz InvestAI dysponuje 20 mld euro i sfinansuje tylko 5 gigafabryk na całą Unię Europejską. Ostatnie tygodnie przyniosły ogłoszenie pakietu cyfrowego Digital Omnibus, który upraszcza procedury środowiskowe i certyfikacyjne dla centrów danych o znaczeniu strategicznym.
Te ułatwienia regulacyjne mają przyspieszyć budowę gigafabryk, ale przede wszystkim sprzyjają krajom, które już mają gotowe konsorcja korporacyjne i mogą szybko rozpocząć procedury. Polska, zmuszona do przebudowy strategii, traci cenny czas. Standerski walczy o zachowanie wymogu większościowego udziału firm europejskich, ale nawet to może nie wystarczyć, gdy Deutsche Telekom i Scaleway dysponują kapitałem, którego polskie spółki nie są w stanie zebrać w kilka tygodni.
Czy Polska straci historyczną szansę na bycie hubem technologicznym
Gigafabryka AI to infrastruktura innej kategorii niż zwykłe centrum danych. Obiekt ma liczyć 100 tys. zaawansowanych chipów GPU, co czyni go jednym z najpotężniejszych środowisk obliczeniowych na świecie. Całkowite zapotrzebowanie na energię może sięgać 500 MW – tyle, ile zużywa średnie polskie miasto. To infrastruktura zaprojektowana specjalnie do opracowywania, szkolenia i wdrażania modeli AI nowej generacji, takich jak modele o setkach bilionów parametrów.
Tylko 5 takich obiektów powstanie w całej Unii Europejskiej z funduszu InvestAI wartego 20 mld euro. Polska mogłaby być trzecim krajem UE obok Niemiec i Hiszpanii z kompleksową infrastrukturą AI – dwie zwykłe fabryki plus gigafabryka. To stawiałoby nasz kraj w pozycji technologicznego lidera regionu Europy Środkowo-Wschodniej. Przy pozytywnej decyzji KE budowa trwałaby 3-4 lata.
Polska ma jeden istotny atut techniczny: przewagę klimatyczną. Warszawa ma średnią roczną temperaturę 8,88°C, podczas gdy Madryt 12,89°C, a Mediolan 13,92°C. Niższe temperatury oznaczają znacząco niższe koszty chłodzenia centrów danych, co w przypadku obiektu zużywającego 500 MW energii przekłada się na oszczędności sięgające dziesiątek milionów euro rocznie. Wszystkie rozważane polskie lokalizacje pracują nad systemami odzyskiwania ciepła i przekazywania go do miejskich sieci ciepłowniczych.
Problem w tym, że przewaga klimatyczna nie rekompensuje braku kapitału korporacyjnego. Gdy Bruksela zmienia zasady z „konsorcjum państw” na „przetarg korporacyjny”, temperatura przestaje być decydującym argumentem. Liczy się bilans firmy prowadzącej projekt. Deutsche Telekom może sobie pozwolić na wyższe koszty chłodzenia w Niemczech, bo dysponuje kapitałem większym niż cały polski sektor telekomunikacyjny łącznie.
Gigafabryka w Polsce mogłaby zmienić pozycję całego regionu na mapie globalnej technologii AI. Baltic AI Gigafactory łącząca Pragę z polskim ośrodkiem stworzyłaby pierwszy prawdziwy technologiczny hub Europy Środkowo-Wschodniej. Inwestycja warta 3 mld euro przyciągnęłaby dodatkowe projekty, start-upy AI, ośrodki badawcze i programistów z całego regionu. Zamiast tego Polska może zostać z dwiema zwykłymi fabrykami AI, podczas gdy Niemcy, Francja i Włochy zbudują gigafabryki decydujące o technologicznej przyszłości kontynentu.
Rozstrzygnięcie konkursu nastąpi w I kwartale 2026 roku. Do połowy stycznia zapadną ostateczne decyzje dotyczące przepisów. Polska ma kilka tygodni, by przekonać Brukselę do zachowania modelu państwowych konsorcjów albo zebrać 1,95 mld euro kapitału prywatnego na warunkach zmienionych w ostatniej chwili. To rozgrywka bez precedensu – i tym razem Europa Wschodnia znów może przegrać, zanim gra się na dobre rozpocznie.
