Karty i motywy nie obchodzą programu, który sam czyta strony za człowieka. Cloudflare zbudowało od zera własną przeglądarkę, Kitesurf, zaprojektowaną tylko pod agentów AI i odrzuciło większość elementów znanych z Chrome, Opery czy Firefoksa. Testy samej firmy pokazują mniejsze zużycie pamięci i procesora niż w Chromium, ale też wolniejsze działanie, co stawia pytanie o to, czy ta oszczędność faktycznie opłaca się przy tysiącach równoległych sesji. Odpowiedź zaczyna się od tego, z czego twórcy Kitesurfa właściwie zrezygnowali.
Agentom AI nie jest potrzebna przeglądarka zaprojektowana dla ludzi
Cloudflare zbudowało przeglądarkę Kitesurf od podstaw z myślą wyłącznie o agentach AI, rezygnując z wielu elementów typowych dla przeglądarek takich jak Chrome. Firma udostępnia ją teraz jako część usługi Browser Run, w fazie beta i bez opłat. Decyzja nie bierze się z przypadku. Klasyczna przeglądarka renderuje piksele dla oczu, animuje przewijanie i pamięta karty, które ktoś zostawił otwarte na później, mimo że żaden z tych elementów nie ma znaczenia dla programu, który samodzielnie odwiedza tysiące stron dziennie. Agent nie ma oczu ani cierpliwości. Tylko zadanie do wykonania.
Nie jest to pierwsza próba zbudowania przeglądarki dla maszyn, ale Cloudflare poszło dalej niż konkurencja. Zamiast opakować Chromium w kontener i ograniczyć mu tylko interfejs, firma zrezygnowała z Chromium całkowicie. Kitesurf działa na platformie Cloudflare Workers, bez klasycznego silnika przeglądarki pod spodem.
Agent AI nie tylko odpowiada, ale też działa za człowieka
Agent AI różni się od chatbota tym, że nie tylko odpowiada na pytania, ale też sam wykonuje zadania w sieci, krok po kroku, bez czekania na kolejne polecenie od człowieka po każdym z nich. Klasyczny asystent generuje tekst i czeka. Agent otwiera stronę, klika w formularz i wraca z gotowym wynikiem, bez pytania o każdy krok.
W praktyce oznacza to wypełnianie formularzy i klikanie w linki tak, jak zrobiłby to człowiek, tylko szybciej i bez przerw. Agent może zarezerwować bilet, sprawdzić dostępność produktu w kilku sklepach naraz albo wyciągnąć dane z dziesiątek stron do jednej tabeli. Do tego potrzebuje przeglądarki, ale niekoniecznie takiej, jaką zna każdy użytkownik komputera.
Kitesurf pomija karty i motywy, bo agentom są niepotrzebne
Kitesurf nie ma kart, motywów ani systemu rozszerzeń. Nie renderuje stron pikselowo dokładnie i nie przewija płynnie w 60 klatkach na sekundę, bo żadna z tych rzeczy nie ma znaczenia dla programu bez oczu. Zamiast tego architektura stawia na ekstrakcję treści, obsługę wielu stron naraz, zrzuty ekranu i izolację poszczególnych sesji. Cloudflare zbudowało cały projekt w dwanaście tygodni, od pierwszego commitu do publicznej wersji beta.
Silnik działa wewnątrz Cloudflare Workers, platformy, na której firma uruchamia kod na brzegu swojej sieci, bez klasycznego silnika przeglądarki w tle. To odróżnia Kitesurf od podejścia konkurencji opisanego wcześniej. Kitesurf idzie dalej. Rezygnuje z Chromium całkowicie.
Kitesurf oszczędza pamięć, ale przegrywa z Chromium na czas
Przy ekstrakcji kodu HTML Kitesurf zużywa około siedem razy mniej pamięci niż Chromium. Wynik pochodzi z testów, które Cloudflare przeprowadziło na czternastu adresach URL. Przy zrzutach ekranu różnica sięga prawie pięciu razy. Procesor obciąża jeszcze mniej, od trzech do niecałych czterech razy mniej w zależności od zadania. Firma testowała dwa scenariusze. Ekstrakcję treści strony i przechwytywanie jej wyglądu, czyli zadania najczęściej wykonywane przez agentów.
Chromium wciąż wygrywa w realnym czasie wykonania i kończy te same zadania około 1,7 raza szybciej, częściowo dlatego, że jego silnik JIT dojrzewał przez lata, podczas gdy Kitesurf dopiero zbiera pierwsze dane z produkcyjnego ruchu. Cloudflare nie ukrywa tego kompromisu i podaje go w swoich testach. Firma przeszła już ponad 215 tysięcy testów Web Platform Tests, a każdego tygodnia dochodzą kolejne.
Czy ktoś poza Cloudflare zweryfikował te wyniki?
Wiadomość o Kitesurfie obiegła kilka dni temu największe redakcje technologiczne na świecie, a każda z nich powtórzyła te same liczby zamiast zweryfikować je we własnym, niezależnym teście porównawczym. Liczby pozostają więc firmowe. Wszystkie pochodzą z testów, które Cloudflare przeprowadziło i opublikowało samodzielnie.
Nieliczny wyjątek to głos ostrożności z jednej z branżowych redakcji, która zaleciła firmom rozważającym wdrożenie Kitesurfa produkcyjnie dokładne sprawdzenie ograniczeń wersji beta, zanim oprą na niej działające procesy.
Dlaczego przy tysiącach agentów liczy się każdy megabajt pamięci
Jeden agent to nic. Tysiąc agentów działających naraz to zupełnie inny rachunek kosztów. Każda instancja Chromium w kontenerze zajmuje pamięć i procesor, więc przy dużej skali różnica w zużyciu zasobów, którą pokazały testy Cloudflare, przekłada się bezpośrednio na rachunek za infrastrukturę chmurową. Kitesurf ma też inny model bezpieczeństwa niż przeglądarka dla ludzi. Kitesurf traktuje każde załadowanie strony jako dane niezaufane, a poszczególne komponenty izoluje od siebie, tak żeby złośliwa strona nie mogła przejąć kontroli nad całą sesją.
To ułatwia migrację dla firm, które już zbudowały agentów pod Chromium. Deweloperzy mogą podłączyć do Kitesurfa te same narzędzia, Puppeteer, Playwright i klientów obsługujących protokół MCP przez CDP, których używają dziś do sterowania klasyczną przeglądarką. Nie muszą przepisywać agentów od zera, tylko zmienić adres serwera, z którym się łączą.
Co dalej z Kitesurfem i całym rynkiem przeglądarek dla agentów
Cloudflare zapowiada, że w przyszłości otworzy kod Kitesurfa i pozwoli klientom uruchamiać własne instancje na ich kontach. Na razie przeglądarka działa wyłącznie jako usługa Cloudflare, dostępna przez Browser Run.
W tle stoi spór o to, jak bardzo urósł w ostatnim roku ruch agentów AI w sieci. Firma HUMAN Security policzyła w swoim raporcie wzrost ruchu agentów i przeglądarek agentowych o 7851 procent rok do roku, liczbę bliską okrągłym ośmiu tysiącom procent, którą powtarzają niektóre media. Cloudflare podaje inny wskaźnik. Firma odnotowała wzrost liczby żądań od agentów AI na własnej sieci przekraczający 1700 procent rok do roku, ujawniony w wynikach finansowych za drugi kwartał. Obie liczby rosną szybko, ale mierzą co innego i nie da się ich zamienić jedną w drugą.
