Ponad 77 procent Polaków popiera odgórne ograniczenie wynagrodzeń lekarzy w publicznej ochronie zdrowia. Wynika to z sondażu IBRiS przeprowadzonego dla „Rzeczpospolitej”. Wynik zbiega się w czasie z falą doniesień o milionowych zarobkach części medyków i aferą Warszawskiego Szpitala Południowego. Minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda broni w Radiu ZET stawki 240 złotych za godzinę, nazywając ją sprawiedliwym limitem. Środowisko lekarskie ocenia propozycję niejednolicie, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej czeka na konkretne zapisy ustawy, a część lekarzy rodzinnych mówi o kroku w dobrą stronę.
Skąd bierze się społeczny bunt wobec wyśrubowanych zarobków lekarzy
Sprawa Dawida Kacprzyka z Koalicji Obywatelskiej rozpoczęła w czerwcu lawinę ujawnień patologii w polskich szpitalach. Koordynator Szpitalnego Oddziału Ratunkowego w Szpitalu Południowym, który był też radnym parti Donalda Tuska w trakcie specjalizacji z anestezjologii zarobił w zeszłym roku 1,6 mln zł. Grafiki pokazywały średnio 331 godzin pracy miesięcznie, z pojedynczymi dyżurami sięgającymi 96 godzin bez przerwy. Na kierowanym przez niego oddziale mieli być przyjmowani poza kolejką politycy Koalicji Obywatelskiej i ich bliscy, w pomieszczeniu określanym przez media mianem saloniku VIP.
Po ujawnieniu tych informacji Kacprzyk stracił pracę w szpitalu i zrezygnował z mandatu radnego. Skorygował też kilkadziesiąt faktur i przelał szpitalowi około pół miliona złotych, jednak placówka odesłała mu tę kwotę z przyczyn księgowych, więc sprawa zwrotu pozostaje otwarta. Prokuratura wszczęła śledztwa w sprawie oszustwa i nadużycia uprawnień. Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski odwołał zarząd i radę nadzorczą placówki.
Fala podobnych ujawnień objęła też szpitale w Wielkopolsce. Trzydziestu jeden tamtejszych lekarzy przekroczyło próg miliona złotych. Pięcioro z nich zarobiło ponad dwa miliony złotych. Najwięcej takich przypadków, dwunastu, odnotowano w Kaliszu. Dyskusja o kominach płacowych w medycynie, która trwała od miesięcy, zyskała konkretne nazwiska i kwoty.
Sondaż IBRiS pokazuje rekordowe poparcie dla limitu
Ograniczenie zarobków lekarzy poparło 77,4 procent badanych. Odpowiedzi „zdecydowanie tak” udzieliło 56,3 procent respondentów, a „raczej tak” kolejne 21,1 procent. Przeciwko było niecałe 19 procent ankietowanych, a bez zdania pozostało 3,8 procent.
Ograniczenie płac popiera 85 procent kobiet, wśród nich 67 procent zdecydowanie. Wśród mężczyzn poparcie sięga 69 procent, a zdecydowanie za jest 45 procent. Mężczyźni częściej też sprzeciwiają się reformie, 26 procent wobec 13 procent kobiet.
Na wsi limit popiera 85 procent badanych. W miastach powyżej 250 tysięcy mieszkańców poparcie spada do 68 procent, choć akurat tam jest najwięcej zdecydowanych przeciwników reformy. Najmocniej reformę popierają najmłodsi dorośli i seniorzy po siedemdziesiątce, po około 80 procent. Najmniej entuzjazmu mają badani w wieku od 30 do 39 lat, 70 procent. Poparcie utrzymuje się ponad podziałami politycznymi, sięga 82 procent wśród wyborców koalicji rządzącej i 73 procent w elektoracie opozycji.
Minister zdrowia broni stawki 240 złotych za godzinę
Do propozycji odniosła się w środę w programie „Gość Radia ZET” Jolanta Sobierańska-Grenda. Stawkę 240 złotych za godzinę pracy w publicznej służbie zdrowia nazwała sprawiedliwym limitem, który ma ukrócić podkupowanie kadr przez szpitale. Podkreśliła, że propozycja nie jest nowa i funkcjonuje w debacie publicznej od wielu miesięcy.
Resort szacuje, że limit oznaczałby dla lekarza na pełnym wymiarze pracy około 40 tysięcy złotych miesięcznie brutto. Według Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji dzisiejsza średnia na etacie to nieco ponad 23 tysiące złotych. „To jest naprawdę bardzo dobre wynagrodzenie”, oceniła ministra. Zaapelowała też, by nie oceniać całego środowiska medycznego przez pryzmat pojedynczych przypadków.
Koniec walizkowych lekarzy i limity czasu pracy
Reforma ma też ukrócić tak zwany proceder walizkowy. Chodzi o spółki lekarskie, które jeżdżą po kraju i wykonują skomplikowane zabiegi w szpitalach powiatowych, często bez odpowiedniego zaplecza i zabezpieczenia medycznego. Minister zapowiedziała zakaz startowania takich spółek w konkursach na świadczenia zdrowotne.
Drugim filarem zmian jest limit czasu pracy, ograniczony do równowartości dwóch etatów, w praktyce około 300 godzin miesięcznie. Do resortu docierają sygnały o lekarzach pracujących po 400 czy 500 godzin. „Zależy nam, żeby pacjentem zajmował się wypoczęty pracownik medyczny”, tłumaczyła Sobierańska-Grenda.
Projekt zakłada też obowiązek uzyskania zgody macierzystego szpitala na dodatkowe zatrudnienie w innej placówce. Warunkiem jest zatrudnienie na co najmniej pół etatu w jednym miejscu pracy.
Środowisko medyczne ocenia reformę niejednolicie
Prezes Naczelnej Rady Lekarskiej Łukasz Jankowski ocenia propozycje resortu ostrożnie. Zwraca uwagę, że mimo wielokrotnych konsultacji ministerstwo nie przedstawiło dotąd żadnego aktu prawnego w formie pisemnej. „Obecnie oczekujemy na konkretne zapisy konkretnych rozwiązań”, mówił prezes NRL.
Inaczej reformę ocenia dr Michał Sutkowski, prezes Kolegium Lekarzy Rodzinnych. Podkreśla, że większość lekarzy i tak nie zarabia stawki 240 złotych za godzinę, a proponowany limit nazywa krokiem w dobrą stronę.
Do pakietu zmian odnieśli się też byli szefowie resortu zdrowia. Prof. Wojciech Maksymowicz proponuje, by zamiast sztywnej stawki powiązać maksymalne pensje lekarzy ze średnią krajową. Marek Balicki krytykuje z kolei fragmentaryczność pakietu, brak propozycji dotyczących kolejek i organizacji pracy na oddziałach ratunkowych.
Zarobki polskich lekarzy na tle Europy
Mediana wynagrodzeń polskiego lekarza na etacie wynosi dziś 23,6 tysiąca złotych miesięcznie. W Niemczech doświadczony specjalista szpitala uniwersyteckiego zarabia rocznie równowartość około 149 tysięcy dolarów według parytetu siły nabywczej. Dane pochodzą od związku zawodowego Marburger Bund.
W Wielkiej Brytanii lekarz w trakcie specjalizacji zarabia równowartość około 22 tysięcy złotych miesięcznie. Pełny specjalista na najwyższym poziomie klinicznym zarabia nawet 59 tysięcy złotych. W Szwajcarii średnia sięga 46,5 tysiąca złotych miesięcznie. Doświadczeni specjaliści mogą liczyć na 80 do 90 tysięcy złotych. Norweski lekarz podstawowej opieki zdrowotnej zarabia z kolei około 32 tysięcy złotych miesięcznie.
W ostatniej dekadzie różnica względem Europy Zachodniej wyraźnie się zmniejszyła. Wyjazd zarobkowy nie jest już dla polskich lekarzy tak oczywistym wyborem jak dziesięć lat temu.
