Pielęgniarki krytykują nowy projekt resortu zdrowia dotyczący raportowania czasu pracy medyków. Nowe przepisy każą szpitalom co miesiąc przekazywać Narodowemu Funduszowi Zdrowia godzinowe zestawienia obecności personelu, ale obejmą wyłącznie leczenie szpitalne. Według związku ten sam lekarz nadal będzie mógł figurować w tych samych godzinach w dwóch miejscach, na przykład w szpitalu i w przyszpitalnej poradni AOS. Chodzi o zmianę, którą resort przygotowuje od miesięcy.
Szpitale będą raportować godziny pracy medyków do NFZ
13 sierpnia opublikowano raport z konsultacji publicznych projektu, który środowisko nazywa rozporządzeniem grafikowym. Dokument nowelizuje rozporządzenie Ministra Zdrowia w sprawie ogólnych warunków umów o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej. Szpitale, które dziś nie mają obowiązku regularnego raportowania godzin obecności personelu, będą musiały co miesiąc przekazywać Narodowemu Funduszowi Zdrowia godzinowe zestawienia obecności personelu medycznego w miejscu udzielania świadczeń.
NFZ ma dzięki nowym danym sprawniej sprawdzać, czy placówki rzeczywiście zapewniają obsadę wymaganą przepisami i wywiązują się z warunków umów finansowanych ze środków publicznych. Dane mają być powiązane z konkretną osobą na każdym etapie, od tworzenia grafików i ich zmian, przez podmiany personelu, aż po raportowanie faktycznie przepracowanego czasu w danym miesiącu. Konieczne będzie więc podanie numeru PESEL albo numeru prawa wykonywania zawodu. Anonimowych zestawień zbiorczych zabraknie.
Zmiana ma objąć wszystkich medyków, również pielęgniarki, choć wprowadzana jest w cieniu dyskusji o zarobkach lekarzy.
Lekarz może zostać wykazany naraz w dwóch miejscach
OZZPiP zgłosił do projektu kilka wątpliwości. Pierwsza dotyczy zakresu. Nowy obowiązek sprawozdawczy ma objąć wyłącznie leczenie szpitalne, a resort nie przewiduje raportowania czasu pracy personelu w pozostałych obszarach systemu.
Poza regulacją zostaną podstawowa opieka zdrowotna i ambulatoryjna opieka specjalistyczna. Nie obejmie też świadczeń wysokospecjalistycznych, psychiatrii, leczenia uzależnień, rehabilitacji, opieki długoterminowej, stomatologii, leczenia uzdrowiskowego, ratownictwa medycznego, opieki paliatywnej i hospicyjnej, programów zdrowotnych ani świadczeń kontraktowanych odrębnie. Poza systemem raportowania pozostanie również zaopatrzenie pacjentów w wyroby medyczne i ich naprawy.
Zdaniem związku przez to system pozostanie dziurawy. Lekarz nadal może być w dwóch miejscach naraz, mimo nowego obowiązku raportowania. W tych samych godzinach będzie mógł figurować w szpitalu, gdzie jego obecność trafi do raportu, i jednocześnie w przyszpitalnej poradni AOS, gdzie już nie. Ten sam problem dotyczy sytuacji, w której medyk pracuje równolegle na innym oddziale tego samego szpitala realizującym świadczenia wysokospecjalistyczne.
Miesięczne zestawienie nie pokaże pojedynczych godzin
Druga wątpliwość związku dotyczy sposobu, w jaki dane mają trafiać do NFZ. Projekt posługuje się zwrotem „miesięczne godzinowe zestawienie obecności”, ale nie precyzuje, co dokładnie ma się w nim znaleźć.
OZZPiP zwraca uwagę, że przy takim ogólnym sformułowaniu świadczeniodawca może przekazać sumę godzin przepracowanych w miesiącu, na przykład 120, bez rozbicia na dni i bez godzin rozpoczęcia i zakończenia pracy. Bez tej szczegółowości nie da się na podstawie samych raportów miesięcznych zweryfikować, czy dany medyk nie był w tym samym dniu i o tej samej porze w dwóch miejscach jednocześnie.
Ministerstwo broni wąskiego zakresu nowego obowiązku
Resort zdrowia nie planuje objąć raportowaniem godzinowym pozostałych rodzajów świadczeń. Ministerstwo tłumaczy, że obowiązek celowo ograniczono do świadczeń, w których dane te uznano za potrzebne do realizacji założeń projektu.
Zdaniem resortu objęcie nowymi zasadami wszystkich świadczeń nie jest konieczne do osiągnięcia celu regulacji i tylko zwiększyłoby obowiązki sprawozdawcze placówek.
Zmiana to fragment szerszego pakietu reform
Do 13 sierpnia trwały konsultacje publiczne projektu, a tego dnia opublikowano raport zawierający zgłoszone uwagi. Zgodnie z zapowiedziami resortu nowe przepisy mają wejść w życie 1 listopada 2026 roku.
Zmiana jest jednym z czterech projektów rozporządzeń, które minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda zapowiedziała w ramach pakietu reform ochrony zdrowia. W środowisku medycznym i samorządowym nazywana jest walką z tak zwaną „bilokacją”, czyli sytuacją, w której ten sam medyk jest wykazywany jako pracujący w dwóch miejscach jednocześnie.
Szpitale i lekarze rodzinni też krytykują projekt
OZZPiP to nie jedyny głos sprzeciwu. Polska Federacja Szpitali ocenia, że nowy obowiązek sprawozdawczy to dodatkowa praca biurokratyczna, którą placówki w ogóle nie powinny wykonywać. NFZ i tak gromadzi podobne dane za pośrednictwem Centrum e-Zdrowia.
Związek Powiatów Polskich zwraca uwagę na inny problem. Projekt w obecnym brzmieniu nie pozwala jednoznacznie ustalić, jaki zakres danych i w jakim układzie ma trafiać do Funduszu, a termin wejścia w życie nie wskazuje, od którego miesiąca zacznie obowiązywać raportowanie. Zrzeszające lekarzy rodzinnych Porozumienie Zielonogórskie ostrzega z kolei, że nowe dane pozwolą odtworzyć, gdzie i w jakich godzinach pracował konkretny medyk.
Skali zjawiska nie zna nikt
Trudno ocenić, jak wielu lekarzy faktycznie łączy dziś pracę w kilku miejscach, bo nikt tego nie liczy. Sprawdzono niedawno, czy szpitale na Opolszczyźnie wiedzą, ilu zatrudnianych przez nie lekarzy świadczy jednocześnie usługi w innych placówkach.
Odpowiedzi były zgodne. 116. Szpital Wojskowy w Opolu i Szpital Wojewódzki w Opolu przyznały, że takich danych nie mają. Tamtejszy Uniwersytecki Szpital Kliniczny również nie potrafi ich ustalić. Brzeskie Centrum Medyczne wyjaśniło, że obowiązujące przepisy w ogóle nie uprawniają pracodawcy do zbierania tego typu informacji.
Łączenie etatów i kontraktów jest legalne i powszechne, zwłaszcza wśród lekarzy pracujących na kontraktach. Właśnie ten brak wiedzy, po stronie szpitali i po stronie NFZ, ma zmienić rozporządzenie grafikowe.
Spóźnione raporty będą kosztować szpitale
Projekt przewiduje też sankcję za niewywiązanie się z nowego obowiązku. Do katalogu przypadków, w których NFZ może nałożyć na świadczeniodawcę karę umowną, dodano nieprzekazanie godzinowych zestawień obecności personelu medycznego w terminie.
Kara ma wynosić 2 proc. kwoty zobowiązania wynikającego z umowy z NFZ za każdy taki przypadek. Polska Federacja Szpitali uważa tę sankcję za nieproporcjonalną, bo zrównuje zwykłe opóźnienie w przekazaniu harmonogramu z poważnymi naruszeniami umowy, które mogłyby wiązać się ze zmniejszeniem bezpieczeństwa pacjentów.
