Cathy Engelbert zwołała nadzwyczajne posiedzenie zarządu WNBA, żeby ustalić, kto może grać w kobiecej lidze. Zarząd obradował zdalnie w środę i zakończył spotkanie bez podania definicji słowa kobieta. Sprawa nabrała wagi, odkąd przepisy o samoidentyfikacji płciowej otworzyły byłym zawodnikom NBA drogę do żeńskiego draftu. Wśród nich jest Royce White, który na wywiad w tej sprawie założył perukę.
Zarząd WNBA nie ustala definicji kobiety
Posiedzenie zwołał zespół zadaniowy złożony z prezesów klubów i menedżerów generalnych. Tematem była kwalifikowalność zawodniczek do gry w lidze, a konkretnie pytanie, czy wystarczy zadeklarować płeć żeńską, żeby móc wystąpić w drafcie. Po kilku godzinach rozmów zarząd nie przedstawił żadnego kryterium.
Cathy Engelbert zapowiedziała temat kilka dni wcześniej w wewnętrznym memo do prezesów i menedżerów klubów. Napisała w nim, że temat wymaga dalszych rozmów z zespołami oraz związkiem zawodowym zawodniczek w nadchodzących tygodniach i miesiącach. Nic więcej nie ustaliła. Do gry w lidze nie zgłosiła się dotąd żadna zawodniczka transpłciowa.
Liga odpiera zarzuty o złą wolę
Zaraz po spotkaniu WNBA wydała oświadczenie za pośrednictwem rzecznika. Liga stwierdziła w nim, że obecnie nie ma żadnych bieżących kwestii kwalifikowalności do rozstrzygnięcia i że stanowczo odrzuca próby wykorzystania tematu do poniżania lub marginalizowania kogokolwiek. Zapowiedziała też dalsze rozmowy ze wszystkimi zainteresowanymi stronami w kolejnych tygodniach i miesiącach.
Rzecznik dodał, że posiedzenie objęło szerszy zakres tematów. Wspomniał między innymi falę wrogich komentarzy kierowanych do zawodniczek w sieci. Krytycy odczytali to jako próbę zmiany tematu.
Przepis sprzed pół roku nie definiuje płci
Aktualny układ zbiorowy WNBA, podpisany w marcu tego roku, zawiera jedno zdanie na temat kwalifikowalności. Mówi ono, że grać w lidze mogą wyłącznie zawodniczki będące kobietami. Nie precyzuje jednak, na czym owo bycie kobietą ma polegać, ani czy wystarczy do tego własna deklaracja.
To właśnie ta luka pozwoliła byłym zawodnikom NBA zgłosić się do draftu. Zrobili to, powołując się dosłownie na brzmieniu przepisu, część dla żartu. Żaden dotychczasowy przypadek w historii ligi nie testował tego zapisu w taki sposób.
Spór o definicję kobiety wykracza poza WNBA
WNBA nie jest jedyną ligą, która mierzy się z pytaniem o granice kategorii kobiecej. W ostatnich latach kilka międzynarodowych federacji sportowych zaostrzyło zasady udziału zawodniczek transpłciowych w rywalizacji kobiet, ograniczając albo wykluczając ich start w najwyższych klasach rozgrywkowych.
Amerykańska liga koszykówki kobiet dołącza do tej debaty później niż większość z nich, za to pod większą presją medialną. Spór wokół WNBA dotyczy całej struktury zawodowej ligi, od umowy zbiorowej po system draftu. Nie tylko pojedynczego startu w zawodach.
Byli gwiazdorzy NBA pukają do draftu WNBA
W zeszłym tygodniu do draftu na 2027 rok zgłosiło się dwóch byłych zawodników męskiej ligi. Pierwszy to Enes Kanter Freedom, dawny reprezentant kilku klubów NBA. Drugim jest Royce White, wybór z pierwszej rundy draftu 2012. W karierze rozegrał trzy mecze w Sacramento Kings.
Obaj uzasadnili zgłoszenie tym samym argumentem. Skoro przepis mówi tylko o kobietach i nie definiuje tego pojęcia, a sami identyfikują się jako kobiety, spełniają formalne kryterium. Draft odbędzie się dopiero za osiem miesięcy, więc żaden z nich nie trafi jeszcze na listę zawodniczek do wyboru.
Royce White wkłada perukę na wywiad
Royce White zgłosił się do draftu z przymrużeniem oka. W rozmowie telewizyjnej założył perukę i oświadczył, że identyfikuje się jako czarna transkobieta lesbijka, choć nie zawsze. Dodał, że gdyby liga odmówiła mu miejsca w drafcie, byłby to najlepszy dowód na biały przywilej.
Sam zainteresowany porównywał całą sytuację do testu przepisów. Nie do realnej próby gry w lidze. Część jego wypowiedzi miała charakter żartu.
Zawodniczki WNBA już zabierają głos
Debatę wywołała wcześniej gwiazda Indiana Fever, Sophie Cunningham. W profilu opublikowanym przez ESPN w zeszłym miesiącu opowiedziała się za tym, żeby sport kobiecy i przebieralnie pozostały zarezerwowane dla zawodniczek urodzonych jako kobiety. Powiedziała, że zależy jej na ochronie dziewczynek i kobiet w sporcie.
Większość kibiców i komentatorów poparła jej stanowisko, inni oskarżyli ją o wykluczanie transkobiet. Liga długo nie zajmowała stanowiska w tej sprawie, co samo w sobie stało się tematem krytyki ze strony lewicowych aktywistów.
Definicja kobiety wraca w kolejnych miesiącach
Zarówno Engelbert, jak i sam zespół zadaniowy użyli tego samego sformułowania, zapowiadając dalsze rozmowy w nieokreślonej przyszłości. Żadnej konkretnej daty kolejnego spotkania nie podano.
Do najbliższego draftu zostało osiem miesięcy. Osiem miesięcy na to, żeby przepis sprzed pół roku doczekał się wreszcie definicji, która z jednej strony zadowoli skrajne ale wpływowe środowiska LGBTQ i nie spodowuje jednocześnie przekształćenia WNBA w mem.
