Szwecja zamyka lukę prawną, która przez dekady chroniła najmłodszych członków imigranckich gangów przed więzieniem. Od sierpnia nowe przepisy pozwalają już sądzić i więzić 14-latków za najcięższe przestępstwa. Rząd wiąże reformę z rosnącą rolą drugiego pokolenia imigrantów w zorganizowanej przestępczości, ale krytycy ostrzegają, że surowsze prawo może popchnąć gangi do werbowania jeszcze młodszych dzieci. Za decyzją stoi próg wieku, który obowiązywał w Szwecji od dawna.
Luka, którą gangi znały na pamięć
Do sierpnia szwedzkie prawo chroniło każdego poniżej 15 lat przed odpowiedzialnością karną, niezależnie od wagi czynu. Parlament zniósł tę granicę dla najcięższych przestępstw i obniżył ją do 14 lat. Nowe przepisy obejmują zabójstwo, kwalifikowane zgwałcenie i poważne przestępstwa z użyciem broni. Za zmianą zagłosowało 281 posłów, przeciw było 66.
Rząd pierwotnie chciał obniżyć próg jeszcze bardziej, do 13 lat, ale wycofał się z tego pomysłu wobec niewystarczającego poparcia politycznego wśród ugrupowań koalicyjnych i ostatecznie przystał na granicę 14 lat, zgodną z rekomendacją ekspertów dla najcięższych czynów. Nowe przepisy zniosły też część dotychczasowych ulg w wymiarze kary dla sprawców poniżej 18 lat, więc nastolatek skazany za najcięższą zbrodnię może dziś usłyszeć wyrok nawet 18 lat więzienia.
Gangi traktowały dotychczasową granicę wieku jako lukę do wykorzystania. Do najcięższych zadań, zabójstw i podkładania ładunków wybuchowych, wybierały właśnie nastolatków poniżej 15 lat, bo prawo nie pozwalało ich za to ścigać. Trzynastolatek wykonujący zlecenie gangu ryzykował mniej niż dorosły wspólnik stojący obok niego.
Dziewięciu na dziesięciu wracało do gangu
Zanim ktokolwiek trafił do Kumli, młodzi przestępcy w Szwecji przechodzili przez system Statens institutionsstyrelse (SIS), państwowej instytucji odpowiedzialnej za placówki resocjalizacyjne dla nieletnich. SIS miał uczyć samodyscypliny i odciągać od gangu. W praktyce nie działał. 90 procent osób opuszczających te placówki miało ponownie angażować się w gangsterkę.
Skala problemu, który system miał opanować, urosła szybciej niż zdolność państwa do reagowania. Wśród podejrzanych o udział w zabójstwach lub planowanie zabójstw znalazło się 127 osób poniżej 15 lat. Dane pochodzą z 2025 roku. Minister sprawiedliwości Gunnar Strömmer alarmował już w lutym, że dzieci popełniają coraz poważniejsze przestępstwa, a dotychczasowe rozwiązania nie nadążają za skalą zjawiska. „Każdy, kto popełnia poważne przestępstwo, musi ponieść karę”, mówił w tym roku na antenie publicznej telewizji SVT.
Problem sięga dalej niż tylko najcięższe przestępstwa dzieci. Najnowszy raport szwedzkiej policji, opublikowany w 2025 roku, mówi o 67 500 osobach zaangażowanych w przestępczość zorganizowaną lub z nią powiązanych. Aktywnych członków gangów jest wśród nich 17 500. Rok wcześniej, w pierwszym tego typu badaniu w historii szwedzkiej policji, urzędnicy naliczyli 14 000 aktywnych członków gangów i 48 000 osób z nimi powiązanych, a różnicę względem nowszych danych tłumaczyli częściowo dokładniejszą metodologią liczenia, nie tylko realnym wzrostem przestępczości.
Obywatelstwo i pochodzenie to nie to samo
Rząd wiąże obecną falę przemocy z rosnącą rolą drugiego pokolenia imigrantów w zorganizowanej przestępczości. Dopiero w 2024 roku szwedzka policja po raz pierwszy uwzględniła w swoim raporcie pochodzenie osób powiązanych z gangami, wcześniej publikując wyłącznie dane o samej skali zjawiska.
Raport policji z 2025 roku podaje trzy grupy według obywatelstwa. 81 procent aktywnych członków gangów ma wyłącznie szwedzkie, 8 procent podwójne, a 11 procent wyłącznie obce. Rok wcześniej odsetki wyglądały podobnie. Obywatelstwo nie mówi jednak nic o pochodzeniu, bo dziecko imigrantów urodzone w Szwecji jest w tych danych Szwedem.
Osobne badania sięgają głębiej niż same paszporty. Szwedzka Krajowa Rada do spraw Zapobiegania Przestępczości ustaliła w 2021 roku, że wśród podejrzanych o zabójstwa i rozboje nadreprezentowani są młodzi ludzie urodzeni w Szwecji, których oboje rodzice pochodzą z zagranicy. Podobny obraz dała ankieta z 2017 roku obejmująca 192 osoby figurujące w policyjnych aktach jako członkowie gangów w Sztokholmie. Ponad 80 procent miało dwoje rodziców urodzonych za granicą albo samo urodziło się poza Szwecją. Po doliczeniu osób z jednym rodzicem urodzonym za granicą odsetek sięgnął 95 procent. Próba objęła jedno miasto, więc nie daje pełnego obrazu kraju.
Policja opisuje też strukturę części gangów wprost. Co najmniej 40 grup przestępczych ma charakter klanowy, oparty na pokrewieństwie albo wspólnym pochodzeniu regionalnym.
Za murami Kumli, ale bez kontaktu z dorosłymi
Szwecja przygotowała dla najmłodszych skazanych oddziały w istniejących zakładach karnych, zamiast budować nowe więzienia od podstaw. Jednym z nich jest Kumla, uznawane za najcięższy zakład karny w kraju. Powstało tam 32 miejsca dla dzieci.
Nieletni mają spędzać noce w celach jedno lub dwuosobowych, całkowicie odseparowani od dorosłych więźniów. W ciągu dnia pozostają na wydzielonym oddziale, gdzie działa szkoła. Model przypomina coś pomiędzy klasycznym więzieniem a placówką wychowawczą.
Dyrektor więzienia też ma wątpliwości
Organizacje zajmujące się prawami dzieci, kryminolodzy, psycholodzy, przedstawiciele służby więziennej oraz szwedzki oddział Save the Children sprzeciwili się reformie.
Wśród przeciwników znalazł się też Jacques Mwepu, dyrektor więzienia Kumla, czyli osoba odpowiedzialna za funkcjonowanie zakładu, do którego trafiają najmłodsi skazani. Mwepu wielokrotnie powtarzał, że dzieci nie powinny przebywać w więzieniach. Skoro jednak państwo podjęło taką decyzję, jego zdaniem trzeba zrobić wszystko, żeby młodzi ludzie dostali szansę na zmianę życia.
Podobne zastrzeżenia padały wcześniej, gdy rząd rozważał jeszcze niższy próg, 13 lat. Sekretarz generalna organizacji zajmującej się prawami dzieci oceniała wtedy propozycję jako pozbawioną naukowego uzasadnienia i wskazywała, że nic nie potwierdza, by taka zmiana ograniczyła przestępczość. Sekretarz generalna izby adwokackiej wskazywała z kolei na alternatywy wobec więzienia, na przykład przymusową opiekę psychiatryczną.
Gangi mogą sięgnąć po jeszcze młodsze dzieci
Nowe przepisy mają utrudnić gangom wykorzystywanie dzieci jako bezpiecznych wykonawców najcięższych przestępstw. Eksperci ostrzegają jednak przed skutkiem odwrotnym. Jeśli 14-latkom grozi teraz surowsza kara, gangi mogą po prostu sięgnąć po jeszcze młodszych rekrutów, w wieku około 10 lat. Na taką możliwość wskazywali przedstawiciele szwedzkiej policji i kryminolodzy.
Zjawisko to nie jest wyłącznie kwestią prawa. Część nastolatków wchodzących w konflikt z prawem pochodzi z ubogich dzielnic, gdzie polityka integracyjna zawodzi, a perspektywy na przyszłość są odległe. Szwedzki kryminolog wskazuje na związek między rozwojem gangów a pogłębiającymi się podziałami społecznymi.
Gdy przestępczość jest na porządku dziennym, a pieniądze z działalności gangu łatwo dostępne, sama kara może nie rozwiązać problemu. Więzienie odizolowuje sprawcę, ale nie usuwa przyczyn, które go tam zaprowadziły.
Dania już to przerobiła, z mieszanym skutkiem
Szwecja nie jest jedynym krajem regionu, który mierzy się z pytaniem, gdzie postawić granicę odpowiedzialności karnej nieletnich. Podobny próg, 15 lat, obowiązuje w Finlandii, gdzie w ostatnich latach toczyła się dyskusja, czy pójść w ślady sąsiada. Powodem jest ekspansja szwedzkich gangów, które rozszerzyły działalność na Danię i Norwegię, a częściowo także na Finlandię, gdzie ich brutalne metody zaniepokoiły miejscowe władze.
Dania poszła tą drogą wcześniej i obniżyła dolny próg odpowiedzialności karnej dla nieletnich. Analizy przywoływane w Szwecji wskazują jednak, że wcześniejsze włączanie dzieci w system karny niekoniecznie przynosi oczekiwane efekty i może wiązać się ze wzrostem recydywy. To właśnie ten duński przykład krytycy szwedzkiej reformy podnoszą jako ostrzeżenie.
Porównanie do Meksyku ma konkretne źródło
Przemoc gangów w Szwecji od lat mierzy się nie tylko liczbą zabójstw, ale też eksplozjami. W tym roku kraj odnotował ponad 130 wybuchów bomb i granatów, najczęściej podkładanych pod drzwi domów albo klatek schodowych, jako narzędzie zastraszania rywali.
Jeden ze szwedzkich kryminologów porównał w rozmowie z lokalną gazetą skalę tego zjawiska do Meksyku, wskazując, że spośród krajów nieobjętych wojną tylko tam notuje się więcej eksplozji niż w Szwecji. Dla kraju z dziesięciomilionową populacją to porównanie, które jeszcze dekadę temu byłoby nie do pomyślenia.
Skalę problemu dobrze pokazuje zestawienie z Londynem. W liczącym około 9 milionów mieszkańców Londynie w strzelaninach zginęło w ubiegłym roku 9 osób. W dziesięciomilionowej Szwecji gangi zabiły w tym samym okresie 62 osoby. Doszło do tego w 382 strzelaninach.
Kraj kojarzony z łagodnością zmienia kurs
Reforma ma szczególną wymowę właśnie w Szwecji, kraju kojarzonym z silną ochroną praw dziecka i naciskiem na resocjalizację. To Szwecja jako pierwsza na świecie wprowadziła w 1979 roku całkowity zakaz kar cielesnych wobec dzieci.
Za zmianą opowiedziały się nie tylko partie centroprawicowe i Szwedzcy Demokraci, ale też socjaldemokraci, przez dziesięciolecia kojarzeni z łagodniejszym podejściem do polityki penitencjarnej. Tym razem zagłosowali razem z prawicą. Nawet oni.
W dyskusji pojawia się metafora młotka i śrubokręta, surowej kary kontra precyzyjniejszych narzędzi polityki karnej. W kryminologii nieuchronność konsekwencji liczy się dla odstraszania sprawców bardziej niż ich wysokość. W ostatnich latach szwedzka policja poprawiła wykrywalność zabójstw związanych z gangami, a liczba strzelanin zaczęła spadać.
Jeżeli gangi rzeczywiście zaczną rekrutować jeszcze młodsze dzieci, Szwecja może za kilka lat stanąć przed jeszcze trudniejszym pytaniem, czy granicę odpowiedzialności trzeba będzie przesunąć po raz kolejny.
