The Wall Street Journal ujawnił, że w 28-punktowym planie pokojowym dla Ukrainy usunięto zapis o audycie międzynarodowej pomocy. Pierwotnie plan przewidywał kompleksową weryfikację miliardów dolarów wsparcia wojskowego i finansowego oraz mechanizm karania beneficjentów korupcji. Nowa wersja wprowadza „pełną amnestię za wszystkie działania podczas wojny”. Za zmianą stać ma minister obrony Rustem Umierow, który kategorycznie temu zaprzecza. Sprawa wywołała międzynarodowy skandal i postawiła pytanie: kto boi się rozliczeń?
Audyt zniknął z planu pokojowego. Miliardy dolarów bez kontroli
Pierwotne sformułowanie amerykańskiego projektu brzmiało jednoznacznie: „Ukraina przeprowadzi kompleksowy przegląd całej otrzymanej pomocy i ustanowi mechanizm prawny do rozpatrywania wykrytych naruszeń oraz karania tych, którzy nielegalnie skorzystali na wojnie„. Amerykański dziennik cytuje wysokiego rangą urzędnika administracji, który potwierdza, że zapis miał na celu ujawnienie potencjalnych nadużyć w dystrybucji pomocy międzynarodowej.
Nowa wersja dokumentu eliminuje całkowicie wymóg kontroli. W zamian pojawia się lakoniczne stwierdzenie o „pełnej amnestii za wszystkie działania popełnione podczas wojny„. Zmiana dotyczy nie tylko pomocy wojskowej, ale również finansowej – od początku konfliktu Ukraina otrzymała od państw zachodnich ponad 200 miliardów dolarów wsparcia. Same Stany Zjednoczone przeznaczyły na pomoc wojskową około 75 miliardów dolarów, Unia Europejska kolejne dziesiątki miliardów na wsparcie budżetowe i humanitarne.
Skala modyfikacji budzi niepokój analityków. Mechanizm audytu miał obejmować nie tylko sprzęt wojskowy, ale całą pomoc finansową przekazywaną przez kraje NATO i UE. Eksperci wskazują, że brak transparentności w rozliczeniu tak ogromnych sum może zniechęcić zachodnich sojuszników do dalszego wspierania Kijowa w powojennej odbudowie.
Umierow w centrum kontrowersji. „To nieprawdziwe informacje”
Według źródeł The Wall Street Journal, autorem lobbingu na rzecz zmiany zapisu był Rustem Umierow, 51-letni minister obrony Ukrainy. Umierow, tatarski biznesmen pełniący tę funkcję od września 2023 roku, wcześniej zarządzał Funduszem Majątku Państwowego i miał doświadczenie w negocjacjach z Rosją podczas wymiany jeńców.
Minister kategorycznie zaprzecza informacjom amerykańskiego dziennika. „To nieprawdziwe informacje. Nie miałem uprawnień do zatwierdzania czy modyfikowania żadnych elementów planu pokojowego” – oświadczył Umierow w komunikacie opublikowanym przez ukraińskie MON. Dodał, że jego rola ograniczała się wyłącznie do konsultacji technicznych dotyczących aspektów wojskowych.
To nie pierwsza kontrowersja wokół ukraińskiego ministra obrony. W 2024 roku portal investigacyjny Bihus.Info opublikował materiał sugerujący jego powiązania z biznesmenem Arseńem Zhukovem, który w 2023 roku dostarczał ukraińskiej armii wadliwe kamizelki kuloodporne. Umierow wówczas również zaprzeczał jakimkolwiek nieprawidłowościom, a śledztwo ostatecznie umorzono z braku dowodów.
Rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt odmówiła komentarza w sprawie doniesień WSJ, stwierdzając jedynie, że „proces negocjacyjny jest poufny i nie będziemy komentować szczegółów przed jego zakończeniem„.
28 punktów kapitulacji? Plan Trumpa dzieli ekspertów
Ukraińskie media opublikowały w czwartek pełną treść 28-punktowego planu pokojowego. Dokument przewiduje dla Kijowa szereg bolesnych ustępstw. Ukraina miałaby zobowiązać się do nieprzystępowania do NATO przez co najmniej 20 lat, zredukować liczebność armii o połowę z obecnych 800 tysięcy do 400 tysięcy żołnierzy oraz zaakceptować utratę kontroli nad Donbasem i Krymem.
Plan zakłada utworzenie zdemilitaryzowanej strefy buforowej wzdłuż obecnej linii frontu, której pilnowałyby europejskie siły pokojowe. Punkt 17 dokumentu wprost odnosi się do Polski – na polskim terytorium miałyby stacjonować europejskie myśliwce jako element nowego systemu bezpieczeństwa regionalnego. Warszawa nie skomentowała oficjalnie tej propozycji.
W zamian za ustępstwa Ukraina otrzymałaby gwarancje bezpieczeństwa od USA i europejskich sojuszników, dostęp do nowoczesnych systemów obronnych oraz wsparcie w odbudowie zniszczonej infrastruktury. Kijów zachowałby również prawo do członkostwa w Unii Europejskiej. Dokument milczy jednak o konkretnych kwotach pomocy powojennej i mechanizmach egzekwowania gwarancji bezpieczeństwa.
Zegar tyka: 27 listopada ostatecznym terminem porozumienia
Financial Times ujawnił, że Waszyngton wywiera presję na obie strony konfliktu, aby zamknąć negocjacje do 27 listopada. Data nie jest przypadkowa – tego dnia Amerykanie obchodzą Święto Dziękczynienia, tradycyjnie to czas spotkań rodzinnych i podsumowania roku. Administracja Trumpa chce przedstawić porozumienie jako „prezent dla narodu amerykańskiego” i dowód skuteczności nowej polityki zagranicznej.
Gdyby harmonogram został dotrzymany, dokument trafiłby na biurko Kremla na początku grudnia. Moskwa dotychczas nie skomentowała publicznie treści planu, choć rosyjskie media państwowe zacytowały wypowiedzi Siergieja Ławrowa, który stwierdził, że „Rosja jest otwarta na rozmowy, jeśli Zachód zaakceptuje nowe realia geopolityczne”.
Prezydent Wołodymyr Zełenski ostrożnie odniósł się do planu podczas wieczornego wystąpienia. „Spodziewam się rozmowy z prezydentem Trumpem w najbliższych dniach. Zdajemy sobie sprawę, że siła i wsparcie Ameryki mogą realnie przybliżyć pokój i nie chcemy tego stracić” – powiedział ukraiński prezydent. Dodał jednak, że „Rosja nie ma prawdziwego pragnienia pokoju, w przeciwnym razie nie rozpoczęłaby tej wojny”.
Kijowskie źródła dyplomatyczne, cytowane anonimowo przez agencję Ukrinform, przyznają, że presja czasowa jest „ogromna”. Jeden z doradców prezydenta stwierdził wprost: „Mamy wybór między złym porozumieniem teraz a brakiem jakiegokolwiek porozumienia później. Trump jasno dał nam do zrozumienia, że jego cierpliwość ma granice”.
Korupcja za pokój? Dlaczego tylko jeden zapis wywołał globalną burzę?
Usunięcie mechanizmu audytu z planu pokojowego nie jest technicznym drobiazgiem. To decyzja o potencjalnie daleko idących konsekwencjach dla całego systemu międzynarodowej pomocy wojskowej i finansowej. Od lutego 2022 roku zachodnie rządy przekazały Ukrainie wsparcie o łącznej wartości przekraczającej 200 miliardów dolarów – bez precedensu w historii nowożytnych konfliktów zbrojnych.
Organizacja Transparency International w raporcie z września 2024 roku ostrzegała przed „rosnącym ryzykiem korupcji w warunkach wojennych”. Dokument wskazywał na przypadki nadużyć przy zakupach sprzętu wojskowego, zawyżanie kosztów kontraktów infrastrukturalnych oraz nieprawidłowości w dystrybucji pomocy humanitarnej. Szacowano, że nawet 10-15 procent pomocy mogło zostać zmarnowane lub przekierowane na cele niezgodne z przeznaczeniem.
Amerykańscy podatnicy mają prawo wiedzieć, jak wykorzystano ich pieniądze. Członek Komisji Spraw Zagranicznych Kongresu USA, republikanin James Comer, zażądał od Departamentu Stanu pełnego raportu o wykorzystaniu pomocy dla Ukrainy. „Nie jesteśmy bankomatem bez PIN-u. Jeśli Kijów odmawia transparentności, to powinniśmy wstrzymać kolejne transze” – stwierdził w wywiadzie dla Fox News.
Europejscy politycy reagują podobnie. Francuski minister finansów Bruno Le Maire podczas debaty w Zgromadzeniu Narodowym podkreślił, że „każde euro pomocy dla Ukrainy musi być rozliczone„. Niemieccy parlamentarzyści z komisji budżetowej domagają się od kanclerza Olafa Scholza wyjaśnień, dlaczego Berlin akceptuje plan bez mechanizmu kontroli wydatków.
Paradoksalnie, eliminacja audytu może zaszkodzić samej Ukrainie. Eksperci ostrzegają, że brak rozliczalności zniechęci zachodnie społeczeństwa do finansowania odbudowy kraju.
