W marcu 2021 roku Rada Języka Polskiego przyjęła kontrowersyjną opinię odradzającą używania słowa „Murzyn” w przestrzeni publicznej. Decyzja wywołała burzliwą dyskusję, w której argumenty językoznawcze mieszały się z politycznymi, a głosy oburzenia zagłuszały pytania o fakty. Tymczasem, żeby w ogóle zrozumieć, o czym toczy się spór, trzeba cofnąć się o ponad siedem wieków, do łacińskich tłumaczeń Biblii, berberyjskich wojowników na Półwyspie Iberyjskim i reguł gramatycznych, których ślady przetrwały w polszczyźnie do dziś. Skąd wzięło się słowo „Murzyn”? Odpowiedź zaczyna się od dwóch konkurencyjnych teorii, z których tylko jedna wytrzymuje naukową weryfikację.
Dwie teorie o pochodzeniu słowa „Murzyn”, z których tylko jedna przetrwała weryfikację
Polskie językoznawstwo wypracowało dwie zasadnicze koncepcje wyjaśniające genezę tego określenia. Pierwsza, nazywana etymologią ludową, sugeruje pokrewieństwo z polskim słowem „chmura”. W tym ujęciu „Murzyn” miałby być skróconą wersją hipotetycznego „chmurzyna”, czyli człowieka o „ciemnym, pochmurnym obliczu”, którego karnacja przypomina barwę burzowej chmury. Choć teoria brzmi sugestywnie, prof. Katarzyna Kłosińska, przewodnicząca Rady Języka Polskiego, w odpowiedzi zamieszczonej na stronach Poradni Językowej PWN jednoznacznie wskazała na inne źródło, a mianowicie łaciński rzeczownik Maurus oznaczający mieszkańca północnej Afryki.
Drugą, naukową koncepcję potwierdzają najważniejsze polskie słowniki. Wielki Słownik Języka Polskiego PAN datuje najstarsze odnotowane użycie słowa na drugą połowę XIV wieku i podaje jego rodowód od staroczeskiego muřín, które z kolei wywodzi się z łacińskiego Maurus. Aleksander Brückner w swoim słowniku etymologicznym z początku XX wieku wskazywał na pośrednictwo niemieckiego Mohr, również opartego na łacińskim rdzeniu. Odrębną hipotezę zaproponował w 2000 roku Andrzej Bańkowski, który doszukiwał się źródła w prasłowiańskim murъ oznaczającym „ciemność” i wykluczał bezpośrednie zapożyczenie z łaciny. Większość współczesnych badaczy, w tym Kłosińska i Marek Łaziński, opowiada się jednak za ścieżką łacińską, uznając ją za najlepiej udokumentowaną.
Kim byli Maurowie i jak ich nazwa dotarła do Europy?
Łaciński termin Maurus odnosi się do zupełnie konkretnych ludzi i wydarzeń, które na niemal osiem stuleci zmieniły oblicze Europy Zachodniej. Maurowie, w większości Berberowie nawróceni na islam, zamieszkiwali starożytną prowincję Mauretanię, rozciągającą się na terenach dzisiejszego Maroka i Algierii. W lipcu 711 roku berberyjski wódz Tarik ibn Zijad przeprawił się przez Cieśninę Gibraltarską i w bitwie nad rzeką Guadalete, niedaleko dzisiejszego Jerez de la Frontera, rozgromił armię wizygockiego króla Roderyka. W ciągu zaledwie kilku lat muzułmanie opanowali niemal cały Półwysep Iberyjski, nadając podbitym terenom nazwę Al-Andalus.
Pochód Maurów w głąb Europy zatrzymał dopiero Karol Młot w 732 roku pod Poitiers. Na samym Półwyspie jednak zbudowali oni cywilizację, która pod wieloma względami wyprzedzała resztę średniowiecznego kontynentu. Kalifat Kordoby, istniejący od 929 do 1031 roku, stał się jednym z najważniejszych ośrodków naukowych i kulturalnych ówczesnego świata. Pałac Alhambra w Grenadzie, wzniesiony przez dynastię Nasrydów, pozostaje do dziś najchętniej odwiedzanym zabytkiem Hiszpanii. Proces odbijania Półwyspu przez chrześcijan, zwany rekonkwistą, trwał z przerwami od VIII do XV stulecia. Zakończyła go kapitulacja ostatniego emira Muhammada XII, który 2 stycznia 1492 roku oddał Grenadę w ręce Izabeli Kastylijskiej i Ferdynanda Aragońskiego. To właśnie za sprawą tego wielowiekowego konfliktu łacińska nazwa Maurus na trwałe weszła do europejskich języków, w tym do polszczyzny, w której zadomowiła się dzięki tłumaczeniom Biblii i kontaktom polskiej elity intelektualnej z kulturą łacińską.
Przyrostek „-yn”, czyli staropolska maszynka do nazywania narodów
Samo zapożyczenie rdzenia Maur nie wyjaśnia jeszcze, dlaczego po polsku mówimy „Murzyn”, a nie po prostu „Maur”. Odpowiedź leży w staropolskim mechanizmie słowotwórczym, który stosowano do tworzenia nazw przedstawicieli obcych narodów. Narzędziem tego procesu był przyrostek „-yn”, pełniący funkcję singulatywną, czyli wyodrębniającą pojedynczą osobę z danej zbiorowości. Według Wielkiego Słownika Języka Polskiego PAN słowo pojawiło się w polszczyźnie w drugiej połowie XIV wieku, kiedy tłumacze Biblii szukali polskich odpowiedników łacińskich nazw ludów.
Ten sam schemat derywacyjny objął wiele innych nazw etnicznych. „Tatarzyn” oznaczał konkretnego przedstawiciela narodu tatarskiego i przetrwał w kulturze dzięki przysłowiu „Złapał kozak Tatarzyna, a Tatarzyn za łeb trzyma”, przytaczanemu między innymi w Sienkiewiczowskiej Trylogii. „Turczyn” funkcjonował w XVII-wiecznych relacjach pamiętnikarskich opisujących starcia husarii z armią osmańską. „Rusin” i „Litwin” służyły do identyfikacji współobywateli dawnej Rzeczypospolitej. Szczególnie ciekawą ewolucję przeszedł „Węgrzyn”, który początkowo oznaczał po prostu mieszkańca Węgier, a z czasem zaczął funkcjonować również jako nazwa szlachetnego wina importowanego z tego kraju. W żadnym z tych przypadków przyrostek „-yn” nie niósł ładunku wartościującego. Formy takie jak „Tatarzyn” czy „Turczyn” wyszły z użycia, „Litwin” i „Rusin” przetrwały, a „Murzyn” okazał się jednym z nielicznych reliktów tego systemu, który zachował się w powszechnym obiegu aż do XXI wieku.
Jak „Murzyn” z nazwy mieszkańca Mauretanii stał się określeniem koloru skóry
Pierwotnie słowo „Murzyn” miało zakres znaczeniowy zbliżony do „Tatarzyna” czy „Turczyna” – wskazywało na konkretne pochodzenie etniczne, a nie na kolor skóry. Prof. Kłosińska w stanowisku opublikowanym na stronach Poradni Językowej PWN podkreśliła, że łaciński Maurus oznaczał mieszkańca północnej Afryki, a więc osobę o nieco ciemniejszej karnacji niż Europejczycy, lecz bynajmniej nie osobę czarnoskórą w dzisiejszym rozumieniu tego słowa. W czasach rzymskich kontakty Europy z ludami Afryki subsaharyjskiej praktycznie nie istniały.
Zmianę przyniósł okres kolonialny. Gdy Europejczycy zetknęli się z ludnością czarnej Afryki, istniejące już w językach nazwy zaczęły rozszerzać swoje znaczenie, obejmując grupy etniczne niemające żadnego związku z historyczną Mauretanią. W polszczyźnie „Murzyn” przeszedł analogiczną drogę, stając się ogólnym określeniem każdej osoby czarnoskórej, niezależnie od jej faktycznego pochodzenia. Jednocześnie wokół słowa narosła frazeologia, która utrwaliła negatywne skojarzenia. Wielki Słownik Języka Polskiego PAN odnotowuje wyrażenia takie jak „Murzyn zrobił swoje, murzyn może odejść” (o człowieku wykorzystanym i odprawionym), „biały murzyn” (o osobie nadmiernie eksploatowanej) czy „sto lat za Murzynami” (o zacofaniu). Te utrwalone w języku formuły sprawiają, że nawet jeśli ktoś używa słowa „Murzyn” bez intencji obrażania, samo słowo niesie ze sobą bagaż skojarzeń nieobecny na przykład przy określeniu „Afrykanin” czy „osoba czarnoskóra”.
Słowo „Murzyn” to nie „Negro”, bo ich korzenie prowadzą w zupełnie inne strony
W publicznej debacie słowo „Murzyn” bywa fałszywie zestawiane z angielskim „Negro” lub „nigger” co oznacza „Czarnuch”. To błąd, który wynika z nieznajomości etymologii obu terminów. Prof. Kłosińska w stanowisku opublikowanym w Poradni Językowej PWN wyraźnie rozdzieliła te dwie ścieżki językowe. Polskie „Murzyn” wywodzi się od łacińskiego Maurus, oznaczającego mieszkańca starożytnej Mauretanii, a więc termin geograficzno-etniczny. Angielskie „Negro” i francuskie „Nègre” pochodzą natomiast od zupełnie innego łacińskiego słowa, a mianowicie niger, które oznacza „lśniąco czarny” i od początku odnosiło się wyłącznie do koloru skóry. To z tego drugiego rdzenia wywodzą się angielskie i romańskie pejoratywne określenia osób czarnoskórych. Z tej samej logiki nazywania ludzi od koloru skóry wyrasta również polski „czarnuch”, utworzony od przymiotnika „czarny” z pogardliwym przyrostkiem -uch i funkcjonujący w polszczyźnie jako jednoznaczny wulgaryzm rasistowski.
Różnica jest więc zasadnicza, bo „Murzyn” od łacińskiego Maurus wskazywał na pochodzenie geograficzne, podczas gdy „Negro” od łacińskiego niger redukował człowieka do koloru skóry. „Negro” i „Nègre”, choć początkowo używane neutralnie w angielskim i francuskim, nabrały silnie obraźliwego charakteru w krajach, których historia wiąże się bezpośrednio z handlem czarnymi niewolnikami i segregacją rasową. W naszym regionie geograficznym rónież odbywał się handel niewolnikami ale z kolei białymi.
Kłosińska zwracała uwagę, że w polszczyźnie to właśnie przymiotnik „czarny” niesie gorsze konotacje niż „Murzyn”, ponieważ w języku polskim czarny kolor od dawna kojarzony jest z negatywnymi zjawiskami, od „czarnego charakteru” po „czarną rozpacz”. Niefortunne lub tendencyjne tłumaczenie słowa „Murzyn” na angielskie „nigger” w słownikach dwujęzycznych przyczyniło się do tego, że osoby czarnoskóre uczące się polskiego od razu przypisywały mu drastycznie pejoratywny kontekst, który w oryginalnej etymologii tego słowa po prostu nie istniał.
Słowo „Murzyn” w polskiej literaturze, od Sienkiewicza po Tuwima
Polskie wyobrażenia o Afryce i jej mieszkańcach w dużej mierze ukształtowała literatura. „Murzynek Bambo” Juliana Tuwima, opublikowany w 1935 roku, przez dekady był jednym z pierwszych wierszy, jakie polskie dzieci poznawały w szkole. Choć napisany z sympatią, utrwalał obraz czarnoskórego chłopca jako egzotycznej osobliwości. Jeszcze silniej oddziaływała powieść Henryka Sienkiewicza „W pustyni i w puszczy” (1911), w której postać Kalego, lojalnego i dobrodusznego, lecz naiwnego towarzysza Stasia, stała się dla pokoleń Polaków archetypem „Murzyna” i utrwalała relację protektora i podopiecznego.
Mniej znany, a niezwykle wymowny, jest przypadek historyczny księcia Władysława Jabłonowskiego, żyjącego w XVIII wieku potomka polskiej szlachty, który ze względu na ciemny kolor skóry (jego matka pochodziła z Haiti) bywał nazywany „Murzynkiem”. Jabłonowski pobierał nauki w prestiżowej École de Brienne, gdzie poznał Napoleona Bonaparte, a w 1799 roku wstąpił do Legionów Jana Henryka Dąbrowskiego. Na osobiste polecenie Napoleona jego jednostka licząca 2600 żołnierzy została wysłana na karaibską wyspę San Domingo, by tłumić powstanie niewolników. Te literackie i historyczne konteksty przez wieki kształtowały społeczne rozumienie słowa „Murzyn”, nadając mu paternalistyczny odcień, który współcześni jego krytycy identyfikują jako jedną z przyczyn stopniowego nabierania przez to słowo negatywnego wydźwięku.
Jak inne języki europejskie radziły sobie z podobnym problemem?
Polska debata o słowie „Murzyn” nie toczy się w próżni. Niemal każdy język europejski przeszedł lub przechodzi analogiczny proces przewartościowywania nazw odnoszących się do osób czarnoskórych. Angielskie „Moor” (z tego samego łacińskiego Maurus) zachowało się dziś głównie jako termin historyczny, kojarzony z Otelem Szekspira i epoką rekonkwisty. Funkcję powszechnego określenia przejęło „Negro”, które z kolei od lat 60. XX wieku ustępuje terminom „Black” i „African American”. Niemieckie „Mohr”, bezpośredni krewny polskiego „Murzyna” (oba od Maurus), stało się przedmiotem gorącej debaty w Berlinie, gdzie od lat 90. trwała dyskusja o zmianie nazwy ulicy Mohrenstraße. W lipcu 2025 roku ulicę oficjalnie przemianowano na Anton-Wilhelm-Amo-Straße, upamiętniając pierwszego czarnoskórego filozofa na niemieckich uniwersytetach.
Francuskie „Nègre” przeszło podobną drogę jak angielskie „Negro”, od neutralnego w XVIII wieku do silnie obraźliwego dziś, zastąpionego przez „Noir” lub „personne noire”. Prof. Łaziński w swojej opinii dla Rady Języka Polskiego zwracał uwagę, że we wszystkich językach świata zachodniego nazwy osób czarnoskórych, które funkcjonowały w epoce niewolnictwa, ustępują lub już ustąpiły nowszym określeniom. Polska specyfika polega na tym, że historia naszego kraju nie obejmuje tradycji niewolnictwa i kolonializmu, co sprawia, że wielu Polaków nie odczuwa negatywnego ładunku słowa „Murzyn” i traktuje dyskusję o nim jako absurdalny import obcej wrażliwości.
Rada Języka Polskiego i współczesna debata o słowie „Murzyn”
W sierpniu 2020 roku dr hab. Marek Łaziński, prof. Uniwersytetu Warszawskiego i członek Rady Języka Polskiego, opublikował na stronach RJP odpowiedź na prywatny list z pytaniem o słowo „Murzyn”. Łaziński stwierdził, że odbiór tego rzeczownika, „niegdyś neutralnego i podstawowego wśród możliwych nazw oznaczających osoby czarnoskóre, dziś niewątpliwie jest obarczony bagażem negatywnych konotacji” — napisał językoznawca. Rekomendował, by słowa „Murzyn” nie używać inaczej niż na prawach historycznego cytatu i ograniczył swoją wskazówkę do komunikacji publicznej, czyli mediów, administracji i szkoły.
Opinia wywołała natychmiastowy spór. Prezydium RJP wydało oświadczenie dystansujące się od tekstu Łazińskiego, podkreślając, że odpowiedź pojedynczego członka nie stanowi oficjalnego stanowiska Rady. Zaznaczono przy tym, że RJP „nie ma kompetencji, by zakazywać używania jakiegokolwiek słowa lub wyrażenia” — podkreśliło prezydium Rady Języka Polskiego. Jednak 26 października 2020 roku, na posiedzeniu plenarnym, Rada przyjęła opinię Łazińskiego bez głosu sprzeciwu, nadając jej status oficjalnej rekomendacji. Fakt ten potwierdziła w rozmowie z „Rzeczpospolitą” prof. Kłosińska w marcu 2021 roku.
Głosy w debacie publicznej pozostają jednak stanowisku Rady niechętne. John Godson, pierwszy czarnoskóry poseł na Sejm RP, w 2011 roku publicznie deklarował, że słowo „Murzyn” nie jest obraźliwe i że z dumą je przyjmuje. W 2020 roku zmienił jednak stanowisko, pisząc na Twitterze, że „słowo ewoluowało” i jeśli osoby, których ono dotyczy, być może nie chcą być tak nazywane i należy to uszanować. Z kolei czarnoskóry dziennikarz Brian Scott w swojej autobiograficznej książce z 2016 roku sam siebie określił mianem „pierwszego Murzyna Rzeczypospolitej”, a czarnoskóry aktywista pro-life dr Bawer Aondo-Akaa nazwał decyzję RJP „kuriozalną i ideologiczną”, argumentując, że Polska nigdy nie miała tradycji niewolnictwa porównywalnej z amerykańską czy brytyjską.
