Mężczyzna mający 25 lat i mężczyzna mający 50 lat wskazują tę samą grupę wiekową kobiet jako najbardziej atrakcyjną. Tak wynika z danych, które w 2014 roku opublikował Christian Rudder, współzałożyciel serwisu randkowego OkCupid. Media piszą o samotności kobiet sukcesu zupełnie inaczej, powołując się na wysokie wymagania finansowe i konflikt ambicji zamiast na ten mechanizm. Rudder przeanalizował miliony ocen wystawianych przez użytkowników serwisu i pokazał wzorzec, którego sami zainteresowani nie widzieli.
Co pokazały miliony ocen na OkCupid
Christian Rudder współtworzył OkCupid i przez lata prowadził bloga OkTrends, na którym publikował analizy zachowań użytkowników serwisu. We wrześniu 2014 roku zebrał te obserwacje w książce „Dataclysm”, opartej na danych z milionów profili. Jeden z wykresów z tej książki szybko obiegł internet. Mężczyźni w wieku od 20 do 50 lat wskazywali jako najatrakcyjniejsze kobiety mające 20 lub 21 lat, niezależnie od własnego wieku.
Od tego wzorca odstępowało kilka roczników. Mężczyźni w wieku 26, 36 i 50 lat wskazywali jako najatrakcyjniejsze 22-latki. Mężczyźni w wieku 43 i 48 lat wskazywali 23-latki. Mężczyźni w wieku 45 lat wskazywali 24-latki. Rudder nazwał to zjawisko „prawem Woodersona”, nawiązując do bohatera filmu „Uczniowska Balanga” i jego słynnej kwestii o liceum : „To właśnie uwielbiam w tych dziewczynach z liceum: ja się starzeję, a one pozostają w tym samym wieku.”
Żaden mężczyzna poniżej pięćdziesiątki nie wskazał jako najbardziej atrakcyjnych kobiet starszych niż 24 lata.
Kobiece preferencje rosną wraz z wiekiem
Kobiety zachowują się zupełnie inaczej. Dwudziestolatki i dwudziestojednolatki wskazywały jako najbardziej atrakcyjnych 23-letnich mężczyzn, a 22-latki wolały 24-latków. Przy 30 roku życia kobiece preferencje zrównywały się już z własnym wiekiem. W wieku 50 lat kobiety wskazywały jako najatrakcyjniejszych 46-latków, a więc mężczyzn młodszych od siebie o cztery lata.
Innymi słowy, męskie preferencje pozostają w miejscu przez całe dorosłe życie, a kobiece rosną razem z wiekiem samych kobiet. Ta asymetria jest tłem dla dalszej części tekstu, bo pokazuje, że rynek randkowy nie traktuje obu płci symetrycznie już na poziomie samej deklaracji gustu.
Deklaracje różnią się jednak od rzeczywistego zachowania
Rudder od razu zastrzegł, że jego dane mierzą deklarowane preferencje, nie faktyczne kontakty. W rozmowie dla NPR przyznał, że to tylko pomiar opinii, nie realnych działań ludzi. Dodał, że dopiero analiza wiadomości wysyłanych przez użytkowników pokazuje większy realizm.
Czterdziestoletni mężczyźni, których deklaracje wskazywały na dwudziestolatki, w praktyce pisali do kobiet mających 30 lub 35 lat. Ten rozdźwięk między deklaracją a zachowaniem jest ważny dla oceny, jak daleko sięga wpływ tych preferencji na realny rynek randkowy, a nie tylko na ankietowe odpowiedzi.
Krytyka metodologii, której nie widać w popularnych wykresach
Wykresy z „Dataclysm” obiegły internet bez kontekstu, jaki nadaje im reszta książki. Autorka bloga mathbabe, matematyczka Cathy O’Neil, zarzuciła Rudderowi brak właściwego punktu odniesienia. Autor porównuje użytkowników OkCupid do ogółu internautów dopiero na stronie 104, a nie do populacji ogólnej od początku, co według krytyczki jest nieodpowiednim i spóźnionym zabiegiem metodologicznym.
Część oryginalnych wpisów z bloga OkTrends, na których częściowo bazowała książka, została z czasem usunięta ze strony OkCupid. Książka Ruddera pozostaje dziś głównym udokumentowanym źródłem tych danych, co utrudnia niezależną weryfikację części szczegółowych liczb poza tym, co sam autor zdecydował się opublikować.
Media piszą o tym inaczej
Popularne portale kobiece opisują samotność kobiet sukcesu przez pryzmat oczekiwań finansowych i konfliktu ambicji, nie przez pryzmat preferencji wiekowych samych mężczyzn. WP Kobieta, powołując się na doradcę Christiana Thiela, tłumaczy trudności kobiet sukcesu w znalezieniu partnera dwoma czynnikami, oczekiwaniem finansowego wyrównania ze strony partnera oraz trudnością, jaką mężczyźni mają z psychicznym zaakceptowaniem sytuacji, w której partnerka odnosi większe sukcesy zawodowe.
Taka narracja pomija dane pokazane powyżej. Skoro mężczyźni w każdym wieku wskazują jako najatrakcyjniejsze kobiety mające 20 do 24 lat, kobiety po trzydziestce i czterdziestce znajdują się poza tą preferowaną grupą wiekową niezależnie od dochodów czy stanowiska zawodowego. Artykuły w rodzaju tego z WP Kobieta budują wrażenie, że problemem jest osobowość lub oczekiwania finansowe kobiety sukcesu, zamiast zjawiska widocznego w milionach profili aplikacji randkowych.
Rożnorodność ocen liczy się bardziej niż uroda
Co ciekawe Rudder opisał w książce jeszcze jeden mechanizm, który komplikuje proste rozumienie atrakcyjności. Kobieta, która oceniana jest przez różnych mężczyzn bardzo niejednolicie, część głosów wysoko, część nisko, dostaje więcej wiadomości niż kobieta oceniana jednolicie na poziomie średnim.
Autor tłumaczy to mniejszą konkurencją. Skoro nie wszyscy mężczyźni oceniają daną kobietę wysoko, ci, którzy to robią, czują większe szanse na sukces i częściej podejmują kontakt. Ten wątek podważa intuicyjne przekonanie, że wyższa, jednoznaczna atrakcyjność zawsze przekłada się na większe zainteresowanie.
OkCupid eksperymentował na własnych użytkownikach
Rudder ujawnił też, że OkCupid celowo łączył ze sobą pary ocenione przez algorytm jako słabo dopasowane i monitorował przebieg wynikających z tego spotkań. Ujawnienie tego eksperymentu wywołało dyskusję o granicach testowania użytkowników bez ich wiedzy, zwłaszcza że podobne kontrowersje dotyczyły wtedy również eksperymentów Facebooka na emocjach użytkowników.
Rudder bronił tej praktyki, twierdząc, że każda firma internetowa prowadzi podobne testy, a rezygnacja z nich oznaczałaby rezygnację z poprawy algorytmów dopasowujących. Dla czytelnika oznacza to, że dane leżące u podstaw analiz opisanych wcześniej w tekście pochodzą z serwisu, który sam aktywnie ingerował w doświadczenia swoich użytkowników.
Jak skończył się eksperyment z fałszywym dopasowaniem
OkCupid nie ograniczył się do jednego testu. W pierwszym eksperymencie wziął pary, które algorytm ocenił na 30 procent dopasowania, i pokazał im wynik 90 procent. Te osoby chętniej pisały do siebie i prowadziły dłuższe rozmowy, chociaż według algorytmu w ogóle do siebie nie pasowały.
W drugim eksperymencie OkCupid zrobił coś odwrotnego. Parom, które algorytm faktycznie ocenił na 90 procent dopasowania, pokazano fałszywy wynik 30 procent. Te osoby i tak rozmawiały ze sobą dłużej niż przeciętne pary na portalu. Dla Ruddera był to sygnał, że sam wynik dopasowania nie jest wyłącznie samospełniającą się przepowiednią, bo realna zgodność między ludźmi też miała znaczenie, nawet gdy algorytm sugerował im coś innego.
Inne ciekawostki z książki
Rudder pokazał też dane o związkach międzyrasowych na portalach randkowych. 82 procent mężczyzn niebędących czarnoskórymi wykazywało jakiś stopień negatywnego nastawienia do czarnoskórych kobiet, które otrzymywały najniższe oceny atrakcyjności niezależnie od tego, kto oceniał. Zaznaczenie w profilu częściowo białego pochodzenia podnosiło ocenę. Ten wzorzec okazał się specyficzny dla Stanów Zjednoczonych, bo w danych spoza tego kraju pojawiał się rzadziej.
Wzorzec rasowy wygląda inaczej w przypadku osób pochodzenia azjatyckiego i to inaczej w zależności od płci. Azjatki oceniane są zasadniczo przez mężczyzn wysoko, w części zestawień nawet wyżej niż białe kobiety i razem z Latynoskami wypadają najlepiej ze wszystkich grup rasowych. Mężczyźni pochodzenia azjatyckiego trafiają natomiast do tej samej nisko ocenianej grupy co czarnoskórzy mężczyźni i czarnoskóre kobiety. Kobiety niebędące Azjatkami oceniają ich niżej o jedną do dwóch gwiazdek względem swojej średniej oceny mężczyzn, a same Azjatki oceniają Azjatów wyżej niż pozostałe grupy kobiet, co jednak nie rekompensuje niższych ocen z reszty rynku randkowego.
Książka zawiera też liczbę, która ilustruje skalę mechanizmu opisanego wcześniej w tym artykule. Na każdych stu mężczyzn zainteresowanych dwudziestoletnią kobietą przypada jedynie dziewięciu zainteresowanych kobietą starszą o 30 lat. Matematyczka Cathy O’Neil zwróciła jednak uwagę, że to porównanie może być mylące, bo dwudziestolatków na portalu może być po prostu znacznie więcej niż pięćdziesięciolatek, więc sama liczba zainteresowanych nie mówi nic o realnym odsetku w obrębie każdej grupy wiekowej w społeczeństwie.
