Lech Wałęsa skomentował w nagraniu na Facebooku ustalenie prokuratury, według którego był wtórnym analfabetą. Z oficjalnego dokumentu prokuratury wynika, że z powodu tych dysfunkcji nie mógł być tajnym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa o pseudonimie Bolek ani samodzielnie pisać donosów. Były prezydent twierdzi z kolei, że nigdy nie był agentem, a lekceważenie ze strony bezpieki i komuny pozwalało mu dążyć do celów, które sam nazwał nierealnymi. Sam Wałęsa przedstawia to lekceważenie jako coś, na czym mu rzekomo zależało.
Dlaczego Wałęsa mówi, że debilizm mu pomagał?
Wałęsa przekonuje w nagraniu, że lekceważenie go przez bezpiekę i komunę działało na jego korzyść. Powiedział, że „ten debilizm, to lekceważenie mnie przez bezpiekę i komunę” pozwalało mu realizować własne cele. Wyjaśnił, że mówił o marzeniach. Pierwsze polegało na zakończeniu komuny w Polsce, drugie na uwolnieniu się od Sowietów.
Oba cele nazwał nierealnymi i niemożliwymi. Kiedy los stwarzał warunki do ich realizacji, natychmiast sobie o nich przypominał i próbował je wcielać w życie. Dodał, że nie mógł wtedy o tym mówić.
Według Wałęsy bezpieka zorientowała się w jego koncepcji już wtedy, gdy zdobywał maksymalne poparcie, ale go lekceważyła, a właśnie na tym lekceważeniu, jak przekonuje, mu zależało.
Co prokuratura ogłosiła nt Wałęsy i jego rzekomym analfabetyzmie?
Z oficjalnego dokumentu prokuratury wynika, że Wałęsa nie mógł być tajnym współpracownikiem SB o pseudonimie Bolek ani pisać donosów, ponieważ był wtórnym analfabetą. Dokument stanowi podkładkę pod umorzenia postępowania w sprawie składania fałszywych zeznań przez Wałęsę w sprawie tzw Teczek Kiszczaka.
Prokuratura stwierdziła, że w tamtym czasie nie mógł napisać takich donosów, ponieważ przez dziesięć lat nie miał w ręku długopisu, a on sam potwierdził, że jego możliwości pisania i czytania były wtedy mocno ograniczone.
Czym różni się wtórny analfabetyzm od zaburzeń rozwoju intelektualnego?
Wtórny analfabetyzm powstaje, gdy człowiek traci umiejętność czytania i pisania, którą wcześniej opanował. To jeden z rodzajów analfabetyzmu, czyli braku umiejętności czytania, pisania i wykonywania czterech podstawowych działań arytmetycznych u osób, które osiągnęły określony wiek. Według ustaleń UNESCO chodzi o osoby od 15. roku życia. W odróżnieniu od zaburzeń rozwoju intelektualnego, które są stanem trwającym od okresu rozwojowego, wtórny analfabetyzm dotyczy osoby, która umiejętność czytania i pisania już wcześniej posiadała i ją utraciła.
Klasyfikacja Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) opisuje lekką postać zaburzeń rozwoju intelektualnego jako stan powstający w okresie rozwojowym. Rozpoznaje się go na podstawie indywidualnie przeprowadzanych, standaryzowanych testów funkcjonowania intelektualnego i zachowań adaptacyjnych, w których wynik mieści się od dwóch do trzech odchyleń standardowych poniżej średniej. Osoby z tym zaburzeniem często mają trudności z rozumieniem złożonych pojęć językowych i z umiejętnościami szkolnymi. Większość z nich opanowuje samoobsługę oraz codzienne czynności praktyczne, a w dorosłości zwykle osiąga względnie samodzielne życie i zatrudnienie, choć może potrzebować odpowiedniego wsparcia.
Dwa lata temu co najmniej 739 milionów młodych ludzi i dorosłych na świecie nie miało podstawowych umiejętności czytania. Dostęp do tych umiejętności kształtują ubóstwo i niepełnosprawność, a także nierówne szanse edukacyjne.
O co chodzi w sprawie Teczek Kiszczaka?
Nagranie Wałęsy dotyczy umorzenia postępowania w sprawie Teczek Kiszczaka. Nazwa sprawy nawiązuje do Czesława Kiszczaka, ministra spraw wewnętrznych w czasach PRL. Spór o to, czy Lech Wałęsa był tajnym współpracownikiem SB o pseudonimie Bolek, wraca w polskiej debacie publicznej od lat.
Wałęsa temu zaprzecza. Zapewnia w nagraniu, że nigdy nie był agentem, a jego intelekt pracował dobrze. Swoją działalność z tamtego czasu przedstawia jako drogę do dwóch celów, czyli zakończenia komuny w Polsce i uwolnienia się od Sowietów, o których mówił już wcześniej w tym samym nagraniu.
Dlaczego Polacy wyśmiewają argument o analfabetyzmie Wałęsy?
Argumentację prokuratury widowiskowo wyśmiali m.in dwaj dziennikarze Kanału Zero, według których prowadzi ona do nazwania Wałęsy debilem. Robert Mazurek i Krzysztof Stanowski zamieścili nagrania z komentarzem na ten temat. Wielokrotnie powtarzali w tych nagraniach, że gdyby potraktować tę argumentację na poważnie i założyć, że Wałęsa rzeczywiście nie umiał czytać ani pisać, to oznaczałoby, że był debilem.
Mazurek powiedział publicznie w 117. odcinku swojego programu, że jego zdaniem autorzy tej argumentacji uważają, iż nazwanie prezydenta Polski debilem, który nie potrafi czytać ani pisać, mu pomaga. Nazwał to przerażającym.
Co stało się z nagraniem Wałęsy o debilizmie?
Niedługo po opublikowaniu nagranie zniknęło z profilu byłego prezydenta. W tym samym nagraniu Wałęsa skarżył się, że w internecie nazywa się go debilem i różnymi wyzwiskami, a każdy moment, także wypowiedź prokuratury, jest według niego wykorzystywany.
