Prezydent Wrocławia Jacek Sutryk opublikował na swoim facebookowym profilu Prezydent Wrocławia Jacek Sutryk nagranie, na którym degustuje sezonowy burger Drwala z McDonald’s. Filmik utrzymany w stylistyce influencerskiego unboxingu wywołał burzę w komentarzach. „To jest post sponsorowany?!?! Masakra” – pytają wprost wyborcy. Inni zarzucają miejskiemu włodarzowi wykorzystywanie urzędu publicznego do celów komercyjnych międzynarodowej korporacji. Sprawę próbował wygasić Dominik Kłosowski, radny z Lewicy i koalicjant Sutryka, który lapidarnie skomentował: „Smacznego”. Nie pomogło.
Sutryk obiecał szefostwu McDonald’s – unboxing jak u patoinfluencera
„Heloł! Niektórzy na to czekają cały rok!” – tak Jacek Sutryk rozpoczął swoje nagranie na Facebooku. Prezydent Wrocławia tłumaczył, że „obiecał to szefostwu McDonald’s”, po czym wraz z kotem Wrockiem przystąpił do rozpakowywania papierowego pudełka z burgerem. Cała scena miałaprzypominać typowy influencerski unboxing – format znany z kanałów youtuberów i instagramowych twórców.
Sutryk nie poprzestał na pokazaniu produktu. W stylu przypominającym viralowe nagrania Książulo z kebabem, prezydent wgryzł się w kanapkę prosto przed kamerą. Kot Wrocek, który regularnie pojawia się w miejskich kampaniach wizerunkowych, także znalazł się w kadrze. Całość nagrania miała wyraźnie komercyjny charakter, co nie uszło uwadze internautów.
„Masakra” i „żenada” – internauci pytają o post sponsorowany
Pod nagraniem natychmiast pojawiły się krytyczne komentarze. „To jest post sponsorowany?!?! Masakra” – napisał jeden z użytkowników Facebooka, bezpośrednio pytając o charakter publikacji. Inny dodał: „Dlaczego urząd Prezydenta Miasta wykorzystywany jest do reklamowania produktu międzynarodowej korporacji”. Pytania o transparentność współpracy z McDonald’s pojawiały się wielokrotnie.
„Prezydencie Wrocławia nie rób wiochy” – zaapelował kolejny komentujący. Padły też ostrzejsze słowa: „Jesteś dziadersem. Promujesz junk food i to pewnie nie za ładny uśmiech. Żałosne”. Ironiczne komentarze również nie brakowało: „A jak podeślą chłopaki z doner kebab danie to też będzie taka reklama?”. Ten ostatni wpis celnie punktował problem – gdzie przebiega granica między prywatną aktywnością polityka a wykorzystaniem wizerunku urzędu.
Jeden z internautów był bardziej dosadny – zapytał czy McDonalds dostarcza też do więzienia, nawiązując tym samym do zarzutów prokuratorskich jakie otrzymał poprzedniego dnia prezydent Wrocławia.
Dominik Kłosowski, radny miejski z Lewicy i koalicjant Sutryka, próbował załagodzić sytuację lakonicznym „Smacznego”. Jego interwencja nie zmieniła jednak tonu dyskusji. Większość komentujących uznała filmik za przekroczenie granic dobrego smaku w komunikacji urzędnika samorządowego.
Urząd publiczny staje się kanałem reklamowym korporacji
Nagranie Sutryka postawiło fundamentalne pytanie o etyczne granice działalności osób piastujących funkcje publiczne. Użytkownicy Facebooka wprost pytali, czy materiał był płatną współpracą. Prezydent Wrocławia nie oznaczył nagrania jako reklamy, nie pojawił się też żaden disclaimer informujący o komercyjnym charakterze publikacji. Sama wzmianka o „obietnicy złożonej szefostwu McDonald’s” sugeruje jednak istnienie wcześniejszych ustaleń między urzędnikiem a korporacją.
Internauci zwracali uwagę na precedensowy charakter sytuacji. McDonald’s to międzynarodowa sieć fast food wyceniana na dziesiątki miliardów dolarów. Promocja jej produktów przez prezydenta miasta budzi pytania o równe traktowanie lokalnych przedsiębiorców. Jeden z komentujących to precyzyjnie ujął: „A jak podeślą chłopaki z doner kebab danie to też będzie taka reklama?”. Innymi słowy – czy miejscowe biznesy również mogą liczyć na promocję ze strony miejskiego włodarza, czy przywilej ten zarezerwowany jest wyłącznie dla globalnych korporacji? Pojawia się również pytania co otrzymał za tą kryptoreklamę Jacek Sutryk?
Brak jasnej informacji o charakterze współpracy pogłębia problem. Polskie prawo wymaga oznaczania treści reklamowych. Jeśli nagranie powstało w ramach nieodpłatnej współpracy, pojawia się pytanie o zasoby publiczne wykorzystane do produkcji materiału. Jeśli było odpłatne – o to, dlaczego prezydent miasta angażuje się w komercyjne kampanie marketingowe.
Junk food i dziadersowanie – kiedy polityk traci wiarygodność
„Promujesz junk food” – zarzucali Sutrykowi komentujący, wskazując na kolejny aspekt kontrowersji. Fast food regularnie pojawia się w debatach o zdrowiu publicznym. Organizacja Światowa Zdrowia od lat ostrzega przed wysoką zawartością tłuszczu, soli i cukru w produktach sieci typu McDonald’s. W kontekście rosnących wskaźników otyłości, szczególnie wśród dzieci, promocja takich produktów przez osobę publiczną budzi poważne zastrzeżenia.
„Jesteś dziadersem” – ten komentarz celnie diagnozuje drugi problem. Próba naśladowania stylistyki młodych influencerów przez podstarzałego polityka odbierana jest jako sztuczna i nieautentyczna. Format unboxingu, okrzyk „Heloł!” oraz obecność kota-maskotki to elementy zapożyczone z młodzieżowej kultury internetowej. Prawda, na poczatku kariery prezydenckiej – obecność kota doskonale działała na bardziej podatnych na sztuczki marketingowe mieszkańców. Niemniej obecnie użyty jako gadżet przez prezydenta wygląda jak desperacka próba „bycia cool”.
Wrocławianie w komentarzach nie kryli rozczarowania. „Żenujące Panie Prezydencie…” – napisał jeden z nich, skondensowując w trzech słowach uczucie zawodu wobec osoby, która powinna reprezentować miasto z godnością.
