Sejm zdecydował w ostatni piątek. Nową Rzeczniczką Praw Obywatelskich została Sylwia Gregorczyk-Abram, adwokatka i współzałożycielka inicjatywy Wolne Sądy. Urząd RPO ma stać ponad podziałami politycznymi, ale nowa rzeczniczka obejmuje go mimo pytań, na które nie potrafiła odpowiedzieć podczas przesłuchania w sejmowej komisji. Chodziło o jej udział w grupie na WhatsAppie o nazwie Wejście, gdzie planowano siłowe przejęcie mediów publicznych. Osoba, która ma bronić praw obywateli, sama znalazła się po tej samej stronie co bohaterowie jednej z najgłośniejszych afer rządu Donalda Tuska.
Sejm wybrał kontrowersyjną Rzeczniczkę Praw Obywatelskich
Za kandydaturą Gregorczyk-Abram opowiedziało się 233 posłów. Wymagana większość bezwzględna wynosiła 213 głosów. Prawo i Sprawiedliwość zgłosiło jako kontrkandydata Adama Borowskiego. W przeszłości działał w opozycji demokratycznej i był represjonowany w czasach PRL. Dostał 177 głosów.
Dzień wcześniej sejmowa komisja sprawiedliwości pozytywnie zaopiniowała kandydaturę Gregorczyk-Abram. Borowski takiej opinii u posłów Koalicji Obywatelskiej nie uzyskał. Kadencja dotychczasowego RPO, prof. Marcina Wiącka, kończy się 23 lipca. Wybór nowej rzeczniczki odbył się w cieniu pytań, na które kandydatka nie potrafiła, a może nie chciała, jednoznacznie odpowiedzieć.
Grupa Wejście ujawniła słowa kandydatki o PAP
Korespondencję z grupy na WhatsAppie o nazwie Wejście ujawnił portal Niezależna.pl. Doszło do tego w grudniu 2023 roku. Rozmowa dotyczyła przejmowania kontroli nad Polską Agencją Prasową po decyzjach ówczesnego ministra kultury Bartłomieja Sienkiewicza. Wśród uczestników znalazł się Marek Błoński, którego nowe kierownictwo mediów publicznych świeżo mianowało prezesem PAP. Dołączył też Juliusz Kaszyński, nowy wiceprezes Polskiego Radia. W gronie była też Gregorczyk-Abram.
Jeden z uczestników napisał wówczas, że „PAP to przecież obiekt krytyczny. Wiem, że pachnie stanem wojennym, ale lepszy krzyk 50 niż dowód na bezsilność władzy”. Gregorczyk-Abram odpisała mu, że „niestety PAP nie jest infrastrukturą krytyczną”.
Sprawa wróciła rok później, gdy Ministerstwo Sprawiedliwości powierzyło jej kierowanie komisją badającą nadużycia władzy z lat 2015 do 2023. Wraca też teraz, przy okazji wyboru na RPO. W marcu 2026 roku reporter TV Republika zapytał ją, dlaczego znalazła się w grupie Wejście i jaki był jej cel. Odpowiedziała, że w grudniu 2023 roku nie przebywała fizycznie w siedzibie PAP, nie odniosła się jednak do samego udziału w rozmowie.
Ślad kancelarii Clifford Chance prowadzi do wniosków prokurator Wrzosek
Gregorczyk-Abram była związana z międzynarodową kancelarią Clifford Chance od 2006 do 2024 roku, gdzie zajmowała się głównie praktyką pro bono. Ta sama kancelaria obsługuje prawnie TVP i Polskie Radio, a także PAP. Zlecenie to ma od grudnia 2023 roku, odkąd wszystkie trzy spółki są w likwidacji. Dziennikarze Wirtualnej Polski ustalili, że wnioski, które prokurator Ewa Wrzosek złożyła do sądów w listopadzie 2023 roku w sprawie mediów publicznych, nie powstały w siedzibie prokuratury. Analiza metryk elektronicznych dokumentów wskazywała na urządzenie znajdujące się w kancelarii Clifford Chance, a nie w jednostce Wrzosek.
Papierowy wniosek nadano z placówki pocztowej położonej kilkadziesiąt metrów od warszawskiej siedziby prokuratury. Z dat załączników wynika też, że praca nad dokumentami zaczęła się, zanim prokurator oficjalnie dowiedziała się o sprawie. Dziennikarze zapytali ją o to, ale nie potrafiła tego wyjaśnić. Wrzosek i Gregorczyk-Abram przyjaźnią się prywatnie, o czym obie wielokrotnie pisały w mediach społecznościowych.
Prokuratura Krajowa wszczęła śledztwo w sprawie możliwego przekroczenia uprawnień przez Wrzosek. Postępowanie zostało później umorzone. Przed sejmową komisją Gregorczyk-Abram mówiła, że nigdy nie miała formalnego pełnomocnictwa do działania w imieniu mediów publicznych. O klientów kancelarii radziła pytać wspólników, zastrzegając, że mogą zasłaniać się tajemnicą adwokacką.
Przejęcie Szlachetnej Paczki wraca jak bumerang
Ksiądz Jacek Stryczek założył Stowarzyszenie Wiosna w 2001 roku. Przez lata stał też na czele organizowanej przez nie Szlachetnej Paczki. We wrześniu 2018 roku Onet opublikował reportaż, w którym byli pracownicy oskarżali go o mobbing. Stryczek zrezygnował z funkcji prezesa, a jego miejsce zajęła Joanna Sadzik.
W kolejnych miesiącach stowarzyszenie pogrążyło się w sporze o skład władz, z odwoływaniem i ponownym powoływaniem zarządu. W maju 2019 roku sąd ustanowił dla Wiosny kuratora, bo organizacja nie miała zarządu zdolnego do działania. Jak pisała „Gazeta Polska”, po tych zmianach pełnomocnictwa otrzymał mecenas Grzegorz Abram, mąż Gregorczyk-Abram. Wówczas również był związany z Clifford Chance. Zakres tych pełnomocnictw miał wykraczać poza samo reprezentowanie stowarzyszenia i obejmować też decyzje finansowe. Ks. Stryczek twierdził, że Gregorczyk-Abram i jej mąż uczestniczyli w działaniach prowadzących do przejęcia kontroli nad organizacją.
Do tych zarzutów Gregorczyk-Abram odniosła się krótko po głosowaniu w Sejmie 17 lipca, gdy reporter TV Republika zapytał ją, czy jest jej wstyd za działania wobec księdza. „Nigdy nie podejmowałam żadnych działań wobec ks. Stryczka”, odpowiedziała, po czym odeszła bez dalszych pytań.
Sama sprawa mobbingu również miała inny finał niż sugerowała medialna opowieść Onetu. Krakowska prokuratura umorzyła śledztwo dwukrotnie, ostatni raz w 2025 roku. Za każdym razem powodem był brak znamion przestępstwa, a nie brak dowodów złego traktowania pracowników. Śledczy uznali zeznania kilkudziesięciu byłych pracowników za wiarygodne i spójne, a zachowanie duchownego ocenili jedynie jako nieetyczne. Znamion przestępstwa jednak zabrakło.
Publicystyka nowej rzecznik ciągnie się od „polskiego paszportu” po Trybunał Konstytucyjny
Gregorczyk-Abram przez lata prowadziła też szeroką działalność publicystyczną, zawsze po jednej stronie sporu – skrajnie lewicowej. W październiku 2021 roku na łamach niemieckiego „Der Spiegel” opublikowała tekst. Przekonywała w nim, że Unia Europejska powinna wstrzymać Polsce wypłatę środków. Miesiąc wcześniej w „Gazecie Wyborczej” krytykowała Straż Graniczną. Chwaliła też posła Franciszka Sterczewskiego za próbę przedostania się przez kordon funkcjonariuszy na granicy z Białorusią.
W tym samym okresie doszło do jednej z głośniejszych internetowych wpadek związanych z jej nazwiskiem. Opublikowała na Twitterze zdjęcie dziecięcego rysunku, opisując je jako dowód tęsknoty uchodźczych dzieci za polskim paszportem. „To zdjęcie z 2018 r., do którego trudno mi wracać. Uchodźcze dzieci tak bardzo marzyły, żeby wjechać do Polski, że rysowały polski paszport”, napisała. Internauci szybko zauważyli, że na rysunku widnieje dwugłowy orzeł i napis w cyrylicy, a więc symbole rosyjskie, nie polskie. Gregorczyk-Abram wpis usunęła.
Podobny schemat powtórzył się w grudniu 2023 roku, gdy opublikowała felieton o filmie Agnieszki Holland. Nazwała „Zieloną granicę” „niezwykle poruszającym filmem wybitnej reżyserki”. Później została pełnomocniczką Holland w procesie przeciwko Zbigniewowi Ziobrze o wypowiedzi porównujące film do propagandy państw totalitarnych. W marcu 2026 roku warszawski sąd okręgowy wydał nieprawomocny wyrok, nakazujący byłemu ministrowi przeprosiny i wpłatę 50 tysięcy złotych na cel społeczny.
Gregorczyk-Abram angażowała się też w spór o Trybunał Konstytucyjny. W TVN24 mówiła, że wyrok TK z 2020 roku w sprawie aborcji nie obowiązuje. Powodem mieli być zasiadający w składzie trzej „sędziowie dublerzy”. W 2023 roku poszła dalej, zapowiadając, że wyroki Trybunału dotyczące zasad ustrojowych państwa zostaną uznane za nieistniejące.
RPO powinien stać ponad podziałami politycznymi, nowa rzeczniczka wybrała stronę już dawno
Urząd Rzecznika Praw Obywatelskich ma z definicji stać ponad sporem politycznym. Przyjmuje skargi obywateli niezależnie od tego, kto akurat rządzi i ma bronić ich praw wobec każdej władzy. Gregorczyk-Abram trafia do tego urzędu z bagażem, który trudno pogodzić z rolą bezstronnego arbitra.
Współtworzyła Wolne Sądy, inicjatywę, którą krytycy od lat nazywają projektem politycznym, nie ruchem obywatelskim. Od maja 2025 roku kieruje powołaną przez resort sprawiedliwości komisją badającą nadużycia władzy z lat 2015 do 2023, a więc organem, który z definicji patrzy tylko na jedną stronę sporu. Do tego dochodzi grupa Wejście i niejasne powiązania jej pracodawcy z wnioskami prokurator Wrzosek. Dochodzą też lata publicystyki po jednej stronie niemal każdego sporu, od granicy po Trybunał Konstytucyjny.
Po głosowaniu w Sejmie unikała dziennikarzy, a pytania, które padały, zbywała krótkimi odpowiedziami. „Praworządność sama się nie obroni, to społeczeństwo zatrzymało władzę”, mówiła wcześniej podczas przesłuchania w komisji. Mimo pytań, które pozostały bez jednoznacznej odpowiedzi, większość rządowa uznała, że to wystarczy. Gregorczyk-Abram obejmie urząd RPO po zakończeniu kadencji prof. Wiącka.
