Bilety na koncert zniknęły w kilka minut. Bad Bunny zagrał we wtorek swój pierwszy koncert w Polsce, a fani czekali na wejściówki miesiącami. W La Casicie, portorykańskim domku ustawionym po drugiej stronie stadionu, gdzie raper podczas show zaprasza wybrańców do wspólnej zabawy, tańczyły jednak influencerki, które nigdy wcześniej słowem nie wspomniały o tym artyście. Internauci zauważyli to natychmiast.
La Casita to portorykański domek, w którym każdy chce zatańczyć z Bad Bunnym
Podczas koncertów swojej trasy DeBÍ TiRAR MáS FOToS Bad Bunny korzysta z dwóch scen. Na głównej gra dla kilkudziesięciu tysięcy ludzi, a na mniejszej, ustawionej po drugiej stronie stadionu i zaprojektowanej na wzór tradycyjnego portorykańskiego domu, bawi się garstka wybranych. Do La Casity nie prowadzi żadna oficjalna droga.
Zamiast tego po widowni krążą tak zwani łowcy z ekipy artysty. Szukają osób, które tańczą, wyróżniają się energią lub oryginalnym strojem, długo zanim skończy się rozgrzewka. Popularność w mediach społecznościowych nie ma tu żadnego znaczenia, przynajmniej oficjalnie. Do środka trafia kilkadziesiąt osób z kilkudziesięciu tysięcy zgromadzonych na stadionie, a każda z nich musi oddać przy wejściu telefon.
Ten sam scenariusz La Casity rozegrał się już wcześniej w Barcelonie
Kontrowersje wokół doboru gości do La Casity nie zaczęły się w Warszawie. Podczas majowego koncertu w Barcelonie kamery pokazały na telebimie gości bawiących się w tym samym drewnianym domku. Wśród nich stali Anna i Robert Lewandowscy. Robert Lewandowski gra dziś w Barcelonie, więc jego obecność w mieście nikogo nie zaskoczyła. Trudniej wytłumaczyć, dlaczego wybór ekipy artysty regularnie pada akurat na osoby rozpoznawalne, skoro oficjalnie liczy się wyłącznie spontaniczna energia bijąca od tańczącej publiczności, a nie liczba obserwujących w mediach społecznościowych.
Gaba z DRE$$CODE i Leamaluje trafiły do środka bez biletu w kieszeni
Gabriela Bednarz, znana jako Gaba z DRE$$CODE, deklaruje się jako wielka fanka twórczości Bad Bunny’ego, choć jeszcze kilka godzin przed koncertem nie miała w ręku biletu na wydarzenie. Mimo to zajęła miejsce blisko sceny, a chwilę później ekipa artysty zaprosiła ją do La Casity. Prywatnie jest partnerką Miłosza Kuleszy.
Do tego samego domku trafiła też influencerka kosmetyczna znana w sieci jako Leamaluje. Na Instagramie obserwuje ją prawie pięćdziesiąt tysięcy osób. Kilka minut dalej dołączyła do nich Dominika Górak, influencerka lifestyle’owa i narzeczona streamera Merghaniego. Merghani należy do grupy Bungee, a profil Górak śledzi sto dwadzieścia pięć tysięcy osób.
Lancome wysłało do La Casity pięć kobiet naraz
Nie każda influencerka udawała przypadkowy wybór. Dominika Wysocka, zwyciężczyni dziesiątej edycji Top Model, też trafiła do La Casity. Do środka zaprosiła ją marka Lancome. Razem z nią weszły też Aleksandra Sosfa i Amelia Szczepaniak, a chwilę później dołączyły Natalia Sky i Anna Tobota.
Firma nie kryła się z tym faktem. Dziewczyny pozowały do zdjęć w stylizacjach spod szyldu Lancome jeszcze przed wejściem na stadion. Podobnie działały inne marki. Zaproszeniem na koncert pochwaliły się też Natsu i Klaudia Sadownik, a dołączyła do nich również Monika Kociołek, wszystkie za sprawą współpracy komercyjnej, nie zakupu biletu.
Marki kupują miejsce w La Casicie zamiast billboardu
Miejsce w La Casicie nie ma oficjalnej ceny, ale marki płacą za nie inaczej. Nagranie z domku obiega media społecznościowe szybciej niż zwykły post sponsorowany, bo widzowie odbierają je jako spontaniczną relację, nie reklamę. Tak było przynajmniej do tej pory…
Influencerka zyskuje bliskość gwiazdy, marka zyskuje darmowy zasięg. Widz zwykle nie wie, że jest manipulowany i ktoś za tę bliskość zapłacił wcześniej fakturą.
Internauci nie mieli litości dla influencerek
Pod nagraniami z La Casity komentarze zaczęły się mnożyć jeszcze tego samego wieczoru. Jedna z użytkowniczek X ujęła to krótko, pisząc, że „powinni tam być tylko i wyłącznie fani”. Inni komentujący pisali o przepalonym budżecie marketingowym marki 4F i o tym, że nawet gdy ekipa artysty wybierze kogoś naprawdę z tłumu, taka osoba i tak ginie w stadzie influencerek.
Krytyka nie ominęła też pozostałych sponsorów. W komentarzach padały nazwy marek, które zapraszały twórczynie internetowe zamiast zwykłych kibiców muzyki latynoskiej. Pytanie, kto naprawdę zasługuje na miejsce blisko sceny, wróciło po raz kolejny.
Gwiazdy polskiego show-biznesu zostały za drzwiami La Casity
Nie każdy, kto liczył na wejście do La Casity, się tam znalazł. Znane twarze polskiego show-biznesu spekulowały przed koncertem, czy trafią do środka, a ostatecznie musiały zadowolić się zwykłymi miejscami na trybunach.
Podobny mechanizm doboru gości pojawiał się już wcześniej przy innych polskich twórcach internetowych, którzy mimo starań nie załapali się do domku. Część komentujących określiła ich pominięcie jako wrażenie ustawki. Selekcja bywa nieprzewidywalna nawet dla osób z dużą rozpoznawalnością.
Rosaliiaaa i Angelika Mucha pokazują dwie różne drogi do tego samego domku
Nie wszystkie historie z La Casity wzbudzają tyle samo kontrowersji. Angelika Mucha, znana jako Littlemoonster96, na co dzień tworzy treści koncertowe i muzyczne, więc jej obecność wśród gości Bad Bunny’ego tłumaczy się zawodowo łatwiej niż niejeden barterowy wjazd na chatkę.
Zupełnie inną drogę przeszła Rosaliiaaa. Będąc w zaawansowanej ciąży, przez cały wieczór starała się maksymlanie zwrócić uwagę ekipy artysty. W końcu ekipa ją zaprosiła. Wytrwałość zadziałała lepiej niż niejeden kontrakt z marką. Zatańczyła z Bad Bunnym tuż przy scenie, a nagranie tego momentu obiegło internet szybciej niż jakikolwiek płatny post sponsorowany od marek traktujących La Casitę jak kolejne miejsce do wynajęcia.
