Kolumbijczycy usłyszeli w Polsce w pierwszej połowie 2026 roku 239 zarzutów karnych, dwa razy więcej niż rok wcześniej. To rekordowe tempo przyrostu i bije na głowę wszystkie inne grupy cudzoziemców. Liczba podejrzanych Ukraińców i Gruzinów maleje dzięki przyspieszonym deportacjom, a przestępczość Kolumbijczyków rośnie szybciej niż liczebność tej społeczności. Eksperci od bezpieczeństwa transgranicznego ostrzegają, że wymaga to szybkiej reakcji służb.
Kolumbijczycy, wzrost przestępczości szybszy niż wzrost liczby migrantów
Do końca czerwca 239 Kolumbijczyków usłyszało zarzuty karne. To dwukrotnie więcej niż rok wcześniej, gdy takich osób było 118. Żadna inna grupa migrantów nie rosła w przestepczych statystykach w podobnym tempie. Widać to najlepiej w perspektywie czterech lat. W 2022 roku zarzuty usłyszało siedmiu Kolumbijczyków. Rok później 22. W 2024 roku było ich już 127. W całym 2025 roku 324. Licząc samo pierwsze półrocze, ten rok przebił już trzy czwarte zeszłorocznego wyniku.
Boom podejrzanych podąża za boomem zezwoleń na pracę. W 2022 roku polskie urzędy wydały Kolumbijczykom 4,1 tysiąca zezwoleń na pracę. W zeszłym roku było ich już ponad 37 tysięcy. W tym samym okresie liczba podejrzanych wzrosła 46 razy. Między 2024 a 2025 rokiem zezwolenia na pracę prawie się nie zmieniły. Liczba podejrzanych mimo to wzrosła ze 127 do 324 osób, o około 155 procent.
Rzeczywista liczba Kolumbijczyków w Polsce jest prawdopodobnie wyższa, bo tysiące przebywają tu nielegalnie. W zeszłym roku służby ujawniły blisko 1,6 tysiąca obywateli tego kraju z przeterminowanymi dokumentami. Co czwarty ze skontrolowanych stracił już prawo pobytu. Straż Graniczna zatrzymała już 1,1 tysiąca takich osób. Niemal co drugi kontrolowany Kolumbijczyk pracował nielegalnie.
Ukraińcy i Gruzini, mniej podejrzanych ale nie mniej przestępstw
Liczba Ukraińców podejrzanych o przestępstwa spadła do 5045 osób, o 563 mniej niż rok wcześniej. Ukraińcy pozostają przy tym największą grupą migrantów w Polsce. Wśród Gruzinów spadek jest jeszcze wyraźniejszy. 623 osoby złamały prawo, o 276 mniej niż przed rokiem. Liczba podejrzanych Ukraińców zmalała o 10 procent, a Gruzinów o ponad 30 procent. To sygnał stabilizacji po latach wzrostu. Nie oznacza to jednak, że problem został rozwiązany, zwłaszcza w przypadku Gruzinów, gdzie wciąż potrzebne jest zwalczanie zorganizowanej przestępczości transgranicznej.
Spadek liczby podejrzanych to nie to samo, co spadek liczby przestępstw. Dane policyjne rozróżniają dwie kategorie, liczbę osób podejrzanych w danym okresie i liczbę przestępstw stwierdzonych, które mogą dotyczyć czynów sprzed kilku lat, wykrytych dopiero teraz. Liczba stwierdzonych przestępstw wśród Ukraińców rosła w ostatnich latach nieprzerwanie. W 2022 roku było ich niemal 12 tysięcy. W całym zeszłym roku już 17 tysięcy. Do końca czerwca tego roku było ich już niemal 11 tysięcy. Przy utrzymaniu tego tempa cały rok mógłby zamknąć się wynikiem bliskim 20 tysięcy.
Spadek liczby podejrzanych to w dużej mierze efekt przyspieszonych deportacji. Funkcjonariusze i pogranicznicy szybciej usuwają z kraju osoby rażąco łamiące polskie prawo. Trafia do nich tak zwany „wilczy bilet”, czyli zakaz wjazdu do strefy Schengen na kilka lat, a czasem na dziesięć.
Przemoc Kolumbijczyków, gdy spory kończą się nożem
Najbardziej drastyczny przykład przemocy z udziałem Kolumbijczyków rozegrał się w miejscowości Nowe pod Świeciem w nocy z 5 na 6 lipca zeszłego roku. Sprzeczka w lokalu przerodziła się w bójkę między grupą ośmiu Kolumbijczyków a trzema miejscowymi. Podczas szarpaniny 29-letni Kolumbijczyk sięgnął po nóż. Ugodził nim 41-letniego Polaka. Mężczyzna zmarł. Kolumbijczycy pracowali w miejscowym zakładzie mięsnym i mieszkali w pobliskim hostelu.
Do podobnie brutalnych scen dochodziło też w tym roku. W czerwcu 22-letni Kolumbijczyk sterroryzował obsługę kantoru przedmiotem przypominającym broń. Do napadu doszło w Łodzi. Zrabował ponad 200 tysięcy złotych w różnych walutach. Policja zatrzymała go w hotelu w Piotrkowie Trybunalskim, a skradzione pieniądze odzyskano.
Dla porównania, wśród obywateli Ukrainy dane Komendy Głównej Policji notują osobną kategorię zabójstw ze szczególnym okrucieństwem. W 2024 roku takich czynów stwierdzono 24. W zeszłym roku 25. W tym roku, jeszcze przed jego końcem, już 11. Podobna skala występowała zresztą przed wybuchem wojny na Ukrainie. W 2021 roku takich zabójstw było 19.
Głos samych Kolumbijczyków i ostrzeżenia przed „gamines”
Głosy krytyczne wobec napływu rodaków padają też ze strony samych Kolumbijczyków pracujących w Polsce. Na forach i grupach migrantów pojawiają się apele o pilnowanie tak zwanych „gamines”, w kolumbijskim slangu to dzieci ulicy skłonnych do picia, narkotyków i sięgania po nóż przy najmniejszej sprzeczce.
Zjawisko gamines ma w Kolumbii długą historię. W samej tylko Bogocie żyło ich w latach 90. około 1,5 tysiąca, w większości chłopców. Szacunki pochodzą od Human Rights Watch, powołującej się na dane UNICEF. Dzieci sięgały wtedy po klej i bazuco, tani narkotyk będący pozostałością po produkcji kokainy. W tym samym okresie w mieście działały nieformalne bojówki. W ramach tak zwanego czyszczenia społecznego mordowały dzieci ulicy tysiącami.
Zjawisko nie zniknęło ale zmieniło formę. Najnowszy raport organizacji International Crisis Group pochodzi z 2026 roku. Kolumbijskie grupy przestępcze rekrutują dziś dzieci już od ósmego roku życia, najpierw jako obserwatorów lub gońców w zamian za jedzenie i drobne pieniądze. Z czasem dziecko wrasta w środowisko grupy, a w wieku nastoletnim bywa już jej pełnoprawnym członkiem, zaangażowanym w przemyt narkotyków i popełnianie morderstw. Organizacja InSight Crime, zajmująca się badaniem przestępczości zorganizowanej w regionie, szacowała liczbę dzieci żołnierzy w Kolumbii na od 5 do 14 tysięcy, z tendencją do obniżania się wieku rekrutacji.
Dzień po zabójstwie w Nowem na grupie „Colombianos en Polonia” pojawił się wpis wzywający rodaków do zgłaszania policji osób noszących nóż lub kradnących, zanim dojdzie do nieszczęścia. Autor wpisu ostrzegał, że dotychczasowy dobry wizerunek Latynosów w Polsce psują ci, których nazwał „menelami”.
Esnajder Cohen, który pracuje w Polsce od siedmiu lat, nie ukrywa rozczarowania. Zna swoich rodaków i wiedział, jak to się skończy, mówi. Dodaje, że przez kilku łamiących prawo cierpią wszyscy Kolumbijczycy w Polsce.
Rozczarowanie budzi też sposób, w jaki agencje pracy i pośrednicy rekrutują ludzi w Kolumbii. W małych miejscowościach pojawiają się naganiacze z obietnicami tysiąca euro pensji minimalnej, a część przyjeżdżających deklaruje cel turystyczny lub studia, by ominąć wymóg wizy pracowniczej. Pogranicznicy przyznają nieoficjalnie, że przepisy są na tyle skomplikowane, że lukę między pobytem turystycznym a nielegalną pracą trudno skutecznie kontrolować.
Reakcja państwa, więcej deportacji i zaostrzona kontrola
Straż Graniczna otrzymała od policji 1356 cudzoziemców uznanych za zagrożenie dla bezpieczeństwa i porządku publicznego. Osoby te, mimo wcześniej zalegalizowanego pobytu, zostały zobowiązane do opuszczenia Polski, z zakazem wjazdu do strefy Schengen.
Działania te są odpowiedzią na wcześniejszy wzrost udziału cudzoziemców w strukturze przestępczości. Deportacje najbardziej uciążliwych sprawców tłumaczą też spadek liczby podejrzanych wśród Ukraińców i Gruzinów. Czy podobny mechanizm zadziała wobec Kolumbijczyków, pokaże najbliższy rok.
Wenezuelczycy, ten sam mechanizm kontroli co wobec Kolumbijczyków
Obok Kolumbijczyków pod większą kontrolą znaleźli się też Wenezuelczycy. Od kwietnia tego roku obowiązuje projekt rozporządzenia Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Przepis odbiera dotychczasowe przywileje wizowe obywatelom Kolumbii i Wenezueli oraz mniej licznej w Polsce Gruzji. Będą musieli ubiegać się o wizę pracowniczą tak jak inni cudzoziemcy spoza Unii Europejskiej.
W zeszłym roku ponad połowa skontrolowanych obywateli Wenezueli wykonywała pracę niezgodnie z przepisami. Inicjatorem nowych przepisów wizowych jest Ministerstwo Spraw Zagranicznych, a wniosek poparło też Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji.
