Izraelska gazeta „The Jerusalem Post” uznała sierpniową prośbę Pentagonu o pomysły na wygranie wojny z Iranem za zaproszenie i 30 sierpnia opublikowała własne recepty. Pentagon rozesłał pytania do ośrodków analitycznych po tym, jak CIA zidentyfikowała trzy obszary porażki. Propozycje są trzy. Każda jest gorsza od poprzedniej.
Potencjał militarny Iranu nie załamał się po pół roku operacji wojskowej prowadzonej wspólnie przez USA z Izraelem. Intensywne naloty nie zachwiały systemem władzy w Teheranie ani nie osłabiły jego pozycji negocjacyjnej. Na tej podstawie gazeta zaproponowała trzy kuriozalne wyjścia z impasu.
Nadanie niepodległości Kurdom
Scenariusz numer jeden zakłada, że Kongres Stanów Zjednoczonych formalnie uzna niepodległość czterech mniejszości etnicznych zamieszkujących Iran. Chodzi o Kurdów, Arabów z Ahwazu, Beludżów i Azerów. Według twórców tego planu miałoby to wywołać wewnętrzną destabilizację państwa i ograniczyć działanie aparatu represji.
Gazeta szacuje, że cztery wymienione grupy stanowią około połowy ludności Iranu. To liczba mocno zawyżona. Według niezależnych danych demograficznych, które zebrały Minority Rights Group, New Lines Institute i CIA World Factbook, Azerowie stanowią od 14 do 24 procent populacji, Kurdowie od 7 do 10, Beludżowie i Arabowie po około 2 procent każda z tych grup. Razem daje to najwyżej jedną trzecią, a według ostrożniejszych szacunków bliżej jednej czwartej społeczeństwa irańskiego. Sam błąd arytmetyczny to jednak mniejszy problem tej propozycji.
Problem większy tkwi w jej logice. Samo ogłoszenie przez Kongres USA niepodległości terytoriów zamieszkanych przez mniejszości nie sprawi, że mniejszości te zechcą walczyć z reżimem i to po stronie państw, które przez dekady ignorowały ich prawa. Kurdowie, Arabowie z Ahwazu czy Beludżowie mają wieloletnią historię represji ze strony Teheranu. Izrael i Waszyngton nie mają w tym regionie żadnego kapitału politycznego, który pozwoliłby przekuć tę historię w mobilizację zbrojną.
JP dodaje przy tym, że protesty Iraku i Turcji wobec uznania niepodległości Kurdystanu irańskiego byłyby „korzystne”. Nie wyjaśnia dlaczego. Turcja, jako kraj NATO od 1952 roku, od dziesięcioleci prowadzi własne operacje wojskowe przeciwko Kurdom na swoim terytorium i w Iraku.
Uznanie przez Waszyngton irańskiego Kurdystanu oznaczałoby de facto poparcie dla aspiracji kurdyjskich, które Ankara uważa za zagrożenie egzystencjalne dla integralności własnego państwa. Skutki takiego ruchu dla wschodniej flanki NATO byłyby opłakane, co widocznie jest głównym celem przedstawienia takich propozycji.
Armia dłużników
Tutaj propozycja jest przynajmniej arytmetycznie precyzyjna. Izraelska gazeta wychodzi z założenia, że zwycięstwo wymaga inwazji lądowej na Iran, a ta wymaga od 750 tysięcy do 1,5 miliona żołnierzy. US Army liczy dziś około 450 tysięcy. Nawet z Korpusem Piechoty Morskiej ledwo uda się osiągnąć dolną granicę tego zapotrzebowania, i to przy zaangażowaniu wszystkich dostępnych sił.
Skąd wziąć brakujących rekrutów? JP ma odpowiedź. Donald Trump powinien zaproponować program „służba za długi”, czyli umorzenie zobowiązań finansowych w zamian za 24 lub 36 miesięcy w mundurze. Przeciętny Amerykanin w wieku 18–40 lat ma dziś około 40 tysięcy dolarów długów niezwiązanych z kredytem hipotecznym, według niektórych szacunków nawet dwa i pół raza więcej.
Gazeta powołuje się przy tym na GI Bill jako historyczny precedens. To naciągane porównanie. GI Bill to pakiet świadczeń dla weteranów podpisany przez Roosevelta w 1944 roku, kilka tygodni po lądowaniu w Normandii. Jego oficjalna nazwa to Servicemen’s Readjustment Act. Obejmował dopłaty do edukacji, niskooprocentowane kredyty mieszkaniowe i zasiłki dla weteranów. Był nagrodą za służbę. Programu werbunkowego dla dłużników nie przewidywał.
JP nie precyzuje zresztą, wobec kogo ci zadłużeni Amerykanie mają zaciągnięte zobowiązania. Nie wyjaśnia też, kto i na jakich warunkach te długi umorzy ani kto i w jaki sposób wyrówna zaobowiązania wierzycielom. Pomysł ten zakłada, że perspektywa nieuchronnej śmierci na irańskiej pustyni będzie dla miliona dłużników atrakcyjniejsza niż spłata rat. Może i tak, jeśli zaciągneli je w żydowskim banku.
Tajwan za ropę
Ostatnia propozycja jest najkrótsza i najgroźniejsza. Stany Zjednoczone miałyby zawrzeć z Chinami porozumienie gwarantujące Pekinowi dostęp do irańskiej ropy w zamian za wycofanie chińskiego wsparcia dla Teheranu i umowę o zarządzaniu regionem po zakończeniu konfliktu. Ceną mogłyby być, jak gazeta ujmuje to jednym zdaniem, „ewentualne ustępstwa w kwestii Tajwanu”.
JP przedstawia to jako układ transakcyjny. Nie analizuje, co takie ustępstwo wobec Pekinu oznaczałoby dla pozostałych sojuszników USA w regionie, Japonii, Korei Południowej czy Filipin, ani dla globalnej wiarygodności gwarancji bezpieczeństwa, które Waszyngton wystawia od dekad.
Trzy złe pomysły razem
Autorzy artykułu sami przyznają, że żaden z przedstawionych scenariuszy samodzielnie nie przyniesie zwycięstwa. Rozwiązaniem ma być ich łączne zastosowanie lub eskalacja etapami. Redakcja JP zaproponowała narzędzia, z których każde osobno nie działa, a zastosowane razem wywołają konflikty w NATO i oddanie Tajwanu pod chińską kontrolę.
