W samym tylko styczniu 2026 roku londyńska Metropolitan Police Service zarejestrowała 746 zgłoszeń gwałtu, czyli średnio jedno co 60 minut. Liczby te pochodzą z publicznych statystyk policji i po raz pierwszy zostały rozbite z taką dokładnością na poszczególne dzielnice. Dane te ponownie ożywiły debatę o zorganizowanych sieciach seksualnego wykorzystywania, znanych w Wielkiej Brytanii jako „grooming gangs”, oraz o instytucjonalnych zaniedbaniach, które przez lata pozwalały im działać bezkarnie.
Southwark, Tower Hamlets, Haringey – które dzielnice Londynu mają najwyższą liczbę zgłoszeń gwałtu
Spośród 33 dzielnic Londynu najwyższą liczbę zgłoszeń w styczniu 2026 roku odnotował Southwark z 41 przypadkami. Bezpośrednio za nim uplasowały się Tower Hamlets i Haringey, każdy z 40 zgłoszeniami, a Croydon zarejestrował 39. Newham, Lambeth oraz Lewisham przekroczyły po trzydzieści przypadków w tym samym miesiącu.
Nawet w dzielnicach o mniejszej gęstości zaludnienia skala zjawiska pozostaje zauważalna. Kingston upon Thames odnotował 12 przypadków, Richmond upon Thames 11, a Bexley i Harrow po 10 zgłoszeń. Dane te dotyczą wyłącznie złożonych doniesień – organizacje pomocowe, takie jak Solace Women’s Aid, od lat wskazują, że rzeczywista liczba ofiar jest wielokrotnie wyższa, gdyż większość przestępstw seksualnych nigdy nie trafia na policję.
47% podejrzanych o przestępstwa seksualne w Londynie to bezsprzecznie imigranci – dane za 2024 rok
Dane Metropolitan Police za 2024 rok, uzyskane w trybie dostępu do informacji publicznej przez Centre for Migration Control, pokazują, że spośród 1 601 aresztowań za przestępstwa seksualne w Londynie prowadzących do dalszych działań prawnych 597 dotyczyło cudzoziemców, a 149 przypadków miało nieustaloną narodowość. Łącznie osoby bez potwierdzonego brytyjskiego obywatelstwa stanowiły 46,6% wszystkich podejrzanych o przestępstwa seksualne w Londynie w 2024 roku.
Cudzoziemcy urodzeni za granicą stanowili według spisu powszechnego z 2021 roku około 41% populacji Londynu, co oznacza, że ich udział wśród podejrzanych w przybliżeniu odpowiada ich udziałowi w populacji miasta. Pozostałe 855 podejrzanych figuruje w dokumentach jako obywatele brytyjscy – i na tym rzetelna informacja z policyjnych rejestrów się wyczerpuje.
Nowe dane policyjne nie zawierają już żadnych wskazań co do rasy, etniczności ani kraju urodzenia tych osób, ani tego, czy uzyskały obywatelstwo same, czy urodziły się już jako obywatele brytyjscy po rodzicach, którzy wcześniej zostali naturalizowani.
„Grooming gangs” i sprawa Rotherham – jak instytucje przez lata blokowały własne śledztwa
Debata wokół zorganizowanych sieci seksualnego wykorzystywania nabrała nowego impetu po opublikowaniu przez think tank Policy Exchange raportu ostrzegającego, że w poprzednich skandalach, w tym w sprawie masowego wykorzystywania w Rotherham, władze zwlekały z działaniem ze strachu przed oskarżeniami o rasizm lub islamofobię. Dokument wskazuje, że obawy przed polityczną etykietką mogły przez lata blokować działania służb i instytucji pomocy społecznej.
Przypadek Rotherham pozostaje najlepiej udokumentowanym przykładem tej dysfunkcji. Raport Alexis Jay z 2014 roku ustalił, że między 1997 a 2013 rokiem co najmniej 1 400 brytyjskich białych dzieci padło ofiarą zorganizowanego wykorzystywania seksualnego w tym mieście, podczas gdy lokalne władze przez lata ignorowały sygnały alarmowe ze strachu przed reakcją społeczną i medialną na wieść o imigranckich gangach. Podobne mechanizmy zidentyfikowano później w Telford, Rochdale i Oxfordzie.
Polityczny paraliż i pytanie, którego brytyjskie instytucje wciąż unikają
Raport Policy Exchange stawia tezę, że główną przeszkodą w skutecznym ściganiu sprawców ze zorganizowanych gangów gwałcicieli były przez lata motywacje polityczne, a nie brak dowodów. Instytucje publiczne, które miały stać na straży bezpieczeństwa dzieci, wybierały milczenie zamiast działania, gdy podejrzenia kierowały się w stronę środowisk imigranckich.
Dane ze stycznia 2026 roku nie pozwalają samodzielnie odpowiedzieć na pytanie, w jakim stopniu „grooming gangs” odpowiadają również za bieżące statystyki gwałtów w Londynie. Jednak 746 zgłoszeń w jednym miesiącu, rozłożonych równomiernie po wszystkich 33 dzielnicach metropolii, dokumentuje zjawisko o charakterze systemowym
Londyn na tle innych stolic – gdzie przestępczość seksualna jest wyższa, a gdzie niższa
Wśród stolic Europy Zachodniej Londyn plasuje się wysoko pod względem liczby zgłoszeń w przeliczeniu na mieszkańca. Dane zbiorcze UNODC za lata 2022–2023 pokazują, że Wielka Brytania notuje około 53 przypadków gwałtu na 100 000 mieszkańców, powyżej Francji z wynikiem 52,5, Niemiec z 12,5 oraz Wiednia z 27. Paryż i Amsterdam mają zbliżone lub niższe wskaźniki niż Londyn, choć bezpośrednie porównania miejskie są utrudnione ze względu na różne metody agregacji danych przez lokalne policje.
Wyraźny kontrast rysuje się wobec krajów Europy Środkowej. Czechy odnotowują 7,3 przypadku gwałtu na 100 000 mieszkańców, Polska jedynie 1,5, a Węgry i Słowacja utrzymują podobnie niskie wskaźniki. Dane miejskie dla Pragi, Warszawy i Budapesztu nie są wyodrębniane przez lokalne policje w sposób umożliwiający bezpośrednie porównanie z Londynem – dostępne są wyłącznie dane krajowe. Eurostat wprost zaznacza, że porównania liczbowe między krajami są metodologicznie utrudnione ze względu na różnice w definicjach prawnych i metodach rejestracji przestępstw.
Różnica w skali imigracji między Europą Zachodnią a Środkową jest przy tym bardzo duża i dobrze udokumentowana w danych Eurostatu. Na 1 stycznia 2025 roku osoby urodzone za granicą stanowiły zaledwie 2,6% populacji Polski, 3,8% Bułgarii i 4,0% Słowacji. Dla porównania w Niemczech wskaźnik ten wynosił 20,5%, w Austrii 22,5%, a w Szwecji 20,8%. W 2024 roku Słowacja odnotowała zaledwie 1 imigranta na 1 000 mieszkańców, a Polska 8 – wobec znacznie wyższych wskaźników w Europie Zachodniej.
W Londynie natomiast blisko 30% spośród 780 osób objętych śledztwem za gwałt to bezsprzecznie cudzoziemcy, czyli osoby bez brytyjskiego obywatelstwa – przy populacji, w której cudzoziemcy stanowią około 37% mieszkańców miasta. Zestawienie tych danych z niskimi wskaźnikami przestępczości seksualnej w krajach Europy Środkowej o znikomym udziale imigrantów pozwala postawić pytanie o korelację tego wskaźnika ze skalą imigracji.
