W polskim Sejmie po raz kolejny zapłonęły świece chanukowe. Nowo wybrany Marszałek Sejmu z Lewicy Włodzimierz Czarzasty osobiście uczestniczył w ceremonii, deklarując, że tradycja ta będzie kontynuowana. W tym samym czasie, tysiące kilometrów dalej, w izraelskim Knesecie zabrakło nawet najmniejszej choinki. Od dekad obowiązuje tam zakaz wystawiania symboli Bożego Narodzenia. Prezydent Karol Nawrocki zapowiedział tymczasem, że w 2025 roku nie będzie kontynuował tradycji zapalania chanukowych świec w Pałacu Prezydenckim. Czy asymetria w traktowaniu symboli religijnych to przypadek, czy świadomy wybór polityczny?
Edelstein powiedział „nie”. Choinka budzi w Izraelu „bolesne wspomnienia”
W 2013 roku spiker Knesetu Yuli Edelstein stanowczo odmówił arabskiemu posłowi chrześcijańskiemu prawa do wystawienia małej choinki w parlamencie. Wnioskodawca argumentował, że drzewko miało być symbolem tolerancji i wielokulturowości izraelskiego społeczeństwa. Edelstein odrzucił prośbę, powołując się na „bolesne wspomnienia”, jakie choinka budzi wśród Żydów.
Decyzja spikera nie była spontaniczna. Edelstein odwoływał się rzekomo do historycznych prześladowań Żydów w krajach chrześcijańskich, szczególnie tych przypadających na okres świąt Bożego Narodzenia. Pogromy, które miały wybuchać często w grudniu, oraz trauma Holokaustu stały się oficjalnym uzasadnieniem zakazu. Nie wiemy jak połączył on symbolikę chrześcijańską z antyreligijną ideologią niemieckiego nazizmu, jednakże symbolika ta nawet w formie niewielkiego drzewka, została uznana za nieodpowiednią dla parlamentu państwa żydowskiego.
Chrześcijańsko-arabski poseł, który wnioskował o choinkę, reprezentował około dwuprocentową mniejszość chrześcijańską w Izraelu. Społeczność ta liczy dziś około 177 tysięcy osób, głównie arabskich chrześcijan żyjących w Nazarecie, Hajfie i Jerozolimie. Ich posłowie regularnie zasiadają w Knesecie, ale ich symboliczna reprezentacja kończy się na samym fakcie obecności w parlamencie. Żadne chrześcijańskie symbole nie mogą przekroczyć progu tego gmachu.
Incydent z 2013 roku nie był pierwszą ani ostatnią próbą wprowadzenia chrześcijańskich symboli do Knesetu. Chrześcijańscy posłowie wielokrotnie podnosili kwestię równego traktowania religii, ale żadna z tych prób nie zakończyła się sukcesem. Izraelski parlament pozostał wolny od choinek, szopek i innych elementów związanych z Bożym Narodzeniem.
Kneset – parlament państwa żydowskiego bez miejsca na chrześcijańskie symbole
Kneset to 120-osobowy parlament Izraela, państwa konstytucyjnie definiowanego jako żydowskie i demokratyczne. Ta podwójna charakterystyka nadaje mu szczególny charakter, odróżniający go od typowych demokratycznych parlamentów zachodnich. Żydowskość państwa nie jest tu abstrakcyjnym hasłem, ale fundamentem ustrojowym wpływającym na codzienne decyzje, w tym te dotyczące symboli religijnych.
Przewodniczącym Knesetu jest spiker, funkcja odpowiadająca polskiemu marszałkowi Sejmu. To on decyduje o regulaminie obrad, ceremoniale i symbolach eksponowanych w budynku parlamentu. Spiker ma znaczące uprawnienia w zakresie kształtowania życia parlamentarnego, co czyni jego decyzje trudnymi do zakwestionowania przez pojedynczych posłów. Yuli Edelstein, który pełnił tę funkcję w latach 2013-2020, konsekwentnie odmówił wprowadzenia jakichkolwiek symboli chrześcijańskich do Knesetu.
W izraelskim parlamencie zasiadają posłowie różnych wyznań. Arabscy deputowani, w tym muzułmanie i chrześcijanie, stanowią zazwyczaj około 10-15 procent składu Knesetu. Reprezentują partie takie jak Hadash, Ra’am czy Balad. Niektórzy z nich, jak chrześcijański poseł Hanna Swaid czy Azmi Bishara przed nim, wielokrotnie apelowali o większe uwzględnienie symboli swoich społeczności w przestrzeni publicznej. Ich głos pozostawał bez echa.
Kontrast jest uderzający. W innych parlamentach Bliskiego Wschodu, nawet w krajach muzułmańskich jak Liban czy Jordania, obecność chrześcijańskich symboli w przestrzeni publicznej jest częściej tolerowana niż w rzekomo demokratycznym Izraelu. Liban, z jego złożonym układem wyznaniowym, ma prezydenta-chrześcijanina i premiera-muzułmanina. W libańskim parlamencie nie ma problemu z obecnością symboli różnych religii. Kneset, mimo demokratycznych deklaracji, zajmuje w kwestii symboli religijnych szczególnie restrykcyjne stanowisko, często równie radykalne jak fundamentalistyczny Iran.
Rabini zakazują choinek w hotelach. „To symbol bałwochwalstwa”
Zakaz choinek w Knesecie nie jest odosobnionym przypadkiem. W całym Izraelu istnieje szerszy trend sprzeciwu wobec chrześcijańskich symboli, wspierany przez wpływowych rabinów. Rabini zakazali właścicielom hoteli ustawiania choinek, określając je jako atrybut pogaństwa i symbol bałwochwalstwa. Ta decyzja wywołała kontrowersje w branży turystycznej, która rocznie przyjmuje miliony chrześcijańskich turystów odwiedzających Grób Pański w Jerozolimie.
Ortodoksyjni liderzy religijni argumentują, że choinka, mimo swojego świeckiego charakteru w wielu krajach, pozostaje symbolem religijnym związanym z chrześcijaństwem. Według ich interpretacji, wystawianie takiego symbolu w żydowskim państwie stanowi formę idolatrii i narusza religijne normy judaizmu. Zakaz ten dotyczy nie tylko przestrzeni publicznej, ale także prywatnych przedsiębiorstw, co pokazuje głębokość ortodoksyjnego wpływu na życie codzienne w Izraelu.
Partie ortodoksyjne, takie jak Szas czy Zjednoczony Judaizm Tory, mają znaczący wpływ na politykę Izraela. Działają jako „języczek u wagi” w koalicjach rządowych, co daje im możliwość forsowania swoich postulatów dotyczących przestrzeni publicznej. Ich zdanie w kwestiach religijnych często przeważa nad głosami świeckich polityków czy mniejszości religijnych. To właśnie ortodoksja żydowska stoi za wieloma zakazami i szykanami wobec wyznawców innych religii.
Społeczność chrześcijańska w Izraelu, licząca 177 tysięcy osób, regularnie zgłasza przypadki dyskryminacji i szykanowania. Liderzy tej wspólnoty wskazują na ograniczenia w publicznym wyrażaniu swojej wiary, zakaz budowy kościołów i napięcia wokół świąt chrześcijańskich. Podczas gdy muzułmańskie meczety funkcjonują choć z trudnościami, chrześcijanie czują się traktowani jako obywatele trzeciej kategorii – niższej niż muzłumanie. Zakaz choinek to tylko wisienka na torcie izraelskiego szowinizmu.
Nawrocki przerywa tradycję. „Traktuję swoje wartości chrześcijańskie poważnie”
W styczniu 2025 roku kandydat na prezydenta Karol Nawrocki zapowiedział, że nie będzie kontynuował tradycji zapalania świec chanukowych w Pałacu Prezydenckim, mówiąc: „Nie, ja swoje poglądy i swoje przywiązanie do wartości chrześcijańskich traktuję poważnie, więc obchodzę święta, które są bliskie mojej osobie„. Ta deklaracja przerwała wieloletnią tradycję zapoczątkowaną przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego.
Tradycja zapalania chanukowych świec w Pałacu Prezydenckim rozpoczęła się za kadencji Lecha Kaczyńskiego w 2006 roku. Miała symbolizować szacunek dla społeczności żydowskiej i pamięć o Holokauście. Kolejni prezydenci, Bronisław Komorowski i Andrzej Duda, kontynuowali tę ceremonię. W uroczystościach uczestniczyli przedstawiciele gminy żydowskiej, rabini i dyplomaci. Ceremonia stała się elementem protokołu dyplomatycznego i miała wymiar państwowy.
Decyzja Nawrockiego wywołała histeryczną reakcję środowisk żydowskich w Polsce. Przedstawiciele Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich w Polsce wyrazili rozczarowanie, wskazując na pogorszenie stosunków polsko-żydowskich. Szef Światowego Kongresu Żydów Ronald Lauder określił tę decyzję jako „krok wstecz” w dialogu międzyreligijnym. Politycy opozycji zarzucili Nawrockiemu antysemityzm i populizm skierowany do wyborców prawicowych.
Sam Nawrocki bronił swojej decyzji, argumentując, że nie jest przeciwny dialogowi z żydami, ale nie chce uczestniczyć w obrzędach religijnych innych wyznań. Podkreślał, że jako katolik czuje się zobowiązany do przestrzegania własnych tradycji religijnych, a nie do celebrowania cudzych świąt. Ta argumentacja znalazła poparcie wśród części katolickiego elektoratu, który od lat krytykował publiczne uczczenie Chanuki jako formę nierównego traktowania innych religii.
– Wrócił problem zapalania świec chanukowych. Myślę, że sprawa rozwiąże się sama, jak Żydzi zaczną śpiewać kolędy – powiedział popularny aktor Lech Dyblik
Czarzasty odpowiada: „W Sejmie była, jest i zawsze będzie Chanuka”
Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty z Lewicy zareagował na decyzję Nawrockiego, organizując w grudniu 2025 roku uroczystość zapalenia chanukowych świec w Sejmie i deklarując: „W polskim Sejmie nie ma miejsca na nienawiść ani antysemityzm. I jest miejsce na Chanukę. Było w tamtym roku, jest w tym roku i będzie w następnym„. Ceremonia odbyła się 15 grudnia 2025 roku.
W uroczystości wzięli udział rabini, przedstawiciele gminy żydowskiej oraz posłowie różnych ugrupowań. Czarzasty osobiście zapalił pierwszą świecę chanukową, a następnie wygłosił przemówienie podkreślające znaczenie tolerancji religijnej i pamięci o Holokauście. Ceremonia miała charakter państwowy i była transmitowana przez media. Stanowiła bezpośrednią odpowiedź na zapowiedź Nawrockiego i miała pokazać, że Sejm pozostaje otwarty na symbole żydowskie.
Paradoks polega na tym, że Czarzasty i Lewica od lat konsekwentnie domagają się usunięcia symboli chrześcijańskich z przestrzeni publicznej. Liderzy partii Razem Adrian Zandberg i Magdalena Biejat podkreślali w 2023 roku podczas konwencji „Świeckie Państwo”, że urzędy, szkoły i szpitale powinny być świeckie i neutralne światopoglądowo, a krzyże i inne symbole religijne powinny zniknąć. Lewica od lat postuluje zniesienie nauczania religii w szkołach i usunięcie krzyży z sal lekcyjnych.
Poseł Lewicy jednym tchem podczas wywiadu radiowego mówi o potrzebie palenia świec chanukowych w Sejmie i zdejmowaniu krzyża…
W maju 2024 roku prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski, polityk Platformy Obywatelskiej bliski środowisku Lewicy, wydał zarządzenie zakazujące eksponowania krzyży w urzędach miejskich, argumentując to neutralnością religijną przestrzeni publicznej. Decyzja wywołała protesty katolików, ale Trzaskowski podtrzymał swoje stanowisko. Krzyże zniknęły z szeregu warszawskich urzędów dzielnicowych.
Podczas gdy Lewica konsekwentnie postuluje usunięcie symboli chrześcijańskich z przestrzeni publicznej, powołując się na zasadę świeckiego państwa, ta sama argumentacja nie jest stosowana wobec żydowskich symboli religijnych. Chanuka w Sejmie jest nie tylko akceptowana, ale aktywnie promowana przez tych samych polityków, którzy sprzeciwiają się krzyżom w urzędach i Sejmie RP.
Dwa państwa, dwa standardy. Symbole religijne mile widziane tylko w jednym kierunku
Porównanie polityki symbolicznej Izraela i Polski ujawnia fundamentalną asymetrię. Środowiska żydowskie w Polsce oczekują i otrzymują reprezentację swoich symboli religijnych w najważniejszych instytucjach państwowych. Sejm co roku zapala chanukowe świece, w Pałacu Prezydenckim przez lata odbywały się ceremonie żydowskie, a politycy licytują się w deklaracjach szacunku dla społeczności żydowskiej. Tymczasem w izraelskim Knesecie chrześcijańskie symbole są kategorycznie odrzucane, mimo że w parlamencie zasiadają chrześcijańscy posłowie reprezentujący ponad 170 tysięcy obywateli.
Przedstawiciele społeczności żydowskiej w Polsce regularnie apelują o publiczne uczczenie Chanuki jako wyraz szacunku dla mniejszości religijnej. Te apele są pozytywnie przyjmowane przez polskie władze, a ceremonie organizowane są nie tylko w Sejmie, ale także w urzędach miejskich, szkołach i innych instytucjach publicznych. Chanuka stała się niemal oficjalnym świętem państwowym, celebrowanym z rozmachem i przy udziale najwyższych urzędników.
Kontrast z polityką Izraela wobec symboli chrześcijańskich jest uderzający. Podczas gdy polski Sejm od lat zapala chanukowe świece, w izraelskim Knesecie nie ma miejsca nawet na małą choinkę. Krytycy wskazują na brak wzajemności. Podczas gdy od Polski oczekuje się publicznego honorowania żydowskich świąt religijnych, Izrael nie tylko nie rezygnuje ale nasila szykanowanie chrześcijańskiej mniejszości. Argument o świeckim charakterze państwa polskiego pojawia się wybiórczo: świeckość ma uzasadniać obecność obcych symboli religijnych i usuwanie chrześcijańskich.
