Leandro Bertazzo otworzył w sobotę drzwi lecącej cessny i wyskoczył w powietrze bez spadochronu. Instruktor pracował w szkole lotniczej Flying Parrot w Córdobie. Skoczył z wysokości około 250 metrów nad polami w rejonie miejscowości Toledo. Chwilę wcześniej kazał swojej 22-letniej kursantce przejąć stery słowami „Wiesz, co masz robić”. Kobieta zachowała spokój i wysłała wiadomość alarmową do szkoły. Następnie samodzielnie wylądowała maszyną na lotnisku. Bertazzo nie przeżył upadku. Przyczyny jego decyzji bada teraz argentyńska prokuratura.
Ostatnie sekundy lotu
Cessna wystartowała po południu z lotniska Aeródromo Coronel Olmedo. Wcześniej tego dnia Bertazzo towarzyszył koledze podczas przeszkolenia i lot przebiegł bez zakłóceń. Po powrocie na pokład z kursantką instruktor nagle kazał jej przejąć stery i utrzymać kurs.
Zgodnie z relacją dyrektora szkoły Eduarda Álvareza mężczyzna przygotował się do skoku i otworzył drzwi kabiny. „Zdejmuje słuchawki, odkłada rzeczy i telefon, odpina pas, otwiera drzwi i skacze”, relacjonował Álvarez. Cała sekwencja zajęła kilkanaście sekund.
Reakcja kursantki
Rosario, kursantka lecąca tego dnia z Bertazzem, miała już licencję pilota prywatnego i zbierała nadzorowane godziny nalotu. Po skoku instruktora sama utrzymała kurs cessny i wysłała wiadomość do szkoły z informacją o zdarzeniu. Wylądowała na lotnisku bez żadnych uszkodzeń maszyny. Cało i zdrowo.
Zgodnie z relacją Álvareza kobieta znajdowała się w szoku i przez dłuższy czas powtarzała słowa „Nie rozumiem, dlaczego to zrobił”. Dyrektor szkoły ocenił jej zachowanie w kabinie jako opanowane. „Bardzo jasna, zdecydowana, dojrzała i profesjonalna”, powiedział Álvarez w rozmowie z Radio Mitre Córdoba, opisując jej postawę podczas lotu.
Poszukiwania instruktora
Álvarez wystartował własnym samolotem zaraz po otrzymaniu wiadomości od kursantki. Szukał kolegi z powietrza, nie znając dokładnego miejsca, w które ten upadł. Po około dwudziestu minutach dostrzegł ciało na polu na południe od Toledo i przekazał współrzędne służbom ratunkowym.
Na miejsce dotarli ratownicy i policja, którzy mogli już tylko stwierdzić zgon instruktora. Sprawą zajęła się początkowo prokuratura federalna, ponieważ do zdarzenia doszło na pokładzie samolotu w locie.
Kariera Leandra Bertazzo
Bertazzo miał 42 lata. Był kawalerem i nie miał dzieci. Z Flying Parrot związany był od ponad dekady. Zdobył tam licencję pilota komercyjnego i instruktora lotniczego, a także uprawnienia pilota transportu lotniczego. Od czterech lat pracował w szkole jako instruktor, wcześniej zdobywał też doświadczenie zawodowe w Chile.
Koledzy zapamiętali go jako pogodnego instruktora, chętnie pomagającego uczniom. Tego dnia przyjechał do pracy odebrany przez jednego z uczniów, mimo że zwykle dojeżdżał własnym samochodem.
Piloci i instruktorzy przechodzą okresowe badania lotniczo-lekarskie dopuszczające do wykonywania lotów. Bertazzo przechodził je regularnie i nigdy nie zgłaszał żadnych problemów zdrowotnych związanych z lotnictwem.
Śledztwo prokuratury
Sprawą zajęła się ostatecznie prokurator Patricia Baulies z departamentu Río Segundo. Główną hipotezą śledztwa jest samobójstwo. Śledczy analizują jeszcze zeznania kursantki i dane nawigacyjne, a także wyniki oględzin cessny.
Po zdarzeniu rodzina Bertazza poinformowała szkołę, że mężczyzna korzystał wcześniej z opieki placówki neuropsychiatrycznej. Fakt ten nigdy nie został zgłoszony w miejscu pracy.
Regulacje lotnicze zobowiązują szkołę do zawieszenia lotu w razie problemów zdrowotnych pilota. „Trudno to jednak wykryć, jeśli nikt o tym nie wie”, powiedział Álvarez, opisując nastroje w szkole jako pełne niedowierzania.
Badania psychiczne pilotów
System dopuszczania pilotów do lotów opiera się w dużej mierze na samodzielnym zgłaszaniu dolegliwości, ponieważ okresowe badanie nie zawsze wychwytuje epizody leczone prywatnie lub w przeszłości.
W przypadku Bertazza nikt w szkole nie wiedział o jego wcześniejszym kontakcie z opieką psychiatryczną. Podobne sytuacje bywają trudne do wykrycia również w innych krajach, których regulacje lotnicze nakładają na pilotów obowiązek zgłaszania problemów zdrowotnych, ale nie przewidują systematycznej kontroli historii leczenia sprzed lat.
Osoby w kryzysie psychicznym oraz bliscy zaniepokojeni stanem innej osoby mogą zadzwonić na całodobowy telefon zaufania 116 123 dla osób w kryzysie psychicznym lub pod numer alarmowy 112.
