4 czerwca tego roku Instytut Pamięci Narodowej otrzymał zgodę Ministerstwa Kultury Ukrainy na prace ekshumacyjne. Obejmuje ona Ostrówki i Wolę Ostrowiecką. To pierwsze pozwolenie wydane konkretnie na wniosek dotyczący ofiar Zbrodni Wołyńskiej. Instytut złożył w tej sprawie dwadzieścia sześć wniosków do władz ukraińskich w 2025 roku. Dziewięć z nich rozpatrzono negatywnie, a piętnaście czeka na odpowiedź do dziś. Trzy wcześniejsze etapy prac w tych samych wsiach pozwoliły odnaleźć szczątki 674 osób. Ciągnęły się przez ostatnie trzydzieści trzy lata. Nowe poszukiwania mają objąć kolejnych około 350 ofiar zbrodni z 30 sierpnia 1943 roku.
Co obejmuje zgoda z czerwca
Decyzję zatwierdziła ukraińska Państwowa Międzyresortowa Komisja do spraw Upamiętnienia Ofiar Wojny i Represji Politycznych. Poinformował o niej szef ukraińskiego IPN Ołeksandr Ałfiorow. Zrobił to na Facebooku, jeszcze przed oficjalnym komunikatem polskiego Instytutu. „Chodzi o miejsca pochówku mieszkańców dawnych wsi Ostrówki i Wola Ostrowiecka, którzy tragicznie zginęli w sierpniu 1943 roku”, przekazał Ałfiorow.
Zgoda dotyczy trzech miejsc. Pierwsze to Ostrówki i Wola Ostrowiecka na Wołyniu. Drugie miejsce to Hołosko Wielkie we Lwowie. Leżą tam żołnierze polegli w obronie miasta w 1939 roku. Komisja zaakceptowała też ponowną ekshumację 60 żołnierzy pochowanych w Mościskach, tym razem po to, by pobrać materiał DNA.
Bilans dwudziestu sześciu wniosków
W 2025 roku IPN złożył do władz ukraińskich 26 wniosków o prace poszukiwawcze lub ekshumacyjne. Dotyczą ofiar zbrodni ukraińskich nacjonalistów, zbrodni sowieckich i niemieckich oraz miejsc spoczynku żołnierzy Wojska Polskiego. Dziewięć wniosków rozpatrzono negatywnie. Na piętnaście Instytut nie doczekał się żadnej odpowiedzi.
Wiceprezes IPN Karol Polejowski przypomniał, że wcześniej zrealizowano jeden wniosek z tej puli. Dotyczył ekshumacji polskich żołnierzy spod Lwowa. Pochowano ich na cmentarzu w Mościskach w listopadzie ubiegłego roku. Zgoda dotycząca Ostrówek powstała jednak niezależnie od tamtych 26 wniosków. Jej podstawą było odrębne wystąpienie złożone w maju.
Trzy etapy poszukiwań w Ostrówkach
Rodziny ofiar i Towarzystwo Przyjaciół Krzemieńca i Ziemi Wołyńsko-Podolskiej w Lublinie przeprowadziły pierwszy etap prac już w 1992 roku. Wydobyto wtedy szczątki co najmniej 323 osób. Pochowano je 30 sierpnia tego samego roku na parafialnym cmentarzu w Ostrówkach. Latem 2011 roku polscy i ukraińscy archeolodzy wspierani przez wolontariuszy z Ochotniczego Hufca Pracy wznowili prace. W pięciu mogiłach odnaleźli szczątki kolejnych 317 osób. Trzeci etap odbył się w 2015 roku.
W kwietniu tego roku specjaliści z IPN zbadali teren obu wsi. Współpracowali z pracownikiem Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu oraz ukraińskim partnerem Instytutu, firmą Wołyńskie Starożytności. Odnaleźli dwa masowe groby oraz jeden pojedynczy. Na tej podstawie IPN złożył w maju wniosek o zgodę na przeprowadzenie ekshumacji, który Ukraina zatwierdziła miesiąc później.
Zbrodnia sprzed ponad ośmiu dekad
Nocą z 29 na 30 sierpnia 1943 roku doszło do ataku na te dwie wołyńskie wsie. Napastnikami były oddziały OUN i UPA. Ostrówki i Wola Ostrowiecka leżały w powiecie lubomelskim. Zginęło wtedy ponad tysiąc mieszkających tam Polaków, a same wsie spłonęły. Portal Przystanek Historia podaje, że tego dnia zniszczono ponad 30 miejscowości w tym powiecie, a łączna liczba ofiar sięgnęła około 2,5 tysiąca osób.
Historycy uznają wydarzenia na Wołyniu za ludobójstwo. Dokonały go oddziały OUN i UPA na polskiej ludności cywilnej. Mordy trwały w latach 1943 i 1944. Strona ukraińska od lat kwestionuje tę kwalifikację prawną, wskazując na własne straty w tym samym okresie.
Ile lat może to jeszcze potrwać
Historycy IPN i większość polskich badaczy szacują, że w Zbrodni Wołyńskiej i czystce w Małopolsce Wschodniej zginęło łącznie od 120 do 140 tysięcy Polaków. Na samym Wołyniu badacze wskazują na 40 do 60 tysięcy ofiar. Dr Leon Popek, naczelnik Wydziału Kresowego IPN, mówił wcześniej, że w wołyńskich dołach śmierci wciąż leży ponad 55 tysięcy osób, rozproszonych po blisko dwóch tysiącach miejscowości. Odnalezienie ich uznał za bardzo trudne, bo krajobraz tych terenów zmienił się nie do poznania w ciągu ostatnich osiemdziesięciu lat.
Dotychczasowe tempo prac pokazuje skalę tego zadania. Od początku lat 90. do dziś, w ponad trzydzieści lat niepodległości Ukrainy, udało się odnaleźć i pochować około 800 ofiar. Przy takim tempie odnalezienie pozostałych dziesiątek tysięcy zajęłoby, według prostego wyliczenia opartego na tych danych, znacznie więcej niż sto lat. Sama teza z tytułu tego artykułu jest więc raczej ostrożnym niż wyolbrzymionym szacunkiem.
Kontrastuje z tym tempo ekshumacji niemieckich żołnierzy z tego samego okresu wojny. Na mocy umowy międzyrządowej z 1996 roku Niemiecki Związek Ludowy Opieki nad Grobami Wojennymi ekshumował na Ukrainie prawie 103 tysiące nazistowskich żołnierzy Wehrmachtu i Waffen-SS w latach 2001-2022. Tylko w 2022 roku, już podczas rosyjskiej inwazji, było to prawie tysiąc osób. Do tego porównania odwoływał się szef polskiej dyplomacji Radosław Sikorski, mówiąc, że Ukraina nie targowała się z Niemcami o zgody na te prace, i apelując, by ofiary rzezi wołyńskiej nie były traktowane gorzej niż niemieccy sojusznicy Ukrainy z czasów II Wojny Światowej. Podobny argument przedstawiał też ówczesny prezes IPN Karol Nawrocki, wskazując, że Ukraina traktuje Niemców jako partnera, a polskim wnioskom regularnie nie odpowiada.
Część tej różnicy tłumaczy odmienna podstawa prawna. Umowa niemiecko-ukraińska z 1996 roku daje Volksbundowi stałe uprawnienia operacyjne, bez konieczności uzyskiwania osobnej zgody na każdą lokalizację. Umowa polsko-ukraińska z 1994 roku takiego mechanizmu nie przewiduje, a od 2017 roku, po sporze o pomnik UPA w Hruszowicach, ukraiński IPN dodatkowo wstrzymał wydawanie zgód konkretnie stronie polskiej.
Lata sporu o dostęp do miejsc pochówku
Poszukiwania i ekshumacje na Ukrainie utknęły w martwym punkcie po 2017 roku. Wtedy demontaż pomnika UPA w Hruszowicach wywołał reakcję władz ukraińskich. Ówczesny szef ukraińskiego IPN Wołodymyr Wiatrowycz wstrzymał zgody na polskie prace poszukiwawcze. Zakaz zniesiono dopiero pod koniec listopada 2024 roku, gdy szefowie dyplomacji obu krajów ogłosili brak przeszkód formalnych dla takich działań.
W grudniu ubiegłego roku prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski spotkał się z prezydentem Karolem Nawrockim. Zadeklarował wtedy gotowość do przyspieszenia rozpatrywania wniosków IPN. Tego samego dnia polscy i ukraińscy specjaliści przeprowadzili rekonesans przed poszukiwaniami w miejscowości Ugły, kolejnym miejscu planowanych prac.
Wiceprezes IPN Karol Polejowski zapowiedział, że Instytut ponowi 24 wnioski dotyczące poszukiwań i ekshumacji w ponad 60 lokalizacjach na Ukrainie. Dokładny termin dalszych prac w Ostrówkach i Woli Ostrowieckiej zależy od warunków pogodowych.
