Wrocławianie mogą zapłacić za śmieci nawet 57 zł od osoby miesięcznie, o 15,76 zł więcej niż obecnie. To wzrost o ponad 38 procent, jeden z najbardziej odczuwalnych ciosów w domowy budżet w ostatnich latach. Projekt uchwały w tej sprawie trafi pod obrady Rady Miejskiej na lipcowej sesji, a decyzja radnych przesądzi, czy nowe stawki zaczną obowiązywać już od września.
Nowa stawka to szok dla domowego budżetu
Obecnie mieszkańcy Wrocławia, którzy prawidłowo segregują odpady, płacą 41,24 zł miesięcznie od osoby. Stawka ta obowiązuje od lutego 2023 roku i przez ponad trzy lata się nie zmieniała. Zgodnie z projektem uchwały ma wzrosnąć do 57 zł, czyli o 15,76 zł na osobę.
Dla porównania, ustawowy limit, powyżej którego gminy nie mogą podnosić opłat, wynosi 70 zł od osoby. Nowa stawka zbliża się więc wyraźnie do tego pułapu, co oznacza, że miasto ma coraz mniej przestrzeni na dalsze podwyżki bez zmiany przepisów.
Miasto zapowiada utrzymanie dotychczasowych ulg, między innymi dla rodzin wielodzietnych oraz właścicieli domów kompostujących bioodpady. Skala samej podwyżki sprawia jednak, że te ulgi nie zrekompensują odczuwalnego wzrostu miesięcznych rachunków większości gospodarstw domowych.
System kaucyjny wyjął z odpadów to, co najbardziej dochodowe
Jednym z czynników, na które od miesięcy wskazują samorządy w całej Polsce, jest wprowadzenie systemu kaucyjnego na butelki plastikowe i puszki aluminiowe. To właśnie te frakcje odpadów opakowaniowych były dotąd najbardziej wartościowe na rynku surowców wtórnych i częściowo finansowały funkcjonowanie gminnych systemów gospodarki odpadami.
Od momentu startu systemu kaucyjnego coraz mniejsza liczba butelek PET i puszek trafia do żółtych worków, bo mieszkańcy oddają je w punktach zbiórki w zamian za zwrot kaucji. Efekt jest taki, że firmy odbierające odpady komunalne przewożą mniejsze masy surowców, mimo że koszty operacyjne pozostają praktycznie niezmienione, bo trasy i liczba obsługiwanych nieruchomości się nie zmieniły.
Izba Branży Komunalnej i przedstawiciele samorządów wprost wskazują dziś system kaucyjny jako jedną z głównych przyczyn pogarszającej się ekonomiki gminnych systemów odpadowych. Ministerstwo Klimatu i Środowiska ocenia ten związek jako przedwczesny do jednoznacznej oceny, wskazując również na inne czynniki, takie jak inflacja czy rosnące koszty paliw. Niezależnie od tego, które wyjaśnienie przeważy, mieszkańcy odczują skutki w postaci wyższego rachunku.
Rosnące koszty systemu pogłębiają 50-milionową dziurę
Władze Wrocławia tłumaczą podwyżkę przede wszystkim rosnącymi kosztami funkcjonowania całego systemu gospodarki odpadami. Względem 2023 roku koszty funkcjonowania systemu wzrosły o ponad 26 procent. Prognozy zakładają dalszy wzrost kosztów w kolejnych latach, aż do 2029 roku.
Jak wskazuje skarbnik Wrocławia Marcin Urban, bez zmiany stawek w budżecie miasta zabraknie środków na pokrycie kosztów systemu. W 2026 roku byłoby to około 50 milionów złotych. To właśnie ta luka finansowa ma być głównym argumentem, który usłyszą radni podczas lipcowej sesji.
Miasto uszczelnia system, ale to nie wystarcza
Wrocław od dłuższego czasu prowadzi działania mające ograniczyć liczbę osób korzystających z systemu bez wnoszenia opłat. Miasto weryfikuje deklaracje mieszkańców poprzez porównanie z rejestrem PESEL i analizę zużycia wody w nieruchomościach. Prowadzi też kontrole we współpracy ze Strażą Miejską.
W 2025 roku i w pierwszej połowie 2026 roku miasto intensywnie weryfikowało deklaracje mieszkańców. Ten okres przyniósł ponad 8,5 tysiąca pism i decyzji w tej sprawie. Efektem tych działań jest wzrost liczby osób objętych systemem z około 533 tysięcy do blisko 655 tysięcy. Według danych GUS to około 97 procent mieszkańców Wrocławia, jeden z najwyższych wskaźników wśród dużych polskich miast.
Mimo tak wyraźnego poszerzenia grona płacących, budżet systemu i tak nie domyka się bez podwyżki. Realne koszty odbioru i zagospodarowania odpadów rosną szybciej niż liczba osób objętych opłatą.
Harmonogram odbioru odpadów zostaje bez zmian
Niezależnie od losów projektu uchwały, harmonogram odbioru odpadów pozostanie bez zmian. W ramach miesięcznej opłaty mieszkańcy nadal będą mogli korzystać z Punktów Selektywnego Zbierania Odpadów Komunalnych (PSZOK), bezpłatnego odbioru odpadów wielkogabarytowych oraz usług SZOT i SZOP, bez dodatkowych kosztów.
Radni zagłosują nad podwyżką na lipcowej sesji
Ostateczna decyzja należy do radnych, którzy zagłosują nad projektem uchwały na lipcowej sesji Rady Miejskiej. Do tego czasu obowiązują dotychczasowe stawki. Jeśli projekt zostanie przyjęty, nowe opłaty w wysokości 57 zł od osoby zaczną obowiązywać od września. Odrzucenie uchwały oznaczałoby konieczność szukania przez miasto innych sposobów na pokrycie rosnącej luki finansowej w systemie gospodarki odpadami.
Skala planowanej podwyżki, sięgająca niemal 40 procent, już teraz budzi wątpliwości co do tego, czy mieszkańcy Wrocławia są gotowi zaakceptować tak duży, jednorazowy wzrost miesięcznych opłat.
