Sędzia Henryk Komisarski uchylił wyrok dożywotniego więzienia dla mężczyzny, który zamordował żonę i dwie córki w wielkopolskim Puszczykowie. Sąd Apelacyjny w Poznaniu podjął tę decyzję, bo w składzie orzekającym sądu pierwszej instancji zasiadał sędzia powołany po 2018 roku przy udziale nowej Krajowej Rady Sądownictwa. Zbigniew Ziobro zapowiada, że sędziowie kwestionujący status innych sędziów mają znaleźć się poza zawodem.
Puszczykowa – zbrodnia, która wstrząsnęła Polską. Morderca wraca do gry dzięki sedziemu Komisarskiemu
Serhij T. 42-latek z Ukrainy został skazany na dożywocie za brutalne zamordowanie żony i dwóch malutkich córek. Zbrodnia w Puszczykowie była jedną z najbardziej szokujących spraw kryminalnych ostatnich lat. Wyrok wydał Sąd Okręgowy w pierwszej instancji, a sprawa trafiła do Sądu Apelacyjnego w Poznaniu. Tam jednak sędzia Komisarski przewodniczący trzyosobowemu składowi sedziowskiemu podjął decyzję, która zszokowała opinię publiczną – uchylił wyrok dożywocia. Powód? W składzie sądu niższej instancji orzekał sędzia powołany po 2018 roku.
Serhij T. może teraz liczyć na nowy proces, a rodzina ofiar musi na nowo przechodzić przez gehennę sądowej batalii. Wyrok dożywocia, który miał zamknąć ten tragiczny rozdział, przestał obowiązywać – bo sędziowie postanowili zakwestionować prawo do orzekania innego sędziego.
Zbigniew Ziobro nie pozostawił na tej decyzji suchej nitki. „Sędzia Henryk Komisarski, który uchylił wyrok dożywocia na mordercę dwójki dzieci i ich matki, bo postanowił nie uznawać innego sędziego, zrzekł się urzędu” – napisał były minister sprawiedliwości na platformie X. Choć ta ostatnia informacja to myślenie życzeniowe polityka, reszta wypowiedzi nie pozostawia wątpliwości co do jego intencji: „On i wszyscy sędziowie, którzy w swoich wyrokach podważyli status innych sędziów, niedługo znajdą się poza zawodem. Bo zdradzili państwo polskie, któremu ślubowali wierność„.
Ziobro uderza w stół: „Zdrajcy państwa znajdą się poza zawodem bez odpraw”
Były prokurator generalny nie ograniczył się do ogólnych deklaracji. Zapowiedział konkretne konsekwencje dla sędziów, którzy swoimi wyrokami kwestionują status innych sędziów. Mają oni stracić stanowiska bez prawa do odpraw, stanu spoczynku i powrotu do jakiegokolwiek innego zawodu prawniczego. To skrajnie radykalne rozwiązanie, ale czy faktycznie bez szans na akceptację społeczną?
Przemysław Czarnek, były minister edukacji i nauki, także zapowiada konsekwencje. Wskazuje na odpowiedzialność dyscyplinarną jako narzędzie do rozliczenia sędziów. „Rozprawimy się z tymi, którzy uchylają wyroki z powodu tego, że w składzie orzekał sędzia powołany przez obecną KRS” – deklaruje polityk PiS.
Wypowiedzi te padają w kontekście szerszej walki o kształt polskiego wymiaru sprawiedliwości. PiS planuje, że po ewentualnym powrocie do władzy przeprowadzi radykalną reformę sądownictwa. Sędziowie kwestionujący powołania swoich kolegów mają być pierwszymi, którzy odczują jej skutki.
Kto łamie konstytucję? Sędziowie-buntownicy czy nominaci nowej KRS
Konstytucja w artykule 180 gwarantuje sędziom nieusuwalność. Ale czy oznacza to, że mogą oni bezkarnie łamać prawo i kwestionować swoich kolegów po fachu?
Problem w tym, że należy rozstrzygnać czy sędziowie kwestionujący powołania innych sędziów działają zgodnie czy wbrew obowiązującemu prawu. Sędziowie powołani po 2018 roku z udziałem KRS otrzymali swoje nominacje zgodnie z procedurą obowiązującą w tamtym czasie. Zostali powołani przez prezydenta Rzeczypospolitej – konstytucyjny organ państwa.
Złożenie z urzędu możliwe jest obecnie w sytuacji, kiedy orzeknie o tym prawomocnie sąd dyscyplinarny, również kwestionowany przez cześć sędziów. Oprócz złożenia z urzędu katalog kar dyscyplinarnych obejmuje upomnienie, naganę, karę pieniężną, obniżenie wynagrodzenia oraz przeniesienie na inne miejsce służbowe.
Ustawa tzw. „kagańcowa” miała powstrzymać chaos. Sejm poprzedniej kadencji tylko pogłębił problem
W 2019 roku ówczesna większość parlamentarna w której większość miał rząd PiS, gdzie ministrem był Zbigniew Ziobro przyjęła przepis, który miał zapobiec chaosowi w sądach. Artykuł 107 § 1 prawa o ustroju sądów powszechnych przewidział odpowiedzialność dyscyplinarną za „działania kwestionujące istnienie stosunku służbowego sędziego, skuteczność powołania sędziego lub umocowanie konstytucyjnego organu Rzeczypospolitej Polskiej„.
Opozycja i część środowiska sędziowskiego nazwała ten przepis „ustawą kagańcową”. Twierdzili, że ogranicza on niezawisłość sędziowską. W rzeczywistości miał on zapobiec dokładnie takiej sytuacji, jaka wydarzyła się w Poznaniu – gdzie sędzia arbitralnie kwestionuje status innego sędziego i uchyla oczywisty wyrok na mordercę.
Sejm wprowadził tam również przepis – artykuł 42a prawa o ustroju sądów powszechnych, gdzie czytamy:
§ 2. Niedopuszczalne jest ustalanie lub ocena przez sąd powszechny lub inny organ władzy zgodności z prawem powołania sędziego lub wynikającego z tego powołania uprawnienia do wykonywania zadań z zakresu wymiaru sprawiedliwości.
oraz
§ 3. Dopuszczalne jest badanie spełnienia przez sędziego wymogów niezawisłości i bezstronności z uwzględnieniem okoliczności towarzyszących jego powołaniu i jego postępowania po powołaniu, na wniosek uprawnionego, o którym mowa w § 6, jeżeli w okolicznościach danej sprawy może to doprowadzić do naruszenia standardu niezawisłości lub bezstronności, mającego wpływ na wynik sprawy z uwzględnieniem okoliczności dotyczących uprawnionego oraz charakteru sprawy.
Zgodnie z nim sędziowie są teraz uprawnieni do badania, czy inny sędzia spełnia wymogi niezawisłości i bezstronności, z uwzględnieniem okoliczności jego powołania. Profesor Jacek Zaleśny, konstytucjonalista z Uniwersytetu Warszawskiego, wskazuje w rozmowie z dziennikarzem Rzeczpospolitej na kluczowy aspekt tej sprawy: „Nie można karać sędziów za wykonywanie obowiązującej ustawy, której sędziowie podlegają” – tłumaczy Zaleśny. Profesor Zaleśny wskazuje na paradoks tej sytuacji: „Dopóki ten przepis obowiązuje, dopóty chaos powszechnego kwestionowania statusu sędziów i uchylanie z tego powodu wyroków może funkcjonować w świetle prawa„.
Resort Adama Bodnara przedstawił w marcu 2025 roku projekt nowelizacji, która ma odwrócić skutki tzw. ustawy kagańcowej. Projekt nie został jednak dotychczas przyjęty przez rząd. Gdyby wszedł w życie, sędziowie kwestionujący status swoich kolegów mieliby jeszcze większą swobodę działania – a liczba uchylanych wyroków mogłaby jeszcze bardziej wzrosnąć. Każdy kolejny wyrok uchylony z tego powodu to kolejna ofiara przestępstwa, która musi przechodzić przez gehennę powtórnego procesu.
Sędziowie z Iustitii straszą karami dla Polski. A co z rodzinami zamordowanych?
Bartłomiej Przymusiński, prezes stowarzyszenia sędziowskiego Iustitia, broni sędziów kwestionujących status swoich kolegów. „Obowiązujące w Polsce prawo nie przewiduje możliwości usuwania sędziów z zawodu bez prawa do odpraw i do stanu spoczynku za kwestionowanie statusu” – mówi Przymusiński. Dodaje, że „sędziowie powinni orzekać zgodnie z prawem i własnym sumieniem, a więc muszą brać pod uwagę to, czy sąd, którego orzeczenie oceniają jest zgodny z Europejską Konwencją Praw Człowieka”.
Prezes Iustitii straszy też konsekwencjami finansowymi. „Jeśli pan Ziobro i jego koledzy chcieliby kiedykolwiek realizować te groźby, to polscy podatnicy musieliby za to zapłacić wielomilionowe kary” – ostrzega Przymusiński. Według niego stosowanie przepisu z ustawy kagańcowej jest niezgodne ze zobowiązaniami Polski przyjętymi w tzw. kamieniach milowych – warunkach niezbędnych do wypłaty środków z funduszy unijnych.
Zabrakło jednak w tych wypowiedziach słowa o rodzinach ofiar. Matka i dwie córki zamordowane w Puszczykowie – ich bliscy muszą teraz przechodzić przez gehennę ponownego procesu. Wyrok dożywocia, który miał dawać im poczucie sprawiedliwości, został uchylony. Bo sędzia Komisarski postanowił zakwestionować status innego sędziego. Dla rodziny ofiar nie ma znaczenia, czy Polska zapłaci karę Unii Europejskiej. Dla nich liczy się tylko jedno – sprawiedliwość dla zamordowanych kobiet.
Sędzia Ulman deklaruje, że „nie boi się tych gróźb”. „Żaden sędzia nie może bać się orzekać zgodnie z prawem i z własnym sumieniem. Jeśli którykolwiek z tych warunków zniknie, to sędzia powinien zrezygnować i zdjąć łańcuch sędziowski” – mówi były rzecznik dyscyplinarny. Ale czy orzeczenie, które wypuszcza mordercę rodziny z więzienia z powodu kwestionowania statusu innego sędziego, to rzeczywiście orzekanie zgodne z prawem i etyką zawodową? Prezydent powołał tego sędziego zgodnie z obowiązującą procedurą. To konstytucyjny organ państwa. Kto dał sędziemu Komisarskiemu prawo do kwestionowania decyzji prezydenta?
PiS zapowiada porządki w sądach : „Wszyscy won”
Podczas ostatniej konwencji PiS poseł Michał Woś przedstawił wizję reform w sądownictwie : „Wszyscy won” – tak w skrócie określił koncepcję, która ma być realizowana po ewentualnym przejęciu władzy przez tę formację. Reforma ma być głęboka i obejmować spłaszczenie struktury sądów, jednolity status sędziego, pełną cyfryzację sądownictwa oraz „docenienie kadry pozaorzeczniczej”.
Radykalizm tych zapowiedzi wynika wprost z chaosu, jaki panuje obecnie w polskim wymiarze sprawiedliwości. Sędziowie powołani przez prezydenta są kwestionowani przez innych sędziów. Wyroki na najgroźniejszych przestępców są uchylane. Rodziny ofiar muszą po latach od nowa przechodzić przez procesy. A radykalna część środowiska sędziowskiego reprezentowana przez Iustitię broni tych praktyk, straszając karami finansowymi dla Polski.
Niemniej dopóki ustawa kagańcowa będzie obowiązywać w obecnej formie, a w szczególności niesławny już art. 42a , doputy chaos w sądownictwie będzie trwał. Zatem realizacja zapowiedzi Zbigniewa Ziobry i innych polityków PiS wymagałaby najpierw, gruntownej przebudowy ustawy ich autorstwa, którą sami przyjęli.

