26 proc. ukraińskich migrantów w Polsce aktywnie zabiega o polskie obywatelstwo, a kolejne 28 proc. rozważa taki krok w najbliższych latach. Tak wynika z najnowszego raportu Ośrodka Badań nad Migracjami Uniwersytetu Warszawskiego. Ich droga do paszportu różni się jednak zasadniczo od Karty Polaka, jedynego dokumentu, który wprost wymaga zadeklarowania przynależności do Narodu Polskiego. Autor raportu ostrzega, że same liczby trzeba czytać ostrożnie.
Ilu Ukraińców chce dziś polskiego paszportu?
26 proc. ankietowanych aktywnie ubiega się o polski paszport, a kolejne 28 proc. rozważa taki krok w najbliższych latach. Razem to 54 proc. wszystkich respondentów. Świadomie wyklucza takie starania 28 proc. badanych, a 3,5 proc. ma już obywatelstwo polskie obok ukraińskiego. Reszta, 17 proc., odmówiła odpowiedzi.
Badanie objęło 1892 obywateli Ukrainy mieszkających w Polsce. Prof. Paweł Kaczmarczyk, szef Ośrodka Badań nad Migracjami UW, zastrzega, że próba jest obciążona błędem pozytywnej selekcji. Wzięły w niej udział wyłącznie osoby, które zostały w Polsce, a ci, którzy wyjechali z Polski albo pojechali dalej, w wynikach się nie pojawiają. Tylko tyle wiemy na pewno. Kaczmarczyk tłumaczy to długim stażem części respondentów w Polsce. Duża część uczestników badania mieszka tu od ponad czterech lat, więc decyzja o obywatelstwie bywa naturalną konsekwencją długiego pobytu. To nie decyzja podjęta pod wpływem chwili.
Skala zjawiska wykracza poza samą ankietę. Według danych Eurostatu status ochrony czasowej miało w Polsce 967,5 tys. obywateli Ukrainy. Dane pochodzą z końca maja.
Jaki status mają dziś w Polsce?
Najczęstszą formą legalnego pobytu pozostaje ochrona czasowa, status wprowadzony w Unii Europejskiej zaraz po wybuchu wojny w 2022 roku i przyznawany bez osobnego postępowania azylowego. Ma go 60 proc. migrantów bez polskiego obywatelstwa. Kolejne 27 proc. dysponuje kartą czasowego pobytu, a 6 proc. kartą stałego pobytu albo innym dokumentem uprawniającym do długoterminowego przebywania w kraju.
Rozkład statusów prawnych ma znaczenie praktyczne, bo zezwolenie na pobyt stały jest wstępnym warunkiem większości ścieżek prowadzących do uznania cudzoziemca za obywatela polskiego, a bez niego droga do paszportu prowadzi tylko przez uznaniową decyzję prezydenta. Nie ma go jeszcze 94 proc. badanych. Reszta czeka.
Co trzeba udowodnić, żeby dostać Kartę Polaka?
Karta Polaka jest jedynym z tych dokumentów, który wprost odwołuje się do tożsamości narodowej. Ustawa z 7 września 2007 r. określa to w art. 2. Wnioskodawca musi zadeklarować przynależność do Narodu Polskiego oraz wykazać podstawową znajomość języka polskiego uznawanego za ojczysty, a także znajomość i kultywowanie polskich tradycji.
Do tego dochodzi dowód pochodzenia. Wnioskodawca musi wykazać polską narodowość swoją, rodzica lub dziadka, albo dwojga pradziadków, albo przedstawić zaświadczenie organizacji polonijnej potwierdzające co najmniej trzyletnie zaangażowanie w działalność na rzecz polskiego języka i kultury. Deklarację składa się osobiście, przed konsulem.
Ustawa zawiera też ograniczenie, które dotyczy części opisywanych migrantów. Karty Polaka nie dostanie osoba posiadająca już zezwolenie na pobyt stały w Polsce. W praktyce wyklucza to głównie te 6 proc. badanych, którzy mają kartę stałego pobytu.
Jakie warunki trzeba spełnić, żeby zostać obywatelem Polski?
Ustawa o obywatelstwie polskim przewiduje kilka dróg do upragnionego paszportu. Najczęściej stosowaną w praktyce jest uznanie cudzoziemca za obywatela polskiego przez wojewodę. Warunki różnią się w zależności od podstawy pobytu. Wspólnym mianownikiem jest zezwolenie na pobyt stały utrzymywane nieprzerwanie przez kilka lat i stabilne źródło dochodu. Trzeba też mieć tytuł prawny do mieszkania i certyfikat znajomości języka polskiego na poziomie B1.
Żaden z tych warunków nie dotyczy tożsamości narodowej. Ustawa nie pyta, czy wnioskodawca czuje się Polakiem, ani czy ktoś z jego przodków miał polskie korzenie. Warunkiem jest też brak zagrożenia dla bezpieczeństwa państwa.
Jest jeszcze drugi tryb, rzadziej stosowany, ale ważniejszy w hierarchii ustawy. Ustawa pozwala prezydentowi nadać obywatelstwo polskie na wniosek cudzoziemca. Prezydent nie jest ograniczony żadnymi warunkami ustawowymi i może nadać obywatelstwo polskie każdemu cudzoziemcowi, który o to wystąpi z wnioskiem. Decyzja ma charakter uznaniowy, nie wymaga uzasadnienia i nie podlega odwołaniu. Ustawa nazywa ten tryb najważniejszym sposobem nabycia obywatelstwa polskiego.
Gdzie leży różnica i dlaczego budzi spór?
Zestawienie obu ścieżek pokazuje wyraźną asymetrię. Karta Polaka wymaga zadeklarowania przynależności narodowej i udokumentowania polskich korzeni. Uznanie za obywatela polskiego sprawdza jedynie pobyt, dochód i język.
Kaczmarczyk uważa, że politycy odpowiedzialni za politykę migracyjną znają te dane. Ich decyzje, jak mówi, rzadko wynikają jednak z twardych liczb. Migracja jest przy tym jednym z najbardziej spolaryzowanych tematów debaty publicznej, obciążonym dodatkowo dezinformacją i propagandą. Największy zarzut Kaczmarczyka wobec odpowiedzialnych za tę politykę dotyczy poddawania się nastrojom społecznym bez próby budowania, jak to ujął, „pozytywnej narracji o migrantach”.
W ciągu ostatnich dwunastu miesięcy rząd powiązał świadczenie 800 plus dla obywateli Ukrainy z aktywnością zawodową rodziców. Prezydent Karol Nawrocki poparł tę decyzję. Zmieniono też zasady bezpłatnego pobytu w ośrodkach zbiorowego zakwaterowania.
Nastroje społeczne, o których mówi Kaczmarczyk, można już zmierzyć. Centrum Badania Opinii Społecznej bada stosunek Polaków do przyjmowania ukraińskich uchodźców nieprzerwanie od sierpnia 2015 roku, wkrótce po aneksji Krymu, i dotąd żaden pomiar w tej serii nie pokazał podobnego wyniku. Przeciwko przyjmowaniu uchodźców opowiedziało się w lipcu 52 proc. respondentów, a poparcie zadeklarowało 42 proc. Dla porównania, zaraz po wybuchu pełnoskalowej wojny w 2022 roku, poparcie sięgało 94 proc. 54 proc. ankietowanych uznaje dziś pomoc dla Ukraińców za nadmierną.
Odpowiedzi na pytania o konkretne ograniczenia bywają jednak inne niż ogólny nastrój. Za odebraniem matkom z dziećmi powyżej pierwszego roku życia prawa do bezpłatnego zakwaterowania było tylko 29 proc. badanych, a przeciwko, 58 proc. Sam CBOS nazwał to zestawienie niejednoznacznym.
Przyczyny tego pogorszenia nie są tajemnicą. Wołodymyr Zełenski nadał jednej z jednostek wojskowych miano „bohaterów UPA”, formacji odpowiedzialnej za rzeź wołyńską, którą Sejm uznał w 2016 r. za ludobójstwo. W odpowiedzi prezydent Karol Nawrocki odebrał ukraińskiemu przywódcy Order Orła Białego.
Jakie mogą być polityczne konsekwencje wzrostu liczby nowych obywateli?
Obywatelstwo otwiera prawa wyborcze i możliwość udziału w życiu politycznym, których nie dają ani ochrona czasowa, ani karta pobytu. Ustawa o partiach politycznych zastrzega członkostwo wyłącznie dla obywateli polskich, więc dzisiejsi migranci nie mogą zakładać własnych ugrupowań, dopóki go nie mają.
Poseł Platformy Obywatelskiej Robert Kropiwnicki odniósł się do tego scenariusza w Trójce już w 2023 r., pytany o możliwość powstania partii Ukraińców w Polsce. Przyznał, że obecnie taki krok jest niemożliwy z powodu ustawowego wymogu obywatelstwa. Dodał, że sytuacja zmieni się, gdy migranci to obywatelstwo uzyskają.
Ukraiński portal Europejska Prawda poszedł w tej kalkulacji dalej. Z jego analizy, przywołanej przez naTemat, wynika, że 70 do 80 proc. Ukraińców z długoterminowymi zezwoleniami na pobyt zdecydowałoby się na polskie obywatelstwo, co dałoby w Polsce od 400 do 500 tys. nowych wyborców. Zdaniem autorki tekstu, Ukraińcy mogliby mieć własną reprezentację w Sejmie już w wyborach w 2027 roku.
Lider Konfederacji Sławomir Mentzen zareagował na te wyliczenia ostro, pisząc w mediach społecznościowych, że „musimy bronić naszego kraju i jego tożsamości”.
Ten sprzeciw wobec zmiany składu narodowościowego kraju ma w Polsce dłuższą tradycję intelektualną. Roman Dmowski i myśliciele Narodowej Demokracji na początku XX wieku pisali o jednolitości narodowej jako warunku siły państwa, a mniejszości traktowali jako źródło politycznego ryzyka.
