Niemcy odmówiły mu prawa do wejścia do kin, telewizji i streamingu. Lewicowi krytycy nazwali go jednym z najbardziej obrzydliwych filmów roku. Armie Hammer zagrał w nim główną rolę po kilku latach nieobecności na ekranie spowodowanej głośnym skandalem obyczajowym. A mimo to, a może właśnie dlatego, Citizen Vigilante Uwe Bolla przy budzecie niespełna 5 mln dolarów zdążył zarobić już 67 milionów dolarów przy ograniczonej dystrybucji kinowej i wygenerować globalną debatę o granicach wolności słowa, cenzurze i roli social mediów w jej omijaniu. Swoją cegiełkę dołożył Elon Musk, publikując cały film na X. Żadna kampania marketingowa nie zrobiłaby temu tytułowi lepszej reklamy.
Film, któremu odmówiono nawet kategorii 18+
Sanders, były oficer armii USA, przyjeżdża do Europy, by przejąć nieruchomości po ojcu. Szybko przekonuje się, że kontynent, który zastał, nie przypomina tego, który zapamiętał. Przestępczość rośnie, system sądowniczy zawodzi ofiary, media skupiają się na niedoli sprawców. Gdy kobieta ginie zasztyletowana przez migrantów na oczach własnego syna, a ta historia otwiera film, Sanders postanawia wziąć sprawiedliwość we własne ręce. Poluje na przestępców i skorumpowanych sędziów, zdobywa wirusową sławę w mediach społecznościowych i staje się przedmiotem polowania ze strony szefa Interpolu, granego przez Costasa Mandylora.
Reżyser twierdzi, że inspirował się sprawą z Hamburga. W 2016 roku grupa nastolatków zgwałciła 14-letnią dziewczynę i otrzymała wyroki w zawieszeniu. Boll uważa, że reakcja europejskich mediów na tamte zdarzenia była kompletnym odwróceniem rzeczywistości. Mówił w wywiadach, że „istnieje ogromna różnica między tak zwaną mową nienawiści a dźganiem ludzi w szyję„, i że fakty przestały mieć znaczenie w debacie publicznej.
Niemiecka komisja klasyfikacji filmów FSK oceniła Citizen Vigilante dwukrotnie. Dwukrotnie odmówiła nadania jakiegokolwiek ratingu, włącznie z kategorią dla dorosłych. Decyzja zapadła stosunkiem głosów 6:2. W Niemczech oznacza to całkowity zakaz publicznej dystrybucji. Kina, telewizje, streamingi i sklepy nie mogą go oferować. Boll zatrudnił prawnika i złożył odwołanie. Przegrał. Jedyna legalna droga dla niemieckiego widza prowadzi przez sprowadzenie płyty Blu-ray ze Szwajcarii lub Austrii. Film nie trafił na tzw. Indeks, można go zatem posiadać i sprzedawać dorosłym, jednak publiczna dystrybucja w Niemczech pozostaje zablokowana.
FSK uzasadniała decyzję przepisami Jugendschutzgesetz, czyli ustawy o ochronie nieletnich, oraz ryzykiem podżegania do nienawiści wobec migrantów w rozumieniu paragrafu Volksverhetzung. Boll ripostował, że poziom przemocy w jego filmie jest porównywalny z serią John Wick czy The Equalizer, obydwie bez przeszkód trafiły do niemieckich kin. Dla komisji argument nie miał znaczenia.
Uwe Boll, reżyser, który krytykę zamienia w paliwo
Uwe Boll od lat funkcjonuje w kinie jako osobna kategoria. Jego filmy regularnie lądują na listach najgorszych produkcji dekady tworzonych przez krytyków, on sam toczy z nimi ostre spory, a przed laty zapraszał ich nawet na bokserskie pojedynki i nie zmienia kursu niezależnie od recenzji. Citizen Vigilante nie jest tu wyjątkiem.
Film pierwotnie nosił tytuł The Dark Knight. Warner Bros. wysłał Bollowi wezwanie do zaprzestania naruszeń. W zeszłym roku tytuł zmieniono na obecny. Zdjęcia realizowano w Chorwacji przez ponad dwa miesiące, od końca stycznia do początku kwietnia zeszłego roku, a prawa do dystrybucji w lutym tego roku przejął Quiver Distribution.
Lewicowi recenzenci mieszają film z błotem. Todd Gilchrist z Variety napisał, że to produkcja „zatrważająco zła” i „moralnie bankrutująca”. Na Rotten Tomatoes (94%!) krytycy wystawiają jedynki i oceny F ( 5 osób). Widzowie jednak robią dokładnie odwrotnie, przyznają piątki i chwalą, że film w końcu pokazuje „realne problemy, o których inni milczą”. Rozbieżność między tymi dwiema grupami jest tak samo głęboka jak na Filmwebie, gdzie recenzenci ( sztuk 3) wystawili produkcji 2,0 w dziesięciostopniowej skali. Widzowie przyznali mu natomiast wysokie 7,3 na podstawie ponad 1004 głosów. Nie inaczej jest na Imdb 6,8/10 przy 14 tysiącach głowsów, co wiecej jest już 5 najpopularniejszym obecnie filmem na tym portalu.
Musk wchodzi w rolę wydawcy
Boll napisał do Muska bezpośrednio, na X. Stwierdził, że Citizen Vigilante to „film właśnie dla niego”, bo pokazuje „zbrodnie migrantów w Europie” i „egzystencjalny kryzys”, o którym Musk „mówi od dawna”. Musk odpowiedział nie słowami, lecz działaniem i opublikował cały film na swojej platformie. Bezpłatnie. Globalnie. Również dla widzów w Niemczech, gdzie jest formalnie niedostępny.
To nie pierwsza sytuacja, gdy właściciel X wykorzystuje platformę do podważania cenzorskich decyzji instytucji państwowych. Musk od miesięcy powtarza, że X ma być przestrzenią wolnej debaty. Udostępnienie zakazanego przez niemiecki FSK obrazu to dla niego gotowy przykład walki z „nadmierną regulacją”. Od dawna krytykuje też europejską politykę migracyjną, a film Bolla wpisuje się w tę narrację bez konieczności jakiegokolwiek komentarza.
Efekt jest przewidywalny i znany z wielu poprzednich przypadków. Zakaz dystrybucji w Niemczech sprawił, że o filmie napisały globalne media, a X dostarczył infrastrukturę omijającą ten zakaz. Mechanizm Streisand zadziałał podręcznikowo. Próba wyciszenia przerodziła się w bezpłatną kampanię wiralową na skalę, której żadne niezależne studio nie mogłoby sobie pozwolić.
Cenzura czy ochrona? Spór, który film wygrał już na starcie
Skala zjawiska widoczna jest też tam, gdzie Elon Musk nie ma żadnego wpływu. Citizen Vigilante wskoczył na 1. miejsce najczęściej oglądanych tytułów na platformie Amazon i zajął 2. miejsce na Apple TV, a wycięte z niego urywki zbierają na Instagramie milionowe wyświetlenia. Obie platformy działają niezależnie od X. Ich wyniki liczą się jako osobny dowód komercyjnego sukcesu filmu, nie tylko efekt jednej publikacji na koncie miliardera.
FSK stoi na stanowisku, że Citizen Vigilante przekracza granicę dopuszczalnej fikcji. Fabuła koncentruje się na postaci, która masowo zabija migrantów, a jej działania są w świecie przedstawionym gloryfikowane, co zdaniem komisji graniczy z podżeganiem do przemocy wobec konkretnej grupy społecznej. Niemcy dysponują jednym z najbardziej restrykcyjnych systemów regulacji mediów w Europie, a prawo o ochronie nieletnich pozwala FSK wstrzymać rating całkowicie, jeśli uzna, że treść zagraża porządkowi publicznemu.
Boll odpowiada, że to polityczna cenzura ukryta za przepisami. Wskazuje, że John Wick, seria, w której tytułowy bohater morduje setki ludzi w ekspresowym tempie, żadnych takich przeszkód w Niemczech nie napotkał. Ready Steady Cut, analizując sprawę od strony prawnej, zwraca uwagę na fundamentalną różnicę między europejskim podejściem do mowy nienawiści a amerykańską pierwszą poprawką. W USA niemal każda treść jest chroniona, w Europie granicę wyznaczają skutki społeczne, nie tylko intencje twórcy.
Ten spór Citizen Vigilante wygrał już w chwili, gdy FSK wydała swoją decyzję. Film, który przy normalnej dystrybucji przeszedłby przez kina bez większego echa, trafił na pierwsze strony mediów na czterech kontynentach. Dostępny za darmo na X, stał się pretekstem do debaty daleko wykraczającej poza ocenę jego wartości artystycznej. Krytycy, ci sami, którzy wyznają zbliżone wartości co cenzorska FSK, są zgodni w potępieniu. Widzowie po obu stronach Atlantyku równie konsekwentnie głosują inaczej. Nie po raz pierwszy ocena dzieła przez publiczność tak wyraźnie rozjeżdża się z werdyktem środowiska filmowego. Różnica polega na tym, że tym razem przepaść między tymi dwiema grupami jest częścią fabuły.
Manifest bez ideologii? Dlaczego Citizen Vigilante trafia w emocje widzów
Citizen Vigilante to produkt epoki, w której zabrakło miejsca na Boga i na wielkie ideologie, a Sanders nie jest ani prawicowym krzyżowcem, ani faszystowskim fanatykiem. Jedyną wartością, którą broni sam Sanders, jest demokracja liberalna. W scenie poprzedzającej egzekucję rodziny gwałciciela prowadzi z nią dialog o zasadach demokratycznych.
Ta interpretacja tłumaczy też, dlaczego przemoc pokazana w filmie zyskuje aprobatę widzów mimo jej względnej brutalności. W jednej ze scen ofiara gwałtu muzłumańskich imigrantów, zapytana przez Sandersa, czy chce sprawiedliwości, odpowiada twierdząco. To zgoda ofiary pozostawionej bez pomocy przez system, uruchamia dopiero dalsze działania Sandersa. Nie ma tu jego samowoli, choć odnosimy wrażenie że lubi to co robi. Film kończy scena, w której nastoletnia bohaterka ogląda wiadomości telewizyjne z ojcem, trzymając go za rękę, z satysfakcją na twarzy na wieść o śmierci sprawców i ich rodzin. Ten zabieg fabularny czyni z Sandersa narzędzie cudzej decyzji, nie samodzielnego mściciela.
