Najnowszy trailer Odysei Christophera Nolana notuje w tym tygodniu wskaźnik dislike’ów, jaki nie towarzyszył żadnej wcześniejszej produkcji reżysera. Rozszerzenia odtwarzające skryte liczniki dislike’ów wskazują przewagę negatywnych reakcji rzędu 86 procent. Podobny scenariusz internetowej krytyki widzowie kojarzą z kampanią promocyjną Śnieżki, która zanotowała wskaźnik bliski 96 procent. Odyseja trafia do kin za dwa tygodnie z budżetem szacowanym na 250 milionów dolarów. Taka reakcja publiczności otwiera pytanie o powtórkę losu filmu Disneya.
Skala niechęci w liczbach z YouTube
Ten sam trailer trafił na kanał Universal Pictures i w ciągu kilku dni przeszedł drogę od względnie zrównoważonego odbioru do zdecydowanej przewagi negatywnych reakcji. We środę licznik dislike’ów pokazywał około 62 procent głosów negatywnych. Dwa dni później wskaźnik podskoczył do 83 procent, a najnowsze odczyty pokazują już około 86 procent.
Ten wynik zestawia się z historią promocji filmów Nolana, w której trailery od piętnastu lat kończyły się wyraźną przewagą pozytywnych reakcji. Wśród przykładów wyróżnia się trailer Tenet. Zebrał około 396 tysięcy polubień i 9,5 tysiąca dislike’ów. Różnica dawała w przeliczeniu blisko 98 procent pozytywnych głosów. Pierwszy trailer Oppenheimera osiągnął wynik zbliżony do 99 procent pozytywnych reakcji. Film opowiadał o biografii fizyka, temacie z założenia trudnym dla masowej widowni.
Śnieżka jako punkt odniesienia dla porównania
Internauci porównują reakcję na Odyseję do wcześniejszych przypadków. Przed premierą tego trailera punktem odniesienia dla najbardziej znienawidzonych materiałów w historii YouTube była kampania promocyjna Śnieżki. Jeden z pierwszych teaserów filmu zebrał 80 tysięcy polubień przy milionie dislike’ów. Dawało to ponad dziesięciokrotną przewagę reakcji negatywnych.
Kolejna analiza wskazywała wskaźnik na poziomie 96,29 procent głosów negatywnych, przywoływany jako rekord przewyższający dotychczasową listę najbardziej znienawidzonych materiałów wideo na platformie. „Śnieżka jest już jak wrak samochodu na poboczu”, powiedział WDW Pro, komentator śledzący dane widowni na YouTube. Podobny mechanizm eskalacji krytyki widać teraz przy Odysei, choć wynik na razie nie sięgnął poziomu odnotowanego przy Śnieżce.
Casting jako wspólny mianownik krytyki
W obu przypadkach krytyka internautów koncentruje się wokół decyzji castingowych. Twórcy Odysei obsadzili Zendayę jako boginię Atenę. Lupita Nyong’o zagra podwójną rolę, Helenę Trojańską i Klitajmestrę. Do obsady dołączył(a) też Elliot Page, którego(ej) rolę większość doniesień wiąże z postacią Sinona.
Reakcje krytyczne wobec castingu Odysei przypominają wcześniejszy spór o wybór Rachel Zegler do roli głównej w Śnieżce. Podobne oburzenie wywołała wcześniej decyzja o zastąpieniu aktorów niskiego wzrostu postaciami w technologii CGI. Media w Grecji zwróciły uwagę na brak greckich aktorów w rolach głównych filmu opartego na jednym z najbardziej znanych mitów starożytnej Grecji.
Język i realizacja pod ostrzałem widzów
Poza obsadą internauci krytykują też sposób, w jaki bohaterowie Odysei się wypowiadają. W komentarzach pod trailerem powtarza się zarzut, że postaci mówią nowoczesnym, amerykańskim językiem, niepasującym do realiów starożytnej Grecji.
Krytycy porównują ten wybór do Troi z 2004 roku, w której większość obsady posługiwała się brytyjskim akcentem, mimo że taki wybór był równie odległy od realiów historycznych co akcent amerykański. Zwolennicy tamtej konwencji argumentują, że przynajmniej brzmiała ona konsekwentnie w całym filmie, czego zdaniem części widzów Odysei brakuje w nowym trailerze.
Budżet i ryzyko finansowe przy produkcji o tej skali
Odyseja powstała z budżetem szacowanym na 250 milionów dolarów. Film jest też pierwszym pełnometrażowym tytułem kręconym w całości nową technologią IMAX.
Śnieżka pokazała, jak duże mogą być konsekwencje podobnego scenariusza. Produkcja Disneya kosztowała około 300 milionów dolarów po serii kosztownych poprawek, a ostateczny wynik kasowy nie pokrył nakładów.
Wpływ internetowej niechęci na wynik w kinach
Branża filmowa traktuje wskaźnik dislike’ów jako sygnał ostrzegawczy, nie jako gotowy wyrok w sprawie wyniku kasowego. Wysoka liczba negatywnych reakcji nie musi automatycznie przełożyć się na słabą sprzedaż biletów, choć w przypadku Śnieżki oba wskaźniki poszły w tym samym kierunku.
Sam casus Odysei dołoży do tej dyskusji nowy przykład, ponieważ film trafia do kin dwa tygodnie po szczycie internetowej krytyki. Przedsprzedaż seansów IMAX i premium pozostaje na wysokim poziomie, co część analityków odczytuje jako sygnał, że rdzeń widzów kina studyjnego wciąż czeka na premierę niezależnie od nastrojów w komentarzach.
