Prezydent Karol Nawrocki proponuje ustawę, która ma obniżyć ceny paliw na stacjach o 1,70 do 2,60 złotego na litrze. Projekt „Paliwo Kosztuje Normalnie” zakłada też zwolnienie sprzedaży detalicznej paliw z podatku do 31 marca 2027 roku. Propozycja pojawia się w cieniu niespełnionej obietnicy premiera Donalda Tuska, który zapowiadał cenę paliwa na poziomie 5,19 złotego za litr. Za tą rywalizacją stoi spór o to, kto naprawdę może obecnie obniżyć rachunek za tankowanie.
Prezydent chce ciąć marże zamiast nakładać nowy podatek
Paweł Szefernaker, szef Gabinetu Prezydenta RP, przedstawił propozycję w ubiegły czwartek. Winą za wysokie ceny na stacjach obarczył marże koncernów. To nie brak nowych podatków odpowiada za rachunki kierowców, zaznaczył. Nowe prawo, jak zapowiedział, „bezpośrednio utnie rekordowe marże firm paliwowych” i obniży rachunek kierowców. To premier Donald Tusk, dodał Szefernaker, ma dziś realny wpływ na wysokość cen paliw w Polsce.
Najdalej idącym elementem ma być ustawowy limit marży rafineryjnej i importowej, a także hurtowej, który ma uderzyć wprost w zyski koncernów paliwowych. Projekt przewiduje też pełne zwolnienie sprzedaży detalicznej paliw z podatku do 31 marca 2027 roku oraz przywrócenie ministrowi finansów możliwości elastycznego obniżania akcyzy, dwóch narzędzi, po które rząd mógłby sięgnąć od razu. Koniec starych zasad marżowych, przynajmniej w teorii.
Nawrocki uznał rządowy podatek od paliw za niekonstytucyjny
Szefernaker ocenił, że rządowy projekt jest bliźniaczy wobec ustawy, którą prezydent odesłał pod koniec lipca do Trybunału Konstytucyjnego. Kancelaria Prezydenta miała wtedy zastrzeżenia do terminów, bo podatek od nadzwyczajnych zysków koncernów miał objąć dochody uzyskiwane już od marca, mimo że przepisy miały wejść w życie dopiero w sierpniu. Zdaniem prezydenta oznaczało to działanie prawa wstecz. Rząd przygotował od tego czasu kolejną wersję ustawy, zachowując najważniejsze założenia poprzedniej.
Wątpliwości konstytucyjne nie są jedynym zarzutem otoczenia prezydenta. Powodów jest więcej. Zamiast realnej ochrony konsumentów rząd proponuje kolejne obciążenie fiskalne, przekonywał Szefernaker. Dodał, że jeśli zajdzie taka potrzeba, w przyszłym tygodniu powinno zostać zwołane nadzwyczajne posiedzenie Sejmu, żeby szybko przeprocedować prezydencką ustawę.
Marża ma spaść z ponad dwóch złotych do kilkudziesięciu groszy
Karol Rabenda, podsekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta, wyjaśnił mechanizm na tej samej konferencji. Marża koncernów paliwowych wynosi obecnie, jego zdaniem, od 2,3 do 2,5 złotego na litrze. Nowa ustawa miałaby to zmienić poprzez rozporządzenie ministra energii, które zamroziłoby marżę na poziomie kilkudziesięciu groszy, czyli tyle, ile zdaniem otoczenia prezydenta odpowiada uczciwemu wynagrodzeniu firm za ich pracę.
Przy takim zamrożeniu marży ceny na stacjach spadną, jak szacuje Kancelaria Prezydenta, o 1,70 do 2,60 złotego na litrze. To spadek. Nie nowa cena końcowa. Szefernaker dorzucił do tego jeszcze jeden wątek, wskazując, że na wysokich cenach paliw korzysta również budżet państwa, który według jego wyliczeń zyskuje dodatkowo około 10 miliardów złotych z samego VAT.
Rządowy podatek od paliw przeszedł już przez Sejm, ustawa prezydenta wciąż czeka
Podczas gdy prezydent szykował własny projekt, rząd przyspieszał prace nad swoim. Rada Ministrów przyjęła we wtorek drugą już wersję ustawy o podatku od nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych, ze stawką 60 procent i szacowanymi wpływami do budżetu na poziomie 4 miliardów złotych. Sejm zajął się projektem w środę i uchwalił go w piątek, stosunkiem głosów 237 do 202. Jeden poseł wstrzymał się od głosu. Ustawa trafia teraz do Senatu.
Poprawka zgłoszona przez Koalicję Obywatelską wydłużyła okres objęty podatkiem do marca 2027 roku, wcześniej ustawa miała obowiązywać tylko do końca grudnia. Donald Tusk zapowiedział wcześniej, że jeśli tym razem Karol Nawrocki złoży podpis, rząd przywróci program „Ceny Paliwa Niżej”. Szefernaker, otwierając konferencję poświęconą PKN, przypomniał tę zapowiedź premiera i wyraził nadzieję, że tym razem prezydencki projekt nie zostanie odłożony w Sejmie tak, jak, jego zdaniem, działo się z innymi inicjatywami Karola Nawrockiego. Sam projekt „Paliwo Kosztuje Normalnie” wciąż czeka na formę gotowej ustawy.
Do czasu jej formalnego złożenia w Sejmie obowiązuje więc dotychczasowy stan rzeczy, w którym to rządowy projekt ma pierwszeństwo w procedowaniu. Obietnica ceny paliwa poniżej 5,19 złotego, którą Tusk składał wyborcom, wciąż czeka na spełnienie.
