Sąd Najwyższy umorzył postępowanie dyscyplinarne wobec prokuratora Jakuba Romelczyka, bo rzecznik dyscyplinarny powołany do tej sprawy nie miał do tego uprawnień. W uzasadnieniu orzeczenia sędzia Maria Szczepaniec stwierdziła, że „Dariusz Barski ma status Prokuratora Krajowego w służbie czynnej”; w uzasadnieniu dodała, że to Korneluk działa bez tytułu prawnego. Tego samego dnia odroczono pierwszą poważną dyscyplinarkę innego „buntownika” prokuratury, Zastępcy Prokuratora Generalnego Michała Ostrowskiego. Na tym sprawa się nie skończy.
Romelczyk był zawieszony w czynnościach od maja zeszłego roku, a ostatnie postanowienie zapadło w lutym tego roku. Sąd Dyscyplinarny przy Prokuratorze Generalnym podtrzymywał tok postępowania przez ponad rok, do wtorku 2 września tego roku.
Zastępca Prokuratora Generalnego Ostrowski, jeden z obrońców Romelczyka, od początku kwestionował legalność powołania prokurator Baryłej. Wskazywał, że minister sprawiedliwości może wyznaczyć rzecznika dyscyplinarnego ad hoc wyłącznie na podstawie listy kandydatów dostarczonej przez urzędującego Prokuratora Krajowego. Tym zaś, jego zdaniem, jest Barski, i SN przyznał mu rację.
Spór, który trwa od dwóch lat
Gdy koalicja Donalda Tuska przejmowała władzę po wyborach sprzed trzech lat, jednym z pierwszych ruchów ministra sprawiedliwości Adama Bodnara było odwołanie Dariusza Barskiego ze stanowiska Prokuratora Krajowego. Bodnar powołał jako P.O Dariusza Korneluka. Barski odmówił uznania swojego odwołania za skuteczne i nadal twierdził, że pełni urząd zgodnie z prawem. Prokuratura podzieliła się na dwa obozy.
Sąd Najwyższy zajmował się tym sporem wielokrotnie. Każdorazowo stwierdzał, że Barski nie został skutecznie odwołany. Orzeczenie w sprawie Romelczyka jest jednak pierwszym, które ma charakter prawomocny w postępowaniu dyscyplinarnym, i które wprost, w pisemnym uzasadnieniu, formułuje tę tezę jako rozstrzygnięcie konieczne dla umorzenia sprawy, a nie jako obiter dictum.
Zastępca Rzecznika Dyscyplinarnego przy Prokuratorze Krajowym wytoczył Romelczykowi postępowanie dyscyplinarne, zarzucając mu uchybienie godności urzędu. Do prowadzenia sprawy przed sądem minister powołał rzecznika ad hoc Agatę Baryłę, korzystając z listy kandydatów przygotowanej przez Korneluka. Sąd Najwyższy stwierdził, że lista powinna pochodzić od Barskiego, a skoro nie pochodziła, powołanie Baryłej było nieważne, a co za tym idzie cała skarga nie miała uprawnionego oskarżyciela.
Kogo zawieszono i za co
Jakub Romelczyk piastował funkcję szefa Prokuratury Regionalnej w Warszawie. Minister Bodnar zawiesił go w czynnościach w maju zeszłego roku. Podstawą zawieszenia był zarzut uchybienia godności urzędu, który prokuratura powiązała z publicznymi działaniami Romelczyka wymierzonymi w legitymację Korneluka jako Prokuratora Krajowego.
Izba Odpowiedzialności Zawodowej Sądu Najwyższego uchyliła wcześniej postanowienie o przedłużeniu zawieszenia Romelczyka [link wewnętrzny], jednak postępowanie dyscyplinarne biegło dalej. Sąd Dyscyplinarny przy PG wydał w lutym tego roku postanowienie, od którego strony wniosły odwołanie, i to właśnie to odwołanie rozstrzygnął SN we wtorek, umarzając całą sprawę.
Przy orzeczeniu złożono zdanie odrębne ławnika. Pozostali sędziowie składu, któremu przewodniczyła Maria Szczepaniec, przegłosowali umorzenie.
Pierwsze domino w sprawie Ostrowskiego
Niespełna godzinę po ogłoszeniu wyroku w sprawie Romelczyka ruszało posiedzenie w odrębnej dyscyplinarce, tej dotyczącej Michała Ostrowskiego. Sąd dyscyplinarny odroczył rozprawę, by zapoznać się z treścią orzeczenia SN.
Ostrowski pełni funkcję Zastępcy Prokuratora Generalnego od listopada sprzed trzech lat. Powołał go premier Mateusz Morawiecki na wniosek Zbigniewa Ziobry. Bodnar zawiesił go w czynnościach w lutym zeszłego roku, w związku ze śledztwem dotyczącym zarzutu zamachu stanu. Zawiadomienie złożył prezes Trybunału Konstytucyjnego Bogdan Święczkowski, a Ostrowski wszczął postępowanie w oparciu o ten wniosek. Prokuratura Krajowa oceniła to jako rażące naruszenie przepisów i działanie na rzecz partykularnych interesów politycznych.
Rzecznik dyscyplinarny ad hoc Andrzej Janecki, pełniący też funkcję Dyrektora Departamentu Postępowania Sądowego Prokuratury Krajowej, skierował do sądu wniosek obejmujący siedem zarzutów dyscyplinarnych wobec Ostrowskiego. Jeden z nich dotyczył publicznego kwestionowania prawidłowości powołania Korneluka. Janecki, podobnie jak Baryła w sprawie Romelczyka, został wyznaczony z listy kandydatów sporządzonej przez Korneluka. Barskiego do tej procedury nie włączono. Ostrowski i jego obrońcy od początku podnosili ten sam zarzut co w sprawie Romelczyka, czyli brak uprawnionego oskarżyciela.
Co orzeczenie oznacza dla innych postępowań
Orzeczenie SN nie ogranicza się do sprawy Romelczyka. Zgodnie z przepisami ustawy o prokuraturze, minister sprawiedliwości może wyznaczyć rzecznika dyscyplinarnego ad hoc wyłącznie z listy prokuratorów rekomendowanych przez Prokuratora Krajowego. Każde postępowanie, w którym rzecznik trafił na tę listę za rekomendacją Korneluka, obarczone jest tym samym defektem procesowym, czyli brakiem skargi uprawnionego podmiotu.
Postępowań takich może być więcej. Rzecznicy dyscyplinarni ad hoc wyznaczeni przez ministrów Bodnara i Waldemara Żurka prowadzili sprawy przeciwko prokuratorom kojarzonym z poprzednim rządem. Każde z tych postępowań, w których lista kandydatów pochodziła od Korneluka, stoi teraz pod pytaniem o to, czy w ogóle ma uprawnionego oskarżyciela.
Ostrowski sformułował tę tezę bezpośrednio po ogłoszeniu wyroku w sprawie Romelczyka. Stwierdził, że w każdym z takich postępowań „brakuje skargi uprawnionego oskarżyciela, ponieważ Prokurator Krajowy nie urzęduje w tym budynku i nie jest tu wpuszczany”. Korneluk i obóz rządzący nie uznają orzeczeń Sądu Najwyższego w tym przedmiocie, twierdząc, że zasiadają w nim sędziowie powołani z naruszeniem prawa. Czy i kiedy ta kolizja zostanie rozstrzygnięta, zależy od przyszłego składu politycznego władzy.
