24 września 2025 roku Izba Pracy i Ubezpieczeń Społecznych Sądu Najwyższego wydała uchwałę, która może okazać się jednym z najbardziej destrukcyjnych orzeczeń w historii polskiego sądownictwa. Jeśli potraktować ją poważnie, tysiące prawomocnych wyroków zostanie podważonych jednym pociągnięciem pióra. Paradoks polega jednak na tym, że sama uchwała łamie podstawowe przepisy procedury prawnej i stoi w sprzeczności z prawem europejskim. Grupa upolitycznionych sędziów postanowiła sabotować system, którego są częścią, potęgując prawny chaos na niespotykaną dotąd skalę.
Sąd Najwyższy łamie własne przepisy – prawnicza farsa w najlepsze
Analiza uchwały III PZP 1/25 ujawnia podstawowy błąd proceduralny, który podważa jej wiarygodność. Prawnik Bartosz Lewandowski wskazuje na fundamentalną sprzeczność: punkt 3 uchwały zakłada, że sąd powszechny może sam rozpoznawać skargę nadzwyczajną po uznaniu wyroku IKNiSP za niebyły. Tyle że zgodnie z art. 94 ustawy o Sądzie Najwyższym, skargę nadzwyczajną może rozpoznać wyłącznie skład złożony z ławnika SN i dwóch sędziów SN orzekających w IKNiSP.
W sądach powszechnych tacy sędziowie i ławnicy po prostu nie orzekają. Oznacza to, że każdy hipotetyczny wyrok sądu powszechnego wydany w takim trybie zapadałby w składzie niezgodnym z prawem – w warunkach bezwzględnej nieważności. Izba Pracy zachęca więc sądy powszechne do łamania prawa, które sama powinna strzec.
Prokurator Andrzej Golec z Biura Lustracyjnego IPN podkreśla, że konstrukcja „wyroku nieistniejącego” ma bardzo ograniczone zastosowanie i odnosi się jedynie do sytuacji, gdy orzeczenie wydał organ rzeczywiście niebędący sądem. Rozszerzenie tej kategorii na orzeczenia wydane przez sędziów, którzy formalnie złożyli ślubowanie przed Prezydentem RP, nie znajduje oparcia w ustawie.
Prawo europejskie pod ostrzałem własnych sędziów
Jeszcze bardziej absurdalny wymiar ma sprzeczność tej uchwały z prawem Unii Europejskiej. Bartosz Lewandowski zwraca uwagę na fundamentalną ironię: wyroki IKNiSP, które Izba Pracy nakazała uznać za niebyłe, wymaga od sądów powszechnych zastosowania prawa europejskiego dotyczącego zwolnień grupowych, które wcześniej zostało pominięte.
Tymczasem Trybunał Sprawiedliwości UE dopuścił pominięcie wyroku IKNiSP jedynie w przypadku, gdy służyć to miałoby zapewnieniu skuteczności prawa unijnego. W obecnej sprawie efekt uchwały Izby Pracy jest dokładnie odwrotny – blokuje stosowanie prawa europejskiego zamiast je wspierać. To, jak określa Lewandowski, sytuacja godna skeczu Monty Pythona.
Wyrok TSUE w sprawie A.K. (C‑585/18 i in.) czy w sprawie Lubreczlik (C‑396/24) wskazuje na konieczność zapewnienia niezależności sądów i ochrony konsumentów, ale nie upoważnia do uznawania z góry, że polskie ustawy lub wyroki są nieważne. Prokurator Golec podkreśla, że orzeczenia TSUE są kluczowe dla wykładni prawa UE, ale nie stanowią samoistnego źródła prawa w rozumieniu art. 91 polskiej Konstytucji.
Frankowicze i konsumenci w pętli zadłużenia – kto straci na tym chaosie
Największymi ofiarami prawnego chaosu staną się konsumenci, w tym frankowicze, których sprawy w znacznej części trafiły właśnie do IKNiSP. W wyroku II NSNc 515/23 z 29 stycznia 2025 roku Sąd Najwyższy, rozpatrując skargę nadzwyczajną Prokuratora Generalnego, uznał, że nakaz zapłaty zasądzający lichwiarskie odsetki rażąco narusza zasadę zaufania obywatela do państwa oraz prawo do sądu.
IKNiSP wielokrotnie stawała po stronie kredytobiorców, uchylając wyroki szkodzące konsumentom. W sprawie I CSK 652/25 Sąd Najwyższy odmówił przyjęcia skargi kasacyjnej i pozostawił w mocy wyrok stwierdzający nieważność abuzywnych klauzul waloryzacyjnych w umowie kredytu mieszkaniowego z 2008 roku ze względu na indeksowanie kursem franka szwajcarskiego.
Jeżeli orzeczenia korzystne dla dłużników zostaną uznane za nieistniejące, konsumenci ponownie znajdą się w pętli zadłużenia. Banki otrzymają możliwość podważania wszystkich niekorzystnych dla siebie orzeczeń IKNiSP, odwołując się do rzekomej „niebyłości” wyroków. Kredytobiorcy będą musieli po raz kolejny toczyć procesy, a instytucje finansowe zyskają narzędzie wywierania presji na zawieranie niekorzystnych ugód.
Prokurator Golec ostrzega, że sytuacja ta narusza zasadę skutecznej ochrony konsumenta wynikającą wprost z prawodawstwa UE, która zakazuje rozwiązań zniechęcających do dochodzenia roszczeń.
Minister Żurek terroryzuje sędziów – atak na niezawisłość sądowniczą
Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek publicznie oświadczył, że wyroki wydane przez tzw. „neo-sędziów” są nieistniejące i zapowiedział osobistą odpowiedzialność finansową sędziów za ich wydawanie. Prokurator Golec ocenia te wypowiedzi jako sprzeczne z polską Konstytucją i zasadą podziału władz.
Minister, jako przedstawiciel władzy wykonawczej, nie ma kompetencji do oceny ważności wyroków sądowych. Grożenie sędziom odpowiedzialnością finansową za orzeczenia wywołuje efekt mrożący i może prowadzić do autocenzury, co zagraża prawu obywateli do rzetelnego procesu. Większość orzeczeń IKNiSP dotyczyła ochrony konsumenta i poszanowania praw podstawowych – ich podważanie godzi w interesy słabszych stron.
Wypowiedzi podważające ważność wyroków sądów naruszają zasadę niezawisłości sędziów i zaufania obywateli do prawa. Golec postuluje wprowadzenie kodeksu etyki dla osób publicznych, który zakazywałby takich działań.
Trybunał Konstytucyjny w cieniu – kto naprawdę ma orzekać o konstytucyjności
Rzecznik Praw Obywatelskich Marcin Wiącek zwrócił uwagę na dodatkowy aspekt chaosu prawnego – niepublikowanie wyroków Trybunału Konstytucyjnego w dziennikach urzędowych. „Nie ma podstaw prawnych do tego, aby wyroki TK nie były publikowane” – podkreślił RPO podczas posiedzenia sejmowej komisji sprawiedliwości.
Z punktu widzenia RPO jest to istotny problem, ponieważ dotyczy również wyroków wydanych w niekwestionowanych przez polityków składach sędziowskich, a które są korzystne dla obywateli i stwierdzają niekonstytucyjność przepisów ograniczających wolności i prawa jednostek. Wiącek potwierdził, że „mamy pogłębiający się chaos prawny we władzy sądowniczej, niepewność obywateli co do treści obowiązującego prawa oraz mocy prawnej orzeczeń organów władzy sądowniczej„.
Uchwała III PZP 1/25 przyjęła de facto rolę quasi-trybunału konstytucyjnego, uznając, że ustawa powołująca nową KRS jest sprzeczna z Konstytucją i prawem unijnym. Tymczasem ocena zgodności z Konstytucją oraz skutków ustrojowych powołania organów władzy należy do Trybunału Konstytucyjnego. Sądy powinny badać niezależność i bezstronność sędziego incydentalnie – w konkretnej sprawie – a nie uznawać z góry, że każdy wyrok jest niebyły.
Prokurator Golec podkreśla, że sądy powszechne mogą odmówić zastosowania przepisu w konkretnej sprawie, gdy sprzeczność z Konstytucją jest oczywista, ale nie mogą generalnie „derogować” ustaw.
Recepta na katastrofę – jak powstrzymać prawny armagedon
Wobec narastającego chaosu prokurator Golec wskazuje konkretne postulaty ustawodawcze. Po pierwsze, konieczne jest utrwalenie zasady trwałości prawomocnych orzeczeń – prawomocne wyroki mogą być wzruszane jedynie z przyczyn wyjątkowych, takich jak brak jurysdykcji lub udział osoby niebędącej sędzią, a nie z uwagi na okoliczności powołania sędziego.
Po drugie, należy wzmocnić ochronę konsumentów poprzez narzucenie sądom obowiązku badania nieuczciwych warunków umownych z urzędu. Wyroki likwidujące lichwiarskie odsetki pokazują, że zasądzenie nadmiernych odsetek narusza prawa konstytucyjne.
Po trzecie, konieczne jest jednoznaczne doprecyzowanie, że ocena konstytucyjności powołania organów władzy leży w gestii Trybunału Konstytucyjnego, natomiast sądy powszechne stosują prawo z uwzględnieniem orzecznictwa TK.
Orzeczenia TSUE powinny być wykładnią prawa unijnego, ale nie mogą same w sobie prowadzić do „znoszenia” polskich ustaw czy wyroków. Ustawodawca powinien wskazać, że wyroki TSUE stanowią obowiązkowy punkt odniesienia przy interpretacji przepisów, lecz ich skutki proceduralne muszą wynikać z ustaw krajowych.
