Sąd Najwyższy tracił sędziów szybciej niż zdołano ich zastąpić. W środowym oświadczeniu Zbigniew Kapiński, I prezes Sądu Najwyższego, ocenił, że wyrok Trybunału Konstytucyjnego w sprawie kontrasygnaty premiera otwiera wreszcie drogę do wypełnienia wakatów, które od miesięcy blokują pracę dwóch izb SN. Chodzi o stanowisko prezesa kierującego Izbą Pracy i Ubezpieczeń Społecznych, nieobsadzone od jesieni 2024 roku, oraz o trzy wolne miejsca sędziowskie w Izbie Odpowiedzialności Zawodowej. Kapiński twierdzi też, że orzeczenie Trybunału obowiązuje niezależnie od tego, czy trafi do Dziennika Ustaw.
Wyrok Trybunału Konstytucyjnego zmienia zasady kontrasygnaty
Wniosek do Trybunału Konstytucyjnego złożyła jeszcze poprzednia I prezes SN, Małgorzata Manowska. Chodziło jej o zdjęcie wymogu uzyskania kontrasygnaty premiera z katalogu decyzji kadrowych prezydenta dotyczących sądownictwa. Trybunał w większości przyznał jej rację. Wyrok, wydany w czerwcu tego roku pod sygnaturą K 2/26, obejmuje przede wszystkim wskazanie przewodniczącego zgromadzenia wyborczego SN oraz powierzenie kierowania izbą wskazanemu sędziemu. Trybunał zakwestionował też wymóg kontrasygnaty przy wyborze prezesa izby i przy wyznaczaniu sędziów do Izby Odpowiedzialności Zawodowej.
W praktyce premier przestaje mieć formalny wpływ na to, kto pokieruje wyborami władz poszczególnych izb SN, a do tej pory brak jego podpisu potrafił zamrozić procedurę na długie miesiące, co najdotkliwiej odczuły akurat Izba Pracy i Izba Odpowiedzialności Zawodowej, dziś funkcjonujące bez pełnego kierownictwa.
Izba Pracy i Ubezpieczeń Społecznych od dwóch lat czeka na prezesa
Kadencja poprzedniego prezesa tej izby, Piotra Prusinowskiego, skończyła się we wrześniu 2024 roku. Zgromadzenie sędziów nie wybrało jednak jego następcy, bo część sędziów odmówiła głosowania wspólnie z sędziami powołanymi w nowszej procedurze konkursowej. Obowiązki prezesa przejął wtedy formalnie najstarszy stażem przewodniczący wydziału, Dawid Miąsik. Manowska próbowała mimo to przejąć bezpośrednie kierowanie izbą, powołując się na swoje ogólne uprawnienia nadzorcze.
Prezydent mógł w tej sytuacji wyznaczyć sędziego, który tymczasowo pokierowałby izbą i zwołał nowe zgromadzenie wyborcze. Zabrakło jednak kontrasygnaty premiera Donalda Tuska. Bez niej postanowienie prezydenta nie mogło wejść w życie. Wakat trwał więc dalej. W maju tego roku I prezes SN tymczasowo powierzył kierowanie izbą sędzi Ewie Stryczyńskiej, ale pełnoprawnego prezesa Izba Pracy nadal nie ma.
Izba Odpowiedzialności Zawodowej traci kolejnych sędziów
Podobny mechanizm zablokował obsadę Izby Odpowiedzialności Zawodowej, izby zajmującej się między innymi sprawami immunitetowymi i dyscyplinarnymi sędziów oraz prokuratorów. Jej prezes, Wiesław Kozielewicz, przeszedł w stan spoczynku w grudniu zeszłego roku. Wcześniej orzekał w SN przez ponad dwadzieścia sześć lat. Sędziowie izby wybrali trójkę kandydatów na jego następcę już kilka dni później. Kandydatury czekają jednak na biurku prezydenta. Do tego doszła utrata trzech kolejnych członków izby, którzy również przeszli w stan spoczynku. Zostało w niej siedmiu sędziów, choć docelowo powinno ich być jedenastu.
Kapiński powołuje się na artykuł 190 konstytucji
W oświadczeniu Kapiński wskazuje, że dotychczasowa praktyka uzależniania powołań od kontrasygnaty prowadziła do „przewlekłego paraliżu konstytucyjnych i ustawowych mechanizmów służących zapewnieniu ciągłości funkcjonowania Sądu Najwyższego”. Wylicza dwa konkretne skutki wyroku. Po pierwsze, jak pisze, otwiera on drogę do obsady stanowiska prezesa kierującego Izbą Pracy. Po drugie, umożliwia uzupełnienie składu Izby Odpowiedzialności Zawodowej.
I prezes SN podkreśla przy tym, że brak publikacji wyroku w Dzienniku Ustaw niczego nie zmienia. Zgodnie z artykułem 190 ustępem 1 konstytucji orzeczenia Trybunału mają moc powszechnie obowiązującą i są ostateczne od chwili ogłoszenia na sali rozpraw, a przyjęcie odwrotnej interpretacji dawałoby organowi odpowiedzialnemu za publikację nieformalne prawo weta wobec każdego niewygodnego wyroku. Wystarczyłoby po prostu nie opublikować orzeczenia.
Kontrasygnata miała chronić polityczną odpowiedzialność premiera
Kontrasygnata ma w polskim systemie prawnym przenosić odpowiedzialność polityczną za akt prezydenta na premiera, który odpowiada przed Sejmem. W imieniu Manowskiej przed Trybunałem argumentował prof. Artur Kotowski. Wskazywał, że konstytucja, opisując samodzielne prerogatywy prezydenta w sprawach sądownictwa, nie wymaga kontrasygnaty przy technicznych decyzjach niezbędnych do ich wykonania.
Sędzia Wojciech Sych, uzasadniając wyrok, ujął to podobnie. „Ważne jest to, aby te dodatkowe jakby uprawnienia prezydenta nie wykraczały poza wskazane w konstytucji prerogatywy prezydenta i były niezbędne dla ich wykonania, np. bez powołania przewodniczącego zgromadzenia wyborczego I prezes SN nie może być powołana”, mówił. Nie wszyscy sędziowie podzielili to stanowisko. Zdanie odrębne zgłosił sędzia Andrzej Zielonacki, który uznał, że kontrasygnatę reguluje wprost sama konstytucja, a dotychczasowa, wieloletnia praktyka stosowała tę zasadę bez zastrzeżeń.
Nowy I prezes Sądu Najwyższego wywodzi się z Izby Karnej
Kapiński objął funkcję I prezesa SN pod koniec maja tego roku, zastępując Małgorzatę Manowską. Jej kadencja trwała sześć lat. Prezydent Karol Nawrocki wybrał go spośród pięciu kandydatów wyłonionych przez Zgromadzenie Ogólne Sędziów SN. Wcześniej, od 2023 roku, Kapiński kierował Izbą Karną, do której trafił rok wcześniej jako specjalista od procedury karnej.
Nazwisko nowego I prezesa wracało już wcześniej przy innej głośnej sprawie. Trzyosobowy skład Izby Karnej, któremu przewodniczył, uznał we wrześniu 2024 roku, że odwołanie Dariusza Barskiego z funkcji prokuratora krajowego było nieskuteczne. Ówczesny minister sprawiedliwości Adam Bodnar nie uznał tej uchwały za wiążącą.
Decyzja należy teraz do prezydenta Nawrockiego
Podobny mechanizm już raz zadziałał. W Izbie Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych urzędująca prezes zrezygnowała wcześniej z własnej kandydatury, żeby odblokować wybór następców, dzięki czemu ta izba uniknęła wieloletniego wakatu na stanowisku szefa.
Formalnie los obu pozostałych wakatów zależy teraz od jednej osoby. Kandydatury na prezesa Izby Odpowiedzialności Zawodowej leżą na biurku prezydenta Nawrockiego od miesięcy, podobnie jak nazwiska sędziów mających uzupełnić skład tej izby. Wyrok TK usuwa formalną przeszkodę w postaci kontrasygnaty. Nie przesądza jednak, kiedy prezydent z tej możliwości skorzysta.
