Największy na świecie państwowy fundusz majątkowy – norweski Norges Bank Investment Management – rozpoczął systematyczne wycofywanie inwestycji z izraelskich firm w związku z pogarszającym się kryzysem humanitarnym w Strefie Gazy i międzynarodowymi oskarżeniami wobec Izraela o ludobójstwo. Fundusz już sprzedał udziały w 11 z 61 posiadanych izraelskich spółek, w tym w firmie produkującej silniki dla wojska izraelskiego.
Standardy etyczne kontra zyski finansowe
Decyzja norweskiego giganta finansowego nie była jednak zaskakująca. Wszystko zaczęło się od medialnych doniesień o tym, że już po rozpoczęciu izraelskiej ofensywy w Strefie Gazy fundusz nabył nieco ponad 2 proc. udziałów w Bet Shemesh Engines Holdings – izraelskiej spółce produkującej silniki odrzutowe dla tamtejszych sił zbrojnych. To właśnie ta inwestycja wywołała lawinę krytyki i zmusiła norweskie władze do głębszej refleksji nad portfelem funduszu.
Minister finansów Jens Stoltenberg nie pozostawił złudzeń co do powodów tak radykalnej decyzji. Jak podkreślił w oficjalnym komunikacie, standardy etyczne funduszu stanowią jasno, że nie może on inwestować w przedsiębiorstwa przyczyniające się do łamania prawa międzynarodowego przez państwa. W praktyce oznacza to, że norweski fundusz emerytalny nie powinien posiadać udziałów w spółkach wspierających działania wojenne Izraela w Strefie Gazy czy okupację Zachodniego Brzegu.
Harmonogram zmian i ich skala
Obecnie trwa intensywny przegląd pozostałych 50 izraelskich spółek w portfelu norweskiego funduszu. Do 20 sierpnia zarządzający mają przedstawić ministerstwu finansów szczegółowy raport w tej sprawie. Zastępca dyrektora generalnego Trond Grande nie ukrywa, że to dopiero początek większych zmian.
„Istnieją uzasadnione powody, by sądzić, że nastąpią kolejne wyprzedaże” – powiedział Grande w rozmowie z agencją Reuters, nie podając jednak konkretnej liczby firm, których może to dotyczyć. Ta ostrożność w komunikacji wynika prawdopodobnie z chęci uniknięcia paniki na rynkach oraz niepotrzebnego napięcia w relacjach dyplomatycznych. Niemniej skala dotychczasowych działań – sprzedaż udziałów w 11 spółkach – pokazuje, że Norwegowie traktują sprawę bardzo poważnie.
Najlepszy kwartał od dwóch lat
Ironia losu sprawia, że informacje o etycznym przeglądzie inwestycji zbiegły się w czasie z ogłoszeniem spektakularnych wyników finansowych. Drugi kwartał 2024 roku okazał się być najlepszym dla norweskiego funduszu od końca 2023 roku. Stopa zwrotu wyniosła imponujące 6,4 proc., a wynik za całe pierwsze półrocze osiągnął poziom 5,7 proc.
Te liczby nabierają jeszcze większego znaczenia, gdy spojrzymy na skalę operacji norweskiego giganta. Fundusz o wartości 1,9 biliona dolarów posiada około 1,5 proc. akcji notowanych na giełdach całego świata. To oznacza, że każda jego decyzja inwestycyjna ma potencjał wpływania na globalne rynki finansowe. Ponad dwie trzecie funduszu stanowią akcje spółek z całego świata – z wyjątkiem norweskich, co wynika z zasad dywersyfikacji ryzyka.
Strategie inwestycyjne w burzliwych czasach
W pierwszej połowie roku norwescy zarządzający wykazali się niezwykłym wyczuciem rynkowych trendów. Zwiększyli swoje udziały w takich technologicznych gigantach jak Nvidia – firma, która stała się symbolem rewolucji sztucznej inteligencji. Do portfela trafiły też większe pakiety akcji Apple, Taiwan Semiconductor Manufacturing, Tesli czy legendarnego Berkshire Hathaway Warrena Buffetta.
Jednocześnie fundusz zmniejszył swoje zaangażowanie w innych technologicznych potęgach – Microsofcie, Alphabet (właścicielu Google), Meta Platforms czy Broadcom. Interesujące jest też ograniczenie ekspozycji na największe koncerny naftowe, co może sygnalizować długoterminową strategię odchodzenia od inwestycji w paliwa kopalne.
Prezes funduszu Nicolai Tangen podsumował minione miesiące w charakterystyczny dla siebie sposób: „Gdyby ktoś mi powiedział, co wydarzy się w polityce, technologii, na świecie i w kwestii ceł, nigdy bym nie uwierzył, że rynki utrzymają się tak dobrze„. Te słowa doskonale oddają paradoks współczesnych finansów – w erze nieprzewidywalności i konfliktów rynki potrafią zaskakiwać swoją odpornością.
Precedens dla ESG i inwestycji odpowiedzialnych
Decyzja norweskiego funduszu to znacznie więcej niż pojedyncza transakcja finansowa. To sygnał dla całej branży, że era inwestowania „za wszelką cenę” definitywnie się kończy. Model skandynawski, łączący zyskowność z odpowiedzialnością społeczną, może stać się standardem dla innych państwowych funduszy majątkowych na całym świecie.
ESG – czyli kryteria środowiskowe, społeczne i ładu korporacyjnego – przestają być modnym buzzwordem, a stają się realnym narzędziem kształtowania globalnej gospodarki. Gdy fundusz dysponujący niemal dwoma bilionami dolarów podejmuje decyzje oparte na etycznych przesłankach, inne instytucje finansowe muszą to zauważyć. Efekt domina może objąć nie tylko europejskie fundusze, ale także amerykańskie czy azjatyckie instytucje zarządzające aktywami.
Reakcja rynku na norweską decyzję będzie bacznie obserwowana przez analityków. Choć sprzedaż udziałów w 11 spółkach może nie wpłynąć dramatycznie na ich notowania, to sygnał wysłany przez największy fundusz świata z pewnością nie pozostanie bez echa. Inne instytucje mogą zacząć kwestionować swoje inwestycje w firmy powiązane z kontrowersyjnymi działaniami wojskowymi.
Lekcje dla polskich inwestorów i nie tylko
Model skandynawski zarządzania aktywami państwowymi może być inspiracją dla innych krajów, w tym Polski. Choć nasz rynek kapitałowy jest znacznie mniejszy od norweskiego, zasady etycznego inwestowania można adaptować do lokalnych warunków. Polskie fundusze emerytalne czy instytucje finansowe mogłyby rozważyć wprowadzenie podobnych wytycznych etycznych.
Skala oddziaływania norweskiego funduszu pokazuje, jak wielkość może przekładać się na globalną odpowiedzialność. Gdy zarządzasz aktywami wartymi niemal dwa biliony dolarów, każda decyzja ma potencjał wpływania na życie milionów ludzi na całym świecie. To ogromna władza, ale i ogromna odpowiedzialność, której norwescy zarządzający zdają się być świadomi.
